Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 26 września 2020
w Esensji w Esensjopedii

Wiktor Szamirow
‹Zabawa w prawdę›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZabawa w prawdę
Tytuł oryginalnyИгра в правду
ReżyseriaWiktor Szamirow
Scenariusz
ObsadaGosza Kucenko, Dmitrij Marjanow, Konstantin Juszkiewicz, Irina Apieksimowa
Rok produkcji2013
Kraj produkcjiRosja
Gatunekdramat, komedia
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

East Side Story: Kwartet na cztery prawdy
[Wiktor Szamirow „Zabawa w prawdę” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Zabawa w prawdę” to kinowa wersja, opartego na sztuce francuskiego autora Philippe’a Lellouche’a, spektaklu teatralnego granego od sześciu lat na scenach moskiewskich. Za oboma projektami stoją ci sami twórcy – reżyser Wiktor Szamirow oraz kwartet aktorski, w którym prym wiedzie niezawodny Gosza Kucenko. Film, choć wyszedł bardzo teatralny, broni się świetnie. Ale jak został zagrany!

Sebastian Chosiński

East Side Story: Kwartet na cztery prawdy
[Wiktor Szamirow „Zabawa w prawdę” - recenzja]

„Zabawa w prawdę” to kinowa wersja, opartego na sztuce francuskiego autora Philippe’a Lellouche’a, spektaklu teatralnego granego od sześciu lat na scenach moskiewskich. Za oboma projektami stoją ci sami twórcy – reżyser Wiktor Szamirow oraz kwartet aktorski, w którym prym wiedzie niezawodny Gosza Kucenko. Film, choć wyszedł bardzo teatralny, broni się świetnie. Ale jak został zagrany!

Wiktor Szamirow
‹Zabawa w prawdę›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZabawa w prawdę
Tytuł oryginalnyИгра в правду
ReżyseriaWiktor Szamirow
Scenariusz
ObsadaGosza Kucenko, Dmitrij Marjanow, Konstantin Juszkiewicz, Irina Apieksimowa
Rok produkcji2013
Kraj produkcjiRosja
Gatunekdramat, komedia
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Philippe Lellouche jest Francuzem, choć na świat przyszedł pięćdziesiąt siedem lat temu w Izraelu. W ojczyźnie – tej nowej, europejskiej – zyskał popularność przede wszystkim jako aktor, choć zajmuje się również reżyserią, satyrą, pisze też sztuki teatralne. Najbardziej znaną jest komiczno-dramatyczna „Le jeu de la vérité”, która swą premierę sceniczną miała na początku 2005 roku na deskach Comedie de Paris. W Rosji zwrócił na nią uwagę Wiktor Walerjewicz Szamirow (notabene rówieśnik Lellouche’a) i już dwa lata później – pod szyldem kierowanego przez siebie Niezależnego Projektu Teatralnego – przygotował własną wersję przedstawienia. Do dzisiaj jest ono zresztą prezentowane w Moskwie, ostatnio w Teatrze Aktora Kinowego (Kinoaktora). Spektakl cieszy się od lat ogromnym powodzeniem, trudno się więc dziwić, że w pewnym momencie pojawił się pomysł przeniesienia go – w tej samej obsadzie – na ekran. Za produkcję wziął się Timur Bekmambetow, a reżyserię powierzono – inaczej zresztą być chyba nie mogło – Szamirowowi. Wiktor Walerjewicz jest absolwentem wydziału reżyserskiego Rosyjskiej Akademii Sztuk Teatralnych (RATI); pracuje głównie w teatrze, choć od czasu do czasu zdarza mu się również stanąć za kamerą. Jako reżyser filmowy zadebiutował przed dekadą miniserialem komediowym „Herbatę, kawę, zatańczymy…”, a potem zrealizował dwa komediodramaty dla kin: „Dzikusy” (2006) oraz, po kilku latach przerwy, „Ćwiczenia z piękna” (2011), które – podobnie jak „Zabawa w prawdę” – miały pierwotnie swą wersję teatralną.
Prawdopodobnie podczas pracy nad „Ćwiczeniami…” Szamirow zagustował w reżyserii filmowej, nakręcił bowiem po nich, w ciągu zaledwie dwóch lat, już trzy filmy fabularne: melodramat „Coś się ze mną dzieje” (2012), serial obyczajowo-komediowy „Wiadomości lokalne” (2013) oraz właśnie „Zabawę w prawdę”. Warto też wspomnieć, że od czasu do czasu Wiktor Walerjewicz pojawia się na ekranie także jako aktor, i to nie tylko w swoich produkcjach (był między innymi jezuitą i nuncjuszem papieskim w jednym w historyczno-przygodowym „Roku 1612” Władimira Chtonienki oraz zakonnikiem, ojcem Andriejem, w dramacie psychologiczno-religijnym z czasów Chruszczowa „Cud” Aleksandra Proszkina). „Zabawa w prawdę”, jak na tak kameralne dzieło, otrzymała świetny budżet (co jest pewnie przede wszystkim zasługą Bekmambetowa) – w sumie 2,5 miliona dolarów, z czego milion przeznaczono na marketing. Do kin w Rosji obraz trafił 11 lipca, osiem dni później rozpoczęto jego wyświetlanie w Estonii, Litwie i Łotwie; wydanie DVD będzie natomiast dostępne w sprzedaży w Moskwie za dwa dni (czyli 3 września). Na potrzeby kina Szamirow – wraz z występującymi w spektaklu aktorami – dokonał masę przeróbek, głównie skrótów. Dość powiedzieć, że wersja sceniczna „Zabawy…” trwa (czas teraźniejszy jest jak najbardziej uzasadniony) sto czterdzieści minut, kinowa zaś – czterdzieści pięć mniej.
Anatolij, Mark i Giennadij to faceci po czterdziestce (a może raczej: pod pięćdziesiątkę), przyjaciele jeszcze z czasów studenckich. Choć różnie ułożyło się ich życie zawodowe i rodzinne, wciąż utrzymują ze sobą bliski kontakt, co jakiś czas spotykając się na męskich pogawędkach przy kurczaku i wódeczce. Pierwszy z nich został naukowcem, dorobił się nawet tytułu kandydata nauk (to odpowiednik polskiego doktora) z dziedziny fizyki, ma córkę, ale nie ma rodziny. Mieszka sam, zachowując się trochę jak podstarzały nastolatek. Drugi wyrósł na playboya; ma firmę budowlaną, która musi przynosić całkiem niezły dochód, skoro nosi on jedynie markowe rzeczy – od bielizny po koszule i buty. Miał żonę Nataszę, z którą rozwiódł się, głównie dlatego, że za bardzo interesowały go inne panienki. Trzeci jest całkowitym przeciwieństwem Marka, zajmuje się sprzedażą samochodów i sprawia wrażenie pantoflarza. Bo jakże inaczej można określić mężczyznę, który przez cały czas zastanawia się, co powie albo pomyśli jego małżonka Polina? Który długo musi się jej tłumaczyć, chcąc wyskoczyć z domu, aby spotkać się z przyjaciółmi? Mimo wszystkich przeciwności losu, panowie pielęgnują swą przyjaźń i kiedy Anatolij zaprasza Marka i Giennadija do swego zaniedbanego mieszkania w starej kamienicy, nie odmawiają. Przynoszą ze sobą jedzenie i wódkę – zanosi się więc na kolejne, ciągnące się w nieskończoność i suto zakrapiane alkoholem męskie spotkanie, podczas którego nie zabraknie ani sprośnych żartów, ani wypełnionych przechwałkami wspomnień z przeszłości.
Mark i Giena nie wiedzą jednak, że Tolik przygotował dla nich niespodziankę. O tym, że tym razem będzie inaczej niż podczas wszystkich wcześniejszych nasiadówek, przekonują się po wejściu do – powiedzmy – salonu. Na stole znajduje się bowiem czysty biały obrus i cztery, nie trzy, jak zwykle, zastawy. Wiadomość, że niebawem powinna dołączyć do nich jeszcze Maja Kowalewska, wywołuje niemałe zdziwienie, ba! nawet szok. Maja była ponad dwadzieścia lat temu ich wielką przyjaciółką. A precyzyjniej należałoby stwierdzić, że cała trójka szaleńczo się w niej kochała. Gdy byli na ostatnim roku studiów, dziewczyna wyjechała do Moskwy, marzyła bowiem o tym, by zostać aktorką. I wtedy stracili ją z oczu. Słyszeli jedynie, że wyjechała za granicę, ale nie mieli pojęcia, że wróciła do Rosji. Do czasu aż pewnego dnia Anatolij spotkał ją przypadkiem w supermarkecie. Mark i Giena, doszedłszy do siebie, zaczynają natychmiast wspominać Kowalewską, którą zapamiętali jako silną psychicznie i niezwykle piękną dziewczynę. Przez te dwie dekady musiała się jednak zmienić, choćby fizycznie, jak i oni się zmienili. Pytanie tylko, jak bardzo. Gdy Maja przyjeżdża pod kamienicę, dzwoni do Tolika, prosząc, by po nią wyszedł; pozostali w tym czasie przygotowują się na jej powitanie. Jakież jest ich zdziwienie, kiedy chwilę później otwierają się drzwi mieszkania i pojawia się w nich kobieta… na wózku inwalidzkim. Zapada pełna konsternacji cisza, którą przerywa dopiero opowieść Mai o wypadku motocyklowym sprzed lat.
Spotkanie trójki przyjaciół w niczym nie przypomina więc tych, jakie odbywali wcześniej. Wszystkie rozmowy i wspomnienia obracają się teraz wokół Mai. Jak się okazuje, mimo długiej nieobecności, kobieta wciąż odgrywa w ich życiu ważną rolę. Jak ważną – wynika z coraz bardziej otwartej dyskusji, która przekonuje ich o jeszcze jednej rzeczy, z jakiej przed laty nie zdawali sobie sprawy. Że byli bardzo zakłamani. Że brakowało im odwagi, by wyznawać sobie prawdę. Dlatego teraz podejmują ważną decyzję – od tej pory nie będą już kłamać, na każde pytanie, choćby najintymniejsze, odpowiedzą zgodnie z rzeczywistością. Tak rozpoczyna się ich „zabawa w prawdę”, bo taki właśnie – na pozór niewinny – charakter mają mieć ich najszczersze wyznania. Z tą niewinnością jednak różnie bywa, gdy na jaw zaczynają wychodzić różne grzeszki sprzed lat. Film Szamirowa przypomina teatr telewizji zrealizowany kamerą filmową. Ale nic w tym złego. Mimo ograniczenia miejsca akcji do kilku zaledwie pomieszczeń (kuchnia i salon, balkon i okazjonalnie klatka schodowa), widzowi na pewno nie będzie doskwierać poczucie klaustrofobii. Ruch sceniczny został bowiem świetnie opracowany, a dynamizmu dodają jeszcze odpowiednie ustawienia kamery i montaż. Jak jednak na teatr przystało, główną rolę odgrywają tutaj dialogi – kiedy trzeba, wartkie i dowcipne, innym znów razem pełne nostalgii i nieomal romantycznych uniesień. W każdym przypadku – napędzające akcję. W efekcie „Zabawa w prawdę” przybiera formę tragikomicznej psychodramy, z której wyłania się portret straconego pokolenia, wkraczającego w dorosłe życie w epoce, kiedy w Związku Radzieckim upadał komunizm i rodziła się nowa (pseudo)kapitalistyczna Rosja. Pokolenia, które nie było przygotowane na tak dogłębną zmianę i które w pewnym sensie zagubiło się na bezdrożach nowego ustroju. Szansa, by poukładać wszystko od nowa pojawia się po dwudziestu latach. Czy nie za późno?
Na ekranie możemy zobaczyć tych samych aktorów, których fantastyczna gra zdecydowała o wielkim sukcesie przedstawienia. W Anatolija wcielił się zatem uznawany za jedną z największych gwiazd kina rosyjskiego Gosza Kucenko („Odszkodowanie”, „Najczarniejsza godzina”, „Rozmowa”), w Marka – Dmitrij Marjanow („Miraż”), a w Giennadija – Konstantin Juszkiewicz („Opowiadania”); Maja Kowalewska ma natomiast twarz wciąż uroczej Iriny Apieksimowej („Księga Mistrzów”). Autorem zdjęć, który znakomicie poradził sobie w zamkniętej przestrzeni mieszkania, jest Siemion Jakowlew, dla którego był to już trzeci wspólny projekt filmowy z Szamirowem; poza tym współpracował on jeszcze między innymi Niginą Sajfułłajewą (krótkometrażówka „Dzika róża”, 2011) oraz Renatem Dawletjarowem („Stalowy motyl”, 2012). Ścieżka dźwiękowa wyszła natomiast spod pióra Władimira Podgorieckiego (rocznik 1978), absolwenta Konserwatorium Moskiewskiego, mającego na koncie nie tylko muzykę filmową (choć niezbyt wiele, w tej dziedzinie wciąż jest jeszcze bardzo niedoświadczony) i teatralną, ale również musical „Dzieci Słońca” i balet dla dzieci „Śnieżynka”. W „Zabawie…” nie miał możliwości, aby rozwinąć skrzydła; Szamirow zamówił u niego kompozycje bardzo stonowane i kameralne – i takie też stworzył. Nawet jeśli nie zapadają szczególnie w pamięć, to jednak świetnie wpisują się w klimat tej słodko-gorzkiej opowieści.
koniec
1 września 2013

Komentarze

01 IX 2013   13:02:43

Wygląda,że warto zobaczyć.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Off Camera 2020: Najsmutniejsza polska komedia
Adam Lewandowski

25 IX 2020

Niby polski, a jakiś taki zupełnie inny. Tak można w jednym zdaniu podsumować film Grzegorza Jaroszuka „Bliscy”, który miał premierę podczas tegorocznej, internetowej edycji festiwalu Off Camera.

więcej »

Off Camera 2020: Stanę się groźna jak słońce
Adam Lewandowski

24 IX 2020

Jedynym polskim filmem w konkursie głównym tegorocznej, internetowej edycji festiwalu Off Camera są „Maryjki” w reżyserii Darii Woszek. Produkcję powinni zobaczyć wszyscy mówiący, że polscy twórcy wciąż skupiają się na podobnych tematach i nie podejmują większego ryzyka.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Nad pięknym i modrym… Morzem Czarnym
Sebastian Chosiński

23 IX 2020

Jako reżyser pomiędzy 1956 a 1962 rokiem nakręcił zaledwie trzy filmy pełnometrażowe, później poświęcił się już głównie scenariopisarstwu. Jeden z jego obrazów przeszedł do historii kina radzieckiego, o jednym dzisiaj już mało kto pamięta, trzeci natomiast to urokliwe połączenie melodramatu i lirycznej komedii obyczajowej. Wspominanym twórcą jest Feliks Mironier, a jego pożegnalnym reżyserskim dziełem – „Przepustka na ląd”.

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Sprzedawcy 2

Do sedna:

Kevin Smith. Sprzedawcy 2
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Jay i Cichy Bob kontratakują
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Dogma
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. W pogoni za Amy
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Szczury z supermarketu
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.