Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 6 kwietnia 2020
w Esensji w Esensjopedii

Peter Jackson
‹Hobbit: Niezwykła podróż›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
80,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułHobbit: Niezwykła podróż
Tytuł oryginalnyThe Hobbit: An Unexpected Journey
Dystrybutor Forum Film
Data premiery28 grudnia 2012
ReżyseriaPeter Jackson
ZdjęciaAndrew Lesnie
Scenariusz
ObsadaMartin Freeman, Ian McKellen, Hugo Weaving, Graham McTavish, William Kircher, James Nesbitt, Stephen Hunter, Stephen Fry, Adam Turner, Peter Hambleton, Ian Holm, Cate Blanchett, Orlando Bloom, Elijah Wood, Richard Armitage, Christopher Lee, Andy Serkis, Saoirse Ronan
MuzykaHoward Shore
Rok produkcji2012
Kraj produkcjiUSA
CyklHobbit
WWW
Gatunekfantasy
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Niekończąca się opowieść
[Peter Jackson „Hobbit: Niezwykła podróż” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Poprzeczka została postawiona zbyt wysoko. Wzniesienie się ponad trudności zekranizowania trylogią powieści ponad dwustustronicowej i osiągnięcie rekordowej wysokości „Władcy pierścieni” to zadanie najwyraźniej nie do zrealizowania. Udane skoki na kasę przeważnie tak się kończą – spektakularnym upadkiem.

Gabriel Krawczyk

Niekończąca się opowieść
[Peter Jackson „Hobbit: Niezwykła podróż” - recenzja]

Poprzeczka została postawiona zbyt wysoko. Wzniesienie się ponad trudności zekranizowania trylogią powieści ponad dwustustronicowej i osiągnięcie rekordowej wysokości „Władcy pierścieni” to zadanie najwyraźniej nie do zrealizowania. Udane skoki na kasę przeważnie tak się kończą – spektakularnym upadkiem.

Peter Jackson
‹Hobbit: Niezwykła podróż›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
80,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułHobbit: Niezwykła podróż
Tytuł oryginalnyThe Hobbit: An Unexpected Journey
Dystrybutor Forum Film
Data premiery28 grudnia 2012
ReżyseriaPeter Jackson
ZdjęciaAndrew Lesnie
Scenariusz
ObsadaMartin Freeman, Ian McKellen, Hugo Weaving, Graham McTavish, William Kircher, James Nesbitt, Stephen Hunter, Stephen Fry, Adam Turner, Peter Hambleton, Ian Holm, Cate Blanchett, Orlando Bloom, Elijah Wood, Richard Armitage, Christopher Lee, Andy Serkis, Saoirse Ronan
MuzykaHoward Shore
Rok produkcji2012
Kraj produkcjiUSA
CyklHobbit
WWW
Gatunekfantasy
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Choć żadna kość nie zostaje złamana, ból jest dotkliwy. Mimo wielkich planów, identycznych jak te, które ziścić chciał sam Tolkien – by ex post wpleść historię dla dzieci o niziołku z Shire w legendarium stworzonego przez siebie świata – kreator ekranowego Śródziemia daje się skusić demonowi niewspomnianemu w mitologii angielskiego pisarza, Mamonie. To ona szkodzi zgrabnej konstrukcji literackiego pierwowzoru, czyniąc z niego (jak rzekłby Bilbo) masło rozsmarowane na zbyt wielu kromkach. Wykorzystanie przez scenarzystów, Petera Jacksona i Guillermo del Toro opowieści znanych z innych Tolkienowskich podań, czyni z „Hobbita: Niezwykłej podróży” gratkę w największym stopniu przeznaczoną dla zagorzałych miłośników mistrzowskiej trylogii „Władcy pierścieni”, pragnących wrócić do umiłowanego przez siebie uniwersum, jednego z najwspanialszych wykreowanych przez kino. Powodem powyższego nie jest wcale nieprzystępność i konieczność dostrzeżenia niuansów z „Silmarillionem”, „Niedokończonymi opowieściami” i dodatkami do trylogii. Owszem, Jackson pomysłowo uzupełnia historię o hobbicie z Bag End późniejszymi zapiskami Tolkiena, lecz całość rozwleczona do trzech godzin (a to jedynie pierwsza część zapowiadanej trylogii!), mimo że zrozumiała dla każdego, za sprawą dłużyzn właśnie – nie wciąga.
Nowoczesna technika także odgrywa tu kluczową rolę. Absurdalnie brzmiące krytyczne argumenty zagranicznych recenzentów o wizualnym realizmie zbyt dużym, by udźwignąć ciężar fantastycznego świata, niestety znajdują swoje potwierdzenie. Technologia optyczna (trójwymiarowe 48 klatek na sekundę) pozbawia historię tej magicznej mgiełki dystansującej widza od Nibylandii i wprawiającej go w zachwyt nieosiągalnością świata magicznego, i przez nią właśnie – niesamowitego. Choć płynność obrazu wprawia w zachwyt przy szerokich pejzażach (i wprawiłaby w jeszcze większy w dynamicznym filmie sensacyjnym), to większy procent „Hobbita” każe zacytować Leca: o wizualnej stronie można pisać „jedynie w ujemnych superlatywach”. Produkt Jacksona zdaje się najbardziej teatralno-telewizyjnym blockbusterem w dziejach.
Książkowy „Hobbit” to najwcześniej opublikowany fragment prozy Tolkiena, z tego też powodu w momencie pisania nie był jeszcze pomyślany jako część większej całości – czy to mitologii „Silmarillionu”, czy to sequelowej historii Pierścienia zawartej we „Władcy…”. Ekranizacja „Hobbita”, powieści skierowanej do 13-latków (tyle lat w momencie rozpoczęcia tworzenia opowieści miał najstarszy syn pisarza, któremu powstająca równolegle historia była odcinkowo czytana), zgodna z duchem powstałej na początku poprzedniej dekady „poważnej” filmowej trylogii wydawała się mrzonką. Jackson dodał kontekst geograficzny i historyczny fantastycznego świata (mimo że w utworze literackim jeszcze go nie było), włączył kilka znanych nam z powieściowego „Władcy…” postaci, starając się zachować trochę poważniejszy klimat niż ten znany z idyllicznej bajki dla dzieci, którą jest „Hobbit” Tolkiena. Mamy więc przed sobą już nie gawędę opowiadaną przez Bilba otaczającemu go kręgowi małych hobbitów – niczym w pierwszych scenach „Drużyny Pierścienia” – lecz historię pisaną dla Froda (który wspólnie z Bilbo odgrywanym przez Iana Holma także pojawia się na chwilę na ekranie): równie krwawą jak opus magnum Jacksona, nadal opatrzoną czarnym humorem i satyrą oraz noszącą znamiona świadomego prequela zapowiadającego bitwę z Sauronem i jego poplecznikami.
Ta eposowa, a równocześnie sympatyczna przygodowa historia, mimo wielu wad i sporego rozczarowania, jakie ze sobą niesie, jest de facto solidną opowieścią fantasy zawierającą smaczki, które chwilami mocno przeważają szalę na korzyść Jacksona. Ekstremalny pościg w lochach goblinów poziomem realizacji przypomina wspaniałą sekwencję zjazdu motocyklem z zeszłorocznych „Przygód Tintina”. Gdy widzimy, jak śpiewające krasnoludy z cyrkową zręcznością zmywają naczynia w norce Bilbo, na myśl przychodzą nam klasyczne slapstickowe animacje spod znaku Disneya, a szczególnie zabawne sceny „Królewny Śnieżki” z siedmioma krasnoludkami w rolach głównych. Mimo wielu dynamicznych zwrotów akcji, największą radość przynosi oglądanie pojedynku na zagadki głównego bohatera (udanie pocieszny Martin Freeman) z Gollumem (zdecydowanie najjaśniejszy punkt obsady, Andy Serkis). Scena w założeniu oparta na udawaniu bohaterów i ich przebiegłości, w wykonaniu obu aktorów staje się – tym razem chlubnie – pierwszoklasowym kameralnym teatrem z odtwórcami z najwyższej aktorskiej półki.
Najważniejsze jednak, że Jackson oddał ducha powieści Tolkiena. Opowiedział o przyjaźni i odwadze, które krzepią się w boju wśród niebezpieczeństw; o niemożliwym dokonywanym przez najmniejszych. „Hobbit: Niezwykła podróż” to wreszcie pochwała Wielkiej Przygody, wartej zachodu nawet dla małego, spasionego hobbita, siedzącego często w każdym z nas.
koniec
21 grudnia 2012

Komentarze

« 1 2
04 I 2013   11:07:01

Martin Freeman wypadł genialnie: on nie gra hobbita, on JESt hobbitem. Sceny w norce (zarówno te z Frodem jak i te z krasnoludami) sympatyczne i ciepłe, ale w dalszych minutach filmu uroda i nastroj gubi się wśrod koszmarnych dłużyzn. Skrocenie o około godzinę wyszłoby filmowi na dobre. Ciekawe, ile będzie trwała wersja reżyserska. Pięć godzin?

04 I 2013   11:16:23

A mnie się podobało, nawet bardziej dzięki niespecjalnie rozbudzonym oczekiwaniom. Nie odczuwałem negatywnie dłużyzn (skróciłbym film może o pół godziny walk w końcówce). Odczuwałem natomiast pozytywnie klimat. Bardzo mi się podobało zachowanie piosenek, poza znaną już o górach także tych weselszych, o łamaniu kości czy tłuczeniu talerzy.

Przeszkadzało mi tłumaczenie. Czy dzieła na podstawie Tolkiena nie powinien tłumaczyć ktoś, kto twórczość Tolkiena mniej więcej kojarzy? Choćby ktoś, kto wie, że Ungolianta była rodzaju żeńskiego? Albo że "Ettenmoors" to nazwa znacząca, którą się tłumaczy?

04 I 2013   19:52:12

@Achika i @Garm
Łatwo tak mówić, skrócił(a)bym o godzinę, o półgodziny, itp. Ale czy macie konkretny pomysł na to, jakie sceny wyrzucić, żeby całość zachowała jednocześnie sens? Pytam bez ironii czy agresji. :)

Garm, mówisz, że wyrzuciłbyś pół godziny walk w końcówce. Potraktujmy te pół godziny dosłownie, a nie jako metaforę. Przyjmijmy też, że końcówka to ostatnia godzina filmu (jeżeli byłoby to więcej niż godzina, słowo "końcówka" straciłoby sens). Gdzie znalazłbyś w tej godzinie pół godziny do wyrzucenia? Mógłbyś trochę inaczej zmontować sceny walki z goblinami i końcówkę z Azogiem, wyrzucić scenę z bijącymi się górami (nie jestem pewien, czy to się łapie do ostatniej godziny, ale przyjmijmy). Zaoszczędziłbyś na tym góra 5-15 minut (nie możesz za bardzo ciąć niektórych scen, bo staną się nielogiczne, a scena z górami trwa raptem parę minut). Jedynym sposobem byłoby w ogóle zrezygnowanie ze scen w mieście goblinów (już widzę, jak szefowie studia reagują na wiadomość, że wyrzucasz najefektowniejszą i pewnie jedną z najdroższych scen w filmie).

Achika, ten sam problem. Mówisz, że początek Ci się podoba. Zostają więc pozostałe dwie godziny filmu, z których chcesz wyrzucić godzinę. Gdzie ją znajdziesz? Przyjmijmy, że wyrzucasz walczące góry i Radagasta. Ile na tym oszczędzasz? 15 minut? Poza tym, jeśli wyrzucisz Radagasta, to powstaje problem, jak wprowadzić temat Dol Guldur do filmu. Musiałby to zrobić ktoś inny, co znowu dołożyłoby kilka minut. No chyba, że wprowadzenie tego tematu wyglądałoby tak, że Gandalf mówi nagle na spotkaniu Białej Rady "Słyszałem, że coś się dzieje w Dol Guldur". Może zatem w ogóle chcesz wyrzucić wątek z Czarnoksiężnikiem? Wtedy jednak diametralnie zmienia się tematyka filmu i cały scenariusz trzeba pisać od nowa. Jedyna sposób, żeby znaleźć tę godzinę i nie wywracać całości do góry nogami, to wyrzucenie całego wątku Azoga - wtedy odpadają retrospekcje z Morii, scena rozmowy Azoga z pomocnikami i skraca się końcowa sekwencja z drzewami. Dodać do tego inne skróty - może uzbierałaby się godzina, choć i tak mam duże wątpliwości. Sam film mocno by na tym zresztą stracił, bo odpadłyby odniesienia do historii Śródziemia, a i motywacje Thorina byłyby trochę inne.

Podsumowując, wasze propozycje wydaja mi się trochę niearealistyczne.

05 I 2013   11:31:07

Pewnie byłoby lepiej, gdybyś zauważył magiczne słówko "może" ;-) Mnie się film podoba, wręcz mnie urzekł i właśnie niemal powszechnie krytykowanych dłużyzn w nim nie widziałem. Wyjątkiem właśnie pościgi/walki z goblinami i potem watahą wargów w końcówce. Dla kontrastu z całą pewnością bym nie wyrzucał króla goblinów czy uroczej piosenki o łamaniu kości.

05 I 2013   13:49:25

Zauważyłem słówko "może", którego użycie nie zmienia faktu, że gdybałeś, iż właśnie "może" skróciłbyś film w końcówce o pół godziny. Ja z kolei zastanawiałem się tylko nad, czy za tym "może" kryje się jakaś realna koncepcja albo pomysł, jakby ten potencjalny półgodzinny skrót mógł wyglądać. Z walki z goblinami i wargami dałoby się wyciąć max 5-10 minut. Słowo "może" nie działa w ten sposób, że jego użycie usprawiedliwia zaproponowanie nierealnych koncepcji. Więc MOŻE powinieneś napisać, że wyciąłbyś może z 5-10 minut, a nie pół godziny. :)

Ale to szczegóły, w ogólnej ocenie filmu się zgadzamy. Nie chcę, żebyś traktował tego jako czepialstwa, po prostu sądzę, że czasem tak sobie rzucamy liczbami minut bez zastanowienia się, czy chodzi nam o 10 minut, czy o 30.

05 I 2013   14:49:46

Myślę, że wyszłoby może z pół godziny, o których pisałem niejako w kontrze do osób domagających się wycinania godziny i więcej. Niestety, w tej chwili żadnej spójnej koncepcji Ci nie przedstawię, bo to wymaga większej liczby seansów ;-)

06 I 2013   11:23:49

nie zwróciłam uwagi na dłużyzny,ilość klatek,od samego początku dałam się ponieść akcji filmu, przyjemnie się oglądało , a pojawiające się kolejne postaci powiązane z "Władcą Pierścieni" wzbudzały mój zachwyt. Jako normalny widz stwierdzam, ze długość filmu dla osoby która zobaczyła całą Trylogię na raz, to jakby milutki spacerek.
Wspaniale było przypomnieć sobie fragmenty "Hobbita" Tolkiena, czytane w czasach dzieciństwa, czekam na kolejną część z niecierpliwością, a na razie planuję całą Trylogię zobaczyć jeszcze raz jak i również przeczytać. :)

« 1 2

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

East Side Story: A mógł do końca życia grać w szachy
Sebastian Chosiński

5 IV 2020

Nie ukrywam, że po słabych produkcjach fantastycznonaukowych i sensacyjnych, jakie były przeze mnie omawiane w poprzednich odsłonach „East Side Story”, sięgnięcie po film stricte historyczny miało być odwróceniem tych negatywnych tendencji. Niestety, „Lenin. Nieuchronność” Władimira Chotinienki okazał się przydługim szkolnym brykiem, na dodatek całkowicie pozbawionym napięcia.

więcej »

Zaraza, odc. 4: Niezbadane są ścieżki Pana
Marcin Mroziuk

3 IV 2020

Zbiorowe groby po brzegi wypełnione ciałami zmarłych na dżumę i szpitale niemogące pomieścić chorych (którym zresztą niewiele można pomóc) – takich widoków nie brakuje w czwartym odcinku, ale należało się ich spodziewać w zasadzie już od początku serialu. Rozszerzająca się epidemia to jednak zaledwie jeden z czynników, które sprawiają, że z coraz większym napięciem obserwujemy rozwój wydarzeń na ekranie.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Cios w jądro ciemności
Sebastian Chosiński

1 IV 2020

Przyznam, że długo się wahałem, czy omawiać w tej rubryce filmy powstałe w czasach stalinowskich, będące apologią dyktatora. Z drugiej strony jednak, skoro one także są „klasyką kina radzieckiego” (choć niekiedy niechcianą), to dlaczego się od nich odżegnywać. Poza tym dzisiaj jest ważny dzień. Prima aprilis! I choćby z tego powodu mogę sobie pozwolić na monumentalną „Bitwę stalingradzką” Władimira Pietrowa z końca lat 40. XX wieku.

więcej »

Polecamy

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja ogląda: Kwiecień 2013
— Sebastian Chosiński, Miłosz Cybowski, Tomasz Kujawski, Małgorzata Steciak, Agnieszka Szady, Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Styczeń 2013 (Kino)
— Sebastian Chosiński, Miłosz Cybowski, Piotr Dobry, Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Alicja Kuciel, Beatrycze Nowicka, Agnieszka Szady, Konrad Wągrowski

Udana podróż
— Tomasz Markiewka

Z tego cyklu

Między okiem smoka a grzybkami Radagasta
— Sebastian Chosiński, Jakub Gałka, Gabriel Krawczyk, Michał Kubalski, Marcin T.P. Łuczyński, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Udana podróż
— Tomasz Markiewka

30 najlepszych filmów fantasy wszech czasów
— Esensja

„Hobbit” Tolkiena czy „Hobbit” Jacksona?
— Miłosz Cybowski, Jakub Gałka, Mateusz Kowalski, Alicja Kuciel, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Wielka przygoda puka do drzwi!
— Miłosz Cybowski, Jakub Gałka, Alicja Kuciel, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Tegoż twórcy

Wojna, która zakończy wszystkie wojny
— Konrad Wągrowski

Karuzela wrażeń
— Gabriel Krawczyk

Jak dobrze wyglądać na łosiu, czyli bitwa w Śródziemiu
— Anna Kańtoch

Esensja ogląda: Styczeń 2014 (3)
— Krystian Fred, Michał Kubalski, Daniel Markiewicz, Agnieszka Szady

Esensja ogląda: Grudzień 2013 (6)
— Sebastian Chosiński, Gabriel Krawczyk, Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski

Śródziemski rollercoaster
— Gabriel Krawczyk

Przygoda trwa
— Anna Kańtoch

Esensja ogląda: Kwiecień 2013
— Sebastian Chosiński, Miłosz Cybowski, Tomasz Kujawski, Małgorzata Steciak, Agnieszka Szady, Konrad Wągrowski

12. T-Mobile Nowe Horyzonty: Dzień trzeci
— Patrycja Rojek, Kamil Witek, Zuzanna Witulska

SPF – Subiektywny Przegląd Filmów (14)
— Jakub Gałka

Tegoż autora

Sztuka? Gdzieś zaginęła. Ale szlak został przetarty
— Gabriel Krawczyk

W tęczowych kolorach
— Gabriel Krawczyk

Siedem „ale” przeciw „Trzynastu powodom”
— Gabriel Krawczyk

Esensja ogląda: Kwiecień 2017 (1)
— Sebastian Chosiński, Piotr Dobry, Gabriel Krawczyk, Marcin Mroziuk, Konrad Wągrowski

Duchowa biografia erotyczna
— Gabriel Krawczyk

Porażki i sukcesy 2016, czyli filmowe podsumowanie roku
— Piotr Dobry, Gabriel Krawczyk, Jarosław Robak, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Paterson lubi to!
— Gabriel Krawczyk

Remanent filmowy 2016
— Sebastian Chosiński, Gabriel Krawczyk, Jarosław Loretz, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Kryminał milicyjny à rebours
— Gabriel Krawczyk

Biograficzne rzemiosło
— Gabriel Krawczyk

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.