Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

Vicky Jenson, Bibo Bergeron
‹Rybki z ferajny›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułRybki z ferajny
Tytuł oryginalnyShark Tale
Dystrybutor UIP
Data premiery15 października 2004
ReżyseriaVicky Jenson, Bibo Bergeron
Scenariusz
MuzykaHans Zimmer
Rok produkcji2004
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania90 min
WWW
Gatunekanimacja, familijny, komedia, sensacja
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

W podmorskiej metropolii
[Vicky Jenson, Bibo Bergeron „Rybki z ferajny” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Najnowsze dzieło Dreamworks wyraźnie ustępuje “Shrekowi” i “Mrówce Z”, ale gwarantuje przyjemną rozrywkę dla niemal każdego. Dostajemy portret podwodnego świata, pełen nawiązań do pozafilmowej rzeczywistości. Portret to nie do końca udany, ale trafny i zabawny.

Ewa Drab

W podmorskiej metropolii
[Vicky Jenson, Bibo Bergeron „Rybki z ferajny” - recenzja]

Najnowsze dzieło Dreamworks wyraźnie ustępuje “Shrekowi” i “Mrówce Z”, ale gwarantuje przyjemną rozrywkę dla niemal każdego. Dostajemy portret podwodnego świata, pełen nawiązań do pozafilmowej rzeczywistości. Portret to nie do końca udany, ale trafny i zabawny.

Vicky Jenson, Bibo Bergeron
‹Rybki z ferajny›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułRybki z ferajny
Tytuł oryginalnyShark Tale
Dystrybutor UIP
Data premiery15 października 2004
ReżyseriaVicky Jenson, Bibo Bergeron
Scenariusz
MuzykaHans Zimmer
Rok produkcji2004
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania90 min
WWW
Gatunekanimacja, familijny, komedia, sensacja
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Nie zgadzam się! Przecież wyraźnie jest powiedziane, że ryby głosu nie mają. A te z animacji “Rybki z ferajny” nie przerywają istnego słowotoku, zwłaszcza główny bohater, Oskar, który mówi w zawrotnym tempie karabinu maszynowego. Chyba należy się przyzwyczaić, że przełomowe pomysły i pastiszowo - satyryczna aura staje się powoli znakiem rozpoznawczym filmów wytwórni Dreamworks. Dotychczasowy monopolista, wszechmocny Disney, odchodzi w zapomnienie, a na szczycie animowanego biznesu znalazł się sławny zielony ogr, a teraz także przebojowe rybki i pewien nietypowy rekin. Twórcy z Dreamworks szukają nowych dróg dla filmu animowanego, porzucając sztywne standardy. W ich mniemaniu bajka może być już czymś znacznie ciekawszym niż moralizatorską historyjką. Może być komedią dla małych i dużych, wizualną potęgą i zgrabną satyrą, wyśmiewającą otaczającą każdego rzeczywistość. Jak widać, w “Rybkach z ferajny” widzowie poznają nie tylko gadatliwych mieszkańców wód, którzy według przysłowia nie mają prawa się odzywać, ale także atakowani są kolejnymi rewolucjami w świecie filmów animowanych.
Przygody Oskara zanurzone są w nieco przesadzonej atmosferze współczesnego blichtru i nijakości. Otrzymujemy wyraźną metaforę dzisiejszych czasów, gdzie kontakty między ludźmi ulegają ochłodzeniu, każdy dąży do często nieosiągalnego sukcesu we wszystkich sferach życia. Używając truizmów: oglądamy świat, w którym lepiej mieć niż być, żywo przypominający obecne realia. Na szczęście warstwa dydaktyczna nie jest na tyle silnie wyróżniona, aby irytować. Mimo, iż morał zostaje wypowiedziany na głos, to jednak nie psuje generalnego wrażenia z obcowania z mieszkańcami podwodnego świata. Prawdziwe źródło zastanowienia tkwi w wyśmiewaniu przywar rzeczywistości, a przede wszystkim - tradycyjnie już dla Dreamworks - materializmu i kultu urody. W metaforyczny charakter filmu została wstrzyknięta pokaźna dawka prześmiewczych żartów o naturze pastiszowej lub piętnujących wszechobecną głupotę i modę na styl ubierania się, bycia, przynależności do danej subkultury. Główny bohater, Oskar, dąży nieustannie do sławy i jest gotów ryzykować wiele dla spełnienia swojego marzenia o popularności. Kiedy zostaje okrzyknięty pogromcą rekinów, choć tak naprawdę jest lekkomyślnym i trochę tchórzliwym poczciwcem, mamy do czynienia z kłamliwym obrazem kreowanym przez media, które żerują na sensacji. Tymczasem rekin Lenny spotyka się z nietolerancją ze względu na swój wegetarianizm. Zabawne w kontekście śmiesznych, przerysowanych postaci rybek, przerażająco prawdziwe w kontekście dzisiejszych realiów.
Jednak cała przenośnia wpisana w bajkową historię stanowi jej drugie dno, intelektualny dodatek. Kwintesencją filmu jest niewątpliwie miła i wesoła rozrywka, płynąca nie tylko z dialogów ile z dowcipnego projektu bohaterów i zdarzeń. Ewenementem należy uznać wspaniałe rybie miasto, pełne życia i charakterystycznych akcentów. Podobnym akcentem niewątpliwie jest myjnia wielorybów, w której pracuje Oskar, gdzie biedne wieloryby zostają uwolnione od graffiti namalowanych przez nieznośną młodzież. Łatwo zauważyć, że twórcy bawili się konwencją swojego filmu, wymyślając coraz to nowe szczegóły. Również sama technika animacyjna wciąż ulepszana, robi bardzo pozytywne wrażenie.
Kluczowym źródłem żartów są nawiązania do elementów kultury i klasyków kina. Już w pierwszej scenie rozbawiło mnie odniesienie do słynnych “Szczęk” Stevena Spielberga. W trakcie filmu pastiszu jest znacznie więcej, pomysłowość twórców nie kończy się na początkowym zaskoczeniu odbiorcy. Nacisk położono na nawiązania do filmów gangsterskich z “Ojcem Chrzestnym” na czele. Nie znaczy to jednak, że brakuje tu mrugnięć do widza, dotyczących innych znanych tytułów. Wystarczy wymienić super popularnego “Titanica”. Skupiono się także na humorze sytuacyjnym bardziej niż pastiszowym. Ten pierwszy zrozumie każdy, do zrozumienia drugiego potrzebna jest znajomość kina.
Niestety, nie zabrakło niesmacznych żartów typowych dla amerykańskiej mentalności. Przyzwyczaiłam się już do koniecznych dowcipów związanych z wydzielaniem różnych substancji przez organizm, ale śmianie się z biedy, niepełnosprawnych czy śmierci to już cios poniżej pasa. Trudno powiedzieć, czy niepoważna otoczka tych tematów jest zamierzona, ale wystarczy, że takie czyni wrażenie. Podobna wulgarność jest śladowa, ale pozostawia niesmak. Wiem, że w dzisiejszym świecie nie zwraca się już uwagi na żadne świętości, jednak nie uważam, aby trzeba było takie zachowanie aprobować.
Mimo potknięć, zabawa mknie w doskonałym tempie, a widz ma możliwość odprężenia się. “Rybki z ferajny” teoretycznie przeznaczone są dla wszystkich, ale będę utrzymywać, że większość z treści filmu pozostanie zrozumiała jedynie dla starszej widowni. Jak zwykle duża zasługa tkwi w tłumaczeniu autorstwa Bartosza Wierzbięty. Byłam przygotowana na dodatek w postaci licznych dowcipów odnoszących się tylko do polskiej kultury i nie zawiodłam się. W “Rybkach...” usłyszeć można wiele fraz zrozumiałych wyłącznie dla Polaków, co przekształca film w sympatyczną, swojską opowieść. Można za to zarzucić wiele dubbingowi. Chociaż aktorzy zagrali dobrze, nie czuć w ich rolach tak wyraźnego wczucia się w postać jak w świetnym “Shreku”. Ponadto, słowotok większości bohaterów z upływem czasu staje się nieco denerwujący.
Właśnie bohaterowie! Poznajemy imponującą galerię indywidualności, która trzyma, na wyznaczonym z początku poziomie, cały film. Don Lino, łudząco podobny do Roberta de Niro, użyczającego mu głosu w wersji oryginalnej, to typowy szef mafii. Tym bardziej dziwi jego pobłażliwość w finale obrazu. Natomiast, jego syn, nieporadny, wyalienowany Lenny, wyrasta na jedną z najciekawszych i najzabawniejszych filmowych postaci. Scena, w której odgrywa z Oskarem walkę na śmierć i życie, jest pomysłowa oraz dynamiczna. Przy okazji, mimochodem obnaża głupotę gonienia za sensacją. Wszyscy bohaterowie są bardzo charakterystyczni, dzięki czemu widz zaprzyjaźnia się z nimi. Bajkowe rybki potraktowano jak złożone postacie pełne drobnych śmiesznostek.
Nie można odmówić “Rybkom z ferajny” niezwykłego uroku i znamiennej atmosfery. Dreamworks zrobiło już swój ruch w grze z Pixarem. Trzeba przyznać: odważny, a przy tym przemyślany. To widownia zadecyduje, czy woli szukać Nemo czy bawić się z Oskarem i Lennym w pogromców rekinów.
koniec
27 października 2004

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

East Side Story: Miłość i rewolucja na lodzie
Sebastian Chosiński

17 X 2021

Polski dystrybutor nie byłby sobą, gdyby wprowadzając ten film do oferty Netflixa, nie zmienił jego tytułu. Zamiast oryginalnych (w podwójnym tego słowa znaczeniu) „Srebrnych łyżew” mamy komercyjnie brzmiący „Zimowy romans”. I chociaż wszystko – w teorii – się zgadza, to jednak film Michaiła Łokszyna nie zasługuje na to, by postrzegać go jedynie w kategoriach obrazu miłosnego.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: O jeden ząb za daleko
Sebastian Chosiński

13 X 2021

W normalnym kraju człowiek z trzydziestoma trzema zębami wybrałby się do dentysty i poprosił go o usunięcie nadmiarowego trzonowca (kła albo siekacza). W Związku Radzieckim ktoś taki mógł stać się sensacją naukową i celebrytą. Przynajmniej tak to sobie wyobrażał Gieorgij Danielija, który na podstawie tych domysłów zbudował oś fabularną „nienaukowo-fantastycznej” (jak poinformowano w napisach) komedii… „Trzydzieści trzy”.

więcej »

East Side Story: Z rodziną najlepiej wychodzi się na…
Sebastian Chosiński

10 X 2021

Co byście zrobili, dowiedziawszy się, że zostało Wam kilka bądź kilkanaście miesięcy życia? Część osób zapewne doszłaby do wniosku, że to najlepszy moment na spełnienie swego największego, skrytego dotąd marzenia. W takiej właśnie sytuacji znajduje się główny bohater „Krewnych” – komediodramatu Ilji Aksionowa – który rusza w podróż, aby… To będzie zaskoczenie!

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Sprzedawcy 2

Do sedna:

Kevin Smith. Sprzedawcy 2
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Jay i Cichy Bob kontratakują
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Dogma
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. W pogoni za Amy
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Szczury z supermarketu
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

A miało być tak pięknie…
— Ewa Woźniak

SPF – Subiektywny Przegląd Filmów (12)
— Jakub Gałka

Zamęt w Królestwie Baśni
— Konrad Wągrowski

Tegoż autora

Szybciej. Głośniej. Więcej zębów
— Ewa Drab

Samochody (nie) latają
— Ewa Drab

Kreacja automatyczna
— Ewa Drab

PR rządzi światem
— Ewa Drab

(I)grać i (wy)grać z czasem
— Ewa Drab

Llewyn Davis jest palantem
— Piotr Dobry, Ewa Drab, Grzegorz Fortuna

Wszyscy jesteśmy oszustami
— Ewa Drab

Rzut kośćmi i sekrety Freuda
— Ewa Drab

Kto się boi Vina Diesla?
— Ewa Drab

Duch z piwnicy
— Ewa Drab

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.