Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 28 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

Neill Blomkamp
‹Elizjum›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułElizjum
Tytuł oryginalnyElysium
Dystrybutor UIP
Data premiery16 sierpnia 2013
ReżyseriaNeill Blomkamp
ZdjęciaTrent Opaloch
Scenariusz
ObsadaMatt Damon, Jodie Foster, William Fichtner, Jose Pablo Cantillo, Alice Braga, Diego Luna, Michael Shanks
MuzykaRyan Amon
Rok produkcji2013
Kraj produkcjiUSA
WWW
Gatunekakcja, dramat, SF
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Ludzie jak krewetki
[Neill Blomkamp „Elizjum” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Neill Blomkamp niszowym, nakręconym w RPA „Dystryktem 9” wypracował sobie wśród miłośników filmowego sf ogromny kredyt zaufania. Niestety, zrealizowany już w Hollywood „Elizjum” zdecydowanie nie spełnia pokładanych w nim nadziei.

Jakub Gałka

Ludzie jak krewetki
[Neill Blomkamp „Elizjum” - recenzja]

Neill Blomkamp niszowym, nakręconym w RPA „Dystryktem 9” wypracował sobie wśród miłośników filmowego sf ogromny kredyt zaufania. Niestety, zrealizowany już w Hollywood „Elizjum” zdecydowanie nie spełnia pokładanych w nim nadziei.

Neill Blomkamp
‹Elizjum›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułElizjum
Tytuł oryginalnyElysium
Dystrybutor UIP
Data premiery16 sierpnia 2013
ReżyseriaNeill Blomkamp
ZdjęciaTrent Opaloch
Scenariusz
ObsadaMatt Damon, Jodie Foster, William Fichtner, Jose Pablo Cantillo, Alice Braga, Diego Luna, Michael Shanks
MuzykaRyan Amon
Rok produkcji2013
Kraj produkcjiUSA
WWW
Gatunekakcja, dramat, SF
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Ponieważ to dopiero drugi pełnometrażowy film południowoafrykańskiego reżysera, nie sposób nie porównywać „Elizjum” z debiutanckim „Dystryktem 9”. Patrząc w ten sposób ciężko nie dostrzec pokrewieństwa między tymi filmami. Blomkamp znów bierze na tapetę tematy, które poruszał już w czasach krótkometrażowego „Alive in Joburg”: rozwarstwienie społeczne, brak perspektyw dla najniższych klas społecznych, a także ksenofobię i narastającą wrogość pomiędzy uprzywilejowanymi, a wykorzystywanymi. I już w tym momencie trzeba zauważyć, że „Dystrykt 9” – choć zalecałem ostrożne odczytywanie go w kontekście apartheidu – był filmem o wiele bardziej szczerym i realistycznym. Sytuacja „krewetek” z kosmosu była kalką przesiedleń, których doznali czarnoskórzy mieszkańcy Cape Town w czasie jednego z mniej znanych epizodów apartheidu. W drugim filmie Blomkampa tematyka jest już dużo bardziej uniwersalna i dostosowana do doświadczeń europejskiego, a jeszcze bardziej amerykańskiego odbiorcy.
W „Elizjum” chodzi bowiem o dobrze znany i uniwersalny konflikt bogaci kontra biedni. Ci pierwsi zbudowali sobie w XXII wieku prawdziwe „elizjum”, lub trzymając się bardziej kultury judeochrześcijańskiej – raj. Tę rolę pełni imponujący kosmiczny habitat, stacja kosmiczna w kształcie wpisanej w pierścień rozgwiazdy, na którą na stałe wynieśli się możni tego świata. Oczywiście w swym kosmicznym azylu opływają we wszelakie luksusy, poczynając od zielonych trawników, a kończąc na cudownych maszynach leczących wszystkie choroby. I choć wzorowani na biernych Elojach „Elizjanie” spędzają czas głównie na towarzyskich koktajlach (w czasie których usługują im oczywiście roboty), mają w swoich szeregach również ludzi, którzy pracują. To politycy i menedżerowie, którzy zarządzają tym kosmicznym rajem, a przede wszystkim dbają o odpowiednie kontakty z zamieszkującymi Ziemię pariasami. Należą do nich między innymi pani sekretarz obrony (Jodie Foster) dbająca o to, by szmuglerskie rajdy Ziemian nie docierały do Elizjum, a także szef potężnej firmy (William Fichtner), wykorzystującej na Ziemi tanią siłę roboczą przy produkcji androidów będących opoką Elizjan i batem na niepokornych Ziemian. W tej właśnie fabryce pracuje główny bohater, recydywista Max (Matt Damon), który w wyniku nagłego splotu zdarzeń zmuszony jest starać się o dotarcie do Elizjum, by skorzystać z dobrodziejstw ich medycznej cud-technologii.
Rzecz jasna w konstrukcji Elizjum-Ziemia łatwo odnaleźć obraz współczesnych metropolii – zwłaszcza Ameryki Łacińskiej, takich jak Meksyk, w którym kręcono zresztą większość zdjęć – w których biedne fawele graniczą z osiedlami pięknych, strzeżonych rezydencji. Tym bardziej, że Blomkamp, idąc po linii najmniejszego oporu (a może chcąc wstrząsnąć białym widzem) w filmie serwuje dokładnie ten sam podział, który obserwujemy w rzeczywistości: na stację kosmiczną wyemigrowały WASP-y, a na brudnej Ziemi tłoczą się Meksykanie i Murzyni (biały protagonista jest wśród nich prawdziwym rodzynkiem…). Z jednej strony to wierne odwzorowanie realnych podziałów etniczno-klasowych, ale z drugiej jednak brak odwagi i pójście na łatwiznę. Przeciętnemu zjadaczowi popcornu łatwiej będzie zrozumieć obraz nawiązujący do otaczającego go świata, wzruszą go śniadzi „Morlokowie” (choć teoretycznie to zgraja złodziei, hakerów i innych bandziorów, to w gruncie rzeczy są nieszkodliwi, a ich potomstwo słodkie i uczciwe), a jednocześnie nie będzie psuł sobie apetytu oglądaniem obdartych, mieszkających w szałasach białych. Oczywiście poza tym jednym: głównym bohaterem – bo przecież z kimś trzeba się identyfikować…
Takie hollywoodzkie uproszczenia są jedną z najgorszych cech „Elizjum”. Zresztą łopatologię funduje się widzom nie tylko w warstwie ideologicznej, ale też scenariuszowo-realizacyjnej. Scenariusz pełen jest dziur logicznych (od kondycji fizycznej bohatera, do tajemniczej ekonomii napędzającej i utrzymującej tę dwuklasową utopię), postawa bohatera determinuje kształt zakończenia, w finale funduje się nam ckliwe retrospekcje, a jeden cudowny deus ex machina wywraca do góry nogami całe elizjańskie uniwersum. Takie podejście boli szczególnie w porównaniu do „Dystryktu 9”, gdzie Blomkamp nie bał się ani nieoczywistego finału, ani antypatycznego bohatera, ani też eksperymentowania z formą przekazu. „Elizjum” w warstwie realizacyjnej to już klasyczny letni przebój. Zamiast ciapowatego, niezbyt urodziwego everymana, mamy muskularnego przystojniaka – notabene słabo wykorzystującego swoje mięśnie i ich wspomagacze – który podejmuje jedynie słuszne wybory, nawet jeśli długo się namyśla. Zamiast podejścia pseudo-dokumentalnego i wykorzystywania kamer przemysłowych czy amatorskich, mamy teledyskowy montaż i nieczytelne sceny akcji (a pod tym względem finał „Dystryktu 9” naprawdę robił wrażenie). Nawet efekty specjalne, które w debiucie Blomkampa robiły tak ogromne wrażenie, teraz wydają się opatrzone. Być może dlatego, że zamiast osadzać pojedyncze elementy na rzeczywistym tle, tym razem filmowi magicy kreują gros planu filmowego – poczynając od promów kosmicznych, a kończąc na bombastycznej stacji orbitalnej.
Przesada to obok uproszczeń drugi grzech główny „Elizjum”. Cały film sprawia wrażenie jakby Neill Blomkamp przeciągał linę z jakimś producentem-księgowym, który starał się wzbogacać wizję reżysera o elementy dostosowane do potrzeb popcornowej publiczności – i jakby co chwilę wygrywał inny z zawodników. Dramat zamienia się nagle w kino akcji, aktor charakterystyczny (znany z „Dystryktu 9” Sharlto Copley) staje się barczystym badguyem, a kwestie społeczne topią się w ckliwej historii nieszczęśliwej dziewczynki, której los jest oczywiście ważniejszy niż przeznaczenie całej Ziemi. O ile więc debiut reżysera z RPA imponował odwagą i cieszył odmiennością – realizacyjną, wizualną, a przede wszystkim tematyczną – o tyle jego kolejny film rozczarowuje konformizmem i typowością. Co nie znaczy, że Blomkamp całkowicie wyczerpał limit kredytowy zaufania. Jest na to twórcą zbyt wizjonerskim i charakterystycznym (sceny pokazujące ubogie dzielnice i efekty animujące humanoidalne roboty to prawdziwy majstersztyk i już właściwie znak rozpoznawczy Blomkampa) – po prostu potrzebuje więcej swobody.
koniec
22 sierpnia 2013

Komentarze

22 VIII 2013   10:31:30

Meksyk leży w Ameryce Północnej, nie Południowej.

22 VIII 2013   10:35:05

brawo, jesteś bardzo dobry z mapy, możesz poprosić żeby ci pani na koniec gimnazjum wystawiła piątkę z geografii
natomiast z polskiego - pała, nie jesteś w stanie wydobyć z tekstu co autor miał na myśli

22 VIII 2013   10:38:19

zmienione na Amerykę Łacińską, mam nadzieję że teraz zgadza się nie tylko społeczno/kulturowo ale też geograficznie

22 VIII 2013   19:19:33

Dobra recenzja, nie sposób się z nią nie zgodzić. Dodałbym jeszcze całkowity brak spójności postaci. SPOJLERY! Max najpierw troszczy się o siebie, potem przez przypadek o dziecię a kończy na zbawieniu? ludzkości. Pani J. Foster jako bezwzględna idąca po trupach polityk nagle postanawia sobie umrzeć, Spyder z rzezimieszka szmuglującego ludźmi za pieniądze nagle zostaje altruistą i robi dobrze wszystkim, nawet nie zaprogramował się na prezydenta! A no i łysy prezydent odpuszcza prezydentowanie dowiadując się, że każdy teraz jest elizjaninem. Chyba tylko Kruger nie wydziwia. Zresztą końcówka z tymi stacjami medycznymi lądującymi na ziemi jest zupełnie od czapy. Już widzę te kolejki maruderów z cieknącymi nosami i hemoroidami. Poza tym co dalej, nawet jeżeli dostęp do kapsuł byłby łatwiejszy, to czy gnój z faveli zniknie? Klisze, uproszczenia i zakończenie przyprawiające o wymioty. Szkoda, choć dystrykt 9 był na tyle dobry, że warto chłopinie dalej kibicować.

29 VIII 2013   15:28:08

Zgadzam się z przedmówcą i autorem recenzji - film to bardzo przykre rozczarowanie praktycznie na każdej - poza wizualną - płaszczyźnie.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Klasyka kina radzieckiego: Wiedza nie chroni przed naiwnością
Sebastian Chosiński

27 X 2021

Reżyserski debiut Karena Szachnazarowa nie wypada tak rewelacyjnie, jak jego cztery kolejne filmy z lat 80. XX wieku. Ale to nie oznacza, że „Dobrych ludzi” nie warto poznać. To mądry i wiele mówiący o rzeczywistości radzieckiej epoki Leonida Breżniewa komediodramat, który rozgrywa się w środowisku naukowców. Wartością dodaną jest legendarny aktor Gieorgij Burkow, który pojawia się na ekranie w roli głównej.

więcej »

East Side Story: Współczesna baśń w blasku zorzy polarnej
Sebastian Chosiński

24 X 2021

Ten niepozornie rozpoczynający się film okazuje się być jedną z bardziej interesujących produkcji rosyjskich tego roku. Pod ironicznym płaszczykiem „Mleko” Karena Oganesiana skrywa bowiem nadzwyczaj ważne tematy: dla kobiet i mężczyzn, dla dorosłych i nastolatków. Od reżysera i aktorów udział w nim wymagał też niemałej odwagi, ponieważ jego obyczajowa śmiałość niektórych może szokować.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Nie nadeptuj (przyszłemu) teściowi na odcisk!
Sebastian Chosiński

20 X 2021

Reżyserski dorobek Siergieja Sidieliowa jest nadzwyczaj mizerny: zaledwie cztery filmy pełnometrażowe, w tym tylko trzy zrealizowane samodzielnie. Z tych trzech jeden to inscenizacja opery. A mimo to z dwóch pozostałych autor mógł być dumny. Zwłaszcza z komedii „Ulica pełna niespodzianek”, która w drugiej połowie lat 50. i kolejnych dekadach aż do upadku Związku Radzieckiego cieszyła się statusem kultowej.

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Sprzedawcy 2

Do sedna:

Kevin Smith. Sprzedawcy 2
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Jay i Cichy Bob kontratakują
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Dogma
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. W pogoni za Amy
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Szczury z supermarketu
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja ogląda: Styczeń 2014 (1)
— Gabriel Krawczyk, Daniel Markiewicz, Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Wrzesień 2013 (1)
— Sebastian Chosiński, Alicja Kuciel, Jarosław Loretz, Agnieszka Szady, Konrad Wągrowski

Tegoż twórcy

Esensja ogląda: Wrzesień 2015
— Jarosław Loretz, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Esensja ogląda: Styczeń 2014 (1)
— Gabriel Krawczyk, Daniel Markiewicz, Konrad Wągrowski

SPF – Subiektywny Przegląd Filmów (8)
— Jakub Gałka

Kłopoty z krewetkami
— Konrad Wągrowski

Tegoż autora

Więcej wszystkiego co błyszczy, buczy i wybucha?
— Miłosz Cybowski, Jakub Gałka, Wojciech Gołąbowski, Adam Kordaś, Michał Kubalski, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Nieprawdziwi detektywi
— Jakub Gałka

O tych, co z kosmosu
— Paweł Ciołkiewicz, Jakub Gałka, Jacek Jaciubek, Adam Kordaś, Michał Kubalski, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Wszyscy za jednego
— Jakub Gałka

Pacjent zmarł, po czym wstał jako zombie
— Adam Kordaś, Michał Kubalski, Jakub Gałka, Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Jarosław Robak, Beatrycze Nowicka, Łukasz Bodurka

Przygody drugoplanowe
— Jakub Gałka

Ranking, który spadł na Ziemię
— Sebastian Chosiński, Artur Chruściel, Jakub Gałka, Jacek Jaciubek, Michał Kubalski, Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Katana zamiast pazurów
— Jakub Gałka

Trzy siostry Thorgala
— Jakub Gałka

Bourne zramolały
— Jakub Gałka

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.