Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 1 kwietnia 2020
w Esensji w Esensjopedii

Jan Komasa
‹Miasto 44›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMiasto 44
Dystrybutor Kino Świat
Data premiery19 września 2014
ReżyseriaJan Komasa
ZdjęciaMarian Prokop
ObsadaJózef Pawłowski, Zofia Wichłacz, Magdalena Koleśnik, Maurycy Popiel, Anna Próchniak, Antoni Królikowski
Rok produkcji2014
Kraj produkcjiPolska
WWW
Gatunekdramat, wojenny
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Pomysł na powstanie
[Jan Komasa „Miasto 44” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Kto obawiał się, że „Miasto 44” Jana Komasy okaże się drętwą akademią „ku czci”, z kina powinien wyjść pozytywnie rozczarowany – nawet jeśli z wieloma decyzjami reżysera trudno się zgodzić, historyczna superprodukcja z wyraźnie odciśniętym autorskim piętnem jest dziś w polskim kinie wartością samą w sobie.

Jarosław Robak

Pomysł na powstanie
[Jan Komasa „Miasto 44” - recenzja]

Kto obawiał się, że „Miasto 44” Jana Komasy okaże się drętwą akademią „ku czci”, z kina powinien wyjść pozytywnie rozczarowany – nawet jeśli z wieloma decyzjami reżysera trudno się zgodzić, historyczna superprodukcja z wyraźnie odciśniętym autorskim piętnem jest dziś w polskim kinie wartością samą w sobie.

Jan Komasa
‹Miasto 44›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMiasto 44
Dystrybutor Kino Świat
Data premiery19 września 2014
ReżyseriaJan Komasa
ZdjęciaMarian Prokop
ObsadaJózef Pawłowski, Zofia Wichłacz, Magdalena Koleśnik, Maurycy Popiel, Anna Próchniak, Antoni Królikowski
Rok produkcji2014
Kraj produkcjiPolska
WWW
Gatunekdramat, wojenny
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Komasa wie, że jedna sugestywna scena jest warta więcej niż tysiąc mądrych słów, dlatego nie szczędzi w „Mieście 44” atrakcji. Jest pocałunek w bullet-time, seks w rytm dubstepu, ewakuacja kanałami przywodząca na myśl klaustrofobiczny horror – nie wszystkie z tych pomysłów mają uzasadnienie, ale przynajmniej zapadają w pamięć i nadają filmowi energię – o ilu scenach z „Katynia” czy „W ciemności” można powiedzieć to samo? Problemem „Miasta 44” jest nie tyle ekscentryczność filmowego języka dostosowanego do wrażliwości współczesnego, młodego widza, ale nadmiar. Reżyser nie szczędzi nam brudu, krwi i obrazów rodem z najniższych kręgów piekielnych: najpierw robi to wrażenie, zwłaszcza w znakomitej scenie eksplozji czołgu-pułapki na ulicy Kilińskiego, zwieńczonej deszczem krwi i ludzkich kończyn; z czasem jednak kolejne obrazy warszawskiej hekatomby, podawane w kadrze bez cienia niedopowiedzenia, zaczynają nużyć (o tym, że to, czego nie widać czasem bywa bardziej wstrząsające, reżyser przypomina sobie dopiero na końcu filmu).
Z wieloma wyborami Komasy-inscenizatora można się nie zgadzać – ale należy docenić ich odwagę, niespotykaną we współczesnym polskim kinie historycznym. Znacznie gorzej wypada Komasa-scenarzysta. Główni bohaterowie „Miasta 44”, powstańcy Stefan, Alicja i Kama (Józef Pawłowski, Zofia Wichłacz i Anna Próchniak) są jedynie cieniami postaci – konia z rzędem temu, kto potrafiłby powiedzieć o nich więcej niż „są młodzi, odważni i zakochani”. Wprawdzie o Alicji mówi się, że „emancypacja przewróciła jej w głowie”, ale na ekranie dziewczyna definiowana jest wyłącznie przez uczucie do Stefana, jakby Komasa zapomniał, że na początku filmu kazał jej odwzajemniać pocałunki w rękę. Zdolniejszy scenarzysta potrafiłby też rozwinąć konflikt klasowy między bohaterkami, który w filmie sprawia wrażenie doczepionego na siłę. Ledwie naszkicowany licealny romans jako oś dramaturgiczna niebezpiecznie osuwa „Miasto 44” w stronę banału – choć ma przynajmniej tę zaletę, że bohaterowie nie odmieniają słów „wolność” i „Polska” przez wszystkie przypadki. O wiele bardziej przejmujący niż losy Stefana, Alicji i Kamy jest obraz Warszawy tamtych czasów, która nie jest jedynie perfekcyjną scenografią, ale równoprawnym uczestnikiem dramatu.
Mimo iż eksponujące makabrę „Miasto 44” chce być filmem antywojennym, a akowcy słyszą wyzwiska z ust warszawiaków obwiniających ich o upadek stolicy, powstańczy mit zostaje poddany tylko częściowej rewizji. Film próbuje pomieścić wszystko, z czym walcząca Warszawa się kojarzy – są tu mali powstańcy w hełmach, odwrót kanałami, walki na Starym Mieście i Czerniakowie – ale, wbrew ambicjom widocznym już w samym tytule, oddaje tylko niewielki wycinek historycznego dramatu. Choć ginęli wtedy głównie cywile, ich rola w „Mieście 44” ogranicza się do anonimowego statystowania w tragedii powstańców. Tych z kolei Komasa romantyzuje – są wrażliwi, honorowi i piękni (reżyser poświęca nawet osobną scenę, byśmy mogli docenić posągową budowę ciała chłopców z AK). Najciekawszy moment w filmie następuje, gdy po euforii pierwszych powstańczych triumfów (czy świętowanie na ulicy przypadkowo kojarzy się z słynną fotografią z Dnia Zwycięstwa na Times Square? – pojawia się nawet brunetka w bieli, ewidentnie szukająca pocałunku żołnierza), staje się jasne, że Rosjanie nie przyjdą walczącym z pomocą, a Niemcy obrócą miasto w popiół. Poetyka horroru, ku której zwraca się wtedy Komasa (choć znów nieco bez umiaru), oddaje obłęd walki bez szans na zwycięstwo, w której halucynacja miesza się z rzeczywistością, a „młodzi i piękni” zamieniają się w „żywe trupy” beznamiętnie błąkające się po warszawskim piekle.
„Miasto 44” wieńczy widok płonącej Warszawy, która na oczach kochanków w jednej chwili zamienia się w nowoczesną stolicę – podobny zabieg zastosował Martin Scorsese w „Gangach Nowego Jorku”, jednak u Amerykanina metropolia wzrasta stopniowo, a i ofiara jest znacznie bardziej dwuznaczna: „Gangi” to przecież film o klasowym i etnicznym antagonizmie jako podszewce wielokulturowej demokracji. „Miasto 44” nie pozwala sobie na podobne półcienie. W romantycznej tradycji, której Komasa ostatecznie ulega, śmierć nie może przecież być przecież rezultatem piramidalnego błędu ani absurdem, musi mieć sens – tu, nie bez pewnego triumfalizmu, jako fundament współczesnej Polski.
Nawet jeśli przekaz „Miasta 44” bywa dyskusyjny, trzeba oddać twórcom, że udało im się stworzyć film posługujący się współczesnym językiem kina, superprodukcję, która może nie jest na tyle mądra, by wchodzić w polemikę z „Kanałem” czy „Eroicą”, ale prawdą emocji potrafi chwycić za gardło nie słabiej niż „Szeregowiec Ryan”.
koniec
24 września 2014

Komentarze

24 IX 2014   23:18:41

Plaaażo, proszę... Polski film ? = omijać to z daleka.

25 IX 2014   17:32:29

Gratuluje betonowo-murowego oporu, oby tak dalej trzykropku!

26 IX 2014   23:09:47

wizualnie film jest świetny - i naprawdę nie mamy się czego wstydzić (nawet jeśli przed powstaniem wszyscy są piękni, czyści i noszą nowiutkie ubrania); problemem filmu jest główny bohater, który potrafi robić jedną minę na krzyż i w zasadzie nie wiadomo po co tam w ogóle jest (osobiście miałam nadzieję, że ktoś go wreszcie zastrzeli) przez co wątek miłosny okazuje się żenujący (jestem kobietą, ale nie mam pojęcia, co one w nim zobaczyły - zwłaszcza, że same charakter mają); dlatego właśnie moje odczucia są mieszane - powstanie pokazane b. dobrze (scena z czołgiem, rzeczywiście genialna), ale fabuła kuleje i to mocno... I jeszcze końcowa refleksja - tekstowe wprowadzenie na początku filmu... co się stało, że tak (dla mnie - i mam nadzieję nie tylko dla mnie) oczywiste fakty trzeba opisywać, aby widz wiedział, o co chodzi?

30 IX 2014   10:15:57

@manni:
Polska_Szkoła_Filmowa® latami zapracowała sobie na tą opinię... :(

30 IX 2014   12:56:55

@Andrzej K.
O rly? http://pl.wikipedia.org/wiki/Polska_szko%C5%82a_filmowa

03 X 2014   17:23:06

Dobrze napisali na Wiki : do 1965 ten kierunek się rozwijał, potem się już tylko zwijał...

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Zaraza odc. 3: Na początku było Słowo
Marcin Mroziuk

31 III 2020

Trzeba przyznać, że twórcy serialu dbają o to, żeby w każdym odcinku czymś zaskoczyć widzów. Tym razem Mateo z jednej strony zmaga się z demonami ze swej przeszłości, a z drugiej w ramach prowadzonego śledztwa odkrywa nowe istotne fakty. A równocześnie obserwujemy, że dżuma też nie próżnuje.

więcej »

W lesie… jesteśmy z polskimi slasherami
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

30 III 2020

Przypadek „W lesie dziś nie zaśnie nikt” pokazuje, że zrobić dobry slasher, będący hołdem dla klasyki, też trzeba umieć.

więcej »

East Side Story: Droga przez mękę
Sebastian Chosiński

29 III 2020

Nie wątpię, że Siergiej Czernikow kocha kino i jego największym marzeniem jest realizować filmy, które przypadną do gustu widzom. Niestety, jak na razie jest to miłość nieodwzajemniona. Debiutancki dramat Czernikowa powstawał przez kilka lat, a kiedy już doczekał się premiery, okazał się dziełem nad wyraz niedorobionym. Dlatego, jeżeli nie musicie oglądać jej z recenzenckiego obowiązku, unikajcie „Zimy”.

więcej »

Polecamy

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja ogląda: Luty 2015 (1)
— Sebastian Chosiński, Jarosław Loretz

Tegoż twórcy

Ksiądz znikąd
— Sebastian Chosiński

Esensja ogląda: Luty 2015 (1)
— Sebastian Chosiński, Jarosław Loretz

Janek Wiśniewski padł, Janek Komasa wstał
— Artur Zaborski

London is calling
— Konrad Wągrowski

Tegoż autora

Żmije
— Jarosław Robak

American Film Festiwal 2018 (1)
— Jarosław Robak, Kamil Witek

Pretty in Pink
— Jarosław Robak

Szycie wewnętrzne
— Jarosław Robak

Film o filmie tak złym, że aż dobrym
— Jarosław Robak

Czarująca historia miłosna
— Jarosław Robak

Remanent filmowy 2017
— Sebastian Chosiński, Miłosz Cybowski, Grzegorz Fortuna, Adam Kordaś, Marcin Osuch, Jarosław Robak, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Ameryka jak wielki park Disneya
— Jarosław Robak

Duch Ameryki a kwestia rasowa
— Jarosław Robak

NajAmerican Film Festival 2017
— Jarosław Robak, Kamil Witek

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.