Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 10 grudnia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Gavin Hood
‹Gra Endera›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułGra Endera
Tytuł oryginalnyEnder’s Game
Dystrybutor Monolith
Data premiery31 października 2013
ReżyseriaGavin Hood
ZdjęciaDonald McAlpine
Scenariusz
ObsadaHarrison Ford, Abigail Breslin, Viola Davis, Asa Butterfield, Hailee Steinfeld, Ben Kingsley, Moises Arias, Brandon Soo Hoo, Nonso Anozie
MuzykaJames Horner
Rok produkcji2013
Kraj produkcjiUSA
Gatunekakcja, przygodowy, SF
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Gra o wielką stawkę
[Gavin Hood „Gra Endera” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
W końcu doczekaliśmy się ekranizacji „Gry Endera”, najsłynniejszego bodaj otwarcia jednego z wielu cykli powieściowych Orsona Scotta Carda. Gwiazdorska obsada, efekty specjalne na dobrym poziomie, wciągająca historia – czego chcieć więcej?

Karolina Ćwiek-Rogalska

Gra o wielką stawkę
[Gavin Hood „Gra Endera” - recenzja]

W końcu doczekaliśmy się ekranizacji „Gry Endera”, najsłynniejszego bodaj otwarcia jednego z wielu cykli powieściowych Orsona Scotta Carda. Gwiazdorska obsada, efekty specjalne na dobrym poziomie, wciągająca historia – czego chcieć więcej?

Gavin Hood
‹Gra Endera›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułGra Endera
Tytuł oryginalnyEnder’s Game
Dystrybutor Monolith
Data premiery31 października 2013
ReżyseriaGavin Hood
ZdjęciaDonald McAlpine
Scenariusz
ObsadaHarrison Ford, Abigail Breslin, Viola Davis, Asa Butterfield, Hailee Steinfeld, Ben Kingsley, Moises Arias, Brandon Soo Hoo, Nonso Anozie
MuzykaJames Horner
Rok produkcji2013
Kraj produkcjiUSA
Gatunekakcja, przygodowy, SF
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Tuż przed seansem niecnie podsłuchuję rozmowę toczącą się obok mnie. „Czy ty wiesz, o czym to w ogóle będzie?” – pyta pierwsza pani w wieku ponadbalzakowskim. „Nie, chyba ekranizacja jakiejś gry” – pada odpowiedź. „Aha. Ale o kosmitach? Bo jak ja widzę kosmitów, to od razu wychodzę. Ale skusił mnie ten Harrison Ford”. To chyba najkrótsze podsumowanie, jakie można sformułować pod adresem tego filmu. Faktycznie, są kosmici, więc jak ktoś nie przepada za sztafażem s-f, powinien od razu wyjść, chyba że lubi Harrisona Forda w roli twardziela, który co prawda sam świata uratować nie może, ale i tak będzie się starał. „Gra Endera” to jednak nie tylko science fiction, które ma zadowolić widza stęsknionego za kosmitami i futurystycznymi technologiami, ale także rozważania nad moralnością, prawem do życia i prywatności. Reżyser i scenarzysta w jednym, znany z „X-men Geneza: Wolverine” i „W pustyni i w puszczy” Gavin Hood, początkowo łączy warstwę przygodową z namysłem etycznym, ale jego zainteresowanie tym drugim aspektem jest krótkotrwałe.
To, moim zdaniem, największa wada tego filmu – pozornie otrzymujemy historię z tzw. drugim dnem, w pewnych momentach zgodną z literackim pierwowzorem, ale jeśli zajrzymy pod powierzchnię okazuje się, że to tylko pozór. Reżyser nie do końca umiał wykorzystać potencjał wyjściowej historii. Opowieść o sześciolatkach, szkolonych do walki z zagrożeniem z kosmosu, gigantycznymi mrówkami – Formidami, nie należy zapewne do tego typu fabuł, które można łatwo opowiedzieć. Dużo w niej moralnych wątpliwości. Jak na przykład pokazać małe dzieci w wieku przedszkolnym – w naszej kulturze, tak przywiązanej do dzieciństwa jako „wieku niewinności” – które z zimną krwią hoduje się do walki? Hood wybrał opcję najprostszą i zwyczajnie postarzył bohaterów. Andrew Wiggin, zwany Enderem (widziany niedawno w „Hugo i jego wynalazek” Asa Butterfield), to już nie sześciolatek, a nastolatek, więc wszystkie dyskusje wokół problemów związanych z poglądami autora książkowego pierwowzoru mogą śmiało odżyć i hasać na swobodzie. Wszystkie dzieci szkolone do walki podrosły na tyle, by w świecie, gdzie jednak w wielu rejonach wciąż na frontach giną nastolatkowie, stworzyć pozory realizmu i oddalić kontrowersje (a przynajmniej ich część). „Niewygodność” świata, w jakim przyszło żyć Enderowi, składa się u Hooda głównie z twardych łóżek i kosmicznego zagrożenia, marginalizowany jest gdzieś natomiast wątek ziemskiego, społecznego uwarunkowania przygód bohatera.
Ender jest trzecim dzieckiem swoich rodziców – w świecie, gdzie można mieć tylko dwójkę dzieci. Jako „trzeci” jest szykanowany przez otoczenie, co więcej, jest nie tyle dzieckiem swoich rodziców, co własnością państwa, które zezwoliło na jego urodzenie. Hood dość szybko zapomina o tym wątku w życiorysie swojego bohatera, wychodząc z założenia, że po co piętrzyć traumy, skoro można powybuchać kilka rzeczy na ekranie. Ender zostaje wybrany, by szkolić się w walce na orbicie, więc okazji do wybuchania jest sporo. Zatem deklaracja dorosłych protagonistów, pułkownika Graffa (wspomniany Harrison Ford) i major Anderson (Viola Davis), że należy trzymać go w osamotnieniu i sprawić, by polegał głównie na sobie, pada trochę w przestrzeń. Wychodzi za to hollywoodzka niemal opowieść o tym, jak nierozumiany na Ziemi Ender kompletuje w kosmosie drużynę i stawia czoła swojemu przeznaczeniu. Tym dziwniej wygląda w filmie zakończenie tej części opowieści.
Czy jest to film dobrze zagrany? Na pewno nie jest to film zagrany źle. Problem polega na tym, że w gruncie rzeczy postacie rozpisane są dość jednowymiarowo, ciężko jest więc mówić o jakimś aktorskim koncercie. Asa Butterfield, na którym spoczywa większa część odpowiedzialności za udźwignięcie filmowego materiału, radzi sobie naprawdę dobrze, widać, że postać Endera przemyślał. Jego bohater wybija się na tle innych, ale nie ma co ukrywać, że duża w tym zasługa marginalizacji pozostałych bohaterów, którzy nie otrzymują za dużo czasu ekranowego. Mimo oszczędnej mimiki nie ma wątpliwości, że mamy do czynienia z geniuszem, który lepiej zdaje sobie sprawę z tego, co się wokół niego dzieje (do czasu) niż ktokolwiek inny. Drugą osobą, która zaznacza swoją obecność na ekranie, jest Ben Kingsley, o którego postaci ciężko jednak mówić bez psucia przyjemności śledzenia intrygi.
„Gra Endera” może się jednak podobać (nie tylko fanom Harrisona Forda) – zdjęcia są naprawdę dobre, zawieszające przekonanie o tym, gdzie w kosmosie jest góra, a gdzie dół, czyli zgodne z tym, co mówią bohaterowie (choć pechowo dla twórców „Gry…” Cuaron w „Grawitacji” zrobił to wcześniej i jednak bez porównania lepiej). Bardzo dobrze współgra z nastrojem muzyka Steve’a Jablonsky’ego (choć trzeba przyznać, że gdzieś w tle pobrzmiewa ona wątkami znanymi z twórczości Clinta Mansella). Czy jednak o tym filmie będzie się pamiętało? Niekoniecznie. Hood dokonuje pewnego przesunięcia historycznego już na samym początku, opatrując film mottem, słowami samego głównego bohatera. W ten sposób daje nam się znak, że śledzimy poczynania bohatera historycznego, żebyśmy nie mieli wątpliwości, że to, co oglądamy na ekranie, to początki czegoś wielkiego, że zobaczymy Wydarzenie. O „Grze Endera” Scott Carda mówi się często, że to opowieść o dojrzewaniu. W przypadku filmu jednak zabrakło czasu, by to pokazać – bohater tak szybko pokonuje kolejne szczeble kariery, że po pierwsze trudno w to uwierzyć, po drugie nie ma czasu na pokazanie jego reakcji, sukcesy i porażki przemykają niezauważone, bo reżyser gna ku finałowi.
koniec
29 października 2013

Komentarze

29 X 2013   13:31:43

"można powybuchać kilka rzeczy na ekranie", "okazji do wybuchania jest
sporo". Po polsku raczej pisze się "wysadzać".

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Ród smoka: Odc. 9. Taktyka faktów dokonanych
Marcin Mroziuk

9 XII 2022

Jak można się było spodziewać, zaraz po śmierci Viserysa I przeciwnicy Rhaenyry próbują osadzić na tronie królewskiego syna. Zarazem wygląda jednak na to, że na razie Aegon nie ma szansy sprawować samodzielnie realnej władzy, a jego zwolennicy już teraz rywalizują ze sobą o przyszłe wpływy.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Zły emir nie daje za wygraną
Sebastian Chosiński

7 XII 2022

„Upadek Czarnego Konsula” to udane zwieńczenie utrzymanej w stylistyce easternu uzbeckiej trylogii historyczno-rewolucyjnej Kamila Jarmatowa, której poprzednimi częściami były filmy „Burza nad Azją” i „Jeźdźcy rewolucji”. W dużym stopniu dlatego, że na ekranie widzimy wreszcie nietuzinkowe postaci historyczne: ostatniego emira Buchary oraz stojącego po drugiej stronie barykady Michaiła Frunzego – dowódcę wojskowego do specjalnych poruczeń.

więcej »

Władca pierścieni: Pierścienie władzy: Odc. 7. Lista poległych i ocalałych
Marcin Mroziuk

5 XII 2022

Przekonamy się, że skutki erupcji Góry Przeznaczenia nie ograniczyły się do terenów położonych w jej najbliższym sąsiedztwie, bo niszczycielska siła wulkanu dała się we znaki nawet wędrującym z dala od niego harfootom. Oczywiście najbardziej ucierpieli przybyli do Krajów Południowych Númenoryjczycy oraz ocaleni przez nich mieszkańcy Tirharad. Nie ulega wątpliwości, że z kolei dla Adara i jego orków to wymarzone warunki do podjęcia dalszej ekspansji.

więcej »

Polecamy

Urok zła

Z filmu wyjęte:

Urok zła
— Jarosław Loretz

Kamień u szyi
— Jarosław Loretz

Mielolot z wytrzeszczem
— Jarosław Loretz

Trzymaj waść, ino krzepko
— Jarosław Loretz

Wio, mój koniku!
— Jarosław Loretz

O aeroplanie na planie (zdjęciowym) - słowo trzecie
— Jarosław Loretz

O aeroplanie na planie (zdjęciowym) - słowo drugie
— Jarosław Loretz

O aeroplanie na planie (zdjęciowym) - słowo pierwsze
— Jarosław Loretz

Grypsera
— Jarosław Loretz

Wklej coś tam coś tam
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja ogląda: Maj 2014 (1)
— Jarosław Loretz, Agnieszka Szady

Esensja ogląda: Listopad 2013 (2)
— Karolina Ćwiek-Rogalska, Ewa Drab, Krystian Fred

Ender w wersji soft
— Konrad Wągrowski

Tegoż twórcy

Esensja ogląda: Maj 2014 (1)
— Jarosław Loretz, Agnieszka Szady

Rosomaku, naostrz pazury!
— Jakub Gałka

Kino moralnego spokoju
— Urszula Lipińska

Tegoż autora

Teatr mój widzę ogromny
— Karolina Ćwiek-Rogalska

Kujawski swing
— Karolina Ćwiek-Rogalska

Wszystko będzie dobrze?
— Karolina Ćwiek-Rogalska

O Dannym Collinsie to piosenka
— Karolina Ćwiek-Rogalska

Mafia w rytmie disco
— Karolina Ćwiek-Rogalska

Czy chrzcić Marsjan?
— Karolina Ćwiek-Rogalska

Dokąd oczy poniosą, a scenariusz pozwoli
— Karolina Ćwiek-Rogalska

Tabula rasa
— Karolina Ćwiek-Rogalska

Porażki i sukcesy 2014
— Karolina Ćwiek-Rogalska, Piotr Dobry, Jarosław Robak, Grzegorz Fortuna, Jacek Walewski, Konrad Wągrowski, Krystian Fred, Kamil Witek, Miłosz Cybowski, Adam Kordaś

Truskawki zamiast armat!
— Karolina Ćwiek-Rogalska

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.