Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 czerwca 2019
w Esensji w Esensjopedii

Filmy

Magazyn CLXXXVII

Konkursy

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

Karen Oganesian
‹Pięć narzeczonych›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPięć narzeczonych
Tytuł oryginalnyПять невест
ReżyseriaKaren Oganesian
ZdjęciaIlja Diomin
Scenariusz
ObsadaDaniła Kozłowski, Jelizawieta Bojarska, Artur Smoljaninow, Swietłana Chodczenkowa, Julia Pieriesild, Władimir Jagłycz
MuzykaIlja Duchownyj
Rok produkcji2011
Kraj produkcjiRosja
Czas trwania103 min
Gatunekkomedia, melodramat, wojenny
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

East Side Story: Bigamia dla dobra ojczyzny
[Karen Oganesian „Pięć narzeczonych” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Wielu reżyserów uważa, że dobrą komedię nakręcić jest znacznie trudniej niż dobry dramat. Fakt ten znajduje potwierdzenie także w rosyjskiej produkcji filmowej ostatnich lat. Obrazów dramatycznych na wysokim poziomie nie brakuje, ale prawdziwie zabawnych komedii, które nie obrażają inteligencji widza jest jak na lekarstwo. Na szczęście z tej ogólnej tendencji wyłamuje się „Pięć narzeczonych” Ormianina Karena Oganesiana.

Sebastian Chosiński

East Side Story: Bigamia dla dobra ojczyzny
[Karen Oganesian „Pięć narzeczonych” - recenzja]

Wielu reżyserów uważa, że dobrą komedię nakręcić jest znacznie trudniej niż dobry dramat. Fakt ten znajduje potwierdzenie także w rosyjskiej produkcji filmowej ostatnich lat. Obrazów dramatycznych na wysokim poziomie nie brakuje, ale prawdziwie zabawnych komedii, które nie obrażają inteligencji widza jest jak na lekarstwo. Na szczęście z tej ogólnej tendencji wyłamuje się „Pięć narzeczonych” Ormianina Karena Oganesiana.

Karen Oganesian
‹Pięć narzeczonych›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPięć narzeczonych
Tytuł oryginalnyПять невест
ReżyseriaKaren Oganesian
ZdjęciaIlja Diomin
Scenariusz
ObsadaDaniła Kozłowski, Jelizawieta Bojarska, Artur Smoljaninow, Swietłana Chodczenkowa, Julia Pieriesild, Władimir Jagłycz
MuzykaIlja Duchownyj
Rok produkcji2011
Kraj produkcjiRosja
Czas trwania103 min
Gatunekkomedia, melodramat, wojenny
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Przez długie lata w kinematografii Związku Radzieckiego Wielka Wojna Ojczyźniana mogła być prezentowana jedynie w konwencji heroiczno-martyrologicznej. Dopiero w latach 60. ubiegłego wieku zaczęły powstawać pierwsze komedie wojenne, które – jak chociażby słynne „Żenia, Żenieczka i katiusza” (1967) Władimira Motyla – z miejsca stawały się wielkimi hitami frekwencyjnymi i to bez konieczności zapędzania na nie widzów siłą. Dzisiaj w Rosji nikt już nie ma problemu z tym, aby pośmiać się z czasów wojny; mimo to, sięgając po wydarzenia z lat 1941-1945, filmowcy z Moskwy czy Petersburga robią to zazwyczaj na poważnie (czasami tylko z domieszką kina akcji). Karen Lewonowicz Oganesian zdecydował się jednak widzów rozbawić. I to na całego, jak mawiał Jurek Owsiak – „bez trzymanki”. Oganesian – Ormianin z pochodzenia – urodził się w 1978 roku. Fachu uczył się na kursach reżyserii telewizyjnej w Erywaniu. Jako film dyplomowy przedstawił krótkometrażówkę psychologiczną „Drzwi do siebie”. Później przeniósł się do Moskwy – na zajęcia prowadzone przez reżysera Jurija Grymowa w Rosyjskim Państwowym Uniwersytecie Humanistycznym (RGGU). Po ich zakończeniu znalazł pracę w moskiewskiej wytwórni „Central Partnership” – jako montażysta i drugi reżyser. Z czasem dostał szansę, aby zadebiutować w roli samodzielnego twórcy. Zaczął od tragikomedii „Zostaję” (2006), potem nakręcił jeszcze thriller „Duch” (2008), dwie części serialu kryminalnego „Żurow” (2009-2010), telewizyjny melodramat „Otwórz, to ja!” (2011) oraz komedię romantyczną w wojennym entourage’u „Pięć narzeczonych” (2011). Nie mniej pracowity jest dla Karena Lewonowicza także bieżący rok; w 2012 zdążył już cieszyć się premierami serialu sensacyjno-przygodowego „Zonnentau” oraz komedii „Mamy” (był autorem jednej z dziewięciu nowel składających się na nią), a w zanadrzu ma jeszcze dramat o tematyce sportowej „Maraton” i bliżej nieokreślony projekt pod tytułem „Główna rola”.
„Pięć narzeczonych” powstało w dwóch wariantach: trochę ponad półtoragodzinna wersja kinowa miała swoją premierę we wrześniu 2011, natomiast czteroodcinkowy miniserial telewizyjny – w lutym 2012 roku w publicznym Kanale Pierwszym. My skupimy się jednak na tej pierwszej, ciekawszej głównie z tego powodu, że bardziej skondensowanej, znacznie mniej przegadanej, obfitującej za to w fabularne fajerwerki. Głównego bohatera filmu, lotnika starszego lejtnanta Aleksieja Piotrowicza Kawierina poznajemy w ostatnich dniach Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, gdy gdzieś na terytorium Niemiec zestrzeliwuje w powietrzu nazistowskie samoloty. Ma ich już na koncie kilkadziesiąt, a miałby pewnie jeszcze więcej, gdyby nagle wrogowie nie zdecydowali się poddać. Zaskoczeni zakończeniem działań zbrojnych Kawierin i jego przyjaciele – również lotnicy Wadim Dobromysłow, Garik Marganian, mechanik Michaił Łomakin oraz lekarz wojskowy Iwan Mazajew – spędzają teraz czas głównie na słodkim nicnierobieniu i zastanawianiu się, jak to będzie dalej. Jak ułożą sobie przyszłe życie i z kim? W końcu są młodzi i wiele się im należy. Każdy z nich marzy o poznaniu dziewczyny, która oczywiście okaże się tą jedyną – tak piękną i inteligentną, że z rozkoszą spędzą z nią resztę swoich dni. Najchętniej z miejsca wróciliby do kraju, by rozejrzeć się za wolnymi panienkami (zanim inni zdemobilizowani żołnierze zgarną im je sprzed nosa), lecz rozkaz generalissimusa Stalina jest nieubłagany – mają pozostać w Niemczech. Najboleśniej dotyka to Wadima, który już od kilku lat koresponduje z uroczą panienką spod Smoleńska, Nastią Karpową, będąc z nią w zasadzie „po słowie”. Tymczasem miesiąc po zakończeniu wojny w jednostce pojawia się major Wychristiuk, który otrzymał właśnie polecenie udania się na dwadzieścia cztery godziny do Smoleńska, na swojego pilota wyznacza Kawierina.
Koledzy zazdroszczą Liosze, a przede wszystkim Wadim, który, gdyby tylko było mu dane zastąpić Aleksieja, mógłby wreszcie spotkać się z Nastią (do tej pory znaną mu tylko ze zdjęcia) i wziąć z nią ślub. Ale major jest nieprzejednany – ma lecieć Kawierin i koniec! Dobromysłow jest załamany do tego stopnia, że przyjaciele postanawiają przyjść mu z pomocą i wymyślają szczwany fortel. Gdy wreszcie Liocha udaje się do Rosji, zostaje obarczony dodatkowym zadaniem – ma pojechać do Bubnowki, gdzie mieszka rodzina Karpowów, przedstawić się rodzicom Nastii jako bohater wojenny Dobromysłow, ożenić się z nią, podając się za Wadima, i w końcu wrócić z dziewczyną do Niemiec. Pomysł to wcale nie taki nierealny do wprowadzenia w życie. Problem w tym, że zgodnym chórem tego samego żądają od Kawierina także pozostali koledzy. Ma znaleźć dla nich narzeczone i – wyposażony w ich dokumenty osobiste – ożenić się z nimi kolejno jako Marganian, Łomakin i Mazajew. A potem oczywiście wszystkie panny młode przetransportować samolotem na Zachód. Ma na to tylko dobę. Kiedy już ląduje w Smoleńsku i wyrusza do Bubnowki, wydaje się, że cały plan spali na panewce. Podwożąca Liochę ciężarówką Zoja Skworcowa odnajduje w jego torbie pięć różnych dowodów tożsamości i bierze go za szpiega, po czym obezwładnia i odwozi do niezwykle zasadniczej major milicji Galiny Nikiszynej. Ta zaś zalicza się do kobiet, które nikomu nie przepuszczą – choć w nie w tym najpopularniejszym tego stwierdzenia kontekście. Na szczęście w ostatniej chwili Kawierinowi udaje się wytłumaczyć wszystko Zoji i przekonać ją do tego, aby mu pomogła w dotarciu do Nastii, a następnie – w znalezieniu kolejnych narzeczonych.
I tyle jeśli chodzi o fabułę, resztę filmu zajmują już tylko perypetie (więcej niż liczne), które przechodzą Liocha i Zoja – on, aby spełnić nadzieje pokładane w nim przez przyjaciół, ona, by zwrócić na siebie jego uwagę. Warto bowiem zaznaczyć, że Kawierin to przystojniak pierwsza klasa, Skworcowa zaś to piękność, jakich mało (nawet w wielkiej Rosji). Oczywiście, zgodnie z prawidłami gatunku – wszak to komedia romantyczna – ta dwójka musi zakochać się w sobie, a całość musi zostać zwieńczona obowiązkowym happy endem. Mimo tego, że widz od początku może przewidzieć, jaki będzie finał opowieści, „Pięć narzeczonych” ogląda się z dużą przyjemnością. Z kilku powodów. Na ekranie pojawiają się naprawdę urocze kobiety, w które wcielają się bardzo zdolne aktorki. Akcja od pewnego momentu pędzi na złamanie karku, co nie powinno dziwić, biorąc pod uwagę, że Aleksieja goni czas. Na dodatek scenarzyści stawiają przed nim masę przeszkód – a to major Nikiszynę, a to rodzinę Nastii, która szybko zaczyna podejrzewać, że ma do czynienia z bigamistą, a to ciężarną kobietę, od której Aleksiej ma przyjąć poród. I tak dalej, i tak dalej. Film Oganesiana nie ma przesadnie intelektualnych ambicji, ale też nie zaniża poziomu. Przedstawiony świat jest oczywiście bardzo umowny – to bezpretensjonalna komedia, więc nie może być tu mowy o ponurych stronach epoki stalinowskiej, prześladowaniach i obozach pracy. Wręcz przeciwnie: obserwujemy wieś sielską i anielską, jakby wcale nie było wojny (a przecież Smoleńsk i okolice znajdowały się przez trzy lata pod okupacją niemiecką), sympatyczni okazują się ostatecznie nawet enkawudziści. Czy to przeszkadza? Wbrew pozorom, wcale nie – pod warunkiem jednak, że od samego początku przyjmiemy odpowiednią optykę i nie będziemy oczekiwać od obrazu Karena Lewonowicza niczego więcej od dobrej zabawy. A tej nie brakuje. Dbają o to Kawierin, Skworcowa, wszystkie pozostałe „narzeczone” Aleksieja oraz… starzec Diedasia, najzabawniejsza postać w całym filmie.
Choć Oganesian nie zalicza się do najgorętszych reżyserskich nazwisk w Rosji, w jego filmie nie zabrakło znanych i uznanych aktorów – i to zarówno w pierwszo-, jak i drugoplanowych rolach. Starszego lejtnanta Kawierina zagrał Daniła Kozłowski („Jesteśmy z przyszłości”, „Szpieg”), natomiast Zoję Skworcową – Jelizawieta Bojarska („Admirał”, „Mecz”); w pozostałe narzeczone wcieliły się zaś: w Nastię – Swietłana Chodczenkowa („Zadziw mnie”, „Dla ciebie”), w Katię – Julia Pieriesild („Na końcu świata”, „Pod przykrywką”), w Marusię – Ksenia Romienkowa („Południowe noce”), a w Lilę – Irina Piegowa („Powrót muszkieterów”, „Pasażerka”). Z kolei spragnionym kobiet krasnoarmiejcom swoich twarzy użyczyli: Wadimowi – Artur Smoljaninow („Mój chłopak – Anioł”, „Najczarniejsza godzina”), Michaiłowi – Władimir Jagłycz („Pokażę ci Moskwę”, „Noc dłuższa niż życie”), Iwanowi – Aleksandr Łoje, a Garikowi – Choren Lewonian. W epizodach zobaczyć można natomiast: Marinę Gołub („Kierowca dla Wiery”) jako niezatapialną majorową Nikiszynę, Andrieja Fiodorcowa („Bukiet bzu”) jako majora Wychristiuka, przełożonego Kawierina, Igora Sawoczkina („Dom”) w roli wiejskiego fotografa Andrieja, Konstantina Worobjowa („Śpiączka”) w roli ojca Nastii oraz Michaiła Goriewoja („Dom Słońca”) jako politruka.
Mistrzem na mistrze okazał się jednak legendarny Walerij Zołotuchin („Rok 1612”, „Czarna Błyskawica”), który wcielił się w skrupulatnie wykorzystującego swoją pozycję jedynego mężczyzny we wsi starego, ale nadzwyczaj jarego Diedasię. Scenariusz „Pięciu narzeczonych” wyszedł spod pióra też nie byle kogo, bo Jurija Korotkowa – autora „9 kompanii” (2005) i „Bikiniarzy” (2008) – którego wspomagał jeszcze współpracujący ze sobą od lat przy wielu projektach telewizyjnych duet Irina Piwowarowa i Siergiej Kałużanow. Do roli operatora producent wyznaczył bardzo doświadczonego Ilję Diomina, znanego głównie z filmów Władimira Chotinienki („72 metry”, „Pop”); z kolei zadanie skomponowania ścieżki dźwiękowej wziął na siebie Ilja Duchownyj, do tej pory piszący głównie muzykę do małego ekranu („Człowiek znikąd”, „Zadziw mnie”).
koniec
30 września 2012

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

WyBLACKnięci
Kamil Witek

18 VI 2019

Seria „Facetów w czerni” jest odrobinę jak uczeń, który po udanej pierwszej klasie do końca szkoły dotrwał dzięki ciągnącej się za nim pozytywnej opinii. Po hitowej „jedynce” mięliśmy w cyklu niedorastającą do niej „dwójkę” i mocno rozczarowującą część trzecią. Najnowsza odsłona z podtytułem „International” podejmuje próbę odświeżenia serii poprzez jednoczesny sequel i restart. Są nowi bohaterowie, zaciąg gwiazd z marvelowskiego uniwersum, i fabularne pomysły o świeżości przeleżanego w szafie (...)

więcej »

Domek z kart
Kamil Witek

17 VI 2019

Szanowany zawód, dom na przedmieściach, modelowa rodzina. Lista życiowych osiągnięć Anny i Petera – małżeńskiej pary z „Królowej Kier” - musi brzmieć dumnie. Lecz zawsze, gdy z wierzchu wszystko ociera się niemal o perfekcję, możemy być pewni, iż na pozornym krysztale gdzieś czai się z początku niewidoczna rysa. Tym bardziej, kiedy uczestnicy owej idylli sami dążą do tego, aby ją poważnie skazić.

więcej »

East Side Story: Opiekuńczy duch potrafi dać się we znaki
Sebastian Chosiński

16 VI 2019

Trzeba przyznać, że w ostatnich latach Rosjanie zadbali o najmłodszych widzów. Od 2017 roku do kin trafiło kilka produkcji o sporym budżecie, które mogły podobać się nastoletnim widzom. Miały bowiem wartką akcję i świetne efekty specjalne. Do tej grupy filmów zalicza się również „Domowik” Jewgienija Biedariewa, którego jednym z głównych bohaterów jest duch zamieszkujący apartament w centrum Moskwy.

więcej »

Polecamy

Nasi w zaświatach

Z filmu wyjęte:

Nasi w zaświatach
— Jarosław Loretz

Meble na wysoki połysk
— Jarosław Loretz

Limuzyna na miarę naszych możliwości
— Jarosław Loretz

RPG a sprawa Dzikiego Zachodu
— Jarosław Loretz

Tania siła robota
— Jarosław Loretz

Samopodający się talerz
— Jarosław Loretz

Chatka niekoniecznie z piernika
— Jarosław Loretz

Zwrotów nie przyjmujemy. Na ogół.
— Jarosław Loretz

Małe ptaki konsumuje się w całości
— Jarosław Loretz

Makabra (anatomiczna)
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Wkrótce

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.