Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

Michael J. Bassett
‹Silent Hill: Apokalipsa 3D›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSilent Hill: Apokalipsa 3D
Tytuł oryginalnySilent Hill: Revelation 3D
Dystrybutor Forum Film
Data premiery2 listopada 2012
ReżyseriaMichael J. Bassett
ZdjęciaMaxime Alexandre
Scenariusz
ObsadaCarrie-Anne Moss, Sean Bean, Kit Harington, Malcolm McDowell, Radha Mitchell, Adelaide Clemens, Deborah Kara Unger, Martin Donovan, Jacky Lai
MuzykaJeff Danna, Akira Yamaoka
Rok produkcji2012
Kraj produkcjiFrancja, USA
Gatunekgroza / horror, thriller
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Wzgórze nie ma oczu
[Michael J. Bassett „Silent Hill: Apokalipsa 3D” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Ekranizacje gier komputerowych to chyba największa bolączka współczesnej kinematografii. Mamy kupę bałaganu na ekranie, nieposkładany scenariusz i drętwych aktorów. A jeśli trafi się jeszcze, nie daj Boże, reżyser pokroju Uwe Bolla, to już kaplica. To prawie norma – pójście do kina staje się w tym momencie rosyjską ruletką. Nie wiadomo, co się zdarzy i nie wiadomo, czy człowiek wytrwa. I, jakkolwiek mam dużą dozę wyrozumiałości w takich przypadkach, to na nowe „Silent Hill” szedłem z duszą na ramieniu.

Mateusz Kowalski

Wzgórze nie ma oczu
[Michael J. Bassett „Silent Hill: Apokalipsa 3D” - recenzja]

Ekranizacje gier komputerowych to chyba największa bolączka współczesnej kinematografii. Mamy kupę bałaganu na ekranie, nieposkładany scenariusz i drętwych aktorów. A jeśli trafi się jeszcze, nie daj Boże, reżyser pokroju Uwe Bolla, to już kaplica. To prawie norma – pójście do kina staje się w tym momencie rosyjską ruletką. Nie wiadomo, co się zdarzy i nie wiadomo, czy człowiek wytrwa. I, jakkolwiek mam dużą dozę wyrozumiałości w takich przypadkach, to na nowe „Silent Hill” szedłem z duszą na ramieniu.

Michael J. Bassett
‹Silent Hill: Apokalipsa 3D›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSilent Hill: Apokalipsa 3D
Tytuł oryginalnySilent Hill: Revelation 3D
Dystrybutor Forum Film
Data premiery2 listopada 2012
ReżyseriaMichael J. Bassett
ZdjęciaMaxime Alexandre
Scenariusz
ObsadaCarrie-Anne Moss, Sean Bean, Kit Harington, Malcolm McDowell, Radha Mitchell, Adelaide Clemens, Deborah Kara Unger, Martin Donovan, Jacky Lai
MuzykaJeff Danna, Akira Yamaoka
Rok produkcji2012
Kraj produkcjiFrancja, USA
Gatunekgroza / horror, thriller
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Przykro mi – nie jestem ekspertem od tej serii gier. Owszem, udało mi się trochę spaczyć psychikę drugą i trzecią częścią, jednak istnieją dla mnie pewne granice. Nie, żebym nie lubił horrorów, bo je uwielbiam. Rzecz w tym, że ta seria gier jest bardzo specyficzna i wymaga dużej uwagi od gracza – a ostatnimi laty krucho z tym u mnie.
Co innego „Silent Hill” sprzed 6 lat. Film dobry, sprawnie nakręcony, trzymający w napięciu (w szczególności scena z pierwszym pojawieniem się Piramidogłowego i bieganiem z kanarkiem po szkole), który skopała końcówka. Skopała doszczętnie i pogrzebała wręcz moją wiarę w reżyserię – bo przecież tak łopatologicznego rozwiązania nic nie uratowało, nawet słynne pielęgniarki.
No to co z tą drugą częścią? Ano, dałem sobie na wstrzymanie i poszedłem z nadzieją, że jednak twórcom się uda (zadając sobie w duchu cały czas pytanie: „a jeśli nie, to co?”). No i?
Ekhm. No i okazuje się, że istnieją jednak filmy, którym by pomogło rozciągnięcie akcji o dodatkowe pół godziny. Ale o tym za chwilę.
Minęło ładnych parę lat. Heather, która zaginęła w poprzedniej części w środku nigdzie, jest nastolatką. Rose udało się przenieść dziewczynkę na drugą stronę, jednak za cenę własnej wolności – musiała pozostać w Silent Hill. Co gorsza, Harry dostał skądinąd słusznej obsesji, że jego dziewczę jest ścigane przez… no właśnie. Przez samo Silent Hill, a raczej, jak to się okazuje, przez Zakon Valtiela, który uznał, że czas najwyższy się pozbyć zmieniającej miasteczko w przedsionek piekieł Alessy. Miasteczko zresztą cały czas emanuje złowrogą energią i wzbudza w Heather koszmary. Dziewczyna pod zmienionym imieniem w końcu trafia do jakiejś zapyziałej mieściny, a, co za tym, nowej szkoły, w której…
…TAK! MACIE RACJĘ! Zakochuje się w niej nastolatek. „Boże…” – pomyślałem – „Zmierzch mi będą pakować tutaj”. I niewiele się pomyliłem, bo na samym początku twórcy tak koszmarnie przeżonglowali wątki, że całość została spłycona do slashera. Film uratowały jednak paranoidalne wizje scenarzysty i ludzi od efektów specjalnych – Heather bowiem zaczyna coraz bardziej świrować i widzi co pewien czas szukające jej postacie z Silent Hill. Jakby tego było mało – dziewczyna zaczyna mieć halucynacje. I, jakkolwiek okropnie to nie zabrzmi, scena z kuchnią przerobioną na rzeźnię przywróciła mi wiarę w ten film.
Na krótko. Bo potem mamy pogoń za zaginiętym tatusiem i ckliwe wyznania (dziury logiczne, oczywiście, wstawione z należytym pietyzmem – aż zaczynam mieć wrażenie, że to nowy artystyczny zabieg, na równi z cliffhangerami). Niemniej akcja jakoś idzie do przodu, a reżyser wraz z obstawą coraz bardziej szarżują. I w tym momencie zaczynają się pojawiać pierwsze niezaprzeczalne atuty filmu, czyli ujęcia. Zwykle bowiem widzimy biegnącego bohatera z dość bliskiego ujęcia albo, co rzadsze, z lotu ptaka. Tu Michael Basset (proszę o wybaczenie, technicznie jestem laikiem) pokazuje nam natomiast Heather z odległości 3/4 – czyli spory rzut, ale pokazujący też scenerię, która, jak w poprzedniej części, robi spore wrażenie – opustoszałe miasto, mgła i popiół. Podobne zabiegi z nietypowym ustawieniem (czyli bliżej lub dalej niż średnia) mamy na porządku dziennym i, co tu dużo mówić, buduje to w świetny sposób klimat filmu.
Niestety – z resztą już jest różnie. Na fabułę nawet nie będę narzekał, bo, choć potem robi się trochę bardziej składna, to jednak poczucie, że pół godziny więcej by jej zrobiło na dobre (a przynajmniej nie byłoby zakochania w 24 godziny) wciąż dominuje. Potwory również czasem potrafią pozytywnie zaskoczyć (pająk-manekin jest po prostu majstersztykiem psychodelii), a czasem sprawiają wrażenie, jakby ktoś odgrzebał stare maski z „Hellraisera” (vide panna uganiająca się za Heather na samym początku).
Z tym filmem tak naprawdę jest tylko jeden problem: jest sprawnie zrobiony i nic ponad to. W zasadzie w osobistym rankingu oceniam go na 60-70% (wynika to głównie z sentymentu do pierwszej części), ale będąc szczerym z czytelnikami jestem zmuszony dać maksymalnie 50%. Jest to po prostu dość sentymentalne i łzawe dopowiedzenie historii z pierwszej części, które ratują przede wszystkim ujęcia, niektóre pomysły ludzi od efektów specjalnych i muzyka. No i Piramidogłowy. Makabryczny jak zawsze.
koniec
7 listopada 2012

Komentarze

07 XI 2012   22:52:06

Pogoń za "zaginiętym" tatusiem? :)

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Klasyka kina radzieckiego: Nie nadeptuj (przyszłemu) teściowi na odcisk!
Sebastian Chosiński

20 X 2021

Reżyserski dorobek Siergieja Sidieliowa jest nadzwyczaj mizerny: zaledwie cztery filmy pełnometrażowe, w tym tylko trzy zrealizowane samodzielnie. Z tych trzech jeden to inscenizacja opery. A mimo to z dwóch pozostałych autor mógł być dumny. Zwłaszcza z komedii „Ulica pełna niespodzianek”, która w drugiej połowie lat 50. i kolejnych dekadach aż do upadku Związku Radzieckiego cieszyła się statusem kultowej.

więcej »

East Side Story: Miłość i rewolucja na lodzie
Sebastian Chosiński

17 X 2021

Polski dystrybutor nie byłby sobą, gdyby wprowadzając ten film do oferty Netflixa, nie zmienił jego tytułu. Zamiast oryginalnych (w podwójnym tego słowa znaczeniu) „Srebrnych łyżew” mamy komercyjnie brzmiący „Zimowy romans”. I chociaż wszystko – w teorii – się zgadza, to jednak film Michaiła Łokszyna nie zasługuje na to, by postrzegać go jedynie w kategoriach obrazu miłosnego.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: O jeden ząb za daleko
Sebastian Chosiński

13 X 2021

W normalnym kraju człowiek z trzydziestoma trzema zębami wybrałby się do dentysty i poprosił go o usunięcie nadmiarowego trzonowca (kła albo siekacza). W Związku Radzieckim ktoś taki mógł stać się sensacją naukową i celebrytą. Przynajmniej tak to sobie wyobrażał Gieorgij Danielija, który na podstawie tych domysłów zbudował oś fabularną „nienaukowo-fantastycznej” (jak poinformowano w napisach) komedii… „Trzydzieści trzy”.

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Sprzedawcy 2

Do sedna:

Kevin Smith. Sprzedawcy 2
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Jay i Cichy Bob kontratakują
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Dogma
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. W pogoni za Amy
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Szczury z supermarketu
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Gdy w okopie trup się gęsto podnosi…
— Jarosław Loretz

Tegoż autora

Bezkrólewie
— Mateusz Kowalski

Piękny bullshit
— Mateusz Kowalski

To jeszcze nie czas...
— Mateusz Kowalski

Porażki i sukcesy A.D. 2012
— Sebastian Chosiński, Piotr Dobry, Grzegorz Fortuna, Jakub Gałka, Mateusz Kowalski, Gabriel Krawczyk, Małgorzata Steciak, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Jednym rzutem przez pół Europy
— Mateusz Kowalski

Symfonia à la carte
— Mateusz Kowalski

Norma w nienormalności
— Mateusz Kowalski

Deewolucja
— Mateusz Kowalski

Pluszowy rollercoaster
— Mateusz Kowalski

Ktoś, kto wziął tu pieniądze, nie do końca się napracował…
— Sebastian Chosiński, Artur Chruściel, Grzegorz Fortuna, Jakub Gałka, Mateusz Kowalski, Alicja Kuciel, Konrad Wągrowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.