Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 17 listopada 2019
w Esensji w Esensjopedii

Filmy

Magazyn CXCI

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

Zapowiedzi

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

Brett Ratner
‹Hercules›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułHercules
Dystrybutor Forum Film
Data premiery25 lipca 2014
ReżyseriaBrett Ratner
ZdjęciaDante Spinotti
Scenariusz
ObsadaDwayne ‘The Rock’ Johnson, Ian McShane, John Hurt, Joseph Fiennes, Rufus Sewell, Irina Shayk, Robert Maillet, Joe Anderson
Rok produkcji2014
Kraj produkcjiUSA
WWW
Gatunekakcja, przygodowy
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

PR rządzi światem
[Brett Ratner „Hercules” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Jeśli myśleliście, że „Herkules” będzie hollywoodzką, to znaczy sztuczną i napompowaną do granic możliwości, wersją dwunastu prac greckiego herosa, to seans filmu Bretta Ratnera okaże się w pewnym sensie niespodzianką. Wprawdzie na ekranie absurdalna powaga zderza się z autoironicznym humorem, a Hollywood jest obecne i w scenografii, i w kostiumach, i w śladowych ilościach scenariusza, ale „Herkules” to przede wszystkim świadome swojego poziomu kino klasy B, które potrafi bawić niczym kurorty nad Bałtykiem – niby kiczowate, ale jednocześnie pełne uroku.

Ewa Drab

PR rządzi światem
[Brett Ratner „Hercules” - recenzja]

Jeśli myśleliście, że „Herkules” będzie hollywoodzką, to znaczy sztuczną i napompowaną do granic możliwości, wersją dwunastu prac greckiego herosa, to seans filmu Bretta Ratnera okaże się w pewnym sensie niespodzianką. Wprawdzie na ekranie absurdalna powaga zderza się z autoironicznym humorem, a Hollywood jest obecne i w scenografii, i w kostiumach, i w śladowych ilościach scenariusza, ale „Herkules” to przede wszystkim świadome swojego poziomu kino klasy B, które potrafi bawić niczym kurorty nad Bałtykiem – niby kiczowate, ale jednocześnie pełne uroku.

Brett Ratner
‹Hercules›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułHercules
Dystrybutor Forum Film
Data premiery25 lipca 2014
ReżyseriaBrett Ratner
ZdjęciaDante Spinotti
Scenariusz
ObsadaDwayne ‘The Rock’ Johnson, Ian McShane, John Hurt, Joseph Fiennes, Rufus Sewell, Irina Shayk, Robert Maillet, Joe Anderson
Rok produkcji2014
Kraj produkcjiUSA
WWW
Gatunekakcja, przygodowy
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Wyrobnikom Hollywood w ostatnich czasach rzadko wychodziły wysokobudżetowe flirty z wątkami starożytnymi traktowanymi serio. Za doskonały przykład niech posłuży „Troja” Wolfganga Petersena z 2004 roku, nieciesząca się pozytywnymi ocenami pomimo udziału gwiazd pokroju Brada Pitta i Petera O’Toole’a, który stwierdził, że żałuje wzięcia udziału w filmie. Ale o ile „Troja” mogła zachwycać rozmachem produkcji, to tego szczęścia nie miała już „Legenda Herkulesa” Renny’ego Harlina, plastikowy twór z Kellanem Lutzem, bardziej przypominającym supermodela z Kalifornii niż herosa z przeszłości, i kłującymi w oczy efektami specjalnymi. Przy takiej konkurencji produkcja Ratnera, reżysera znanego przede wszystkim z komediowej serii „Godziny szczytu” z Jackiem Chanem i Chrisem Rockiem, miała z górki, a to przede wszystkim ze względu na nieco inne podejście do wyświechtanego tematu.
Herkules w wykonaniu Dwayne’a Johnsona, który powoli zaczyna idealnie wpasowywać się w pozycję nowego bohatera nieskomplikowanego kina akcji, to zwykły śmiertelnik i najemnik walczący za worek złota i opierający swoją legendę na niestworzonych opowieściach o nieśmiertelnym półbogu. Tak naprawdę walczy z pomocą grupy zaprzyjaźnionych wojowników, a jego czyny w sposób wyolbrzymiony sławi jego bratanek-bajarz. Niegdyś Herkules był obrońcą królewskim, ale mroczne oskarżenia sprawiły, że musiał opuścić Ateny i tułać się z braćmi broni po Grecji. Gdy go poznajemy, otrzymuje zadanie od króla Kotysa: musi zatrzymać zwycięski pochód niejakiego Resosa i jego armii – jak głosi plotka – centaurów. Wraz z kompanami Herkules rozpoczyna realizację misji, jednocześnie próbując rozwikłać tajemnicę wydarzeń ze swojej przeszłości.
Głównym błędem twórców jest łączenie patosu z cierpiętniczego wątku zdrady i strasznego losu, jaki spotkał rodzinę bohatera, z komediowym filmem przygodowym, bo to właśnie rewizjonistyczne i humorystyczne podejście do materiału sprawia, że „Herkules” wyróżnia się z tłumu podobnych produkcji. Gdy film podważa zasadność własnego istnienia, jednocześnie wyśmiewając się z pokazywanych zdarzeń, bawi najlepiej. Kiedy eksploatuje natomiast pompatyczne schematy fabularne, śmieszy, ale tylko w częściowo zamierzony sposób. Twórcy wydają się jednak w każdym przypadku świadomi, że ich ekranową fanfaronadę trudno traktować poważnie. Wielkim atutem jest Dwayne Johnson z bicepsami wielkimi jak ludzkie czaszki, który sprawdza się tak w scenach akcji, jak i w autoironicznych dialogach. Podobną zaletę stanowi reszta obsady, zwłaszcza Rufus Sewell, sypiący zabawnymi one-linerami jak z rękawa, jak i Ian McShane w roli proroka oczekującego własnej śmierci. Na ekranie przewijają się również i inne znane nazwiska – John Hurt, Peter Mullan i parodiujący demonicznych władców Joseph Fiennes. Ich wyczyny nie zawsze współgrają z akcją, która choć widowiskowa, to bywa także od czasu do czasu nużąca (co zdecydowanie nie dotyczy sekwencji wywracania konia dokonanego jedynie za pomocą umięśnionej prawicy The Rocka).
Jeśli potraktować zatem „Herkulesa” jako samoświadomą zabawę kinem klasy B, a Dwayne’a Johnsona – jako samozwańczego następcę herosów kina akcji z lat 90., otrzymamy ponad półtorej godziny niezbyt mądrej, ale rozluźniającej rozrywki, zwłaszcza dla tych, którzy lubią wielkich wojowników z jeszcze większymi mieczami i nowoczesne odczytanie znanych legend – po opowieści o Jasiu i Małgosi parających się pracą najemnych łowców czarownic przyszedł bowiem czas na Herkulesa, bohatera na nasze czasy, to znaczy takiego, który zdaje sobie sprawę z powagi pozorów i dobrego marketingu.
koniec
4 sierpnia 2014

Komentarze

24 VIII 2014   12:46:21

Chyba w żadnej recenzji tego filmu, którą miałem okazję czytać, nie znalazła się informacja o komiksowym pierwowzorze!!! Cóż jakość i kompletność recenzji po woli spada coraz niżej.

04 X 2014   03:49:53

No wlasnie, tez mialam to napisac. Nalezaloby sprawdzic czy jest to udana ekranizacja komiksu, jak bylo to w przypadku 300 i wtedy oddzielic niby geniusz Ratnera, ktory prywatnie jest niezla swinia i kradnie pomysly na potege od geniuszu autora komiksu.
Zdziwilam sie, ze autor nie posilkowal sie serialem z Sorbo, w koncu to tam wlasnie zaczeto te postac traktowac komediowo i z dystansem do siebie.
A Rock zdecydowanie nadawalby sie na Conana i podejrzewam, ze ten fim ma blizej do starego Conana niz do Herkulesa.

04 X 2014   03:51:26

a i jeszcze, autor zapomnial tez chyba o tym, ze Rock zaczynal wlasnie od bohaterow starozytnych, Mumia i Krol Skorpion, gdzie moim zdaniem wypadl wlasnie niezle i powinien wiecej grywac takich sandalowych bohaterow, a nie gangsterow wspolczesnych czy komandosow.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Do sedna: Darren Aronofsky. Źródło
Marcin Knyszyński

16 XI 2019

„Źródło”, film Aronofsky’ego, który po wielu trudnościach pojawił się w końcu w kinach w 2006 roku, jest chyba najtrudniejszym dziełem reżysera. Równie mocno oklaskiwany co wygwizdywany, każe na nie tyle śledzić wydarzenia na ekranie, co nieustannie interpretować ich znaczenie.

więcej »

Przebudzony potwór kontratakuje!
Konrad Wągrowski

15 XI 2019

To nie będzie klasyczna recenzja filmowa. Nie spodziewajcie się szczegółowej analizy scenariusza, reżyserii, aktorstwa. Dla mnie, pasjonata historii wojen morskich, który nad „Burzą nad Pacyfikiem” Zbigniewa Flisowskiego spędził niemało godzin, w filmowej ekranizacji bitwy o Midway liczy się przede wszystkim bitwa.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Co uczeń może powiedzieć o swoim nauczycielu?
Sebastian Chosiński

13 XI 2019

Nad „Kluczem bez prawa przekazania” kirgiskiej reżyserki Dinary Asanowej zawisła chyba jakaś klątwa. Bardzo smutny los czekał bowiem troje współtwórców tego filmu. Asanowa zmarła nagle w wieku zaledwie czterdziestu trzech lat, a dwoje nastoletnich odtwórców istotnych dla fabuły ról zginęło w wyjątkowo tragicznych okolicznościach.

więcej »

Polecamy

Darren Aronofsky. Źródło

Do sedna:

Darren Aronofsky. Źródło
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Requiem dla snu
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Pi
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Esensja ogląda: Kwiecień 2015 (1)
— Piotr Dobry, Alicja Kuciel, Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski

Co nam w kinie gra: Człowiek, który gapił się na kozy, Zakochany Nowy Jork, Toy Story 2
— Jakub Gałka, Michał Oleszczyk

Zaledwie zauroczenie
— Ewa Drab

Lekcja pokory
— Ewa Drab

Bez niestrawności
— Michał Chaciński

Tegoż autora

Szybciej. Głośniej. Więcej zębów
— Ewa Drab

Samochody (nie) latają
— Ewa Drab

Kreacja automatyczna
— Ewa Drab

(I)grać i (wy)grać z czasem
— Ewa Drab

Llewyn Davis jest palantem
— Piotr Dobry, Ewa Drab, Grzegorz Fortuna

Wszyscy jesteśmy oszustami
— Ewa Drab

Rzut kośćmi i sekrety Freuda
— Ewa Drab

Kto się boi Vina Diesla?
— Ewa Drab

Duch z piwnicy
— Ewa Drab

Kompleks Edypa
— Ewa Drab

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.