Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 26 lutego 2020
w Esensji w Esensjopedii

Guillermo del Toro
‹Pacific Rim›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
80,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPacific Rim
Dystrybutor Warner Bros
Data premiery12 lipca 2013
ReżyseriaGuillermo del Toro
ZdjęciaGuillermo Navarro
Scenariusz
ObsadaCharlie Hunnam, Ron Perlman, Idris Elba, Burn Gorman, Charlie Day, Diego Klattenhoff, Clifton Collins Jr., Rinko Kikuchi, Robert Maillet
MuzykaRamin Djawadi
Rok produkcji2013
Kraj produkcjiUSA
CyklPacific Rim
Gatunekakcja, przygodowy, SF
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Apokalipsa według Guillermo del Toro
[Guillermo del Toro „Pacific Rim” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Istnieją dwa wspaniałe gatunki filmowe – jeden to filmy o wielkich potworach, a drugi… filmy o wielkich robotach” – mówił przed premierą swojej najnowszej produkcji Guillermo del Toro. Biorąc pod uwagę, że nakręcił jeden z najlepszych letnich blockbusterów ostatnich lat, trudno nie przyznać mu racji.

Grzegorz Fortuna

Apokalipsa według Guillermo del Toro
[Guillermo del Toro „Pacific Rim” - recenzja]

„Istnieją dwa wspaniałe gatunki filmowe – jeden to filmy o wielkich potworach, a drugi… filmy o wielkich robotach” – mówił przed premierą swojej najnowszej produkcji Guillermo del Toro. Biorąc pod uwagę, że nakręcił jeden z najlepszych letnich blockbusterów ostatnich lat, trudno nie przyznać mu racji.

Guillermo del Toro
‹Pacific Rim›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
80,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPacific Rim
Dystrybutor Warner Bros
Data premiery12 lipca 2013
ReżyseriaGuillermo del Toro
ZdjęciaGuillermo Navarro
Scenariusz
ObsadaCharlie Hunnam, Ron Perlman, Idris Elba, Burn Gorman, Charlie Day, Diego Klattenhoff, Clifton Collins Jr., Rinko Kikuchi, Robert Maillet
MuzykaRamin Djawadi
Rok produkcji2013
Kraj produkcjiUSA
CyklPacific Rim
Gatunekakcja, przygodowy, SF
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Zrobienie dobrego wakacyjnego filmu nie jest, wbrew pozorom, łatwe. Gigantyczny budżet (w wypadku „Pacific Rim”: 190 milionów dolarów, a to i tak nie rekord) i oczekiwania wytwórni, która – co oczywiste – chce tę kwotę odzyskać z nawiązką, przekładają się na różnego rodzaju ograniczenia, którym musi się poddać reżyser. Dlatego też letnie blockbustery rzadko są filmami oryginalnymi lub zaskakującymi. Producenci wymagają zwykle sprawdzonych schematów, nawiązujących w dodatku do czegoś, na czym nie da się stracić – do znanego komiksu, serialu, ewentualnie do popularnej powieści; żądają też rozpoznawalnych bohaterów i czytelnej, pozbawionej interpretacyjnych zawiłości fabuły. Ciężko w tym gatunku o jakąkolwiek rewizję czy rewolucję. I del Toro nie stara się jej przeprowadzić.
W jednym z wywiadów reżyser opowiadał, że dzięki „Pacific Rim” chciał przypomnieć sobie na chwilę, jak to jest znowu mieć jedenaście lat i szczerze cieszyć się z bezpretensjonalnej kinowej rozrywki. Jego film nie próbuje być niczym więcej niż szalenie spektakularnym i niewyobrażalnie efektownym widowiskiem dla dzisiejszych trzydziestolatków, którzy dwie dekady wcześniej modlili się do wiszącego na ścianie plakatu z T-Rexem. Ale „Pacific Rim” – choć niepozbawiony wad – jest jednocześnie filmem urokliwym, angażującym i najzwyczajniej w świecie szczerym, wolny od tego okrutnego cynizmu, który charakteryzuje choćby kolejne części „Transformerów”, wypluwane co kilka lat przez Michaela Baya.
Bohaterowie to chodzące klisze, traktowane jednak przez reżysera z rozbrajającą czułością. Na pierwszym planie mamy niepokornego bohatera z traumą (Charlie Hunnam) i sympatyczną Azjatkę (Rinko Kikuchi), dla której walka z potworami stanowi szansę na przeprowadzenie prywatnej zemsty. Partnerują im postacie skrojone według równie rozpoznawalnych hollywoodzkich szablonów: posągowy dowódca, wygłaszający przepełnione patosem tyrady (Idris Elba), dwóch szalonych naukowców (Charlie Day i Burn Gorman) i ekscentryczny handlarz organami pokonanych stworów (Ron Perlman w soczystym epizodzie). I chociaż momentami aż prosi się o nieco inne, mniej klasyczne rozłożenie akcentów czy bardziej zaskakujące poprowadzenie fabuły (ta jest bowiem aż nader przewidywalna), to kiedy rozpoczyna się akcja, przestaje to mieć znaczenie.
„Pacific Rim” to jeden z najbardziej spektakularnych filmów w całej historii kina. I mówię to z pełną odpowiedzialnością. Nie chodzi nawet o poziom efektów specjalnych (twórcy pozwalają sobie w tej kwestii na pewne ułatwienie, większość scen akcji rozgrywa się bowiem w nocy), ale o ciężar pojedynków i sposób, w jaki del Toro filmuje poszczególne starcia. Oto gigantyczne roboty (jaegery) tłuką się z gigantycznymi potworami (kaiju). Te pierwsze kroczą majestatycznie po dnie oceanu, idąc na spotkanie z nieznanym (filmowe kaiju ciągle bowiem ewoluują); te drugie niszczą miasta z taką łatwością, jakby chodziło o przewrócenie budowli z klocków. Guillermowi Del Toro udało się osiągnąć rzecz niezwykłą – pojedynki między tymi absurdalnie ogromnymi konstrukcjami z pikseli nie wyglądają ani trochę sztucznie, CGI prawie w ogóle nie widać. Od pierwszej do ostatniej sceny czuje się każde uderzenie monstrualnie wielkiej łapy potwora i równie przytłaczającej mechanicznej łapy robota. Kiedy w jednej ze scen kierowany przez głównych bohaterów jaeger bierze do ręki statek, by okładać nim atakującego kaiju, trudno nie podskoczyć z wrażenia.
Mimo wielkości „Pacific Rim”, Guillermo del Toro udaje się złożyć autorski podpis gdzieś na marginesie głównego widowiska. Jego rękę widać w poszczególnych kadrach, skomponowanych z niezwykłym wizualnym wyczuciem i dbałością o detale, a także w filmowym bestiarium, reprezentowanym przez potwory, które wyglądają jak połączenie klasycznych japońskich kaiju ze stworami opisanymi przez H.P. Lovecrafta (del Toro jeszcze do niedawna planował ekranizację „W górach szaleństwa” tegoż). Z kolei w najlepszej – a w każdym razie najbardziej emocjonalnej – scenie filmu del Toro pokazuje demolkę z perspektywy nieświadomego wagi wydarzeń dziecka, co przywołuje skojarzenia z „Labiryntem Fauna”, opus magnum reżysera.
Widać w tym wszystkim bezgraniczną miłość do kina i szczerą chęć wywołania w widzach zachwytu. Jestem pewien, że lepszego blockbustera w tym roku nie będzie.
koniec
22 lipca 2013

Komentarze

23 VII 2013   08:47:17

najlepszy blockuster roku i jedna z największych klap finansowych roku... ciekawa sprawa ,Transformery Baya do których w recenzji również nawiązano
wybroniły się w kinach o wiele lepiej ,gdzieś po drodze coś przeoczono...

23 VII 2013   08:51:14

blockbuster oczywiście...

23 X 2013   19:53:17

Film niestety jest tak żenujący, że każdego kto choć w części interesuje się techniką - a więc geeka/nerda odrzuca obrażając jego inteligencję:
- serio 2 osoby muszą prowadzić robot?
- serio 2 osoby muszą się poruszać synchronicznie?
- serio robot odtwarza ruchy bohaterów?

A teraz podium głupoty:
3. Budowanie ściany, która od początku jest bez sensu, wszak stwory bez problemu niszczą wszystkie pozostałe ludzkie budowle. Czym ta niby ma się różnić?
2. Uderzanie statkiem, w ogóle podniesienie statku w ten sposób jest niemożliwe, ale statek to wytrzymuje, wytrzymyuje również przyspieszenie zamachu i... UWAGA, UWAGA jest bronią OBUCHOWĄ!
1. Szczyt głupoty w pokazywaniu sterowania robotami został osiągnięty w scenie, gdzie pokazane są niekończące się przekładnie zasilane LUDZKIMI NOGAMI. Żeby było jeszcze zabawniej - ludzie się wcale przy tym nie męczą.

23 X 2013   20:17:26

Moją inteligencję obraża fakt, że ktoś może oczekiwać realizmu i sensu od filmu o gigantycznych robotach naparzających się z kosmitami.

23 X 2013   23:13:21

Przykro mi, że nigdy nie widziałeś dobrego SF.

24 X 2013   11:22:03

"Filmy o gigantycznych robotach naparzających się z kosmitami" i "dobre SF" to zbiory bez punktów stycznych.

25 X 2013   07:53:19

@Garm
Ja się mogę nawet z Tobą zgodzić, ale na tym vortalu umieszczono "Pacific Rim" w 100 najlepszych filmach SF wszech czasów i to wcale nie na 100. miejscu...

25 X 2013   09:51:03

No i? Potrafię się pogodzić z faktem, że mój gust się nie pokrywa w 100% z wynikami głosowania w ramach wieloosobowej redakcji.

25 X 2013   12:49:56

@Garm
...no i to jest miejsce na takie dyskusje, chyba, że się mylę?

25 X 2013   12:52:31

Pozdrawiam, i życzę nam wszystkim lepszych filmów SF.
Dla fanów PR, takie życzenia mają chyba największą wartość ;)

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Co cechuje dżentelmena?
Konrad Wągrowski

24 II 2020

Guy Ritchie powraca do korzeni i kręci gangsterską komedię w stylu swych dawnych filmów. Wielbiciele „Przekrętu” i „Porachunków” nie powinni być zawiedzeni.

więcej »

East Side Story: Fatalne zauroczenie po rosyjsku
Sebastian Chosiński

23 II 2020

Reżyserski debiut aktora Grigorija Dobrygina to współczesny psychologiczny melodramat, który opowiada o tym, jak fascynacja wielkim światem i niespełnione marzenia niszczą życie młodego małżeństwa mieszkającego na rosyjskiej prowincji. W „Sheena667” krok po kroku obserwujemy destrukcję zdrowego układu damsko-męskiego, która prowadzi… – właśnie, dokąd?

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Ludzie na kutrze, a kuter w wodzie
Sebastian Chosiński

19 II 2020

W tym samym 1972 roku w Związku Radzieckim przeniesiono na ekran dwa dzieła prozatorskie Borisa Wasiljewa – debiutancką nowelę „Kuter Iwana” oraz późniejszą o dwanaście lat powieść „Tak tu cicho o zmierzchu”. Drugi film zyskał wielką sławę na całym świecie, pierwszy natomiast – na długi czas powędrował na półkę. Był po prostu zbyt pesymistyczny i obyczajowo odważny.

więcej »

Polecamy

Alejandro González Iñárritu. Babel.

Do sedna:

Alejandro González Iñárritu. Babel.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. 21 gramów.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Amores perros.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky „mother!”
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Noe: Wybrany przez Boga
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Czarny łabędź.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Zapaśnik.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Źródło
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Requiem dla snu
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Pi
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja ogląda: Grudzień 2013 (2)
— Sebastian Chosiński, Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Listopad 2013 (3)
— Miłosz Cybowski, Jarosław Loretz, Agnieszka Szady

Esensja ogląda: Lipiec 2013 (1)
— Jarosław Loretz, Małgorzata Steciak, Agnieszka Szady

Tegoż twórcy

Trudno uwolnić się od zła
— Joanna Kapica-Curzytek

Esensja ogląda: Marzec 2018 (2)
— Sebastian Chosiński, Grzegorz Fortuna, Krzysztof Spór, Konrad Wągrowski

Głęboka czerwień
— Jarosław Robak

Esensja ogląda: Grudzień 2013 (2)
— Sebastian Chosiński, Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Listopad 2013 (3)
— Miłosz Cybowski, Jarosław Loretz, Agnieszka Szady

Mutacja biologiczno-ludowa
— Anna Kańtoch

Piekielnie ładny film
— Jakub Gałka

Czerwony kapturek z babcią w zębach
— Dorota Chrobak

Prawie magia w prawie świecie
— Łukasz Kustrzyński

Diabli Nadali
— Bartosz Sztybor

Tegoż autora

Remanent filmowy 2017
— Sebastian Chosiński, Miłosz Cybowski, Grzegorz Fortuna, Adam Kordaś, Marcin Osuch, Jarosław Robak, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Lisy w krainie wilków
— Grzegorz Fortuna

Nic już nie gra
— Grzegorz Fortuna

Głupota jako śmiertelna choroba przenoszona drogą płciową
— Grzegorz Fortuna

Porażki i sukcesy 2014
— Karolina Ćwiek-Rogalska, Piotr Dobry, Jarosław Robak, Grzegorz Fortuna, Jacek Walewski, Konrad Wągrowski, Krystian Fred, Kamil Witek, Miłosz Cybowski, Adam Kordaś

Źródła
— Grzegorz Fortuna

Llewyn Davis jest palantem
— Piotr Dobry, Ewa Drab, Grzegorz Fortuna

Oswajanie melancholii
— Grzegorz Fortuna

Zakleszczeni w postkomunie
— Grzegorz Fortuna

To zdecydowanie zły dzień, żeby szklana pułapka
— Grzegorz Fortuna

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.