Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 stycznia 2020
w Esensji w Esensjopedii

Filmy

Magazyn CXCII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

kinowe (wybrane)

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

Anthony Russo, Joe Russo
‹Kapitan Ameryka: Zimowy żołnierz›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
80,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKapitan Ameryka: Zimowy żołnierz
Tytuł oryginalnyCaptain America: The Winter Soldier
Dystrybutor Disney
Data premiery28 marca 2014
ReżyseriaAnthony Russo, Joe Russo
ZdjęciaTrent Opaloch
Scenariusz
ObsadaScarlett Johansson, Cobie Smulders, Chris Evans, Samuel L. Jackson, Emily VanCamp, Hayley Atwell, Robert Redford, Dominic Cooper, Sebastian Stan
MuzykaHenry Jackman
Rok produkcji2014
Kraj produkcjiUSA
CyklKapitan Ameryka, Marvel Cinematic Universe
Gatunekakcja, przygodowy, SF
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Bohater na nasze czasy
[Anthony Russo, Joe Russo „Kapitan Ameryka: Zimowy żołnierz” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Mniej CGI, więcej „problemów współczesnego świata”. Mniej komiksowego sci-fi, więcej kina szpiegowskiego spod znaku Jasona Bourne’a. Czy to działa? Jeszcze jak! „Kapitan Ameryka: Zimowy Żołnierz” to najlepszy blockbuster ostatnich miesięcy.

Jarosław Robak

Bohater na nasze czasy
[Anthony Russo, Joe Russo „Kapitan Ameryka: Zimowy żołnierz” - recenzja]

Mniej CGI, więcej „problemów współczesnego świata”. Mniej komiksowego sci-fi, więcej kina szpiegowskiego spod znaku Jasona Bourne’a. Czy to działa? Jeszcze jak! „Kapitan Ameryka: Zimowy Żołnierz” to najlepszy blockbuster ostatnich miesięcy.

Tekst nadesłany na konkurs Esensji.

Uwaga! Tekst zawiera lekkie spoilery dotyczące filmu „Kapitan Ameryka: Zimowy żołnierz”.

Anthony Russo, Joe Russo
‹Kapitan Ameryka: Zimowy żołnierz›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
80,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKapitan Ameryka: Zimowy żołnierz
Tytuł oryginalnyCaptain America: The Winter Soldier
Dystrybutor Disney
Data premiery28 marca 2014
ReżyseriaAnthony Russo, Joe Russo
ZdjęciaTrent Opaloch
Scenariusz
ObsadaScarlett Johansson, Cobie Smulders, Chris Evans, Samuel L. Jackson, Emily VanCamp, Hayley Atwell, Robert Redford, Dominic Cooper, Sebastian Stan
MuzykaHenry Jackman
Rok produkcji2014
Kraj produkcjiUSA
CyklKapitan Ameryka, Marvel Cinematic Universe
Gatunekakcja, przygodowy, SF
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Kapitan Ameryka nie ma poczucia humoru i inteligencji Tony’ego Starka; jego imponujące przecież umięśnienie, w przeciwieństwie do kaloryfera boga Thora nie budzi rozmarzonych kobiecych westchnień; nieprzeciętna siła i umiejętność walki nie dają w połowie tej samej radochy, co „Hulk, smash!”. W dodatku ze swoim idealizmem i niezachwianą wiarą w nadrzędną wartość wolności zdaje się jeszcze bardziej niedzisiejszy niż wskazywałaby na to jego metryka. No i od siedemdziesięciu lat się nie całował – czy film o kimś takim może dziś powiedzieć nam coś ważnego? „Kapitan Ameryka: Zimowy Żołnierz” braci Anthony’ego i Joe Russo przynosi jednoznacznie pozytywną odpowiedź na to pytanie.
Gdy świat nękany jest przez międzynarodowy terroryzm, szaleńców rozmaitego sortu (nie mówiąc już o inwazjach z innych światów), zasadne staje się pytanie, czy nie poświęcić części swobód obywatelskich i praw człowieka w imię bezpieczeństwa kraju i całej planety. Wierchuszka S.H.I.E.L.D. doszła do podobnych wniosków jak realnie istniejący politycy, przez lata przymykający oczy – bądź wprost zatwierdzający – inwigilację, tortury czy tajne więzienia. W „Zimowym Żołnierzu” receptą na bolączki tego świata ma być szpiegowsko-militarny projekt „Wizja”, którego wdrożenie w jednej chwili ma unieszkodliwić największe potencjalne zagrożenia. Nasz bohater ma poważne wątpliwości, czy w imię bezpieczeństwa warto poświęcać prywatność zwykłych ludzi, oraz czy agencja S.H.I.E.L.D., dla której do tej pory pracował, jest godna zaufania – wątpliwości tym poważniejsze, gdy jej funkcjonariusze próbują go zlikwidować.
Tym, co wyróżnia „Zimowego Żołnierza” na tle pozostałych filmów o przygodach Avengersów jest interesujący scenariusz, przywodzący na myśl raczej kino szpiegowskie niż pretekst do pociesznej rozwałki: przez niemal cały film Steve Rogers jednocześnie odkrywa skalę spisku zagrażającego ludzkości i ucieka przed wysłanymi w pogoń za nim agentami. Tak skonstruowana fabuła sprzyja ograniczeniu – na ile to oczywiście w tego typu produkcjach możliwe – CGI. Choć eksplozji komputerowo generowanej maszynerii w filmie nie brakuje, nowa odsłona przygód Kapitana Ameryki cieszy przede wszystkim znakomitymi scenami pościgów i walki wręcz (montażyści wyraźnie odrobili lekcję z „Bourne’ów”) – te ostatnie ogląda się tym lepiej, że bohater znajduje wreszcie równego sobie przeciwnika, tajemniczego Zimowego Żołnierza (pewnie 90% czytelników Esensji wie, kto zacz, ale nie róbmy spoilera tym 10%). Przy całej fizycznej sprawności i zagadkowym imidżu, to trochę niespełniona obietnica jednego z najbardziej wyrazistych czarnych charakterów w serii: bezwzględny zabójca z metalowym ramieniem ekscytowałby znacznie bardziej, gdyby w drugiej połowie filmu nieco rzadziej łzy cisnęły mu się do oczu z powodu kryzysu tożsamości (trzeba jednak oddać scenarzystom, że uniknęli ośmieszenia tej postaci i zafundowali jej uczciwą finałową przeprawę z Kapitanem).
Film braci Russo całkiem nieźle daje sobie radę z psychologią bohaterów – dramaty Rogersa (Chris Evans, znów zgrabnie łączący aparycję króla balu maturalnego i uroczą prostoduszność) wciąż niepewnie odnajdującego się w XXI wieku są napisane z wyczuciem i nie bez humoru (lista rzeczy, które musi nadrobić, z Nirvaną, Gwiezdnymi Wojnami i tajskim jedzeniem); jego idealizm zostaje ładnie skontrapunktowany z Czarną Wdową, przekonaną, że by przetrwać w tym okrutnym świecie, trzeba grać według jego reguł. Cieszy, że Scarlett Johansson, która w „Iron Manie 2” i „Avengers” była jedynie seksownym dodatkiem, dostaje tu jakiś materiał do grania (i w pełni szczęśliwy byłbym, gdyby jeszcze dostała lepszego fryzjera). Ciekawiej niż w poprzednich filmach wypada też Samuel L. Jackson w roli Nicka Fury’ego, którego możemy zobaczyć w jednym z najlepszych kinowych pościgów ostatnich miesięcy. „Zimowy Żołnierz” to bodaj jedyny film, w którym Fury myli się bardzo, i to w sprawach zasadniczych (a wcześniej uchodziły mu na sucho najbardziej niedorzeczne plany, które jakimś cudem okazywały się genialne). Osobną przyjemnością jest oglądanie na ekranie Roberta Redforda w roli szefa S.H.I.E.L.D., który w jednej chwili potrafi zamienić niewymuszony luz gentlemana na wyrachowanie. Na tym tle trochę bezbarwnie wypada nowy sidekick Kapitana, Sam Wilson vel Falcon (Anthony Mackie) – na szczęście ma on przynajmniej świetny gust muzyczny.
„Zimowy Żołnierz” to również pierwszy film cyklu, który tak wyraźnie podejmuje „dorosłe” problemy, wcześniej zarezerwowane dla komiksowego kina z najwyższej półki – kwestia inwigilacji pojawiała się wcześniej w „Mrocznym Rycerzu”, pytanie, czy poświęcić miliony dla pokoju i bezpieczeństwa miliardów to oczywiście „Watchmen”. Nawet jeśli konkluzje do jakich film braci Russo dochodzi, okazują się pewnymi unikami (wszak to ci źli chcą szpiegować i poświęcać), to już sam fakt, że takie wątpliwości się pojawiają, należy uznać za cenny, tym bardziej, że udaje się tu przemycić myśl, iż rozdęty w imię bezpieczeństwa aparat kontroli to patologia, a nie zło konieczne. W nowym „Kapitanie” szczególnie lubię jego osadzenie we współczesnych, realistycznych kontekstach – stawką w walce nie jest wszak abstrakcyjne (i umiarkowanie poważne) „istnienie planety” albo „powstrzymanie psychopaty”, ale prawdziwe interesy i wolności obywateli, których zagrożenie nieco tylko podrasowano na potrzeby widowiska. Tym, co dzieli „Zimowego Żołnierza” od miana pierwszego arcydzieła serii, jest jednak tych obywateli portret: Kapitan potrafi wprawdzie inspirować „zwykłych ludzi” do heroizmu, ale scenarzyści nie podarowują im nawet tak małego zwycięstwa, jak miało to miejsce choćby we wspaniałej scenie na promach w „Mrocznym Rycerzu”. Oglądając filmy od Marvel Studios trudno czasem nie oprzeć się wrażeniu, że to jakiś cud, że ci nieboracy nie potrzebują superbohatera do zawiązywania sznurowadeł.
Nowy „Kapitan Ameryka” to jednak przede wszystkim doskonała rozrywka, z akcją mknącą tak szybko, że nie zdążamy zapytać o jej logikę. Film nie jest może aż tak zabawny, jak ostatni „Thor” czy „Iron Man”, ale na brak humoru i ciekawych aluzji nie można narzekać. Usatysfakcjonowani powinni być zwłaszcza fani uniwersum Marvela, bo tu i ówdzie wspomina się o komiksowych bohaterach – także o tych, którzy jeszcze nie doczekali się swojego filmu (warto zostać na napisach końcowych – i tym razem są aż dwie sceny dla cierpliwych). Za to wielbicielom wyławiania metafilmowych rodzynków polecam uważnie przyglądać się pewnemu nagrobkowi w jednej z ostatnich scen. I choć to obraz cmentarza wieńczy film, nastroje w stajni Marvela powinny być jak najdalsze od grobowych – seria „Avengers” nigdy nie była w tak dobrej formie.
koniec
31 marca 2014

Komentarze

01 IV 2014   07:21:56

"jego imponujące przecież umięśnienie, w przeciwieństwie do kaloryfera boga Thora nie budzi rozmarzonych kobiecych westchnień"
- oj, mów pan za siebie.

01 IV 2014   17:48:01

No i był Stan Lee!

25 IV 2014   03:14:24

...serio? Nie całował żadnej?

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Krótko o serialach: For All Mankind odc.8: Są rzeczy ważniejsze niż Księżyc
Marcin Osuch

21 I 2020

W poprzednim odcinku bohaterowie serialu zostali w sytuacji praktycznie bez wyjścia. Od strony intrygi było to zrobione bardzo sprawnie. Twórcy kontynuują tę dobrą passę w ósmym epizodzie zatytułowanym „Rozłam”.

więcej »

Zderzenie wizji i osobowości
Marcin Mroziuk

20 I 2020

Cóż z tego, że „Dwóch papieży” ogląda się z przyjemnością, skoro po skończonym seansie okazuje się, że z filmu tego naprawdę niewiele nowego można dowiedzieć się o Benedykcie XVI czy Franciszku i w zasadzie nie do końca wiadomo, po co on w ogóle powstał.

więcej »

East Side Story: „Jeśli chcesz, to skacz!”
Sebastian Chosiński

19 I 2020

Jacy są młodzi, wielkomiejscy Rosjanie? Co siedzi w ich duszach i umysłach? Z jakimi borykają się problemami? Czego pragną i do czego dążą? Ile jest w nich buntu i przeciwko komu lub czemu go kierują? Te – i wiele innych pytań – stawia, a na niektóre nawet stara się odpowiedzieć, Aleksandr Gorczilin w swoim pełnometrażowym fabularnym debiucie zatytułowanym wieloznacznie… „Kwas”.

więcej »

Polecamy

Alejandro González Iñárritu. Amores perros.

Do sedna:

Alejandro González Iñárritu. Amores perros.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky „mother!”
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Noe: Wybrany przez Boga
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Czarny łabędź.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Zapaśnik.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Źródło
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Requiem dla snu
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Pi
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja ogląda: Maj 2015 (2)
— Jarosław Loretz, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Esensja ogląda: Czerwiec 2014 (2)
— Sebastian Chosiński, Piotr Dobry, Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski

Kiedy tarcza nie wystarcza
— Piotr Przytuła

Esensja ogląda: Kwiecień 2014 (2)
— Sebastian Chosiński, Miłosz Cybowski, Jarosław Loretz, Agnieszka Szady

Z tego cyklu

Wspomnienie miłości, czyli „Grand Budapest Hotel”
— Karolina Rochnowska

Kiedy tarcza nie wystarcza
— Piotr Przytuła

Dandys-wędrowiec
— Elżbieta Obroślak

Przemoc w czasach dobrobytu
— Marcin Sarna

Piękne kino
— Bartosz Marzec

Wszystko o pewnej matce
— Katarzyna Pochmara-Balcer

Depresja wampira
— Maciej Rumiancew

Tegoż twórcy

Koniec podróży
— Kamil Witek

Krótko o filmach: Avengers: Wojna bez granic
— Sebastian Chosiński

Thanos kopie tyłki!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Czekając na deus ex machina
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Esensja ogląda: Sierpień 2017 (1)
— Sebastian Chosiński, Piotr Dobry

Who Watches the Watchmen?
— Kamil Witek

Esensja ogląda: Maj 2015 (2)
— Jarosław Loretz, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Tegoż autora

Krótko o filmach: To właśnie życie
— Jarosław Robak

Oscary 2019: Esensja przyznaje Oscary
— Jarosław Robak, Krzysztof Spór, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Żmije
— Jarosław Robak

American Film Festival 2018 (3)
— Jarosław Robak, Konrad Wągrowski

American Film Festival 2018 (2)
— Jarosław Robak

American Film Festiwal 2018 (1)
— Jarosław Robak, Kamil Witek

Krótko o filmach: Tomb Raider
— Jarosław Robak

Pretty in Pink
— Jarosław Robak

Oscary 2018: Ranking filmów oscarowych
— Piotr Dobry, Grzegorz Fortuna, Jarosław Robak, Krzysztof Spór, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Oscary 2018: Esensja przyznaje Oscary
— Piotr Dobry, Jarosław Robak, Krzysztof Spór, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.