Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 7 kwietnia 2020
w Esensji w Esensjopedii
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup

Esensja ogląda: Grudzień 2013 (4)
[ - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Edycjami „Esensja ogląda” strzelamy niczym z karabinu maszynowego. Dziś kolejna, w której dwie niedawne premiery kinowe („Igrzyska śmierci: W pierścieniu ognia”, „Kraina lodu”), jedna DVD („Oz Wielki i Potężny”) i dwie pozycje kina świata („Zamiana”, „Poza szatanem”).

Sebastian Chosiński, Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Grudzień 2013 (4)
[ - recenzja]

Edycjami „Esensja ogląda” strzelamy niczym z karabinu maszynowego. Dziś kolejna, w której dwie niedawne premiery kinowe („Igrzyska śmierci: W pierścieniu ognia”, „Kraina lodu”), jedna DVD („Oz Wielki i Potężny”) i dwie pozycje kina świata („Zamiana”, „Poza szatanem”).
KINO
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Igrzyska śmierci: W pierścieniu ognia
Konrad Wągrowski [80%]
Przyznajmy to szczerze – od strony logicznej „Igrzyska śmierci” bronią się słabo. Pierwszy przykład z brzegu – jak to możliwe, że wśród zwycięzców Igrzysk z ostatniego ćwierćwiecza jest dokładnie po jednej parze z każdego dystryktu? Przecież skoro mówimy o 24 zwycięzcach z 25 lat, to wiemy, że w Igrzyskach Ćwierćwiecza (chciałem napisać o „Igrzyskach Specjalnych”, ale to by było złe skojarzenie…) muszą uczestniczyć praktycznie wszyscy zwycięzcy z całego tego okresu, i tak równy rozkład jest wyjątkowo mało prawdopodobny. Do tego zróżnicowanie wiekowe powinno być dużo większe… Drugi przykład z brzegu – naprawdę trudno uwierzyć w to, że imperium dysponujące taką przewagą technologiczną (porównajcie Kapitol z Dystryktami) może obawiać się buntu i może wahać się przy eliminowaniu krnąbrnej dziewczyny… Zrzucam to jednak na barki uproszczeń w opowieści dla młodzieży i bawię się doskonale całą resztą.
Bowiem zawsze powtarzam, że w takiej popkulturowej historii logika jest dużo mniej ważna od emocji. A tych ostatnich naprawdę tu nie brakuje. Osaczenie Katniss, wrzucenie prostej dziewczyny w sytuację, która ją przerasta i przeraża, ale której próbuje stawić czoła robi prawdziwe wrażenie. Wizyty podczas tournee są rozegrane po mistrzowsku od strony emocjonalnej, podobnie udanie wychodzi trójkąt miłosny. Wielka oczywiście w tym wszystkim zasługa Jennifer Lawrence, która gra w młodzieżowym blockbusterze, jakby biła się o kolejnego Oscara. Znakomicie wypada też znów Woody Harrelson, świetnie wpasowują się w swe groteskowe postacie Stanley Tucci i Elizabeth Banks, a Philip Seymour Hoffman z kolei wprowadza niepokój. W ogóle wydaje mi się, że tym razem pierwsza część filmu, gdy Katniss musi zmierzyć się z nową sytuacją, jest lepsza od bitewnej części drugiej – która ma swoje dobre momenty, ale nie ma szans zrobić takiego wrażenia jak choćby „Battle Royale” przez umowność brutalnych scen, by można było otrzymać niższą kategoryzację wiekową. Tak czy inaczej – po raz drugi „Igrzyska” obudziły we mnie uśpionego nastolatka, który przez cały seans siedział z zapartym tchem na brzegu fotela.
Tylko jakoś zdrobnienie imienia Katniss w formie „Kotna” po polsku brzmi idiotycznie…
WASZ EKSTRAKT:
70,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Kraina Lodu
Konrad Wągrowski [70%]
Co by nie mówić, Disney zawsze jednak jest gwarantem pewnej jakości. Wiadomo, że opowieści zbudowane będą na sprawdzonych schematach, że fabułą nie zaskoczy, ale z pewnością zobaczymy sympatyczne i ciekawe postacie i będą chwile wzruszenia. Wiadomo, że będzie jakiś element odprężający, ale przede wszystkim wiadomo, że czekają nas zachwyty nad warstwą wizualną filmu – i nie inaczej jest w przypadku „Krainy Lodu”. Zacznijmy od tej warstwy wizualnej – jest naprawdę pięknie. Zimowe scenerie mają swój wrodzony urok, a tu dostajemy też bonusowo przepiękny magiczny kryształowo-śnieżny zamek (z wszelkimi oczekiwanymi efektami świetlnymi), portowe miasteczko, wnętrza pałacu. Oglądanie „Krainy Lodu” jest jak i w przypadku „Zaplątanych” dużą przyjemnością. Fabularnie mamy tu pewnego rodzaju wariację na temat klasycznej Andersenowskiej „Królowej śniegu” z tą różnicą, że tu królowa jest jednocześnie Kajem, a jej siostra Gerdą, która staje się kolejnym Kajem – jeśli wiecie, co mam na myśli… Można utyskiwać, że nie ma w tym wiele oryginalności, że śniegowy comic relief doczepiony na siłę (choć śmieszny!), ale jednak o żadnym rozczarowaniu mówić nie można. Disney jest gwarantem jakości.
DVD
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Oz Wielki i Potężny
Konrad Wągrowski [60%]
Pomysł na film Sama Raimiego jest w sumie zacny – prequel do „Czarnoksiężnika z Oz” (ale w większym stopniu mowa tu o książce Franka Bauma, a nie filmie Victora Fleminga), w którym wykorzystamy nowoczesne technologie by wykreować krainę Oz, ale też przedstawimy całą opowieści z przymrużeniem oka i ukłonami w kierunku widzów. Oz – z jej Szmaragdowym Miastem, Mroczną Puszczą, polami kwiatów – rzeczywiście jest ładna, mruganie do widzów (jak choćby w „cameo” Tchórzliwego Lwa) całkiem udane, wstęp cyrkowy, ukazujący pochodzenie Czarnoksiężnika, całkiem pomysłowy. Można też bez problemu oglądać „Oza” bez znajomości klasycznej opowieści. Szkoda jednak, że sama fabuła jest raczej nieskomplikowana i przewidywalna, w gruncie rzeczy bardzo bezpieczna (wynik kasowy przede wszystkim) i nie dostajemy tu niczego, czego moglibyśmy oczekiwać od takiego twórcy jak Raimi. Bardzo dobrze sprawdza się w roli oszusta o dobrym sercu James Franco, ale z drugiej strony wiedźmy w kreacjach przepięknych i fascynujących kobiet: Rachel Weisz, Mily Kunis i Michelle Williams jakoś do końca nie wykorzystane.
KINO ŚWIATA
Zamiana (2011)
Sebastian Chosiński [60%]
Francuski reżyser, choć prawdopodobnie o niemieckich korzeniach, Frédéric Schoendoerffer, lubuje się w kinie gatunkowym. Jego debiutancki obraz, „Sceny zbrodni” (2000), był mocnym, policyjnym thrillerem psychologicznym i w takim też stylu utrzymane są wszystkie pozostałe dzieła tego twórcy. W 2011 roku powstała „Zamiana” (czwarty film Schoendoerffera zrealizowany z myślą o dużym ekranie), której scenariusz wyszedł spod „pióra” innego specjalisty od dramatów kryminalnych, Jean-Christophe’a Grangé (vide „Vidocq”, obie części „Purpurowych rzek”, „Imperium wilków”). Akcja rozpoczyna się w Montrealu, gdzie mieszka dwudziestopięcioletnia Sophie Malaterre (w tej roli Kanadyjka Karine Vanasse), projektantka mody, której jednak ostatnio nie wiedzie się najlepiej – ani w życiu zawodowym, ani osobistym. Poznana w trakcie starań o pracę Claire Maras radzi jej, by poszukała odmiany i podsuwa pomysł zamiany mieszkań, dzięki czemu za minimalny koszt mogłaby przez jakiś czas pomieszkać i spróbować szczęścia w innym miejscu globu. Sophie od lat marzy o tym, aby przenieść się do Paryża i teraz – za sprawą strony internetowej switch.com – staje się to całkiem realne. Swój domek w Montrealu odnajmuje więc paryżance Bénédicte Serteaux (gra ją Karina Testa), a sama zajmuje jej przestronne mieszkanie w kamienicy nieopodal wieży Eiffla. Czy można wyobrazić sobie coś piękniejszego?! Ale niewyobrażalne szczęście szybko zamienia się w koszmar. Następnego dnia rano do drzwi puka policja, która w jednym z pokojów znajduje ciało mężczyzny pozbawione głowy. Doświadczony komisarz Damien Forgeat (który ma twarz legendarnego piłkarza Manchesteru United, Erika Cantony) bierze Sophie za Bénédicte i oskarża ją o dokonanie tej potwornej zbrodni. Kanadyjka wpada w pułapkę, a swojej niewinności może dowieść jedynie, jeśli uda jej się zbiec z posterunku policji i na własną rękę poprowadzić śledztwo. Początek obrazu Schoendoerffera ogląda się jak najlepsze dzieła Hitchcocka, niestety, z biegiem czasu fabułą zaczynają kierować schematy. Na dodatek scenarzysta nie wyjaśnia – a w kontekście rozwiązania zagadki jest to kwestia bardzo istotna – jak prawdziwemu mordercy udało się tak skrupulatnie zastawić pułapkę na pannę Malaterre. Mimo pewnych niedorzeczności film trzyma w napięciu, a dodatkowym plusem jest zaskakujące dobre aktorstwo Cantony.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Poza szatanem (2011)
Sebastian Chosiński [60%]
Pięćdziesięciopięcioletni Bruno Dumont („Życie Jezusa”, 1997; „Ludzkość”, 1999; „Dwadzieścia dziewięć palm”, 2003; „Flandria”, 2006; „Camille Claudel 1915”, 2013) to w pewnym sensie enfant terrible kinematografii francuskiej. Od lat kręci filmy, które dzielą i krytyków, i widownię; zdobywa nagrody, ale też bywa odsądzany od czci i wiary przez tych, którzy nie rozumieją jego twórczości. A o to wcale nie jest trudno. „Poza szatanem” – szósty obraz w dorobku reżysera – jest znakomitym przykładem jego osobnego stylu: dla jednych fascynującego tajemniczością i niedopowiedzeniami, dla innych więcej niż irytującego całkowicie zamierzonymi, jak można mniemać, niedociągnięciami i „brudami”. Akcja tej, stylizowanej na religijną, przypowieści rozgrywa się na prowincji, gdzieś w północno-wschodniej Francji. Na obrzeżach wsi, pod lasem, w prowizorycznym szałasie mieszka bezimienny mężczyzna około czterdziestki (gra go, zmarły w lutym tego roku, David Dewaele). Nigdzie nie pracuje; jedzenie dostaje od mieszkańców, którzy widzą w nim kogoś na kształt rosyjskiego „jurodiwego” – boskiego szaleńca. Często korzystają z jego usług, wierzą bowiem, że obcy potrafi przeprowadzać egzorcyzmy, odpędzać zło. Mimo to starają się trzymać od niego z daleka; jedynie młodziutka i niedoświadczona Elle (w tej roli debiutująca na ekranie Alexandra Lemâtre) spędza z nim więcej czasu; przy okazji zwierza mu się ze swoich problemów z ojczymem i innymi mężczyznami. Włóczą się razem po okolicy, aż w pewnym momencie – czy to z nudów, czy też pod wpływem niezgłębionej natury mężczyzny – przekraczają granicę, biorąc w swoje ręce egzekwowanie sprawiedliwości. Dumont co rusz zwodzi widzów, każąc w nieznajomym dostrzegać raz wysłannika Boga, to znów Szatana. Problem w tym, że niewiele z tej dwoistości wynika, żadna głębsza refleksja natury moralnej. Na dodatek z ekranu przez długie minuty zwyczajnie wiele nudą; żaden z bohaterów nie jest bowiem skłonny do rozmów, a z łażenia bez celu w te i we wte niezbyt dużo da się wycisnąć dla fabuły (chyba że jest się Aleksiejem Bałabanowem). I choć „Poza szatanem” nie jest wcale najsłabszym filmem Dumonta, przejście do historii kina francuskiego na pewno mu nie grozi.
koniec
12 grudnia 2013

Komentarze

12 XII 2013   11:13:13

Hmm - co do par było wyraźnie pokazane, że tym razem spośród poprzednich uczestników losowali jednego mężczyznę i jedną kobietę (w przypadku dystryktu 12go była tylko Katniss, a z mężczyzn Peeta ich "nauczyciel")

04 XII 2014   23:30:04

Oz raczej z 20%, a Igrzyska śmierci z 10%

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Spiesz się powoli!
Sebastian Chosiński

6 IV 2020

Brian De Palma nikomu już nic nie musi udowadniać. Ma już niemal osiemdziesiąt lat na karku i nakręcił wystarczająco dużo arcydzieł, aby zajmować poczesne miejsce w panteonie najwybitniejszych reżyserów XX wieku. Właśnie, XX, bo w XXI radzi już sobie znacznie gorzej. Oparty na scenariuszu Norwega Pettera Skavlana thriller „Domino” nie pozwala, niestety, zmienić tego zdania.

więcej »

East Side Story: A mógł do końca życia grać w szachy
Sebastian Chosiński

5 IV 2020

Nie ukrywam, że po słabych produkcjach fantastycznonaukowych i sensacyjnych, jakie były przeze mnie omawiane w poprzednich odsłonach „East Side Story”, sięgnięcie po film stricte historyczny miało być odwróceniem tych negatywnych tendencji. Niestety, „Lenin. Nieuchronność” Władimira Chotinienki okazał się przydługim szkolnym brykiem, na dodatek całkowicie pozbawionym napięcia.

więcej »

Zaraza, odc. 4: Niezbadane są ścieżki Pana
Marcin Mroziuk

3 IV 2020

Zbiorowe groby po brzegi wypełnione ciałami zmarłych na dżumę i szpitale niemogące pomieścić chorych (którym zresztą niewiele można pomóc) – takich widoków nie brakuje w czwartym odcinku, ale należało się ich spodziewać w zasadzie już od początku serialu. Rozszerzająca się epidemia to jednak zaledwie jeden z czynników, które sprawiają, że z coraz większym napięciem obserwujemy rozwój wydarzeń na ekranie.

więcej »

Polecamy

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja ogląda: Marzec 2015 (1)
— Jarosław Loretz, Jarosław Robak

Esensja ogląda: Czerwiec 2014 (3)
— Sebastian Chosiński, Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski, Piotr Dobry

Esensja ogląda: Grudzień 2013 (3)
— Sebastian Chosiński, Karolina Ćwiek-Rogalska, Agnieszka Szady

Igrzyska muszą trwać dalej
— Karolina Ćwiek-Rogalska

Esensja ogląda: Kwiecień 2013 (2)
— Ewa Drab, Gabriel Krawczyk

Esensja ogląda: Marzec 2013 (2)
— Grzegorz Fortuna, Alicja Kuciel, Małgorzata Steciak, Agnieszka Szady

Bańki, bajki i porcelanki
— Ewa Drab

Wielka (nie)Obecność
— Jakub Skurtys

Z tego cyklu

Marzec 2018 (2)
— Sebastian Chosiński, Grzegorz Fortuna, Krzysztof Spór, Konrad Wągrowski

Marzec 2018 (1)
— Piotr Dobry, Marcin Mroziuk, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Luty 2018 (2)
— Jarosław Loretz, Anna Nieznaj, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Luty 2018 (1)
— Marcin Mroziuk, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Styczeń 2018 (1)
— Jarosław Loretz

Grudzień 2017 (4)
— Konrad Wągrowski

Grudzień 2017 (3)
— Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski

Grudzień 2017 (2)
— Sebastian Chosiński

Grudzień 2017 (1)
— Piotr Dobry, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

Listopad 2017 (3)
— Jarosław Loretz, Kamil Witek

Tegoż twórcy

Nie ma tej mocy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Miłość, szmaragd i renifer
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Podręcznik pijaru
— Gabriel Krawczyk

Psychiatryk. Trzy dni z tysięcy
— Konrad Wągrowski

13. T-Mobile Nowe Horyzonty: Relacja czwarta
— Konrad Wągrowski

Bańki, bajki i porcelanki
— Ewa Drab

SPF – Subiektywny Przegląd Filmów (19)
— Konrad Wągrowski

Co nam w kinie gra: Jak spędziłem koniec lata, Hadewijch, Soul Kitchen, David chce odlecieć
— Sebastian Chosiński, Ewa Drab, Urszula Lipińska, Michał Oleszczyk, Konrad Wągrowski

Wkurzona babcia i urwany guziczek
— Jarosław Loretz

Nie będę legendą
— Jakub Gałka

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.