Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 23 sierpnia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Anthony Russo, Joe Russo
‹Kapitan Ameryka: Zimowy żołnierz›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
80,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKapitan Ameryka: Zimowy żołnierz
Tytuł oryginalnyCaptain America: The Winter Soldier
Dystrybutor Disney
Data premiery28 marca 2014
ReżyseriaAnthony Russo, Joe Russo
ZdjęciaTrent Opaloch
Scenariusz
ObsadaScarlett Johansson, Cobie Smulders, Chris Evans, Samuel L. Jackson, Emily VanCamp, Hayley Atwell, Robert Redford, Dominic Cooper, Sebastian Stan
MuzykaHenry Jackman
Rok produkcji2014
Kraj produkcjiUSA
CyklKapitan Ameryka, Marvel Cinematic Universe
Gatunekakcja, przygodowy, SF
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Kiedy tarcza nie wystarcza
[Anthony Russo, Joe Russo „Kapitan Ameryka: Zimowy żołnierz” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
W „Zimowym Żołnierzu” bracia Russo powracają do genezy komiksowego medium, które u zarania, niczym lustro, odbijało społeczno-gospodarczą rzeczywistość. Wizja zaprezentowana w filmie niepokoi swoją aktualnością – przedstawia opresyjny świat permanentnej inwigilacji, gdzie dawni wrogowie nie znikają lecz przywdziewają nowe szaty, by pod pozorem ochrony obywateli, ograniczyć ich wolność i stworzyć nową cywilizację terroru. Brzmi znajomo?

Piotr Przytuła

Kiedy tarcza nie wystarcza
[Anthony Russo, Joe Russo „Kapitan Ameryka: Zimowy żołnierz” - recenzja]

W „Zimowym Żołnierzu” bracia Russo powracają do genezy komiksowego medium, które u zarania, niczym lustro, odbijało społeczno-gospodarczą rzeczywistość. Wizja zaprezentowana w filmie niepokoi swoją aktualnością – przedstawia opresyjny świat permanentnej inwigilacji, gdzie dawni wrogowie nie znikają lecz przywdziewają nowe szaty, by pod pozorem ochrony obywateli, ograniczyć ich wolność i stworzyć nową cywilizację terroru. Brzmi znajomo?

Tekst nadesłany na konkurs Esensji.

Anthony Russo, Joe Russo
‹Kapitan Ameryka: Zimowy żołnierz›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
80,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKapitan Ameryka: Zimowy żołnierz
Tytuł oryginalnyCaptain America: The Winter Soldier
Dystrybutor Disney
Data premiery28 marca 2014
ReżyseriaAnthony Russo, Joe Russo
ZdjęciaTrent Opaloch
Scenariusz
ObsadaScarlett Johansson, Cobie Smulders, Chris Evans, Samuel L. Jackson, Emily VanCamp, Hayley Atwell, Robert Redford, Dominic Cooper, Sebastian Stan
MuzykaHenry Jackman
Rok produkcji2014
Kraj produkcjiUSA
CyklKapitan Ameryka, Marvel Cinematic Universe
Gatunekakcja, przygodowy, SF
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Druga odsłona filmowych przygód Kapitana Ameryki zmywa nieprzyjemny posmak przesiąkniętego patosem i duchem amerykańskich mitów narodowych „Pierwszego starcia”. Trzeba przyznać jednak, że przed Joe Johnstonem stało zadanie o wiele trudniejsze – przeniesienie na ekran narodzin herosa, bez utknięcia na mieliźnie kiczu i nadmiernego przerysowania, było nie lada wyczynem i udało się chyba tylko dzięki utrzymaniu filmu w duchu kina nowej przygody oraz metafilmowym komentarzom w postaci, m.in. teatralnych występów protagonisty.
Jak twierdził Faulkner, jedyną historią wartą opowiadania, jest ta o konflikcie w ludzkim sercu. Podobnie zdają się sądzić twórcy „Zimowego Żołnierza”, którzy postanowili uczłowieczyć wyjętą z propagandowych plakatów postać Kapitana Ameryki, obdarzając go wątpliwościami natury moralnej i tożsamościowej. Dotąd przekonany o swoich racjach, teraz będzie musiał renegocjować zasady, którymi się kierował. Podejrzenia Rogersa o prowadzenie podwójnej gry przez T.A.R.C.Z.Ę. (doskonale widoczne w filmie „Avengers”), sprawdzają się w stopniu, jakiego nie spodziewałby się ani on sam ani nawet Nick Fury. Do głosu dochodzi uśpiony wróg, planujący globalny przewrót przy wykorzystaniu najnowszej technologii organizacji i… człowieka-ducha, owianego legendą tytułowego Zimowego Żołnierza.
O ile nemezis Kapitana Ameryki została świetnie naszkicowana jako niezwyciężona maszyna do zabijania o niejasnej proweniencji, to potencjał postaci nie został w pełni wykorzystany. To, co w bohaterze najciekawsze, czyli jego wewnętrzna dychotomia polegająca na zatarciu granicy między oprawcą a ofiarą (wszak jest naukowym eksperymentem), generuje tragizm, który aż prosi się o rozwinięcie. Zaryzykuję jednak stwierdzenie, że fenomen komiksowych ekranizacji nie polega na nadmiernie rozbudowanych rysach psychologicznych bohaterów, lecz na czymś, co swoje źródło znajduje w strefie mitów i archetypicznej walce dobra ze złem. A w tym kontekście konstrukcja obydwu przeciwników nie pozwala na jakiekolwiek czepialstwo.
Doskonale wyszkolony Zimowy Żołnierz wydaje się jednak niesamowicie nieszkodliwy w porównaniu ze strukturą, z której się rekrutuje. Tutaj ujawnia się kolejna wartość najnowszego filmu z komiksowego uniwersum Marvela – nieczęsto widowiska tego rodzaju mogą poszczycić się takim skomplikowaniem fabuły w kontekście nawiązań społecznych i politycznych. Teorie spiskowe, ponadnarodowe lobby, szpiegujące obywateli posthitlerowskie organizacje, potrafiące przeniknąć w strukturę każdej współczesnej instytucji – aż dziw, że to wszystko udało się upchnąć w popkulturowej produkcji bez jej nadmiernego przeintelektualizowania i zagrożenia dla znakomitej rozrywki.
Uważny widz wychwyci także wątki rodem z twórczości Philipa K. Dicka. W filmie pojawia się przecież algorytm, który weryfikując przeszłość i usposobienie danej jednostki, potrafi określić jej przyszłe zachowania i ocenić czy i w jakim stopniu będzie ono zagrażać Nowemu Porządkowi w przyszłości. Program pozwala zatem masowo eliminować wrogów systemu. Orzekanie o winie, zanim przestępstwo zostanie popełnione to przecież temat opowiadania (oraz słynnej ekranizacji w reżyserii Stevena Spielberga) „Raport mniejszości”.
Trudno jednoznacznie określić gatunkową przynależność filmu – kino akcji nabiera tutaj charakteru opowieści szpiegowskiej przeplatanej wątkami rodem z thrillera politycznego a nawet transhumanistycznej fantastyki naukowej (świetny wątek drugiego, komputerowego życia Arnima Zoli). Złożoność formalna koresponduje ze złożonością fabuły, czyniąc z Kapitana Ameryki jeden z najbardziej skomplikowanych i dojrzałych produktów stajni Marvela.
Cała ta kompleksowość nie przeszkodziła jednak braciom Russo w stworzeniu ponadprzeciętnego widowiska akcji. Reżyserzy doskonale wykorzystali schemat ściganego przez system bohatera, który jako jedyny może udaremnić globalny spisek. W filmie nie zabrakło monumentalnych katastrof i pościgów w najlepszym wydaniu. Agenci T.A.R.C.Z.Y. używają gadżetów (duże wrażenie robi pojazd Nicka Fury’ego), których pozazdrościłby James Bond, a dopracowane sceny walki (nieco słabiej wyglądające w trójwymiarze) to efektowna mieszanina boksu, Wushu, ju-jitsu, Muay Thai (w ruch często „idą” kolana i łokcie) i parkourowych ucieczek. To zdecydowanie jedna z mocniejszych stron filmu.
Kolejną są postaci drugoplanowe. Tam gdzie sojusznicy okazują się wrogami, sprzymierzeńców policzyć można na placach jednej ręki. Zaskakująco dobrze w filmie prezentuje się Sam Wilson jako Falcon. Tutaj również udało się twórcom uniknąć nadmiernego przerysowania postaci. Niepozorny na pozór bohater doskonale uzupełnia poczynania Kapitana Ameryki. Jak zwykle nie zawodzi czarująca i niebezpieczna Czarna Wdowa – kreacja stworzona przez Johansson tak spodobała się publice i producentom, że po premierze „Zimowego żołnierza” pojawiły plotki, jakoby miała dostać swój własny film. Spory potencjał w kontekście dalszego rozwoju imperium Marvela zdradzają także dwie inne kobiety: trwająca u boku Fury’ego agentka Hill nie jest już tak śmieszna, jak w Avengers, a na scenie pojawia się tajemnicza agentka 13.
Znany z „Pierwszego starcia” „czarno-biały” świat II wojny światowej, świat wyraźnych dychotomii i jasno określonych stron konfliktu, w „Zimowym żołnierzu” staje się jedynie wspomnieniem, przeszłością, do której paradoksalnie, z chęcią wróciłby kapitan Steve Rogers. W drugiej odsłonie przygód narodowego herosa Ameryki, zupełnie jak w czasach nam współczesnych, wroga trudno jest sprowadzić do jednej osoby – chowa się on raczej za szyldami międzynarodowych organizacji. I choć brzmi to jak teorie Ericha von Dänikena, ciężko jest odmówić produktom ze stajni Marvela, umiejętności dokonywania społecznych analiz, nieważne czy chodzi o wykluczonych mutantów, kryzys gospodarczy czy kwestie wyznaniowe. Pewne jest natomiast to, że „Kapitan Ameryka: Zimowy Żołnierz” to znakomita rozrywka szanująca inteligencję odbiorcy i potwierdzająca zwyżkową tendencję kolejnych filmów o komiksowych herosach.
koniec
22 kwietnia 2014

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Klasyka kina radzieckiego: Słonica w składzie moskiewskiej porcelany
Sebastian Chosiński

21 VIII 2019

Siergiej Gierasimow zapisał się w historii kina radzieckiego dwoma monumentalnymi freskami: opowiadającą o czasach Wielkiej Wojny Ojczyźnianej „Młodą Gwardią” oraz „Cichym Donem”, czyli opartą na powieści Michaiła Szołochowa historią kozaków dońskich, którzy w czasie wojny domowej w Rosji przeszli na stronę „czerwonych”. „Trzecia córka” jest dziełem o tyle nietypowym, że opowiada historię obyczajową z elementami dramatu społecznego.

więcej »

East Side Story: Dramat w trzynastu aktach
Sebastian Chosiński

18 VIII 2019

Przed tygodniem za sprawą filmu Renata Dawletjarowa mogliśmy spojrzeć na konflikt ukraińsko-rosyjski w Donbasie oczyma Rosjan. Dzisiaj dzięki nowemu dziełu Siergieja Łoźnicy zmieniamy optykę. „Donbas” (już bez żadnych podtytułów) to składający się z trzynastu scen obraz ogarniętej wojną wschodniej Ukrainy, której mieszkańcy – na przekór losowi – próbują żyć normalnie w absolutnie nienormalnej sytuacji.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Marzenia nie do spełnienia
Sebastian Chosiński

14 VIII 2019

Wasilij Szukszyn jak mało który z twórców radzieckich potrafił wejść w skórę zwykłego człowieka, często przetrąconego przez los i pozbawionego perspektyw, ale nie tracącego nadziei na poprawę swej marnej egzystencji. O tym właśnie chciał opowiedzieć w jednym ze swoich kolejnych filmów – „Wezwij mnie w świetlistą dal”. Zanim jednak doszło do jego realizacji, aktor i reżyser zmarł. Projekt doprowadzili do końca jego przyjaciele – Stanisław Liubszyn i Gierman Ławrow.

więcej »

Polecamy

Polska szkoła plakatu

Z filmu wyjęte:

Polska szkoła plakatu
— Jarosław Loretz

Dlaczego sypanie soli na drogi jest złym pomysłem
— Jarosław Loretz

Drzewa-zabójcy
— Jarosław Loretz

A w zaświatach tańce i swawole
— Jarosław Loretz

Dla chcącego nic trudnego
— Jarosław Loretz

Gdy mści się niechlujstwo
— Jarosław Loretz

22 tancerzy i świński pęcherz
— Jarosław Loretz

Czy duże dziewczynki lubią krew?
— Jarosław Loretz

Czy małe dziewczynki lubią krew?
— Jarosław Loretz

Nasi w zaświatach
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja ogląda: Maj 2015 (2)
— Jarosław Loretz, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Esensja ogląda: Czerwiec 2014 (2)
— Sebastian Chosiński, Piotr Dobry, Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Kwiecień 2014 (2)
— Sebastian Chosiński, Miłosz Cybowski, Jarosław Loretz, Agnieszka Szady

Bohater na nasze czasy
— Jarosław Robak

Z tego cyklu

Wspomnienie miłości, czyli „Grand Budapest Hotel”
— Karolina Rochnowska

Dandys-wędrowiec
— Elżbieta Obroślak

Przemoc w czasach dobrobytu
— Marcin Sarna

Piękne kino
— Bartosz Marzec

Wszystko o pewnej matce
— Katarzyna Pochmara-Balcer

Bohater na nasze czasy
— Jarosław Robak

Depresja wampira
— Maciej Rumiancew

Tegoż twórcy

Koniec podróży
— Kamil Witek

Krótko o filmach: Avengers: Wojna bez granic
— Sebastian Chosiński

Thanos kopie tyłki!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Czekając na deus ex machina
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Esensja ogląda: Sierpień 2017 (1)
— Sebastian Chosiński, Piotr Dobry

Who Watches the Watchmen?
— Kamil Witek

Esensja ogląda: Maj 2015 (2)
— Jarosław Loretz, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.