Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 16 stycznia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Filmy

Magazyn CLXXXII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup

Esensja ogląda: Kwiecień 2013

Esensja.pl
Esensja.pl
Już połowa kwietnia za nami, czas więc na pierwszą w tym miesiącu edycję „Esensja ogląda”. Wśród recenzowanych krótko tytułów znajdziecie „Krudów”, „Drogówkę”, „Warszawę 1935”, wydanie BR „Hobbita”, wydanie DVD „Anny Kareniny” i jedną propozycję kina świata.

Sebastian Chosiński, Miłosz Cybowski, Tomasz Kujawski, Małgorzata Steciak, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Kwiecień 2013

Już połowa kwietnia za nami, czas więc na pierwszą w tym miesiącu edycję „Esensja ogląda”. Wśród recenzowanych krótko tytułów znajdziecie „Krudów”, „Drogówkę”, „Warszawę 1935”, wydanie BR „Hobbita”, wydanie DVD „Anny Kareniny” i jedną propozycję kina świata.
Krudowie
Agnieszka Szady [80%]
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Animacja o rodzinie jaskiniowców oszałamia wizualnym bogactwem i wyobraźnią twórców: rośliny i zwierzęta o iście kosmicznym wyglądzie (wieloryby na nóżkach, rogate nibystrusie, słoniomyszy) oraz bajkowe krajobrazy. W warstwie fabularnej mamy tu opowieść o apodyktycznym, ale kochającym ojcu, który musi pogodzić się ze świadomością, że nie zawsze będzie samcem alfa w swoim stadzie. Wszystkie postaci i wydarzenia są jak trzeba: nastoletnia bohaterka jest odpowiednio zbuntowana, teściowa odpowiednio zabawna, a pierwsze zetknięcia z nieznanymi rzeczami (ogień, buty) odpowiednio humorystyczne. Rozczarowuje tylko pospieszne i nieco rozmyte zakończenie – dlatego daję ocenę 80% a nie 90%.
Drogówka
Sebastian Chosiński [80%]
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Nie ma już chyba wątpliwości co do tego, że Wojciech Smarzowski to zdecydowanie najciekawszy i najlepszy polski reżyser filmowy ostatnich lat. Wskażcie bowiem innego twórcę, którego cztery kolejne obrazy pełnometrażowe – począwszy od „Wesela” (2004), poprzez „Dom zły” (2009) i „Różę” (2011), aż po najnowszą „Drogówkę” (2013) – reprezentowałyby tak wysoki poziom i zostały docenione w tym samym stopniu przez krytyków, jak i widzów. A przecież należałoby jeszcze pamiętać Smarzowskiemu co najmniej dwa znakomite spektakle teatru telewizji – „Kurację” (2001) według powieści Jacka Głębskiego oraz „Klucz” (2004) na podstawie sztuki rosyjskiej pisarki Ludmiły Razumowskiej. Swoją drogą fakt, że wybrał on jako materiał wyjściowy jednego z przedstawień tekst twórczyni zza naszej dawnej wschodniej granicy, zaczyna wydawać się z perspektywy czasu znaczący. Dlaczego? Albowiem poetyka – a może to jednak niewłaściwe w tym kontekście słowo? – niektórych filmów pana Wojciecha to rosyjska „czornucha” w swej postaci najklasyczniejszej. Z przerysowanym naturalizmem wątków obyczajowych, z charakteryzującymi się czarną groteską i absurdem scenami przemocy. Wypisz, wymaluj – Aleksiej Bałabanow z jego więcej niż odhumanizowanymi „Ładunkiem 200” (2007) i „Palaczem” (2010). Z tą jednak różnicą, że Polak świadomie rezygnuje z otoczki mistycznej, nie chce nawracać świata. Wystarczy mu, że sięga do trzewi rzeczywistości i dokonuje bolesnej wiwisekcji świata, w którym żyjemy, często nie zdając sobie sprawy z tego, co kryje się za rogiem.
„Drogówkę” ogląda się, mimo specyficznego montażu i wplecionych weń scen kręconych kamerą amatorską, co nie każdemu musi się podobać, znakomicie. Film zrobiony jest bowiem bardzo dynamicznie, z ogromnym nerwem, postaci są pełnokrwiste, a dialogi… cóż, delikatnie mówiąc, z życia wzięte. I chociaż jest to portret policji polskiej wyjątkowo pesymistyczny, należy go chyba uznać jednak za prawdziwy. Co w wywiadach potwierdzali zresztą anonimowo sami funkcjonariusze, dodając jednak, że tak mogło to wyglądać jeszcze przed kilku laty, dzisiaj natomiast jest już inaczej. Oby tak! Że ostatnia uwaga może mieć sens, potwierdza w pewnym stopniu – chcący czy niechcący, to już inna kwestia – sam Smarzowski, bo policjanci z jego najnowszego filmu wydają się niemal żywcem przeniesieni z planu „Wesela”, któremu przecież w przyszłym roku stuknie już dziesięć lat. Należy też jednak do beczki miodu dorzucić łyżeczkę dziegciu. „Drogówce” brakuje trochę wewnętrznej spójności; jakby reżyser umieścił dwa filmy w jednym. Mniej więcej do połowy obserwujemy na ekranie obyczajowe obrazki z życia mundurowych – wspólne imprezy, nie zawsze czyste interesy, pojmowaną typowo po męsku przyjaźń i przede wszystkim specyficzną mentalność, będącą jeszcze dziedzictwem czasów Peerelu. Gdy po jednej z imprez sierżant Król (grany przez Bartłomieja Topę) odkrywa nad Wisłą ciało swojego zamordowanego kolegi, sierżanta Lisowskiego (w tej roli Marcin Dorociński), sposób narracji diametralnie się zmienia – dramat obyczajowy przeistacza się w jednej sekundzie we thriller sensacyjny z podtekstem politycznym; tym samym też „czornucha” ustępuje miejsca dość schematycznie poprowadzonej akcji rodem z kina hollywoodzkiego. Całość ratują jednak świetne kreacje (Marian Dziędziel, Arkadiusz Jakubik i Jacek Braciak idealnie potrafią zrównoważyć tragizm i komizm swoich postaci) i dramatyczny finał.
Warszawa 1935
Konrad Wągrowski [b/o]
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Zdaję sobie sprawę z technicznych niedoskonałości tego filmu, mającego pokazać piękno przedwojennej Warszawy – dopracowane są jednak głównie fasady domów, całość jest nieco zbyt sterylna, nienaturalnie wyglądają spacerujący ludzie, nie najlepiej samochody, całość jednak bliższa jest dobrej scenografii gry komputerowej niż pełnej iluzji. Film raczej nie ma też scenariusza, w dość losowy sposób pokazuje wycinki stolicy AD 1935 (należy nadmienić jednak, że dobrze sprawdza się widok z lotu ptaka), a finałowy marsz zastygłą ulicą Marszałkowską, jest tyleż piękny, co wskazujący na ograniczenia budżetowe. Ale nie zmienia to jednak faktu, że obraz działa tak, jak życzyli sobie twórcy – budzi tęsknotę za miastem, którego już nie ma i przekonanie, że gdyby nie wojna, Warszawa mogłaby być jedną z najpiękniejszych stolic Europy. Ile w tym prawdy – nie mam pojęcia, ale nie mam nic przeciwko takiej konkluzji. Świetnie dobrana muzyka tworzy nieco oniryczny klimat (wpasowujący się zresztą w koncepcję ukazania „miasta duchów”) i zachęca do kolejnych refleksyjnych seansów już na małym ekranie.
• • •
DVD i Blu-Ray
Hobbit 3D
Tomasz Kujawski [80%]
WASZ EKSTRAKT:
80,0 (0,0) % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
O „Hobbicie” pisaliśmy już szeroko na łamach Esensji, w tym miejscu przyjrzyjmy się więc wydaniu Blu-ray. Film trafia do domowej wideoteki w przeróżnych wersjach zarówno na DVD i Blu-ray do wyboru – my mieliśmy okazję zapoznać się z 4-dyskową wersją 3D. Film w wersji trójwymiarowej zajmuje aż dwa krążki i od strony technicznej wypada wprost perfekcyjnie. Dźwięk w systemie 7.1 i rewelacyjny efekt 3D. Zamiast wyrzucać w widza przedmioty z ekranu czy spuszczać go z wysokości (co jeśli nie ma się osobnego pokoju na kino w domu, wypada na telewizorach słabo), Jackson wykorzystuje trójwymiar głównie do ukazania głębi obrazu, co wyśmienicie komponuje się z szerokimi ujęciami Nowej Zelandii vel Śródziemia czy podziemi Gór Mglistych. 3D daje w „Hobbicie” bardzo naturalny efekt, bez efekciarstwa wzbogacając doznania z seansu. Na trzecim dysku znajduje się film w wersji standardowej, natomiast czwarty wypełniają dodatki. I tu trochę zaczyna zgrzytać. Otrzymujemy trailery filmu i gier wideo ze świata Tolkiena, krótki dokument o urokach Nowej Zelandii oraz ponad dwie godziny wideobloga Jacksona ukazujące różne aspekty powstawania filmu. Sam blog jest z pewnością interesujący, ale w całości był już dostępny dużo wcześniej w sieci. Najważniejszym jednak argumentem, aby filmu… nie kupować, jest fakt, że pod koniec roku czeka nas kolejna fala edycji z wersją rozszerzoną filmu. Być może otrzymamy też więcej, bardziej atrakcyjnych materiałów dodatkowych. Jeśli kogoś wersja rozszerzona czy dodatki nie interesują, spokojnie może sobie dodać do oceny 10 czy 20 procent, bo „Hobbit” dołączył do pozycji obowiązkowych dla fanów domowego trójwymiaru (choć nie tylko).
Anna Karenina
Miłosz Cybowski [70%]
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Od samego początku widać, że twórcom tego filmu wcale nie zależało na tym, żeby opowiedzieć tę samą, dobrze znaną historię raz jeszcze. Zamiast fabularnego uwspółcześniania Tołstoja na potrzeby zachodniego widza postawili na formę. Właściwie trudno byłoby oglądać „Annę Kareninę” bez znajomości literackiego oryginału; fabularnie rzecz biorąc jest to bowiem zbiór nie zawsze powiązanych ze sobą scen koncentrujących się albo na postaciach, albo na zabawie teatralną konwencją. Wydaje się że w tej pogoni za nową formą zgubiła się gdzieś właściwa treść (przyłączam się tu do uwag Beatrycze i Alicji), a sami bohaterowie też nie przekonują. Choć stopniowy upadek Anny jest pokazany w dość przerysowany sposób, zupełnie nie udały się twórcom wysiłki ukazania jej jako troskliwej matki rozdartej nie tyle między swoim mężem a Wrońskim, ile między miłością do syna a kochanka. O wiele lepiej prezentują się męskie charaktery, zarówno Karenin (znakomity Law), jak i Obłoński. Przyznaję, że zdziwiło mnie wplecenie w film wątku Lewina, który, kolejne zaskoczenie, został poprowadzony bardzo przyzwoicie. Mimo swojej formy nie jest „Anna Karenina” rewelacyjną produkcją, ale z pewnością zasługuje na uwagę.
• • •
KINO ŚWIATA
The Iceman
Małgorzata Steciak [50%]
„The Iceman” opowiada autentyczną historię Richarda Kuklinskiego, który przez kilkadziesiąt lat pracował na zlecenie mafii jako płatny morderca, jednocześnie pozostając w oczach rodziny wzorowym ojcem i mężem. Pochodzenie bohatera, przypieczętowane często powtarzanym w filmie powiedzeniem „Polak może pracować z każdym”, to nie jedyny „nasz” akcent w filmie Ariela Vromela. W kilku scenach możemy tu bowiem zobaczyć Weronikę Rosati. „The Iceman” nie oferuje jednak widzowi wiele poza sztampową biografią z jednowymiarowymi postaciami (szczególnie bezpłciowo wypada Winona Ryder w roli infantylnej żony bohatera). Mimo interesującej kreacji Michaela Shannona to trochę za mało, żeby stworzyć przekonujący i zniuansowany portret bohatera zmagającego się z własnymi demonami.
koniec
16 kwietnia 2013

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

East Side Story: Na duchy zawsze można liczyć
Sebastian Chosiński

13 I 2019

To zaskakujące, jak dobrze w ostatnich dwóch latach kinematografia rosyjska radzi sobie z horrorami. „Przewodnik” (choć może trafniej byłoby nadać temu dziełu tytuł „Przewodniczka”) Ilji Maksimowa to kolejny obraz grozy, który prezentuje się co najmniej przyzwoicie, trzyma w napięciu i robi to – jeśli wierzyć producentom – bez przesadnego wykorzystywania efektów specjalnych.

więcej »

Krótko o filmach: Ludzie w hotelu
Marcin Mroziuk

12 I 2019

Precyzyjna konstrukcja fabuły, umiejętnie budowane napięcie i znakomita gra aktorska sprawiają, że „Źle się dzieje w El Royale” oglądamy naprawdę z zapartym tchem.

więcej »

Spider-Manowie wszystkich wymiarów, łączcie się!
Agnieszka ‘Achika’ Szady

8 I 2019

„Spider-Man. Uniwersum” beztrosko whopsał do kin pod koniec roku, aby zachwiać rankingami, box-office’ami oraz układem błędnikowym widzów. Graficznie jest to zupełnie nowy poziom, a na widok sceny kulminacyjnej Andy Warhol zapewne omdlałby z radości.

więcej »

Polecamy

Karnawał osobliwości

Z filmu wyjęte:

Karnawał osobliwości
— Jarosław Loretz

Jeszcze à propos jedzenia
— Jarosław Loretz

Smacznego z Ameryki
— Jarosław Loretz

Telewizja cię zje!
— Jarosław Loretz

Na parkowej ławeczce
— Jarosław Loretz

Zombie a… kobieta?
— Jarosław Loretz

Robot a kobieta
— Jarosław Loretz

Gardło Innym Podrzynam Dibbler
— Jarosław Loretz

Zacząć dzień z przytupem
— Jarosław Loretz

Łabędziot
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja ogląda: Grudzień 2013 (5)
— Sebastian Chosiński, Karolina Ćwiek-Rogalska, Jarosław Loretz

Esensja ogląda: Sierpień 2013 (1)
— Sebastian Chosiński, Jakub Gałka, Jarosław Loretz, Joanna Pienio, Małgorzata Steciak

Esensja ogląda: Czerwiec 2013 (1)
— Sebastian Chosiński, Ewa Drab, Gabriel Krawczyk, Jarosław Loretz

Esensja ogląda: Marzec 2013 (3)
— Jarosław Loretz, Małgorzata Steciak, Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Marzec 2013 (2)
— Grzegorz Fortuna, Alicja Kuciel, Małgorzata Steciak, Agnieszka Szady

Wspomnienia z niepamięci
— Gabriel Krawczyk

Esensja ogląda: Styczeń 2013 (Kino)
— Sebastian Chosiński, Miłosz Cybowski, Piotr Dobry, Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Alicja Kuciel, Beatrycze Nowicka, Agnieszka Szady, Konrad Wągrowski

Film w teatrze, teatr w filmie
— Konrad Wągrowski

Udana podróż
— Tomasz Markiewka

Niekończąca się opowieść
— Gabriel Krawczyk

Z tego cyklu

Marzec 2018 (2)
— Sebastian Chosiński, Grzegorz Fortuna, Krzysztof Spór, Konrad Wągrowski

Marzec 2018 (1)
— Piotr Dobry, Marcin Mroziuk, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Luty 2018 (2)
— Jarosław Loretz, Anna Nieznaj, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Luty 2018 (1)
— Marcin Mroziuk, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Styczeń 2018 (1)
— Jarosław Loretz

Grudzień 2017 (4)
— Konrad Wągrowski

Grudzień 2017 (3)
— Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski

Grudzień 2017 (2)
— Sebastian Chosiński

Grudzień 2017 (1)
— Piotr Dobry, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

Listopad 2017 (3)
— Jarosław Loretz, Kamil Witek

Tegoż twórcy

Usłyszcie ich krzyk!
— Sebastian Chosiński

Człowiek z rozgoryczenia
— Piotr Dobry

Sztuka? Gdzieś zaginęła. Ale szlak został przetarty
— Gabriel Krawczyk

One Man Show
— Kamil Witek

Idąc i patrząc
— Sebastian Chosiński

Karuzela wrażeń
— Gabriel Krawczyk

Jak dobrze wyglądać na łosiu, czyli bitwa w Śródziemiu
— Anna Kańtoch

Splot faktów - pętla
— Gabriel Krawczyk

Śródziemski rollercoaster
— Gabriel Krawczyk

Przygoda trwa
— Anna Kańtoch

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.