Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 16 czerwca 2019
w Esensji w Esensjopedii
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup

Esensja ogląda: Listopad (3)
[ - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Jedna z ostatnich (ale zapewne nie ostatnia) edycja Esensja Ogląda w tym roku. A w niej – głośne (choć zapewne w inny sposób niż zamierzał twórca) „Obce ciało” Krzysztofa Zanussiego, „Gość”, dwie pozycje DVD i dwie z Kina Świata.

Sebastian Chosiński, Jarosław Loretz, Jarosław Robak

Esensja ogląda: Listopad (3)
[ - recenzja]

Jedna z ostatnich (ale zapewne nie ostatnia) edycja Esensja Ogląda w tym roku. A w niej – głośne (choć zapewne w inny sposób niż zamierzał twórca) „Obce ciało” Krzysztofa Zanussiego, „Gość”, dwie pozycje DVD i dwie z Kina Świata.
Kino
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Obce ciało
(2014, reż. Krzysztof Zanussi)
Jarosław Robak [10%]
Ja tu widzę duży potencjał na dzieło kultowe – może nawet na miarę „The Room” Tommy’ego Wiseau. Nie chodzi nawet o to, że Krzysztof Zanussi, nie mając pojęcia ani o feminizmie, ani o korporacjach, postanowił zrobić o nich film – mogę sobie wyobrazić widzów, którym wizja amoralnych feministek, uzbrojonych w pejcze i pigułki gwałtu, przypadnie do gustu (choć nie wiem, czy z przewidzianych przez reżysera powodów – trzeba oddać Zanussiemu, że odkłamuje tu stereotyp feministki-sfrustrowanej brzyduli, powierzając role Agnieszce Grochowskiej i Weronice Rosati). Gorzej, że „Obce ciało” jest filmem koszmarnym na każdym poziomie, od myśli po realizację. Zamiast dialogów są tu recytacje pseudofilozoficznych formułek, przy których rozważania Rusta Cohle’a z serialu „Detektyw” wydają się bezpretensjonalne i klarowne niczym zasady gry w pchełki. Zamiast scenariusza – niejasna myśl przewodnia, która łączyć ma religijny dramat, satyrę na nowoczesność i dziwaczną opowieść o miłości Włocha do polskiej zakonnicy (nic więc dziwnego, że gdy akcja utyka w miejscu, interweniować musi sam Bóg, wspomagany nieco przez niemal równie wszechmocnego wujka z Watykanu). Zamiast postaci – kuriozalne konstrukty, którym aktorzy nie są w stanie nadać cienia wiarygodności (niestety, najbardziej cierpi na tym Grochowska, której chichot w każdej scenie nieodparcie kojarzy się ze śmiechem Wiseau z wspomnianego klasyka bardzo złego kina). Obok wynurzeń na temat feminizmu, komunizmu i prześladowanego przez nie katolicyzmu, Zanussi wrzucił do „Obcego ciała” również scenę akcji (sic!) – gwarantuję, że tak nieudolnie nakręconego pościgu nie zobaczycie jeszcze długo.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Gość
(2014, reż. Adam Wingard)
Jarosław Robak [70%]
Film Adama Wingarda przypomina trochę „Drive”: podobnie jak u Refna, w „Gościu” mamy tajemniczego bohatera, który najpierw urzekająco bierze pod opiekę pewną sympatyczną rodzinę, a w finale okazuje się totalnym badassem i urządza krwawą jatkę – a to wszystko w rytm zdominowanego przez elektronikę i klimat lat osiemdziesiątych soundtracku. Prawdziwego patrona filmu należy jednak upatrywać w Johnie Carpenterze, do którego już na początku „Gościa” odsyłać zdają się i typografia tytułu, i pojawiająca się w kadrze dynia. Wingard wie, że nie wszystkie patenty autora „Halloween” działać będą dziś z równą mocą, co trzydzieści lat temu, dlatego podkręca pastiszową tonację, dając widzowi sposobność nie tylko do nerwowego obgryzania paznokci, ale i wybuchów śmiechu. „Gość” jest jak fantazja o dobrej wróżce, która, obdarzona talentami Jasona Bourne’a, zaczyna spełniać także te mroczniejsze pragnienia, aż w końcu zupełnie wymyka się spod kontroli. Ostatni akt może wydawać się nieco przeszarżowany (dość powiedzieć, że kulminacja rozgrywa się w dekoracjach przygotowywanych na święto Halloween) – ale ja kupuję taką przesadę: w końcu od filmu, który bez przerwy wygrywa swoją B-klasowość, nie należy wymagać, by w finale zdobywał się na subtelności. Wingard miał nosa również co do obsady: rewelacyjny Dan Stevens ma urok prostolinijnego chłopaka z sąsiedztwa (wyjątkowo przystojnego, dodam) – ale ten wdzięk tylko potęguje ciarki na plecach, gdy widzimy, do czego jego bohater jest zdolny. Świetna jest również Maika Monroe w roli sceptycznej co do intencji tytułowego gościa nastolatki. Podsumowując: kawał dobrego, rozrywkowego kina.
DVD / BD
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Hardkor Disko
(2014, reż. Krzysztof Skonieczny)
Jarosław Robak [50%]
Dziesięć procent do oceny dokładam za wydanie DVD: prócz samego filmu znajdziemy tu dwa promujące go teledyski (w tym „Haj$” Mister D.), a także CD z soundtrackiem, który będzie jak znalazł na hipsterską domówkę (gdyby nie film Krzysztofa Skoniecznego, w życiu nie pomyślałbym, że zespół Bajm może mieć jakieś słuchalne piosenki). Znacznie gorzej wypada samo „Hardkor Disko”. Reżyser czuje język współczesnego kina, pojedyncze ujęcia i sceny są tu naprawdę znakomite. Niestety, więcej jest takich, którym bardzo pomogłyby nożyczki montażysty (najbardziej widać to w scenie zabójstwa, która bez wyraźnego powodu dłuży się bardziej niż w „Krótkim filmie o zabijaniu” – a nie jest nawet w połowie tak dobra). Skonieczny ma też niezłe ucho do dialogów, w których słychać wpływ Doroty Masłowskiej. Możliwe jednak, że zbyt rzadko bywam na hipsterskich domówkach, bo trudno mi rozgryźć, jaką to niby bombę niosą dla nas twórcy „Hardkor Disko”. Jest tu niby motyw z „Teorematu”, jest tragikomiczny marazm rodem z Jarmuscha (który przywołany jest zresztą z nazwiska), odrobina Refna, jakiś bunt przeciw konformizmowi i duchowej pustce – ale to wszystko ani jakoś bardzo do siebie nie pasuje, ani też nie jest szczególnie odkrywcze.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Na własne ryzyko
(2012, reż. Colin Trevorrow)
Jarosław Loretz [80%]
Film za mniej niż milion dolarów, a wygląda i wizualnie, i w kwestii efektów specjalnych (no dobrze, zbyt wiele ich tu nie ma) jak rasowy blockbuster. Jest świetnie zagrany (Aubrey Plaza ma niesamowicie żywą twarz), ma doskonałe zdjęcia i urokliwą muzykę, a co ważniejsze – ma bardzo życiowo podaną fabułę, lekką i pełną niewymuszonego, nieco wisielczego humoru. Co więcej – poruszając tematykę podróży w czasie tak naprawdę wcale nie naciąga logiki, bo jakby nie do końca akurat sama podróż jest tutaj najważniejsza.
To ciekawe, że w ostatnich latach porządną, wartościową rozrywkę częściej znajduje się wśród filmów robionych poza Hollywood, pozbawionych suto opłacanych gwiazd i budżetów przekraczających siedem zer, niż wśród ściąganych do kin „hitów”, które może i są wizualnie świetne, tyle że w smaku przypominają kuchenną ścierkę.
Kino świata
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Camille Claudel 1915
(2013, reż. Bruno Dumont)
Sebastian Chosiński [60%]
Cóż, francuska rzeźbiarka Camille Claudel na pewno nie należała do osób najszczęśliwszych. Ale czy mogło być inaczej, skoro niemal połowę życia spędziła w szpitalu psychiatrycznym, na dodatek na żądanie własnej matki i za zgodą brata? Na początku XX wieku miała niemal wszystkie atuty w garści – talent, popularność, uznanie i bliskość człowieka, który był jednym z najwybitniejszych twórców swojej epoki – Auguste’a Rodina. Będąc jego uczennicą i muzą, została także kochanką. Za co zresztą zapłaciła bardzo wysoką cenę. Zaszła z nim w ciążę, ale Rodin nie miał najmniejszego zamiaru rozstawać się z żoną i zakładać nowej rodziny, co Camille przypłaciła poronieniem i depresją; w efekcie choroby w 1913 roku została prawnie ubezwłasnowolniona i odizolowana. Najpierw zamknięto ją niedaleko Paryża, w Neuilly (nad Marną), ale gdy niebawem, po wybuchu pierwszej wojny światowej, w kierunku francuskiej stolicy parły wojska niemieckie, przeniesiono ją w znacznie bezpieczniejsze miejsce – na wieś nieopodal Awinionu. I właśnie tam, w ciągu zaledwie kilku dni, rozgrywa się akcja obrazu Brunona Dumonta, reżysera znanego w Polsce z takich dzieł, jak „Życie Jezusa” (1997), „Flandria” (2006), „Hadewijch” (2009) czy szokującego „Poza szatanem” (2011). „Camille Claudel 1915” wpisuje się w poetykę wcześniejszych filmów Francuza, których wspólnym mianownikiem są powolna narracja i zespolenie losów bohaterów z otaczającą ich przyrodą.
Dumont nie bez powodu tak często umieszcza akcję na wsi bądź w miejscach odludnych. Ale „Camille Claudel 1915” ma jeszcze jeden – i to szczególnie istotny – wspólny mianownik ze wspomnianymi powyżej dziełami – przesłanie religijne. Camille (w tej roli zaskakująco dojrzała Juliette Binoche) spędza czas w zakładzie prowadzonym przez siostry zakonne, nierzadko zagląda do przylegającego do części szpitalnej kościoła, szepce słowa modlitwy. Bojaźń bożą wprowadza do jej serca również młodszy brat, Paul (w tej roli znany przede wszystkim ze scen teatralnych Jean-Luc Vincent), który, choć niechętnie, odwiedza ją od czasu do czasu. Nie po to jednak, aby z radością konstatować polepszenie stanu zdrowia kobiety; bardziej interesuje go kwestia, czego przyczyną jest choroba Camille. Czy to nie przypadkiem opętanie? Paul, słynny poeta i dramaturg, był bowiem konserwatywnym katolikiem, a w chorobie siostry widział karę za popełnione przez nią grzechy, w tym cudzołóstwo z Rodinem. Film Dumonta dzieli się wyraźnie na dwie części. W pierwszej reżyser z drobiazgowością przedstawia codzienne, pełne monotonii i beznadziei życie w psychiatryku; w drugiej – pokazuje spotkanie rodzeństwa, skupiając się na dzielących ich różnicach światopoglądowych, które uniemożliwiają jakiekolwiek porozumienie i tym samym skazują Camille na dożywotni pobyt w zakładzie. To smutne i przygnębiające dzieło, które spodobać może się tylko widzom przyzwyczajonym do charakterystycznej poetyki autora „Poza szatanem”.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Chinka
(2009, reż. Xiaolu Guo)
Sebastian Chosiński [70%]
Obraz, urodzonej w 1973 roku, reżyserki Xiaolu Guo powstał na dwa lata przed głośną „Miłością i bliznami”, co może wydawać się o tyle istotne, że oba podejmują w zasadzie ten sam temat – niedolę emigranckiego życia młodej Chinki w Europie Zachodniej. Bohaterka filmu Ye Lou, studentka Hua, próbowała odnaleźć się w Paryżu, z kolei Li Mei los prowadzi do Londynu. Autorka dzieła, oprócz realizacji fabuł („Jaka dziś rybka bierze?”, 2006; „UFO w jej oczach”, 2011), kręci przede wszystkim filmy dokumentalne. I taki też po części charakter ma „Chinka”. Li Mei (w tej roli Lu Huang, znana ze „Ślepej góry”, „Omylnej dziewczyny” i „Masażu niewidomych”) poznajemy jako mieszkankę zapomnianej przez boga i partię wsi; matka dziewczyny zajmuje się domem (a raczej starą ruderą, w jakiej mieszkają), ojciec wyszukuje na wysypisku śmieci przedmioty, które dałoby się jeszcze sprzedać, Li natomiast pracuje w przydrożnym barze. I marzy o lepszym życiu. Chciałaby wyrwać się z zapadłej prowincji, a że jest ładna, bez trudu pojawiają się mężczyźni, którzy stwarzają przed nią iluzję wyjazdu. W zamian chcą jednego – jej młodego i ponętnego ciała. Gdy nie godzi się dać im go dobrowolnie, jeden z nich nie ma oporów, by wziąć je siłą. To dopiero początek trudnej drogi do wyzwolenia i dojrzenia.
Przez fabrykę odzieży w mieście Chongqing i salon fryzjerski, który w rzeczywistości okazuje się zakamuflowanym burdelem, bohaterka trafia w końcu do wymarzonej Europy, widzi na własne oczy znane wcześniej ze zdjęcia Tamizę i Big Bena. Nowy świat otwiera przed nią nowe możliwości, a ona korzysta z każdej z nich, poddając się fali, jaką ją ze sobą porywa. Kiedy stary wdowiec Hunt (gra go zmarły rok po premierze filmu Geoffrey Hutchings, który pojawił się również między innymi w „Szkoda, że cię tu nie ma” i „Jądrze ciemności”) proponuje jej małżeństwo, dziewczyna wyraża zgodę, choć przecież musi zdawać sobie sprawę z tego, że nie będzie z nim szczęśliwa. Uciekając przed mężem, trafia na właściciela pobliskiego bistra, hinduskiego muzułmanina Rachida (Chris Ryman) i znów – na przekór zdrowemu rozsądkowi – postanawia się z nim związać. Xiaolu Guo przedstawia bardzo gorzki obraz przyspieszonego i bolesnego dojrzewania; chociaż sama jest emigrantką (od 2005 roku mieszka w Chicago), a może właśnie dlatego, przestrzega innych przed hurraoptymistycznym podejściem do możliwości zapuszczenia korzeni w świecie, którego wcale się nie zna, który obcy jest nam kulturowo, religijnie i obyczajowo. Li Mei pada ofiarą własnych ambicji i wyobrażeń, dziecięcej naiwności i marzeń o lepszym życiu. Owszem, osiąga sukces, docierając aż do Londynu, ale dopiero na mecie przekonuje się, że nie było do czego tak się wyrywać i pędzić.
koniec
16 grudnia 2014

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Wędrować też trzeba umieć
Jarosław Loretz

13 VI 2019

Nietuzinkowy pomysł i ogromne pieniądze wpompowane w efekty specjalne na ogół stanowią gwarancję dobrej rozrywki. Niestety, „Wędrująca Ziemia” powstała nie w Hollywood, a w Chinach..

więcej »

Krótko o filmach: Sekretne życie emerytki
Kamil Witek

11 VI 2019

Kamil Witek pisze o „Tajemnicach Joan” Trevora Nunna.

więcej »

East Side Story: Stand up and fight!
Sebastian Chosiński

9 VI 2019

Chociaż film powstał według wykorzystywanego od lat schematu i jest dziełem zbiorowym (czworo reżyserów, sześcioro scenarzystów, po trzech operatorów i kompozytorów), co zazwyczaj wróży źle – wypadł całkiem przyzwoicie. Zapewne dlatego, że oparto go na biografii niezwykłego sportowca – Aleksieja Moszkina, dwukrotnego złotego medalisty zimowych paraolimpiad w narciarstwie alpejskim. Chociażby dla niego warto obejrzeć „Z dna na szczyt”.

więcej »

Polecamy

Meble na wysoki połysk

Z filmu wyjęte:

Meble na wysoki połysk
— Jarosław Loretz

Limuzyna na miarę naszych możliwości
— Jarosław Loretz

RPG a sprawa Dzikiego Zachodu
— Jarosław Loretz

Tania siła robota
— Jarosław Loretz

Samopodający się talerz
— Jarosław Loretz

Chatka niekoniecznie z piernika
— Jarosław Loretz

Zwrotów nie przyjmujemy. Na ogół.
— Jarosław Loretz

Małe ptaki konsumuje się w całości
— Jarosław Loretz

Makabra (anatomiczna)
— Jarosław Loretz

Rezydencja marzeń (producentów filmowych)
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Inne recenzje

Transatlantyk 2015: Dzień 8
— Sebastian Chosiński

Psychiatryk. Trzy dni z tysięcy
— Konrad Wągrowski

Transatlantyk 2013: Dzień 5
— Sebastian Chosiński, Gabriel Krawczyk, Zuzanna Witulska

Transatlantyk 2013: Dzień 3
— Sebastian Chosiński, Gabriel Krawczyk, Zuzanna Witulska

13. T-Mobile Nowe Horyzonty: Relacja czwarta
— Konrad Wągrowski

Z tego cyklu

Marzec 2018 (2)
— Sebastian Chosiński, Grzegorz Fortuna, Krzysztof Spór, Konrad Wągrowski

Marzec 2018 (1)
— Piotr Dobry, Marcin Mroziuk, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Luty 2018 (2)
— Jarosław Loretz, Anna Nieznaj, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Luty 2018 (1)
— Marcin Mroziuk, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Styczeń 2018 (1)
— Jarosław Loretz

Grudzień 2017 (4)
— Konrad Wągrowski

Grudzień 2017 (3)
— Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski

Grudzień 2017 (2)
— Sebastian Chosiński

Grudzień 2017 (1)
— Piotr Dobry, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

Listopad 2017 (3)
— Jarosław Loretz, Kamil Witek

Tegoż twórcy

Uśmierzający, lecz nie wybuchowy
— Sebastian Chosiński

Szybciej. Głośniej. Więcej zębów
— Ewa Drab

Krwawe sentymenty
— Gabriel Krawczyk

Transatlantyk 2013: Dzień 5
— Sebastian Chosiński, Gabriel Krawczyk, Zuzanna Witulska

Transatlantyk 2013: Dzień 3
— Sebastian Chosiński, Gabriel Krawczyk, Zuzanna Witulska

Wielka (nie)Obecność
— Jakub Skurtys

SPF – Subiektywny Przegląd Filmów (19)
— Konrad Wągrowski

Co nam w kinie gra: Jak spędziłem koniec lata, Hadewijch, Soul Kitchen, David chce odlecieć
— Sebastian Chosiński, Ewa Drab, Urszula Lipińska, Michał Oleszczyk, Konrad Wągrowski

Serce w rozterce
— Piotr Czerkawski

Wkrótce

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.