Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 maja 2019
w Esensji w Esensjopedii

Filmy

Magazyn CLXXXVI

Konkursy

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

Dean DeBlois
‹Jak wytresować smoka 2›

WASZ EKSTRAKT:
40,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułJak wytresować smoka 2
Tytuł oryginalnyHow to Train Your Dragon 2
Dystrybutor Imperial CinePix
Data premiery20 czerwca 2014
ReżyseriaDean DeBlois
Scenariusz
ObsadaKristen Wiig, Gerard Butler, Jonah Hill, Cate Blanchett, Jay Baruchel, Christopher Mintz-Plasse, Kit Harington, Djimon Hounsou
MuzykaJohn Powell
Rok produkcji2014
Kraj produkcjiUSA
CyklJak wytresować smoka
WWW
Gatunekakcja, animacja, fantasy, komedia, przygodowy
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Esensja ogląda: Lipiec 2014 (2)
[Dean DeBlois „Jak wytresować smoka 2” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Zapraszamy do drugiej lipcowej edycji krótkich recenzji filmowych.

Sebastian Chosiński, Karolina Ćwiek-Rogalska, Jarosław Robak

Esensja ogląda: Lipiec 2014 (2)
[Dean DeBlois „Jak wytresować smoka 2” - recenzja]

Zapraszamy do drugiej lipcowej edycji krótkich recenzji filmowych.
KINO

Dean DeBlois
‹Jak wytresować smoka 2›

WASZ EKSTRAKT:
40,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułJak wytresować smoka 2
Tytuł oryginalnyHow to Train Your Dragon 2
Dystrybutor Imperial CinePix
Data premiery20 czerwca 2014
ReżyseriaDean DeBlois
Scenariusz
ObsadaKristen Wiig, Gerard Butler, Jonah Hill, Cate Blanchett, Jay Baruchel, Christopher Mintz-Plasse, Kit Harington, Djimon Hounsou
MuzykaJohn Powell
Rok produkcji2014
Kraj produkcjiUSA
CyklJak wytresować smoka
WWW
Gatunekakcja, animacja, fantasy, komedia, przygodowy
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Jak wytresować smoka 2
Jarosław Robak [60%]
Najlepszymi krytykami takich filmów są rzecz jasna dzieci, a z żywiołowych reakcji najmłodszej widowni na każdą scenę z udziałem Szczerbatka łatwo można wywnioskować, że najnowsza produkcja studia Dreamworks spełnia swoje podstawowe zadanie, dostarczając familijnej rozrywki na poziomie. Wspaniała animacja, sympatyczni bohaterowie, śliczne smoki we wszystkich kolorach tęczy – to wszystko sprawia, że „Jak wytresować smoka 2” ogląda się z przyjemnością (i naprawdę warto przejść się na niego do kina, bo na wielkim ekranie i w 3D podniebne akrobacje wyglądają obłędnie). Niestety, widz trochę starszy może już kręcić nosem, obserwując jak marnowany jest dramatyczny potencjał filmu – Czkawka ma tu liczne powody, by złościć się na rodzinę, a także poważnie zwątpić w ideał harmonijnego współistnienia ludzi i smoków, tymczasem z wszystkimi problemami radzi sobie niczym mistrz zen, a nie dwudziestolatek, z definicji targany sprzecznościami. Na argument, że nie należy wymagać od animacji dla dzieci weltschmerzu i hamletyzowania, mam dwa słowa: „Król Lew”. Jest zresztą w „Jak wytresować smoka 2” scena przywodząca na myśl tamten film – jednak stoicyzm bohatera zbyt wcześnie godzącego się z losem oraz niezbyt przemyślana konstrukcja fabuły, która chwilę później funduje przyćmiewający dramat finał, nie pozwalają odpalić podobnego emocjonalnego ładunku, co disneyowskie arcydzieło.
Karolina Ćwiek-Rogalska [80%]
Na początku przyznaję, że podobnie jak Jarosław byłam nieco rozczarowana postawką Czkawki, potem jednak stwierdziłam, że to dobrze, że dwudziestolatek nie zachowuje się jednak jak piętnastolatek, szarpany wewnętrznie przez skrajne emocje. Jego dość szybkie dostosowanie się do sytuacji jak najbardziej wpasowuje się w charakter, nie tworząc wyrwy między postacią znaną nam z części pierwszej a tą, którą oglądamy w części drugiej. Trochę szkoda, że nie do końca wykorzystano za to barwną drużynę Czkawki, w której zwłaszcza wątki miłosne są źródłem radości dla widzów nieco starszych, ale i mogłyby być nieco bardziej refleksyjne i pogłębione. Nowi bohaterowie - może oprócz głównego czarnego charakteru - są interesujący, zwłaszcza jeden z nich, będący wypisz-wymaluj figurą szalonego, zaangażowanego antropologa. Cudowne są projekty nowych smoków, zwłaszcza Alfy wizualnie zachwycają. W filmie wykorzystano również dość nietypowe ujęcia, niekoniecznie spotykane w animacjach, więc nawet oglądany w 2D "Jak wytresować smoka 2" robi dobre wrażenie. Film fabularnie najlepiej radzi sobie w pierwszej części, potem łapiąc lekką zadyszkę, ale pod względem estetycznym jest ze wszech miar godny polecenia.
KINO ŚWIATA
Norwegian Wood (2010)
Sebastian Chosiński [70%]
Kolejna – po „Tonym Takitanim” (2004) Juna Ichikawy – adaptacja prozy Harukiego Murakamiego (rocznik 1949), która dotarła do Polski. Tym razem padło na powieść oryginalnie opublikowaną w 1987 roku, a więc zaliczającą się do wczesnych dzieł Japończyka. Powstała ona w czasie, gdy pisarz mieszkał we Włoszech i być może to właśnie wpłynęło na fakt, że jest ona jedną z nielicznych w pełni realistycznych w jego dorobku. Za reżyserię nakręconego w ojczyźnie autora obrazu zabrał się pochodzący z Wietnamu Trần Anh Hùng, twórca tak cenionych filmów, jak „Zapach zielonej papai” (1993), „Rykszarz” (1995) czy „Schyłek lata” (2000). „Norwegian Wood” – tytuł jest oczywiście pożyczony od słynnej czwórki z Liverpoolu – to, dziejąca się w końcu lat 60. ubiegłego wieku, historia miłosnego trójkąta (a nawet czworokąta), w którym głębokim cieniem na relacje między bohaterami kładzie się Śmierć (sic!). Główną postacią dramatu jest student Tōru Watanabe (w tej roli były model, a następnie aktor Ken’ichi Matsuyama, znany między innymi z superprodukcji „Czyngis-chan: Na podbój świata”), który jeszcze w czasach szkolnych przyjaźnił się z Kizukim (którego gra Kengo Kôra) i jego dziewczyną Naoko (Rinko Kikuchi, która później pojawiła się w „47 roninach” i „Pacific Rim”). Niestety, pewnego dnia Kizuki popełnia samobójstwo; próbując poradzić sobie z nową sytuacją, „osierocona” przez niego para nawiązuje romans, o co jest nietrudno chociażby z tego powodu, że Tōru zawsze był zauroczony Naoko. Gdy jednak chłopak wyjeżdża na studia, ich związek ulega pewnemu rozluźnieniu. Dziewczyna z czasem pogrąża się w depresji, on z kolei stara się ją ratować, ma jednak świadomość, że jest to skazane z góry na niepowodzenie. I wtedy w jego życie wkracza piękna Midori (debiutująca wówczas na ekranie Kiko Mizuhara) – będąca całkowitym przeciwieństwem Naoko. Tōru jest coraz bardziej rozdarty, kocha obie dziewczyny i żadnej nie chce skrzywdzić. Ale utrzymywanie takiego stanu rzeczy jest przecież niemożliwe. Trần Anh Hùng z wielką subtelnością przeniósł na ekran nieco eteryczną prozę Murakamiego, tworząc przejmujące, ale i wyraziste portrety młodych Japończyków, którzy tak bardzo pragną miłości, że kiedy już to uczucie nadchodzi, staje się dla nich ciężarem nie do udźwignięcia. Mimo zakorzeniania fabuły w cywilizacji Kraju Kwitnącej Wiśni, „Norwegian Wood” jest filmem uniwersalnym, nie może więc dziwić – jak najbardziej zasłużona – nominacja do Złotego Lwa w Wenecji przed czterema laty (mimo że ostatecznie lepsze okazało się „Między miejscami” Sofii Coppoli).
Nagroda (2011)
Sebastian Chosiński [70%]
Zagmatwane są losy autorki tego filmu, urodzonej w Argentynie Pauli Markovitch. Jej przodkowie – zarówno ze strony matki, jak i ojca – pochodzą z Polski, byli Żydami; rodzice – oboje artyści-plastycy – urodzili się już za Oceanem. W latach 70. ubiegłego wieku, gdy krajem rządziła wyjątkowo okrutna junta wojskowa, byli represjonowani. Chcąc uniknąć śmierci, opuścili Buenos Aires i przenieśli się do malutkiej mieściny San Clemente; mieszkali w domku na plaży. Paula była wówczas kilkuletnią dziewczynką i nie rozumiała za bardzo, dlaczego muszą prowadzić takie życie, ukrywać to, skąd pochodzą, oraz uważać na każde wypowiadane bądź pisane w szkolnym wypracowaniu słowo. Kiedy reżim zelżał, rodzina przeprowadziła się do Cordoby. Tam przyszła reżyserka zdała maturę i skończyła studiach, po których opuściła rodzinny kraj, przenosząc się do Meksyku. Została scenarzystką filmową, przez lata oddawała swoje teksty innym (znamy ją między innymi z komedii „Sezon na kaczki” i dramatu „Nad jeziorem Tahoe”), ale gdy napisała „Nagrodę”, postanowiła przenieść ją na ekran samodzielnie. Dlaczego? Ponieważ jest to w dużej mierze opowieść autobiograficzna, przedstawiająca okres spędzony na przymusowym „wygnaniu” w San Clemente. Alter ego Pauli jest siedmioletnia Cecilia Edelstein (w tej roli Paula Galinelli Hertzog), która wraz ze swoją matką, Lucíą (gra ją Laura Agorreca), stara się z dala od stolicy przetrwać najgorszy czas. Dziewczynka musi jednak chodzić do szkoły, co już samo w sobie rodzi pewne niebezpieczeństwo, dlatego przechodzi twarde szkolenie – rodzicielka tłumaczy jej, o czym nie może mówić, jakich tematów unikać, jakimi kłamstwami zwodzić ludzi, którzy mogliby ich zdradzić. Ale jak dziecko – niewinne i niewiele rozumiejące z tego, co dzieje się w kraju – może dostosować się do takich wymagań, z którymi nawet dorosły miałby problemy? Markovitch patrzy na dyktaturę argentyńską oczyma dziecka – i chcąc nie chcąc, jest to perspektywa, która wyklucza głębszą analizę socjologiczną i politologiczną tego zjawiska. Ale też nie o to reżyserce chodziło. „Nagroda” to swoiste katharsis, oswojenie demona z przeszłości, rozliczenie się z nieszczęśliwym dzieciństwem. Z tego powodu film zmusza do czytania między wierszami, wyłuskiwania grozy, która przeżarła już całe otoczenie. Chociaż obraz opowiada o historii najnowszej Argentyny, powstał w koprodukcji meksykańsko-francusko-niemiecko-polskiej. Nasz wkład polegał na współfinansowaniu dzieła przez Polski Instytut Sztuki Filmowej oraz „użyczeniu” kilku członków ekipy technicznej, w tym jednego z najważniejszych – operatora Wojciecha Staronia (vide „Papusza”).
koniec
15 lipca 2014

Komentarze

15 VII 2014   13:46:34

czasem zastanawiam się ile lat temu oglądali Krola Lwa wszyscy ci którzy z takim zachwytem się nim zachwycają. Ja byłam grupą targetową, kiedy film trafił do kin i wówczas płakałam za Mufasą jak reszta sali kinowej ale dziś KL to głównie piosenki które kilkanascie lat temu wpadły w ucho i sterta jakże głębokich banałów. Kiedy niedawno złapałam tą ukochaną animację w telewizji nie mogłam na niej wysiedzieć...

15 VII 2014   13:47:36

masło maslane zachwycają z zachwytem, wybaczcie proszę ale tak to wygląda jak się wraca do poprawiania tekstu po przerwie na kawę ;)

15 VII 2014   19:34:57

Ha, o ile "Pocachontas" i "Mulan" sobie niedawno odświeżałam, tak "Króla lwa" nie.

Warto jednak zauważyć, że kiedyś była dużo mniejsza konkurencja. Pełnometrażowe animacje, wyświetlane w kinach, to był prawie wyłącznie Disney. Machina reklamowa zwykle rozkręcała się sporo przed premierą. Na te filmy się czekało miesiącami, to było doroczne święto.

A teraz - po kilka animowanych filmów na kwartał i magia się ulatnia.

17 VII 2014   12:52:26

No nie - że niby magia się ulatnia, bo mamy za dużo filmów animowanych?

Po pierwsze: nasze dzieciństwo się ulotniło, stąd i brak "magii" :(. Po drugie, "magię" tworzą same filmy, ich klimat, estetyka, bohaterowie. A że ostatnio jest z tym problem, to i nic dziwnego, że kolejne animacje przyjmuje się z obojętnością. Ale zdarzają się wyjątki. Każdy Miyazaki. Prawie każdy Pixar. Niektóre Dreamworksy - przede wszystkim "Jak wytresować smoka" (na "dwójce" ryczałem jak bóbr, powiedział Manni, lat 28), ale i rzeczy mniej znane (kryminalnie niedoceniane "Ernest & Celestine"), ostatnio trochę Disney (choć zachwytów nad niezłym "Frozen" i dwóch Oscarów nie zrozumiem nigdy). A jeśli ktoś zadbał o to, żeby magia się z bajek ulatniała, to był to przede wszystkim Disney, który od czasu "Wyspy skarbów" nie potrafił wykrzesać z siebie energii filmów rodzaju "Mulan" czy "Dzwonnika...". Złą passę przerwał dopiero "Lilo i Stitch" (panów od "Smoka" zresztą).

17 VII 2014   13:58:50

To także.

Choć będę obstawać, że jeśli coś jest łatwo dostępne traci część uroku. No i trudno już śledzić nowości, chyba, że ktoś lubi filmy do tego stopnia, że ogląda je dziesiątkami.

I - tu się zgadzamy - "masowa" produkcja zazwyczaj kończy się na tym, że jakość większości jest taka sobie.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Nic nowego pod słońcem
Miłosz Cybowski

20 V 2019

Pierwszy „John Wick” mógł jeszcze zaskakiwać bezkompromisowością, drugi, mimo pewnej sztampy, oferował jeszcze więcej, natomiast trójka… Trójka w żadnym wypadku nie pozostaje w tyle.

więcej »

East Side Story: Stachanowcy pod gradem bomb i kul
Sebastian Chosiński

19 V 2019

A już zdążyłem się zmartwić! Że maj w pełni, a w kinach rosyjskich brak premier filmowych związanych z tradycyjnie hucznie obchodzonym w tym miesiącu Dniem Zwycięstwa w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej. Aż w końcu dotarł do mnie „Korytarz nieśmiertelności” Fiodora Popowa – dramat wojenny o jednym z istotniejszych, aczkolwiek nieco już zapomnianych, epizodów składających się na dzieje blokady Leningradu.

więcej »

Kryminalny egzystencjalizm
Konrad Wągrowski

13 V 2019

Trzeci sezon „Detektywa” tylko z pozoru jest kalką pierwszego. Na koniec okazuje się bowiem, że w gruncie rzeczy wcale nie oglądaliśmy opowieści kryminalnej.

więcej »

Polecamy

Tania siła robota

Z filmu wyjęte:

Tania siła robota
— Jarosław Loretz

Samopodający się talerz
— Jarosław Loretz

Chatka niekoniecznie z piernika
— Jarosław Loretz

Zwrotów nie przyjmujemy. Na ogół.
— Jarosław Loretz

Małe ptaki konsumuje się w całości
— Jarosław Loretz

Makabra (anatomiczna)
— Jarosław Loretz

Rezydencja marzeń (producentów filmowych)
— Jarosław Loretz

Dzielny mały skuter
— Jarosław Loretz

Grunt to dobra służąca
— Jarosław Loretz

Ćwiczenia pod prysznicem
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Z tego cyklu

Marzec 2018 (2)
— Sebastian Chosiński, Grzegorz Fortuna, Krzysztof Spór, Konrad Wągrowski

Marzec 2018 (1)
— Piotr Dobry, Marcin Mroziuk, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Luty 2018 (2)
— Jarosław Loretz, Anna Nieznaj, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Luty 2018 (1)
— Marcin Mroziuk, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Styczeń 2018 (1)
— Jarosław Loretz

Grudzień 2017 (4)
— Konrad Wągrowski

Grudzień 2017 (3)
— Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski

Grudzień 2017 (2)
— Sebastian Chosiński

Grudzień 2017 (1)
— Piotr Dobry, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

Listopad 2017 (3)
— Jarosław Loretz, Kamil Witek

Tegoż twórcy

Sceny z życia smoków
— Konrad Wągrowski

Mała Esensja: Czkawka i Szczerbatek
— Agnieszka Szady

Krótko o filmach: Sierpień-wrzesień 2002
— Artur Długosz, Eryk Remiezowicz

Pokochać brzydala
— Eryk Remiezowicz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.