Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

Ron Howard
‹Grinch: Świąt nie będzie›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułGrinch: Świąt nie będzie
Tytuł oryginalnyHow the Grinch Stole Christmas
Dystrybutor UIP, Vue Movie Distribution
Data premiery1 grudnia 2000
ReżyseriaRon Howard
ZdjęciaDonald Peterman
Scenariusz
ObsadaJim Carrey, Taylor Momsen, Jeffrey Tambor, Christine Baranski, Bill Irwin, Molly Shannon, Clint Howard, Mindy Sterling, Verne Troyer, Bryce Dallas Howard
MuzykaJames Horner
Rok produkcji2000
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania104 min
WWW
Gatunekfamilijny, komedia
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Zielone górą!
[Ron Howard „Grinch: Świąt nie będzie” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
"Grinch" to jedna z tych perełek, które warto wyławiać z pulpy nijakich i głupich filmów, jakie królują w polskich (i chyba w ogóle światowych) kinach. Film bowiem jest sympatyczny, sprawnie zrobiony, i, co chyba najważniejsze, dowcipny.

Jarosław Loretz

Zielone górą!
[Ron Howard „Grinch: Świąt nie będzie” - recenzja]

"Grinch" to jedna z tych perełek, które warto wyławiać z pulpy nijakich i głupich filmów, jakie królują w polskich (i chyba w ogóle światowych) kinach. Film bowiem jest sympatyczny, sprawnie zrobiony, i, co chyba najważniejsze, dowcipny.

Ron Howard
‹Grinch: Świąt nie będzie›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułGrinch: Świąt nie będzie
Tytuł oryginalnyHow the Grinch Stole Christmas
Dystrybutor UIP, Vue Movie Distribution
Data premiery1 grudnia 2000
ReżyseriaRon Howard
ZdjęciaDonald Peterman
Scenariusz
ObsadaJim Carrey, Taylor Momsen, Jeffrey Tambor, Christine Baranski, Bill Irwin, Molly Shannon, Clint Howard, Mindy Sterling, Verne Troyer, Bryce Dallas Howard
MuzykaJames Horner
Rok produkcji2000
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania104 min
WWW
Gatunekfamilijny, komedia
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
A jakie zielone? Oczywiście Grinch. Czy może raczej Jim Carrey jako Grinch.
Carrey znany jest już polskiej widowni - zarówno z filmów ewidentnie głupich, choć chwilami śmiesznych (przykładowo "Ace Ventura - Psi detektyw"), jak i mądrych ("Truman Show"). "Grinch" łączy obie te tendencje, bowiem film, tradycyjna produkcja świąteczna, jest i niegłupi, i śmieszny (ale tym inteligentnym, najczęściej złośliwym humorem).
Historia jest prosta. W jednym z miliardów opadających na Ziemię płatków śniegu mieści się malutkie miasteczko pełne bajkowych domków - Ktosiowo. Mieszka w nim kilkaset osób, które co roku wpadają w świąteczną gorączkę zakupów. Nie podoba się to jednak dwóm osobom: mieszkającemu na szczycie wysypiska (idiotycznie przetłumaczonego jako Mont Zsyp) zielonemu, włochatemu Grinchowi, który szczerze nienawidzi świąt i usiłuje je obrzydzać i zakłócać, oraz małej Mary Lou - dziewczynce, która (ku oburzeniu dorosłych) uważa, że święta nie polegają wyłącznie na kupowaniu prezentów. Zafascynowana postacią Grincha Mary Lou usiłuje dowiedzieć się (metodą klasycznego śledztwa), dlaczego ten samotnik znienawidził Boże Narodzenie. W tym czasie Grinch (w towarzystwie swego nieodłącznego przyjaciela - psa Maksa) obmyśla plan, jak zniszczyć mieszkańcom Ktosiowa święta. Więcej nie powiem, choć w przypadku tego akurat filmu fabuła ma drugorzędne znaczenie.
Film został oparty na wydanej w 1957 roku obrazkowej opowieści Dr. Seussa (Theodora S. Geisela) "How The Grinch Stole Christmas". Podejrzewam, że po części także na animowanym serialu, który powstał na tej samej podstawie parę lat wcześniej, i który przy odrobinie samozaparcia można było złapać na jednym z kanałów telewizji kablowej. Oceniać ten film jest jednak bardzo trudno. W prasie i w Internecie dominują negatywne opinie. Frekwencja w polskich kinach też nie wydaje się powalająca. Dlaczego?
Ano - wylazła tu albo wada książki (nie da się jej zekranizować jako miłej bajki na dobranoc), albo chciwość producentów, którym się zamarzyło, że za jednym zamachem ściągną do kina zarówno dzieci (zwabione specyficzną oprawą), jak i dorosłych (którzy - przynajmniej na Zachodzie - wychowali się na książce). I dzięki temu powstał film dla nikogo. Dla dzieci zbyt inteligentny i zawierający odniesienia do rzeczy im nieznanych (stare dowcipy, stare filmy), a dla dorosłych po prostu niezauważalny (bo reklama kładła nacisk na fabułę. A przecież rozsądny dorosły człowiek nie pójdzie na film, w którym występują nazwy w rodzaju "Ktosiowo", zaś bohaterowie mają nosy i wąsy zapożyczone od domowego kota). Zauważył to chyba zresztą i nasz, krajowy dystrybutor, bowiem oznaczył film zaskakująco wysokim progiem wiekowym - piętnaście (15) lat. Taki próg miał głupi i brutalny "Jade", a wyświetlany obecnie "Szósty dzień", mimo pokaźnej dawki brutalnych scen, jest dopuszczony do rozpowszechniania wśród widzów od lat dwunastu. A przecież w "Grinchu" nikt nie dybie na czyjeś życie, nikt do nikogo nie strzela, a domy i ludzie mają wygląd iście bajkowy (dużo krzywizn, wszystko w jaskrawych kolorach). W dodatku głównym bohaterem - prócz Grincha, który zachowaniem przypomina rozkapryszone dziecko - jest mała, rezolutna dziewczynka. Takie filmy na ogół nie miewają ograniczeń wiekowych...
"Grinch" to jedna z tych perełek, które warto wyławiać z pulpy nijakich i głupich filmów, jakie królują w polskich (i chyba w ogóle światowych) kinach. Film bowiem jest sympatyczny, sprawnie zrobiony, i, co chyba najważniejsze, dowcipny. W dodatku w nieznacznym tylko stopniu dotknęła go hollywoodzka zaraza w postaci happy endu i towarzyszącej mu powszechnej radości. I, co najważniejsze, ma kilka niezapomnianych scen, np. całowanego w podogonie psa (chyba nie tylko ja się zdziwiłem, że coś takiego przeszło w amerykańskim filmie dla dzieci). Ciekaw jestem, czy to właśnie dlatego ktoś podwyższył próg wiekowy? Chyba bym się nie zdziwił. Prawdą jest jednak, że na widowni od początku filmu nie było spokojnie. I podczas gdy ja z przyjemnością obserwowałem wydarzenia na ekranie, obecni na sali rodzice kombinowali, jak by tu wyprowadzić z sali dzieciaki. Biedacy... Na "South Parku" pewnie zeszliby na zawał...
Na koniec może jedna złośliwa uwaga - film jest dubbingowany. Nie, spokojnie, nie jest to dubbing typowy, to znaczy koszmarny. Da się przeżyć. No, może prócz piosenek (a owszem, jest kilka). Chodzi mi o coś zupełnie innego. Otóż - w sytuacji, gdy w Polsce film dostępny jest wyłącznie w formie dubbingowanej, głupotą jest umieszczanie w materiałach reklamowych informacji: "w roli narratora wystąpił zaś zdobywca Oskara sir Anthony Hopkins". Bo w Polsce to on nie wystąpił. Nad czym zresztą boleję...
koniec
1 stycznia 2001

Komentarze

10 IV 2015   02:19:13

Tę dziewczynkę gra Taylor Momsen. Warto obejrzeć ją sobie dzisiaj. Dzieciństwo zbrukane.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

East Side Story: Miłość i rewolucja na lodzie
Sebastian Chosiński

17 X 2021

Polski dystrybutor nie byłby sobą, gdyby wprowadzając ten film do oferty Netflixa, nie zmienił jego tytułu. Zamiast oryginalnych (w podwójnym tego słowa znaczeniu) „Srebrnych łyżew” mamy komercyjnie brzmiący „Zimowy romans”. I chociaż wszystko – w teorii – się zgadza, to jednak film Michaiła Łokszyna nie zasługuje na to, by postrzegać go jedynie w kategoriach obrazu miłosnego.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: O jeden ząb za daleko
Sebastian Chosiński

13 X 2021

W normalnym kraju człowiek z trzydziestoma trzema zębami wybrałby się do dentysty i poprosił go o usunięcie nadmiarowego trzonowca (kła albo siekacza). W Związku Radzieckim ktoś taki mógł stać się sensacją naukową i celebrytą. Przynajmniej tak to sobie wyobrażał Gieorgij Danielija, który na podstawie tych domysłów zbudował oś fabularną „nienaukowo-fantastycznej” (jak poinformowano w napisach) komedii… „Trzydzieści trzy”.

więcej »

East Side Story: Z rodziną najlepiej wychodzi się na…
Sebastian Chosiński

10 X 2021

Co byście zrobili, dowiedziawszy się, że zostało Wam kilka bądź kilkanaście miesięcy życia? Część osób zapewne doszłaby do wniosku, że to najlepszy moment na spełnienie swego największego, skrytego dotąd marzenia. W takiej właśnie sytuacji znajduje się główny bohater „Krewnych” – komediodramatu Ilji Aksionowa – który rusza w podróż, aby… To będzie zaskoczenie!

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Sprzedawcy 2

Do sedna:

Kevin Smith. Sprzedawcy 2
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Jay i Cichy Bob kontratakują
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Dogma
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. W pogoni za Amy
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Szczury z supermarketu
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Suplement filmowy 2019
— Adam Lewandowski, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Krótko o filmach: Han Solo
— Marcin Osuch

Krótko o filmach: Han Solo
— Sebastian Chosiński

Pozwól Wookieemu wygrać
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Solo, ale w drużynie
— Konrad Wągrowski

Scenarzysta bez Wergiliusza
— Marcin T.P. Łuczyński

Im bliżej jesteś śmierci, tym bardziej czujesz, że żyjesz
— Konrad Wągrowski

SPF – Subiektywny Przegląd Filmów (8)
— Jakub Gałka

SPF – Subiektywny Przegląd Filmów (5)
— Jakub Gałka

Dżinn w akceleratorze
— Marcin T. P. Łuczyński

Tegoż autora

Danie w średnim stanie
— Jarosław Loretz

Podboje i wyboje
— Jarosław Loretz

Wątpliwa reklamówka
— Jarosław Loretz

Krok w dobrą złą stronę
— Jarosław Loretz

Zabiedzona flota: Nielotny
— Jarosław Loretz

Kryminalna grabież czasu
— Jarosław Loretz

Anioł w zielonych kaloszach
— Jarosław Loretz

Nazwobójca
— Jarosław Loretz

Siódma dusza po kisielu
— Jarosław Loretz

Wąż zwany Hydrą
— Jarosław Loretz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.