Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 13 sierpnia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Gor Kirakosian
‹Ruch skoczkiem›

EKSTRAKT:40%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułRuch skoczkiem
Tytuł oryginalnyХод конём
ReżyseriaGor Kirakosian
ZdjęciaFilip Vandewal
Scenariusz
ObsadaOwannes Azojan, Mkrticz Arzumanian, Asel Sagatowa, Sanżar Madi / Madijew, Tamara Petrosian, Żan Nszanian, Dżulieta Stepanian, Bachytżan Alpeisow, Sos Dżanibekian, Lewon Arutunian, Mark Sagatelian, Ara Sarkisian
MuzykaNarek Owsepian
Rok produkcji2013
Kraj produkcjiArmenia, Kazachstan
Czas trwania98 min
Gatunekkomedia, przygodowy
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

East Side Story: W oczekiwaniu na… wypróżnienie
[Gor Kirakosian „Ruch skoczkiem” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Mimo że pod filmem „Ruch skoczkiem” podpisały się dwie kinematografie – ormiańska i kazachska – jest to w zasadzie produkcja międzynarodowa na znacznie szerszą skalę. Reżyser Gor Kirakosian od ponad trzydziestu lat mieszka już bowiem w Stanach Zjednoczonych, a wspomagający go operator Filip Vandewal jest Belgiem; w postprodukcji natomiast maczali palce również Gruzini. Szkoda tylko, że film – pomimo tak wielkiego zaangażowania – wyszedł średni.

Sebastian Chosiński

East Side Story: W oczekiwaniu na… wypróżnienie
[Gor Kirakosian „Ruch skoczkiem” - recenzja]

Mimo że pod filmem „Ruch skoczkiem” podpisały się dwie kinematografie – ormiańska i kazachska – jest to w zasadzie produkcja międzynarodowa na znacznie szerszą skalę. Reżyser Gor Kirakosian od ponad trzydziestu lat mieszka już bowiem w Stanach Zjednoczonych, a wspomagający go operator Filip Vandewal jest Belgiem; w postprodukcji natomiast maczali palce również Gruzini. Szkoda tylko, że film – pomimo tak wielkiego zaangażowania – wyszedł średni.

Gor Kirakosian
‹Ruch skoczkiem›

EKSTRAKT:40%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułRuch skoczkiem
Tytuł oryginalnyХод конём
ReżyseriaGor Kirakosian
ZdjęciaFilip Vandewal
Scenariusz
ObsadaOwannes Azojan, Mkrticz Arzumanian, Asel Sagatowa, Sanżar Madi / Madijew, Tamara Petrosian, Żan Nszanian, Dżulieta Stepanian, Bachytżan Alpeisow, Sos Dżanibekian, Lewon Arutunian, Mark Sagatelian, Ara Sarkisian
MuzykaNarek Owsepian
Rok produkcji2013
Kraj produkcjiArmenia, Kazachstan
Czas trwania98 min
Gatunekkomedia, przygodowy
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Parę lat temu przez ekrany kin w Rosji przemknął przygodowo-sensacyjny, z nutką komediową, film Rusłana Baltcera „V Centuria. W poszukiwaniu zaczarowanych skarbów”. W pewnym uproszczeniu można było uznać go za rosyjski odpowiednik przygód Indiany Jonesa, bo znalazło się w nim miejsce i dla marzących o odbudowie Wielkich Niemiec nazistów, i dla mających im w tym pomóc zamierzchłych artefaktów (między innymi sztyletu Czyngis-chana i diademu królowej Nefretete), i dla bohaterów-awanturników, którzy przemierzali bezkresne połacie dawnego imperium Romanowów na tropie tytułowych skarbów. „Ruch skoczkiem” pod wieloma względami przypomina obraz Baltcera; co jednak wcale nie oznacza, że jest jego – mniej lub bardziej udaną – kopią. Ormiański reżyser Gor Kirakosian, zachowując przygodową formułę opowieści, mimo wszystko większy nacisk położył na wątek romantyczno-miłosny; więcej też zaczerpnął z tradycji komedii pomyłek, co akurat nie było chyba najlepszym rozwiązaniem. Ileż razy bowiem można wykorzystywać ten sam schemat, nie nużąc widza?!
Kirakosian przyszedł na świat w radzieckim jeszcze Erywaniu. Gdy miał lat jedenaście, w 1992 roku jego rodzina przeniosła się z Armenii, która dopiero co odzyskała niepodległość, do Stanów Zjednoczonych. Tam przyszły reżyser studiował w college’u, po ukończeniu którego postanowił spróbować sił w przemyśle filmowym. Zadebiutował, nakręconą za 15 tysięcy dolarów, krótkometrażówką o bardzo prowokacyjnym tytule „Nienawidzę opowieści o Romeo i Julii” (2004); dwa lata później natomiast powstał jego pełnometrażowy debiut – zrealizowana w ojczyźnie komedia „Wielka historia w małym mieście”. Sam tytuł, nawiązujący do hollywoodzkich hitów, znamionował dziełko wtórne – i tak było w rzeczywistości. Kirakosian, wykorzystując ograne pomysły, uznał, że największym jego atutem będzie nie szczególnie oryginalna myśl, ale egzotyka współczesnej Armenii. Patent ten zastosował również w swoich kolejnych obrazach, współfinansowanych przez producentów zza Oceanu Atlantyckiego – w „Niewiarygodnych przygodach Amerykanina w Armenii”, „Bilecie do Vegas” (oba sprzed dwóch lat) oraz w omawianym właśnie „Ruchu skoczkiem”.
Budżet najnowszego filmu Ormianina nie zachwycał – wszak 600 tysięcy dolarów to nie jest, jak na warunki rosyjskie czy kazachskie, kwota zapierająca dech w piersiach. Mimo to Kirakosianowi udało się namówić do udziału w projekcie znanych na Kaukazie i w basenie Morza Kaspijskiego artystów, co miało być zapewne najważniejszym krokiem prowadzącym do sukcesu. „Ruch skoczkiem” trafił do kin w Kazachstanie i Armenii w październiku ubiegłego roku, a miesiąc później zaliczył premierę w Rosji. Wielkiego sukcesu nie odniósł, co akurat dobrze świadczy o widzach. Punktem wyjścia do zawiązania fabuły jest spotkanie żołnierzy tajnego bractwa – zwanego Legionem – które pragnie wprowadzić świat w zupełnie nową, zapewne szczęśliwszą, epokę. Do tego celu potrzebuje trzech artefaktów: miecza Aleksandra Macedońskiego, tarczy Ryszarda Lwie Serce oraz rubinu Tamerlana, kamienia szlachetnego, który przechowywany jest w Państwowym Centralnym Muzeum Republiki Kazachstanu w Ałmaty. Problem w tym, że rubin, posiadający ponoć niezwykłą moc, jest świetnie strzeżony, wykradzenie go graniczy z cudem. Zostaje więc o to poproszony Murad, mimo młodego wieku uważany za najlepszego specjalistę w fachu złodziejskim w kraju rządzonym przez Nursułatana Nazarbajewa.
Szczęście mu sprzyja, ponieważ właśnie w najważniejszym muzeum dawnej stolicy Kazachstanu ma się odbyć niebawem prestiżowy międzynarodowy turniej szachowy. Murad najmuje się jako kelner do obsługi zawodów. W czasie trwania pojedynku finałowego mężczyzna, omijając wszelkie zabezpieczenia, zakrada się do sali, w której przechowywany jest rubin, i wykrada go, zastępując falsyfikatem. To jednak dopiero połowa sukcesu, teraz trzeba kamień wynieść na zewnątrz; chowa go więc do specjalnie w tym celu wykonanej z drewna figurki szachowej konia. Pech – a raczej scenarzyści – chce, że przechodząc przez salę ślizga się na rozlanym szampanie, wszystkie figurki rozsypują się po podłodze, lecz ta najważniejsza spada na stół, tuż obok innych, tyle że zrobionych z czekolady. Sięga po nią stojący obok i rozmawiający z sympatyczną hostessą Tigran Wardanian, zwycięzca turnieju, i… zjada ją na oczach zrozpaczonego złodzieja. Tigran oczywiście szybko zdaje sobie sprawę, że coś jest nie tak, ale jest już zbyt późno – konik (z rubinem w środku) ląduje w jego żołądku. Murad kontaktuje się ze swymi zleceniodawcami, którzy nakazują mu za wszelką cenę odzyskać szlachetny kamień.
Tymczasem Wardanian dowiaduje się, że piękna hostessa Algerim ma przyjaciółkę w Karabachu i właśnie się do niej wybiera. Nie zastanawiając się zbyt długo, proponuje jej wspólną podróż – najpierw samolotem do Erywania, a następnie samochodem do górskiej krainy. Ich tropem rusza też Murad. Gdy jednak akcja przenosi się do Armenii, pojawia się jeszcze jeden bardzo ważny bohater – złodziej i mistrz kamuflażu Feliks, wynajęty na prośbę Mistrza Legionu przez jego ormiańskiego przyjaciela Karapeta. Feliks najpierw psuje samochód Tigrana, a następnie zaprasza mistrza szachowego i jego towarzyszkę do wspólnej podróży. Oczywiście wszystko po to, aby być jak najbliżej Wardaniana, gdy ten… pomaszeruje do toalety, aby wypróżnić się i tym samym wydalić figurkę z rubinem. Przyznacie, że uczestniczenie w tym to perspektywa średnio miła dla widza. Nawet jeżeli podlana została sosem komediowym. Na szczęście Kirakosian nie wnika w szczegóły anatomiczno-fizjologiczne, mimo że od czasu do czasu, chcąc nie chcąc, musi o nich przypominać. Stara się za to wygrywać z korzyścią dla siebie i oglądających inny klasyczny schemat – podobieństwo bohaterów, niskiego Tigrana i potężnego Feliksa, do Flipa i Flapa. Co akurat udaje się średnio.
Nie do końca reżyser wie też, co zrobić z postaciami Kazachów. W zauroczenie Algerim mistrzem szachowym trudno jakoś, biorąc pod uwagę jego aparycję, uwierzyć; w efekcie dziewczyna snuje się po ekranie, nie za bardzo wiedząc, kogo i jak ma grać – niewinną dzierlatkę czy świadomą swej seksualności kobietę, potrafiącą ciągnąć za sobą na sznurku nawet najsłynniejszego szachistę na świecie. Podobnie jest z Muradem, choć on akurat zadanie ma trochę łatwiejsze – jest w końcu postacią wyraziście określoną, złodziejem, który za wszelką cenę ma odzyskać skarb. Problem polega jednak na tym, że ta wyrazistość z czasem się rozmywa. Jak to często bywa w podobnych produkcjach, ostatecznie Murad wcale nie jest taki zły, jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka, tyle że ta przemiana, jaka zaczyna się w nim dokonywać po przybyciu do Armenii, nie została należycie podkreślona. A może intencje twórców były mimo wszystko inne. Najlepiej wychodzi Kirakosianowi natomiast śmianie się z przywar swoich rodaków – ich zamiłowania do hucznego świętowania uroczystości rodzinnych, patriarchalnego modelu rodziny i wynikających z tego nieporozumień, gdy w oko cyklonu wrzucony zostaje przybysz z zewnątrz (w tym przypadku Murad). Nie jest to jednak nic oryginalnego, sam Kirakosian wykorzystywał ten schemat we wszystkich swoich wcześniejszych filmach.
Najważniejszą postać, czyli mistrza szachowego Tigrana Wardaniana, reżyser oddał w „ręce” trzydziestojednoletniego Owannesa Azojana, swojego krajana z Erywania, znanego przede wszystkim z występów w programach telewizyjnych oraz zdecydowanie mało ambitnych komedyjkach Dawida Babachaniana („Poszukiwany milioner”, 2010; „Narzeczony z cyrku”, 2011; „Poker według zasad miłości”, 2012). Towarzyszącą mu w podróży do Karabachu Kazaszkę Algerim zagrała, urodzona w Semipałatyńsku, Asel Sagatowa (rocznik 1984), mająca na koncie między innymi występy w sensacyjnym „Skoku delfina” (2009) Eldora Urazbajewa oraz komedii romantycznej „Ironia miłości” (2010) Aleksandra Czerniajewa i Erżana Rustembekowa. W jej rodaka, złodzieja Murada, wcielił się natomiast Sanżar Madijew, gwiazda „Drugiej strony” (2009) Kuata Isajewa. Z kolei ormiański mistrz kamuflażu, czyli Feliks, ma twarz, pochodzącego z Giumri, Mkrticza Arzumaniana – nie tylko aktora specjalizującego się w filmach komediowych, ale też scenarzysty, producenta i prezentera telewizyjnego. Za kamerą w roli operatora stanął Belg Filip Vandenwal, dla którego była to już trzecia wspólna produkcja z Kirakosianem; scenariusz wyszedł natomiast spod ręki debiutujących w tym fachu Narka Narkariana i Siergieja Sarkisiana, których tekst uzupełniło jeszcze kilku innych autorów.
koniec
20 kwietnia 2014

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Peryferia: Odc. 2. Nie ma ucieczki od przeznaczenia
Marcin Mroziuk

12 VIII 2022

Mogłoby się wydawać, że upadek w bezdenną przepaść powinien nieuchronnie zakończyć się śmiercią. Szybko przekonamy się jednak, że w przypadku dziury na polu Abbottów tak się nie dzieje. Nieco więcej na temat właściwości tego niezwykłego obiektu dowiadujemy się dopiero pod koniec odcinka.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Zdradzony koniokrad
Sebastian Chosiński

10 VIII 2022

Kirgiski reżyser Bołotbek Szamszyjew zasłynął jako jeden z najwybitniejszych ekranizatorów twórczości swego rodaka Czingiza Ajtmatowa. Mało kto jednak przy tym pamięta, że jego dwa pierwsze filmy pełnometrażowe były easternami. Zaczął od „Wystrzału na przełęczy Karasz” – opowieści o samotnym mścicielu Bachtygule.

więcej »

Lista śmierci: Odc. 5. Wszystko ma swoją cenę
Marcin Mroziuk

8 VIII 2022

Nie jest żadnym zaskoczeniem ani dla widzów, ani dla głównego bohatera, że Steve Horn jest naprawdę doskonale chroniony. Dobranie mu się do skóry wymaga więc długotrwałych przygotowań, a James Reece do ostatniej chwili nie może być pewny, czy jego plan się powiedzie.

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Sprzedawcy 2

Do sedna:

Kevin Smith. Sprzedawcy 2
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Jay i Cichy Bob kontratakują
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Dogma
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. W pogoni za Amy
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Szczury z supermarketu
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.