Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 lipca 2019
w Esensji w Esensjopedii
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup

Esensja ogląda: Grudzień 2013 (1)
[ - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
W dzisiejszej edycji „Esensja ogląda” proponujemy recenzje czterech niedawnych premier kinowych: „Don Jon”, „Wenus w futrze”, „Historie rodzinne” i „Płynące wieżowce”.

Gabriel Krawczyk, Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Grudzień 2013 (1)
[ - recenzja]

W dzisiejszej edycji „Esensja ogląda” proponujemy recenzje czterech niedawnych premier kinowych: „Don Jon”, „Wenus w futrze”, „Historie rodzinne” i „Płynące wieżowce”.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Don Jon
Gabriel Krawczyk [70%]
W starciu na libido Jona z Herkulesem, rzymski heros z nielichym wyczynem zapłodnienia 50 córek Tespiosa w dorobku musiałby mimo wszystko zejść z ringu pokonany. W kategorii indywidualnej także bohater „Wstydu” Steve’a McQueena skapitulowałby pod mocnym uściskiem dłoni tytułowego bohatera reżysersko-scenariuszowego debiutu Josepha Gordona-Levitta. Don Jona pomysły o pojedynkowaniu się z kimkolwiek nie trapią jednak wcale. Żadne troski mu w głowie, gdy nałóg tak jest przyjemny. Współczesnej satyriazie starczają domowe sposoby – szybkie łącza internetowe to najskuteczniejszy środek uśmierzający. Jakież jest więc zdziwienie rozpustnika, gdy trafia na tę jedyną, kobietę, o której wagabundom silikonowego uniwersum pornografii nigdy się nie śni – urodzony, naturalny ideał (w tej roli Scarlett Johansson). Ideał, który wyobrażenie o związku buduje w trakcie seansów „Titanica” czy „Notting Hill”… W „Don Jonie” patriarchalny szowinizm natyka się zatem na romantyczne marzenia o uniesieniach i o rycerzu (który z samoróbkami przed laptopem nie powinien mieć nic wspólnego). Wybuchowe to zestawienie, jawnie proszące się o przymrużenie oka, właśnie przy takim podejściu doskonale sprawdza się jako lek na ból głowy po operowym „Wstydzie” czy panaceum na mdłości od pruderyjnego menu naszych rodzimych filmowców. Sprawna reżyseria debiutanta, reklamowy rytm całości – na wzór zewsząd atakującej erotyki – nie pozwala oderwać oczu od ekranu. Nie nazbyt może błyskotliwy humor, lecz już błyskotliwa zabawa stereotypami – którymi rysowane są chyba wszystkie postacie zaludniające nieskomplikowany świat Jona – sprawia, że naiwne przesłanie w naszych oczach spokojnie mogłoby urosnąć do rangi metafizycznej mądrości. Mogłoby, gdybyśmy i my prowadzili tak płytki żywot, jak spędzający dnie na siłowni a noce w klubach Jon. Ekranowa podróż ze współczesnym Don Juanem sprawia zatem wrażenie pamfletowej sesji akupunktury, w trakcie której wbijane szpileczki satyry nie bolą wcale; to raczej zabawa gazem rozweselającym – wprawiającym w chwilową, lecz jakże pożądaną w kinie błogość.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Wenus w futrze
Konrad Wągrowski [60%]
Nie jestem wielkim fanem ostatnich, „teatralnych” filmów Polańskiego. Ani średnia ekranizacja średniej sztuki, czyli „Rzeź” nie zrobiła na mnie specjalnego wrażenia, ani tegoroczna „Wenus w futrze” wielkich emocji nie wywołała. Wolałbym, aby twórca szedł śladem „Autora Widmo”, ale jednak zapewne wiek zobowiązuje, a przedstawienie teatralne z jednością czasu, miejsca i akcji jest łatwiejsze w realizacji i reżyserii. „Wenus w futrze” to teatr do kwadratu (a może i do sześcianu), bo ekranizuje sztukę teatralną, której akcja toczy się w teatrze, w którym trwają przesłuchania aktorów do roli w jeszcze innej sztuce teatralnej… Pierwszą podstawą literacką jest powieść Leopolda von Sacher-Masocha, której adaptację teatralną stworzył Davis Ives, którą zekranizował Polański. Rzecz traktuje oczywiście w prostszym ujęciu o sadomasochizmie, w szerszym o męsko-żeńską rywalizację w dominacji, w którym z jednej strony palmę pierwszeństwa przyznaje się kobiecie, z drugiej tradycyjne role zostają zaburzone. Film ogląda się dobrze w scenach, gdy Wanda i Thomas prowadzą swą grę, ale nuży w większości scen, gdy odgrywają swe role (co oznacza, że chyba za wiele miejsca oddaje się von Sacher-Masochowi). Są jednak dwa powody, dla których warto na „Wenus w futrze” zwrócić uwagę: Pierwszym jest odczytanie dzieła z perspektywy osobistej reżysera – wszak główną rolę gra jego żona, a partneruje jej ucharakteryzowany na młodego Polańskiego, bardzo do niego podobny Mathieu Almaric. Drugi powód to sama Emmanuelle Seigner, która zwykle postrzegana była jako średniej klasy aktorka, mająca angaż dzięki mężowi, a w „Wenus w futrze” daje bez wątpienia swą najlepszą kreację w całej karierze.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Historie rodzinne
Konrad Wągrowski [80%]
Nie mam złudzeń, że tłumy pójdą na ten piękny film Sarah Polley, obawiam się, że nawet w kategorii „kino gutkowe” „Historie rodzinne” nie będą sukcesem. Cóż, taki jest los dokumentów, za którymi nie stoją jakieś Niezwykle Ważne Tematy, czy Wielce Szanowane Nazwiska. A mały, osobisty film Polley nie mówi ani o Smoleńsku, ani o „9/11”, ani nawet o wielkim kryzysie, nie ma szokującej formy, czy mocnej promocji. Ale niech żałują ci, którzy go nie obejrzą. „Historie rodzinne” to bowiem wzruszająca, inteligentna, ciekawie skrojona ale też momentami całkiem dowcipna i w pełni autentyczna historia odkrywania rodzinnej tajemnicy. Polley, wcześniej aktorka i reżyserka takich filmów jak „Away From Her” i „Take This Waltz” sięga do swej rodzinnej przeszłości – wspomina swą zmarłą przedwcześnie matkę, osobę skomplikowaną, poszukującą, prowadzącą nieraz życie niezgodnie z powszechnie przyjętymi regułami. Polley odpytuje bliskich – brata, przyrodnie rodzeństwo, ojca, znajomych matki. W trakcie rozmów pojawia się kwestia ojcostwa samej bohaterki… Recenzenci piszą o uniwersalnych wartościach „Historii…”, o opowieściach krążących w każdej rodzinie, o skrywanych tajemnicach i różnych wersjach prawdy, dla mnie jednak ten film jest wypowiedzią bardzo osobistą, głosem bohaterki, która musi na nowo zdefiniować swe życie i swe relacje z bliskimi, która właśnie tym dziełem filmowym próbuję uleczyć też pewną rodzinną traumę. Bo jest w filmie Polley i tajemnica, i ból, i rozdrapane rany, ale jest też dużo miłości i przebaczenia.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Płynące wieżowce
Konrad Wągrowski [60%]
Owszem, „Płynące wieżowce”, jak chcą jego krytycy, to film momentami nieznośnie pretensjonalny. Owszem, przez dziwaczne relacje między matką i synem wydaje się raczej – zapewne bez intencji samego twórcy – podtrzymywać tezy, że homoseksualizm może wynikać nie z biologii, lecz z niewłaściwego wychowania i braku odpowiednich wzorców. Szkoda więc, że w tej opowieści nie ma więcej naturalności, że bohaterowie nie są bliżsi, że muszą być pokazywani w tak przerysowany sposób. Bo jednak przecież historia miłosnego trójkąta jest całkiem nośna a realia percepcji homoseksualizmu niestety wiarygodne, niektóre dialogi, czy sceny sensowne i sugestywne, a aktorstwo co najmniej przyzwoite. Przy swych wszystkich wadach dobrze, że taki film powstał – z jednej strony ze względu na temat, a z drugiej strony, bo potrafi pokazać miasto w sposób może i mroczny, ale nowoczesny, ciekawy i odbiegający od ponurej sztampy polskiej kinematografii.
koniec
3 grudnia 2013

Komentarze

03 XII 2013   22:16:52

Podsumowując - nic ciekawego. Btw, mam już naprawdę przesyt epatowania seksualnością w kinie. W co drugim filmie geje, nimfomanki, sado-maso, kazirodztwo, seks "na poważnie" i seks "z przymrożeniem oka". Ja wiem, że zdaniem producentów przyciąga to widzów do kin, ale czy rzeczywiście tak jest? Może tak było, w latach 70-tych, 80-tych, ale teraz?... Wyobrażam sobie film reklamowany hasłem "w tym obrazie nie ma scen seksu, ani nawet się o nim nie mówi!" - dopiero by ludzie walili drzwiami i oknami, zobaczyć co to za dziwo.

03 XII 2013   22:41:47

"seks "z przymrożeniem oka"" -- zimno na samą myśl.

05 XII 2013   00:05:09

Więcej kina gutkowego! "Nawet w kategorii „kino gutkowe”"
Więcej auto korekty, więcej!

05 XII 2013   12:02:31

@Wiecej
"autokorekty"

04 XII 2014   23:33:19

raz wenus w futrze ma 70, raz 80 - zdecydowalibyście się ;) a tak serio, jak dla mnie to 90 przynajmniej, doskonały film warty polecenia

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Krótko o filmach: Film nieoczywisty
Miłosz Cybowski

19 VII 2019

„Przedszkolanka” jest filmem nieoczywistym. Bo choć łatwo krytykować główną bohaterkę, o wiele trudniej nie docenić (w świetle finału) jej starań.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Portret dwóch kobiet w klaustrofobicznym wnętrzu
Sebastian Chosiński

17 VII 2019

Najsłynniejszym i najwybitniejszym filmem Ilji Awerbacha bezsprzecznie pozostaje nakręcony na początku lat 70. ubiegłego wieku dramat psychologiczny „Monolog”. W niczym jednak nie ustępuje mu również kolejne dzieło Rosjanina – opowiadające o skomplikowanych losach młodych kobiet „Cudze listy”, którego bohaterkami reżyser uczynił niespełna siedemnastoletnią uczennicę i jej starszą o kilka lat szkolną wychowawczynię.

więcej »

Krótko o filmach: Demoniczne Buenos
Jarosław Loretz

15 VII 2019

„Nocne istoty” to zupełne zaskoczenie z dalekiej Argentyny. Horror niedrogi, ale przy tym wypchany klimatem po same brzegi.

więcej »

Polecamy

Gdy mści się niechlujstwo

Z filmu wyjęte:

Gdy mści się niechlujstwo
— Jarosław Loretz

22 tancerzy i świński pęcherz
— Jarosław Loretz

Czy duże dziewczynki lubią krew?
— Jarosław Loretz

Czy małe dziewczynki lubią krew?
— Jarosław Loretz

Nasi w zaświatach
— Jarosław Loretz

Meble na wysoki połysk
— Jarosław Loretz

Limuzyna na miarę naszych możliwości
— Jarosław Loretz

RPG a sprawa Dzikiego Zachodu
— Jarosław Loretz

Tania siła robota
— Jarosław Loretz

Samopodający się talerz
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja ogląda: Luty 2015 (1)
— Sebastian Chosiński, Jarosław Loretz

Esensja ogląda: Grudzień 2013 (6)
— Sebastian Chosiński, Gabriel Krawczyk, Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski

Co nam w kinie gra: Płynące wieżowce
— Kamil Witek

Co nam w kinie gra: Historie rodzinne
— Kamil Witek

13. T-Mobile Nowe Horyzonty: Relacja trzecia
— Kamil Witek

13. T-Mobile Nowe Horyzonty: Relacja pierwsza
— Kamil Witek

Z tego cyklu

Marzec 2018 (2)
— Sebastian Chosiński, Grzegorz Fortuna, Krzysztof Spór, Konrad Wągrowski

Marzec 2018 (1)
— Piotr Dobry, Marcin Mroziuk, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Luty 2018 (2)
— Jarosław Loretz, Anna Nieznaj, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Luty 2018 (1)
— Marcin Mroziuk, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Styczeń 2018 (1)
— Jarosław Loretz

Grudzień 2017 (4)
— Konrad Wągrowski

Grudzień 2017 (3)
— Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski

Grudzień 2017 (2)
— Sebastian Chosiński

Grudzień 2017 (1)
— Piotr Dobry, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

Listopad 2017 (3)
— Jarosław Loretz, Kamil Witek

Tegoż twórcy

Magia sympatyczna
— Gabriel Krawczyk

12. T-Mobile Nowe Horyzonty: Dzień siódmy
— Patrycja Rojek, Kamil Witek, Zuzanna Witulska

Bo tak trzeba
— Ewa Drab

Uwierz w ducha
— Karol Kućmierz

Polański w stanie czystym
— Tomasz Rachwald

Disneyowska inscenizacja dla dzieci
— Urszula Lipińska

Nowości: Marzec 2004
— Konrad Wągrowski

DVD: Pianista
— Konrad Wągrowski

Przeżyłem getto
— Eryk Remiezowicz

Tegoż autora

Krótko o książkach: Zatrzymane w kadrze
— Konrad Wągrowski

Ten dziwny przycisk „dojrzewanie”
— Konrad Wągrowski

Sympatyczny seryjny morderca
— Konrad Wągrowski

Finał poniżej oczekiwań
— Konrad Wągrowski

Inwazja ekojaszczurów
— Konrad Wągrowski

Kryminalny egzystencjalizm
— Konrad Wągrowski

900 metrów w pionie
— Konrad Wągrowski

Mam wiersz
— Konrad Wągrowski

Obiecaliśmy już wszystko. Czego jeszcze chcecie?
— Konrad Wągrowski

Powojenny melodramat
— Konrad Wągrowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.