Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 30 stycznia 2023
w Esensji w Esensjopedii

Przyczajony tygrys, ukryty smok
[ - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Polemika z pochlebną recenzją filmu, zamieszczoną w 2(V)2001 numerze Esensji.

Jarosław Loretz

Przyczajony tygrys, ukryty smok
[ - recenzja]

Polemika z pochlebną recenzją filmu, zamieszczoną w 2(V)2001 numerze Esensji.
Film cieszył się pewną popularnością już w chwili wejścia na ekrany kin, ale tak naprawdę głośno zrobiło się o nim dopiero wówczas, gdy szturmem zdobył kilka Oskarów. Mimo, iż nie jest amerykańskim filmem. Podobny fenomen można było zaobserwować w przypadku włoskiego filmu „Życie jest piękne”.
Niestety – fakt otrzymania Oskara nie przydaje filmowi sensu, jeśli tenże film zwyczajnie jest go pozbawiony. A według mnie „Przyczajony tygrys, ukryty smok” jest filmem pustym. Filmem, który trzyma się wyłącznie dzięki ostatniemu kwadransowi – pełnemu prawdziwych emocji i uczuć.
Owszem, zgadzam się, film zrealizowany jest bardzo porządnie – ma dobre zdjęcia, dopracowaną ścieżkę dźwiękową, trochę gorsze efekty specjalne (drażni to, że biegający po ścianach i drzewach nie tyle faktycznie biegają, co po prostu majtają sobie nogami) i fenomenalną wręcz choreografię – co w sumie nie dziwi, skoro na Dalekim Wschodzie robią podobne filmy od dziesięcioleci i mają w tej materii niejakie doświadczenie.
Film – jak rzekłem – jest pusty. Brakuje w nim wyraźnej linii fabularnej. Wątki otwierane są strasznie długo, w dodatku w sposób pokrętny i niepełny, co dość skutecznie zabija w widzu chęć uważnego śledzenia fabuły i wymusza delektowanie się pięknymi zaiste plenerami i ciekawymi – acz rzadkimi – momentami walki.
Przede wszystkim kuleje początek filmu. Przez pierwsze pół godziny (co najmniej) nie dzieje się nic sensownego. Owszem – wiemy, że chodzi o miecz i o gościa, który nie uzyskał oświecenia. Ale reszta… Co i rusz pojawia się w kadrze nowa, pozornie istotna postać, miecz notorycznie zmienia właścicieli, intruz biega po ścianach – a widz powoli traci orientację. Istotne dla fabuły momenty zostają przysypane luźnymi obrazami, które są zwyczajnie niepotrzebne.
I gdy w końcu mija męczący początek i udaje się wyłowić, o co mniej więcej w całym tym gulaszu biega – reżyser serwuje nam monstrum pod postacią retrospekcji. Trwa ona prawie dwadzieścia minut, pełna jest pustynnych plenerów i koczowniczego rabusia-lowelasa, i jest absolutnie zbędna. Przynajmniej w takich rozmiarach. Bo co ona tłumaczy? Że dziewczyna się zakochała w herszcie pustynnej bandy? I co więcej? Dwadzieścia minut taśmy tylko po to, by usprawiedliwić pojawienie się w kadrze owego rabusia – minutę wieczorem, minutę przy wyjeździe z miasta i minutę pod koniec filmu? Warto było się trudzić i w ogóle umieszczać go w scenariuszu?
Chaosu i niejasnych motywacji jest tu więcej – że wspomnę tylko o miłości (skrywanej) Shu Lien do Li Mu Bai – wątku ciekawym, ale maźniętym z lekka i byle jak (wspaniała końcówka nie załatwia sprawy).
„Przyczajony tygrys, ukryty smok” tak po prawdzie nie jest niczym odkrywczym. Przez poprzednie dziesięciolecia nakręcono podobnych obrazów dziesiątki, a pewnie i setki. Z jedną różnicą – miały wielo-, wielokrotnie niższe budżety. Ten akurat film dziwnym trafem dostał potężny zastrzyk gotówki. Co miało niebagatelny wpływ na jakość jego wykonania (dobre kamery, dobra taśma, komputery), a także na światowy rozgłos – część kasy poszła przecież na reklamę. Ale pieniądze to nie wszystko. Dalej wyłazi tu zwyczajowy schemat wschodnich filmów walki – ramowa, bardzo pretekstowa fabuła (wystarczy zwykła podróż z wioski do wioski) i dużo ruchu (to znaczy kopania po różnych częściach ciała). Jak widać, wystarczy dodać do tego pieniądze (to raczej dzięki nim zdecydowano się na „latane” sceny walki) – i sukces murowany. Trochę smuci taka konstatacja.
koniec
1 maja 2001

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

East Side Story: Aida w Ałmatach
Sebastian Chosiński

29 I 2023

Były takie czasy, kiedy nie wszystkie filmy Adilchana Jerżanowa rozgrywały się w Karatasie. W przypadku „Walki Atbaja” miejscem akcji jest dawna stolica Kazachstanu – Ałmaty. A tytułowy bohater to niegdyś uczestnik walk MMA, który zszedłszy na drogę przestępczą, marzy o powrocie do sportu, bo wierzy, że tylko to zapewni mu szczęście rodzinne i ocali jego małżeństwo przed rozpadem.

więcej »

Remanent filmowy 2022: „Idiota” za kratkami
Sebastian Chosiński

28 I 2023

To już pewne: „Bohater” – dziewiąty pełnometrażowy film reżysera Asghara Farhadiego – nie przyniesie swojemu twórcy trzeciej w jego dorobku statuetki Oscara. Nie ma jednak co rozpaczać. Obraz Irańczyka został już przecież uhonorowany Grand Prix w Cannes. Na którą zasłużył. Choć zapewne byłoby uczciwiej, gdyby Farhadi bez konieczności udawania się do sądu przyznał, że duży wpływ na powstanie tego dzieła miała jego studentka Azadeh Masihzadeh.

więcej »

Sprawa prywatna: Odc. 2. Kwiat prawdę ci powie
Marcin Mroziuk

27 I 2023

Po raz kolejny możemy się przekonać, że Marina Quiroga potrafi wyciągnąć daleko idące wnioski nawet na podstawie stosunkowo skąpych wskazówek. Niestety główna bohaterka zarazem nie umie się powstrzymać od pochopnego działania, przez co pakuje w kłopoty nie tylko siebie, lecz także wiernego Héctora.

więcej »

Polecamy

Pomsta na ufokach

Z filmu wyjęte:

Pomsta na ufokach
— Jarosław Loretz

Zupa jednak wyszła za słona
— Jarosław Loretz

Ogień domowy
— Jarosław Loretz

Dom światła
— Jarosław Loretz

Chcesz mieć jeszcze jeden pokój? To kilof w dłoń!
— Jarosław Loretz

Escher w praktyce
— Jarosław Loretz

Porcelana po babci
— Jarosław Loretz

Urok zła
— Jarosław Loretz

Kamień u szyi
— Jarosław Loretz

Mielolot z wytrzeszczem
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Inne recenzje

DVD: Przyczajony tygrys, ukryty smok
— Konrad Wągrowski

Człowiek miarą wszechrzeczy
— Stanisław Witold Czarnecki

Opowieść o pokonaniu smoka… w sobie
— Grzegorz Wiśniewski

Tegoż twórcy

Esensja ogląda: Maj 2013 (1)
— Anna Kańtoch, Gabriel Krawczyk, Jarosław Loretz, Marcin T.P. Łuczyński

Esensja ogląda: Kwiecień 2013 (2)
— Ewa Drab, Gabriel Krawczyk

Esensja ogląda: Luty 2013 (Kino)
— Miłosz Cybowski, Gabriel Krawczyk, Alicja Kuciel, Konrad Wągrowski

Robinson transoceaniczny
— Agnieszka Szady

Z kamerą wśród zwierząt
— Małgorzata Steciak

Nowości: Wrzesień 2003
— Konrad Wągrowski

DVD: Przyczajony tygrys, ukryty smok
— Konrad Wągrowski

Na ekranach: Wrzesień 2003
— Joanna Bartmańska, Marta Bartnicka, Sebastian Chosiński, Piotr Dobry, Tomasz Kujawski, Eryk Remiezowicz

Z czego w Stanach robią gacie?
— Tomasz Kujawski

Tegoż autora

Z bachorami trzeba ostro
— Jarosław Loretz

W Indiach też straszy
— Jarosław Loretz

Jak dobrze nam mutantem być
— Jarosław Loretz

Danie w średnim stanie
— Jarosław Loretz

Podboje i wyboje
— Jarosław Loretz

Wątpliwa reklamówka
— Jarosław Loretz

Krok w dobrą złą stronę
— Jarosław Loretz

Zabiedzona flota: Nielotny
— Jarosław Loretz

Kryminalna grabież czasu
— Jarosław Loretz

Anioł w zielonych kaloszach
— Jarosław Loretz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.