Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 26 września 2021
w Esensji w Esensjopedii
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup

Esensja ogląda: Listopad 2013 (3)
[ - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
W trzeciej listopadowej edycji „Esensja ogląda” zapraszamy do lektury krótkich recenzji „Riddicka”, „Grawitacji”, „Ryśka Lwie Serce”, „Iluzji” i „Pacific Rim”.

Miłosz Cybowski, Jarosław Loretz, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Esensja ogląda: Listopad 2013 (3)
[ - recenzja]

W trzeciej listopadowej edycji „Esensja ogląda” zapraszamy do lektury krótkich recenzji „Riddicka”, „Grawitacji”, „Ryśka Lwie Serce”, „Iluzji” i „Pacific Rim”.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Riddick
Miłosz Cybowski [50%]
Miałem nadzieję, że po „Pitch Black” i tragicznych „Kronikach Riddicka” trzecia odsłona przygód międzyplanetarnego kryminalisty okaże się filmem godnym pochwały. Niestety, mimo powrotu do źródeł, czyli akcji przywodzącej na myśl wydarzenia z pierwszego filmu (Riddick i kilka osób na ogarniętej ciemnością planecie), fabularna strona całości jest bardzo kiepska. Warto zwrócić uwagę na powiązania zarówno z „Kronikami” (wydarzenia, które doprowadziły Riddicka na planetę), jak i „Pitch Black” (najemnik Jones), które starają się uczynić z „Riddicka” jakieś domknięcie poprzednich wydarzeń. Oczywiście wygląda to cokolwiek kuriozalnie, kiedy we wszechświecie, po którym grasują sobie Nekroni niszczący kolejne planety, wciąż mamy do czynienia z najemnikami polującymi na przestępców. Czy warto wybaczyć to scenarzyście i reżyserowi w jednym? Cóż, jeśli traktować film jako czyste kino akcji, z wielkim badassem prezentującym nam cuda zwinności i wytrzymałości (z nastawianiem sobie kości włącznie) oraz jeszcze gorszymi od niego najemnikami, którzy nie znają honoru, wtedy można uznać przygody Riddicka za całkiem znośne. Ale „znośne” nie znaczy jeszcze dobre. Sztampa jest bowiem najlepszym słowem na opisanie zarówno wydarzeń, jak i bohaterów. Nawet postać tytułowa – hodująca sobie psowatego towarzysza, bezlitośnie eliminująca kolejnych najemników tylko po to, by jakiś czas później dobić z nimi targu – straciła sporo ze swojego uroku. O bohaterach drugoplanowych nie warto nawet wspominać, bo do kolorytu i różnorodności tych z „Pitch Black” się nie umywają, prezentując tylko wariacje na temat złych najemników (twarda laska, sadystyczny przywódca czy niedoświadczony młodzik). Ale nawet sceneria nie wprowadza nic nowego, a jazda i bieg w ciemności w otoczeniu potworów już gdzieś przecież widzieliśmy. Obejrzeć można, ale chyba tylko w ramach powtórki z rozrywki.
WASZ EKSTRAKT:
80,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Grawitacja
Agnieszka Szady [60%]
Film jest perfekcyjnie zrealizowany od strony technicznej i nieźle sprawdziłby się jako paradokument na jakimś popularnonaukowym kanale TV. Oczywiście po znacznym skróceniu, co oznaczałoby przede wszystkim wycięcie ckliwych rozmówek o niewiernej żonie Matta i nieżyjącej córeczce Ryan. Wątki rodzinne zostały w ogóle poprowadzone prostacko, by nie rzec prymitywnie (to dźganie widza w oczy dryfującą w przestrzeni fotografią żony i dziecka pierwszej ofiary wypadku!) – prawdopodobnie miały służyć pogłębieniu postaci, ale w moim odbiorze jest to chybione. Rola głównej bohaterki została tak napisana, że mimo aktorskich umiejętności Sandry Bullock los jej postaci był mi całkowicie obojętny i nie zmienił tego łzawy monolog o buciku znalezionym pod łóżkiem. O wiele sympatyczniejszy był grany przez Clooneya weteran-w-ostatniej-misji-przed-emeryturą, szkoda tylko, że każdy wie, co w typowo hollywoodzkim filmie czeka weterana-w-ostatniej-misji-przed-emeryturą, i twórcy „Grawitacji” nie ośmielili się tej tradycji złamać.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Rysiek Lwie Serce
Agnieszka Szady [60%]
Sympatyczna baśniowa fantasy o nastolatku poszukującym własnej drogi w życiu. Dla widzów dorosłych fabuła jest oczywiście stuprocentowo przewidywalna a humor nieco zbyt slapstickowy, ale grupa kontrolna w postaci siedmiolatka, sztuk jeden, była filmem zachwycona. Ładna jest scenografia i pomysły w stylu pokazania opowiadanej historii jako ożywającego gobelinu; postaci mają wyraziste osobowości (nieraz ciekawie pomyślane: metroseksualny rozbójnik, czarodziej z rozdwojeniem jaźni…) i miło im się kibicuje. W kategoriach filmów animowanych jest to zupełnie przyzwoite dziełko.
• • •
DVD i BR
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Iluzja
Miłosz Cybowski [80%]
Słuszne wydaje się porównywanie „Iluzji” z „Ocean’s Eleven”: w obu przypadkach mamy grupę całkiem wyrazistych postaci, których głównym celem jest obrabować bank. Tyle tylko, że u Louisa Leterriera owo obrabowanie banku stanowi zaledwie początek całkiem misternie skonstruowanej intrygi, której sedna nie jesteśmy w stanie dostrzec aż do samiutkiego końca. Bo nawet kiedy wychodzi na jaw, kto stał za tym wszystkim, nurtuje nas wciąż pytanie o to, dlaczego. Niemniej jednak jak na film o iluzjonistach i sztukmistrzach, zdecydowanie za dużo w tym wszystkim efektów komputerowych i zabawy z widzem. O ile bowiem pierwsze sceny, w których poznajemy bohaterów, wydają się całkiem dobre i jak najbardziej do wyjaśnienia, o tyle ich wielkie sztuczki przedstawiane przed publicznością opatrzono taką ilością efektów, że ciężko uwierzyć w ich autentyczność. Ale ogląda się dobrze, szczególnie kreację Mélanie Laurent, która nadaje całemu wątkowi dochodzenia dodatkowego smaczku.
WASZ EKSTRAKT:
80,0 (0,0) % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Pacific Rim
Jarosław Loretz [40%]
No tak, jest rozpierducha na czterdzieści cztery fajerki. Są wielkie roboty, są niszczycielskie potwory, jest widowiskowa destrukcja miast. Ale są jednocześnie hektolitry sztampy (dwaj świrnięci naukowcy; operator robota jest po przejściach, więc dla odmiany jego partnerka… też jest po przejściach, a jej szef to już w ogóle jest po przejściach; świat ciągle jest ratowany praktycznie w ostatniej chwili) i wręcz tankowce głupoty (główna broń ładuje się 10-15 sekund, broń zapasowa – najskuteczniejsza w walce – praktycznie W OGÓLE nie jest używana; mimo połączenia umysłami bohaterowie przekazują sobie uwagi słownie; reaktor atomowy napędzający robota jest umieszczony praktycznie tuż za plecami załogi; nikt nie próbuje rozwijać znacznie tańszej od robotów broni konwencjonalnej – w sensie torped, rakiet czy innego sprzętu używanego w lotnictwie czy marynarce wojennej; jako maczuga jest używany… delikatny statek, który w dodatku podczas walki wcale się nie rozpada; ważącego powyżej tysiąca ton robota przenosi sześć tandetnych helikopterów; no i ten MUR…). Komórki w mózgu widza konają podczas seansu miliardami, wyjąc ze zgrozy na widok głupoty, jaka się wylewa z ekranu. Dzięki temu „Pacific Rim” można ochrzcić mianem najprawdziwszego w świecie odmóżdżacza, skutecznie ścinającego o parę procent IQ złapanego w fotel widza. I nie kupuję w tym momencie żadnych tłumaczeń, że to „taka konwencja”, bo jakoś na „Transformersach” czy sędziwym „Robocie Joxie” bawiłem się świetnie, a tu momentami nachodziła mnie ochota przewijania co głupszych kawałków. Być może całość byłaby bardziej strawna, gdyby w puli postaci znalazła się choć jedna naturalnie zachowująca się osoba, nie będąca po żadnych przejściach ani nie próbująca na siłę udawać luzaka czy świra, osoba sympatyczna i dająca się z miejsca polubić. Ale nie – wszystko tu jest monumentalne, pompatyczne i niemal śmiertelnie poważne, co w połączeniu z głupotą scenariusza daje efekt fatalny, minimalnie tylko łagodzony wizualnym przepychem, pomysłową scenografią i – to prawda – oszałamiającymi efektami specjalnymi.
koniec
26 listopada 2013

Komentarze

« 1 2 3
01 XII 2013   12:54:11

Jale -> W tej sytuacji do SF należy zaliczyć filmy naukowo uzasadnione, czyli z szarymi ludzikami ;-)

01 XII 2013   18:49:54

Przyglądam się tej dyskusji i (choć nie widziałem jeszcze PR) zahacza mi ona na dylemat rodem z "Avatara": czemu ludzie nie zbombardowali tubylców z orbity atomówką, tylko się bez sensu męczyli. Odpowiedź jest prosta: bo tak, bo inaczej film byłby pozbawiony dramatyzmu i historia byłaby nudna. Przypuszczam, że z PR jest podobnie. I albo się to akceptuje, albo nie. W Esensji były już recenzje tego filmu osób, którym to odpowiadało, a teraz jest głos z drugiej strony frontu.

01 XII 2013   19:22:07

Tutaj zresztą poruszyłeś, jakkolwiek pobocznie, bardzo istotny, ogólniejszy problem. Ludzie w ogóle stanowczo zbyt rzadko używają atomówek.

01 XII 2013   19:42:36

W "Avatarze", który zresztą dzieje się far, far away w czasie i przestrzeni, łatwo sprawę wytłumaczyć np. niechęcią do psucia przyrody czy paprania okolicy radioaktywnością. W PR natomiast im dalej w fabułę, tym mocniej zastanawia, czemu zamiast modyfikować dzięki nowym technologiom dotychczasową broń (również i wspomniane atomówki), zdecydowano się jednym ruchem pozbyć całego tego majdanu i zbudować wielkie roboty w formie, w której tak naprawdę NIE SPEŁNIAJĄ swojej funkcji. Ewidentnie widać, że walka na pięści idzie im kiepsko, a najlepsze zastosowanie mają np, rakiety (co, nie można ich odpalać np. ze śmigłowców czy przewoźnych wyrzutni?), działko plazmowe czy miecz, które jednak używane są zastanawiająco rzadko.

01 XII 2013   23:40:21

@Jale
Science Fiction - aby film należał do gatunku sci-fi to musi on bazować na przewidywaniach naukowców i bazować na nich mniej lub bardziej. Czy Stephen Hawking przewiduje atak pseudo godzilli z innego wymiaru i te wszystkie technologiczne bzdury z PR? :) A może NASA wydała jakiś komunikat, o którym nie wiem?

Ekranizacje twórczości Lema to czyste sci-fi. Są filmy z pogranicza sci-fi i fantasy, ale Pacific Rim nie ma nic z sci-fi tak jak z sci-fi nie ma nic Godzilla, czy Power Rangers, gdzie też duże mechy walczą z potworami z innego wymiaru :) Ciekawe czy ktoś zarzucał Power Rangers, że chodzą w kaskach i kolorowych ciuchach jak Teletubisie, a przecież mogliby używać broni konwencjonalnej i poprosić Obamę o pomoc wojska.

Co do recenzentów - jeżeli ktoś recenzuje piłkę nożną to powienien się na niej znać, żeby ta recenzja było warta minimum uwagi, wiadomo, że moja dziewczyna może zrecenzować mi mecz i przedstawić swoje odczucia, ale ile to będzie warte?. Jeżeli ktoś recenzuje silnik Wankla to powienien się znać na mechanice, żeby przedstawić dobrą recenzję.

Swoje odczucia to może przedstawiać tutaj pani Jadza z warzywniaka jak jej się Bitwa Warszawska podobała i co z tego? Taki poziom recenzji mogę dostać od pierwszej lepszej osoby z ulicy.

Na szęście na YT są już nowe odcinki Kinomaniaka
http://www.youtube.com/watch?v=H9UH2t3HfM8
Kapitan Phillips, Don Jon, Wenus w Futrze.

I są o niebo lepsze od tych recenzji, które tutaj mogę wyczytać. Wiadomo, że Pietras nie musi się wysilać, bo pokazuje fragmenty filmów, które mają nas naprowadzić na jakość produkcji, ale jednak nic mnie tak nie wku)(*&rwia jak 5 osób z Esensji, które używają tej samej skali, a są na poziomie od dobrego po dno i na sam koniec człowiek totalnie nic nie wnosi jeżeli nie śledzi ocen tych samych recenzentów.

Może droga Esensja do każdej recenzji doda kilka linijek z poprzednimi ocenami autorów, wtedy człowiek zorientuje się lepiej ile te oceny są warte i będzie miał jakiś pogląd na całą sytuację.

Buziaki, hejterzy co nie lubicie konstruktywnej krytyki!

02 XII 2013   00:33:07

Zaraz, sugerujesz, że istnienie myślącego oceanu ma coś wspólnego z przewidywaniami naukowców?

Power Rangers są jak Superman - są niejako dodatkiem do świata, który sobie swobodnie obok nich istnieje. Mogą mieć nawet różowy spandex na tyłkach i królicze uszka na głowach, a nie będzie to miało żadnego wpływu na całokształt.

Co do recenzji - ciągle mylisz podejście naukowe z podejściem konsumpcyjnym. Czy to, że nie znam się na technologii wyrobu chleba oznacza, że nie mogę się wypowiadać na temat jego jakości? W końcu skonsumowałem w życiu powyżej tysiąca bochenków i chyba mogę odróżnić ten dobry od paskudnego?

No i dlaczego zabraniasz mieć pani Jadzi własne zdanie nt. Bitwy...? Jeśli pani Jadzia będzie potrafiła w sposób interesujący przekazać swoją opinię (naturalnie poprawną polszczyzną) i zawrzeć w niej tak swoje odczucia, jak i spostrzeżenia nt. zwartości filmu i jego strony wizualnej, to czemu odmawiać jej głosu? Tylko dlatego, że nie ma dyplomu filmoznawstwa? A ilu recenzentów tak naprawdę go ma?

Co zaś do naszych recenzji - nie jesteśmy klonami Pietrasa, więc trudno oczekiwać, że będziemy oceniać filmy jednym głosem, a już w ogóle - że zbieżnym z jego. Każdy ma swój gust i swoje podejście do filmów. Zaś inne oceny autorów opinii z EO można zobaczyć np. na prawej kolumnie, gdzie są wylistowane poprzednie teksty.

02 XII 2013   10:38:41

Bez spiny panowie :)
'Jak zachwyca skoro nie zachwyca?'

'Obywatel Kane' to nudy nie z tej ziemi. 'Gwiezdne Wojny' - bajęda dla 12-latków, a na 'Gladiatorze' rzygam patetymem, nigdy nie dotrwałem do końca żadnego Bonda, bo zasnął bym niechybnie.

;)

Ocena PR zależy od tego jak komu leżą bezmyślne nawalanki.
Komuś przeszkadza, że jakby tak się zastanowić to historia jest bezsensowna kompletnie. Ktoś inny powie - 'who care? Trudno oczekiwać, żeby rozpierducha między mechami i potworami potwornymi potwornie miała sensowne fundamenty, no i właściwie są one potrzebne w takim filmie?'

Mi 'PR' się nie podobał

Ocena PR zależ

02 XII 2013   12:21:34

dno -> "nic mnie tak nie wku)(*&rwia jak 5 osób z Esensji, które używają tej samej skali, a są na poziomie od dobrego po dno"

Gratuluję bezstresowego życia.

Jak się recenzuje piłkę nożną? Z ciekawości poniekąd zawodowej pytam.

02 XII 2013   12:50:33

Mnie tam bardziej ciekawi, jak się recenzuje silniki.

02 XII 2013   14:36:46

Łapiecie za słówka, a chodzi o pryncypium. Można recenzować silniki i [mecze] piłki nożnej pod wieloma względami i najlepiej nadają się do tego osoby, które odpowiednio znają się na silnikach od Strilinga po Wankla i znają się na piłce nożnej od ligi brazylijskiej po ligę koreańską.

Tak, pani Jadzia może recenzować, jak każdy, ale co z tego, skoro nie znając się na kinematografii nie potrafi dostrzec podstaw. Relacjonuje jedynie swoje odczucia. Jeżeli to jest cel Esensji to ok, tylko szkoda, bo jakby wprowadzić wspólne chrakterystyki i jedną metrykę to by miało to sens większy, poza zwykłym pierdu pierdu to mnie się podoba to nie. Np. jedną z charakterystyk może być ścieżka dźwiękowa od 1 do 5. I każdy w każdej recenzji ma ją ocenić. Esensja powinna dogadać się co do zbioru charakterystyk i dla każdej przyjąć odpowiednią metrykę wraz z funkcją oceny. I wtedy możemy mówić o porównywaniu filmów. W przeciwnym razie sama skala 100% nie ma sensu, a każdy recenzent Esensji powienien mieć swoją własną skalę.

Co do Pacific Rim - to nie jest sci-fi i ocenianie filmu pod względem "racjonalności naukowej" jest durne. Można uciąć punkty za inne sprawy, ale na litość boską nie za względy merytoryczne, bo to jest zwykłę fantasy.
Można uciąć punkty za niespójną fabułę, za zły scenariusz, kiepskie dialogi, ale ucinać punkty za realność? :)
Gdyby szacowny recenzent miał choćby podstawowe pojęcie o gatunkach filmowych to by wiedział za co uciąć punkty Pacific Rim, a np. dać maksa za CGI.

Póki co to Esensja jest dobra jako źródło wiadomości, a recenzje mogą być o niebo lepsze. Nie chceta poprawiać to nie, Wasza strona ;)



« 1 2 3

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Klasyka kina radzieckiego: Kumple z sierocińca
Sebastian Chosiński

22 IX 2021

Czy w Związku Radzieckim porywano – nieważne czy dla okupu, czy dla szantażu – dzieci? Jeśli wierzyć bohaterom „Kryminalnego kwartetu” Aleksandra Muratowa – nie. W każdym razie kiedy spotyka to jednego z głównych bohaterów filmu, jego przyjaciele, nim ruszą do działania, muszą otrząsnąć się z głębokiego szoku. Tyle że to już inne czasy i inny Kraj Rad – szybkim tempie chylący się ku upadkowi.

więcej »

East Side Story: Świat bajkowy, lecz zagrożenie prawdziwe
Sebastian Chosiński

19 IX 2021

Zaczęło się od jednego filmu, a skończy najprawdopodobniej na trylogii (przynajmniej tyle wiadomo na razie). Rozgrywający się w fantastycznym świecie staroruskich bylin „Ostatni bohater” Dmitrija Diaczenki doczekał się bowiem – i dobrze się stało! – dwóch kontynuacji: „Źródła Zła” i „Wysłannika Mroku”. O tym pierwszym piszemy teraz, o drugim – daj Boże, w styczniu przyszłego roku, czyli krótko po premierze.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Krwawe porachunki w kolonii karnej
Sebastian Chosiński

15 IX 2021

W grudniu 1989 roku Polskę obiegły szokujące zdjęcia z Zakładu Karnego w Czarnem, w którym doszło do stłumionego siłą przez strażników i milicjantów buntu więźniów. Podobne wydarzenia rozegrały się rok wcześniej w Związku Radzieckim, w kolonii karnej nieopodal Rygi. Na ich podstawie Igor Gostiew nakręcił wstrząsający dramat, którego tytuł mówi praktycznie wszystko – „Bezprawie”.

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Sprzedawcy 2

Do sedna:

Kevin Smith. Sprzedawcy 2
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Jay i Cichy Bob kontratakują
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Dogma
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. W pogoni za Amy
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Szczury z supermarketu
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja ogląda: Luty 2014
— Sebastian Chosiński, Karolina Ćwiek-Rogalska, Piotr Dobry, Grzegorz Fortuna, Jarosław Loretz

Esensja ogląda: Styczeń 2014 (1)
— Gabriel Krawczyk, Daniel Markiewicz, Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Grudzień 2013 (2)
— Sebastian Chosiński, Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Październik 2013 (2)
— Karolina Ćwiek-Rogalska, Piotr Dobry, Kamil Witek

Kosmos, jakiego do tej pory nie znaliście
— Konrad Wągrowski

Wenecja 2013: „Houston, mamy problem”
— Marta Bałaga

Esensja ogląda: Lipiec 2013 (2)
— Karolina Ćwiek-Rogalska, Jarosław Loretz, Agnieszka Szady, Konrad Wągrowski

Apokalipsa według Guillermo del Toro
— Grzegorz Fortuna

Esensja ogląda: Lipiec 2013 (1)
— Jarosław Loretz, Małgorzata Steciak, Agnieszka Szady

Psikus magiczny
— Gabriel Krawczyk

Z tego cyklu

Marzec 2018 (2)
— Sebastian Chosiński, Grzegorz Fortuna, Krzysztof Spór, Konrad Wągrowski

Marzec 2018 (1)
— Piotr Dobry, Marcin Mroziuk, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Luty 2018 (2)
— Jarosław Loretz, Anna Nieznaj, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Luty 2018 (1)
— Marcin Mroziuk, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Styczeń 2018 (1)
— Jarosław Loretz

Grudzień 2017 (4)
— Konrad Wągrowski

Grudzień 2017 (3)
— Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski

Grudzień 2017 (2)
— Sebastian Chosiński

Grudzień 2017 (1)
— Piotr Dobry, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

Listopad 2017 (3)
— Jarosław Loretz, Kamil Witek

Tegoż twórcy

Trudno uwolnić się od zła
— Joanna Kapica-Curzytek

Głęboka czerwień
— Jarosław Robak

Apokalipsa według Guillermo del Toro
— Grzegorz Fortuna

Psikus magiczny
— Gabriel Krawczyk

Mutacja biologiczno-ludowa
— Anna Kańtoch

Wypuśćcie krakena z klatki!
— Tomasz Rachwald

Piekielnie ładny film
— Jakub Gałka

Czerwony kapturek z babcią w zębach
— Dorota Chrobak

Każde dziecko jest Zbawicielem
— Konrad Wągrowski

Prawie magia w prawie świecie
— Łukasz Kustrzyński

Tegoż autora

10 naj...: Żółty, jesienny liść
— Miłosz Cybowski, Wojciech Gołąbowski, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Krótko o książkach: Koty, słowa, literatura
— Miłosz Cybowski

Z filmu wyjęte: Czternaście lat po zniszczeniu Los Angeles
— Jarosław Loretz

Ona jest jak wybielacz do duszy
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Z filmu wyjęte: Spiski, wszędzie spiski
— Jarosław Loretz

Krótko o książkach: Droga wojownika
— Miłosz Cybowski

Z filmu wyjęte: Jubileusz w złocie
— Jarosław Loretz

Z filmu wyjęte: Meandry amerykańskiego budownictwa
— Jarosław Loretz

Krótko o książkach: Ludzki wódz
— Miłosz Cybowski

Krótko o książkach: Podstawą wszelkich uczuć jest zdziwienie
— Miłosz Cybowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.