Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 października 2019
w Esensji w Esensjopedii

Andriej Zwiagincew
‹Lewiatan›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
70,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLewiatan
Tytuł oryginalnyЛевиафан [Leviafan]
Dystrybutor Against Gravity
Data premiery21 listopada 2014
ReżyseriaAndriej Zwiagincew
ZdjęciaMichaił Kriczman
Scenariusz
ObsadaAleksiej Sieriebriakow, Jelena Liadowa, Władimir Wdowiczenkow, Roman Madianow, Anna Ukołowa, Aleksiej Rozin, Siergiej Pochołajew, Płaton Kamieniew, Siergiej Baczurski, Walerij Griszko, Ałła Jemincewa, Margarita Szubina, Dmitrij Bykowski, Igor Sawoczkin
MuzykaPhilip Glass
Rok produkcji2014
Kraj produkcjiRosja
Czas trwania141 min
WWW
Gatunekdramat
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

East Side Story: Jednostka niczym!
[Andriej Zwiagincew „Lewiatan” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Rok 2014 był bardzo udany dla kina rosyjskiego. O czym dobitnie przekonują Srebrny Lew w Wenecji dla „Białych nocy listonosza Aleksieja Trapicyna” oraz Złoty Globus dla „Lewiatana” Andrieja Zwiagincewa, który prawdopodobnie sięgnie także po Oscara. I wcale nie dlatego, że – jak chcą niektórzy krytycy w Polsce i na zachodzie Europy – pokazuje przeżartą korupcją Rosję Władimira Putina, ale z tego powodu, że to znakomity i podejmujący bardzo uniwersalny temat film.

Sebastian Chosiński

East Side Story: Jednostka niczym!
[Andriej Zwiagincew „Lewiatan” - recenzja]

Rok 2014 był bardzo udany dla kina rosyjskiego. O czym dobitnie przekonują Srebrny Lew w Wenecji dla „Białych nocy listonosza Aleksieja Trapicyna” oraz Złoty Globus dla „Lewiatana” Andrieja Zwiagincewa, który prawdopodobnie sięgnie także po Oscara. I wcale nie dlatego, że – jak chcą niektórzy krytycy w Polsce i na zachodzie Europy – pokazuje przeżartą korupcją Rosję Władimira Putina, ale z tego powodu, że to znakomity i podejmujący bardzo uniwersalny temat film.

Andriej Zwiagincew
‹Lewiatan›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
70,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLewiatan
Tytuł oryginalnyЛевиафан [Leviafan]
Dystrybutor Against Gravity
Data premiery21 listopada 2014
ReżyseriaAndriej Zwiagincew
ZdjęciaMichaił Kriczman
Scenariusz
ObsadaAleksiej Sieriebriakow, Jelena Liadowa, Władimir Wdowiczenkow, Roman Madianow, Anna Ukołowa, Aleksiej Rozin, Siergiej Pochołajew, Płaton Kamieniew, Siergiej Baczurski, Walerij Griszko, Ałła Jemincewa, Margarita Szubina, Dmitrij Bykowski, Igor Sawoczkin
MuzykaPhilip Glass
Rok produkcji2014
Kraj produkcjiRosja
Czas trwania141 min
WWW
Gatunekdramat
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
O „Lewiatanie” głośno jest od maja ubiegłego roku, kiedy to na festiwalu w Cannes film Andrieja Zwiagincewa otrzymał nominację do Złotej Palmy oraz nagrodę za najlepszy scenariusz. Później przyszły jeszcze cztery nominacje do Europejskiej Nagrody Filmowej – za najlepszy film, rolę męską, scenariusz i reżyserię – oraz niedawno Złoty Globus i nominacja do Oscara. Twórcy i producenci obrazu mają z czego się cieszyć. Tym bardziej że laurów, które rosyjskie dzieło zdobyło, jest znacznie więcej – i nie ma tu wcale nic do rzeczy fakt, że przeglądy te były mniej znaczące od Berlina i Wenecji (gdzie akurat Zwiagincew nie stratował). To czwarty pełnometrażowy film tego pięćdziesięcioletniego, pochodzącego z Nowosybirska, reżysera. Wcześniejsze – genialny „Powrót” (2003), kontrowersyjne „Wygnanie” (2007) i szokująca „Elena” (2011) – też cieszyły się popularnością i uznaniem, choć żaden z nich nie osiągnął tego, co ma szansę zdobyć „Lewiatan” (w przypadku „Powrotu” skończyło się jedynie na nominacji do Złotego Globu). I nawet jeśli ewentualne przyznanie mu nagrody Amerykańskiej Akademii Filmowej odbędzie się z krzywdą dla „Idy” (2013), na pewno dostanie się ona w godne ręce.
Pomysł nakręcenia „Lewiatana” kiełkował w Zwiagincewie od 2008 roku. Wtedy to, w czasie pracy w Stanach Zjednoczonych nad krótkometrażówką „Apokryf”, od swej tłumaczki i asystentki Inny Braude usłyszał historię, która wstrząsnęła Ameryką pięć lat wcześniej. Otóż w małym miasteczku w Kolorado niejaki Marvin John Heemeyer, przedsiębiorca produkujący i naprawiający tłumiki samochodowe, popadł w konflikt z lokalnymi władzami, które oskarżał o działanie na szkodę jego firmy. Jako że nie mógł dojść z nimi do porozumienia, postanowił sam wymierzyć sprawiedliwość – wsiadł do buldożera i ruszył na ulice Grand Lake, aby siać strach i zniszczenie. Na koniec popełnił samobójstwo. Zwiagincew powtórzył tę autentyczną opowieść swemu stałemu współpracownikowi, Olegowi Nieginowi, który w grudniu 2010 roku przedstawił reżyserowi pierwszą wersję scenariusza. Jemu się podobała, ale w popłoch wpadł producent Aleksandr Rodianski, którego przeraziła duża liczba przekleństw. W efekcie Niegin musiał tekst przerabiać i drugą wersję oddał jesienią dwa lata później. Tę skierowano do realizacji. Ile w „Lewiatanie” pozostało z historii Heemeyera? W zasadzie jedynie ogólny zarys.
I nie chodzi tu o to, że akcję ostatecznie przeniesiono z USA do Rosji, Niegin postanowił bowiem inspirować się również biblijną przypowieścią o Hiobie i siedemnastowiecznym traktatem filozoficznym Thomasa Hobbesa (1651), który zresztą dał filmowemu dziełu tytuł. Okres zdjęciowy trwał cztery miesiące – od początku sierpnia do listopada 2013 roku. Ekipa zainstalowała się na dalekiej północy Rosji, nad Morzem Barentsa, a zdecydowaną większość zdjęć nakręcono we wsi Teriberka i mieście Kirowsk (w obwodzie murmańskim). Potem nastąpił wyjątkowo długi okres postprodukcji. Ale czy można się temu dziwić, skoro aż pięćdziesiąt dni przeznaczono na sam montaż. Efekt był taki, że ostateczny koszt „Lewiatana” wyniósł 220 milionów rubli. Biorąc jednak pod uwagę sławę, jaką film zdobywa, jest wielce prawdopodobne, że nie tylko się zwróci, ale przyniesie również producentom zyski. W dużej mierze zdecyduje o tym popularność obrazu w ojczyźnie, gdzie na ekrany – do szerokiej dystrybucji – wejdzie dopiero 5 lutego, na trochę ponad dwa tygodnie przed rozdaniem Oscarów. Warto jednak dodać, że początkowo wcale nie dzieło Zwiagincewa miało być rosyjskim kandydatem do tej nagrody, a najnowszy film Andrieja Konczałowskiego „Białe noce listonosza Aleksieja Trapicyna” (2014).
Mistrz zdecydował się jednak zrezygnować z ubiegania się o statuetkę i tym samym ustąpił pola innym. I słusznie, bo wybrany przez blisko dwudziestoosobową komisję „Lewiatan” to obraz jeszcze lepszy od bardzo dobrych – i nagrodzonych już wcześniej Srebrnym Lwem na festiwalu w Wenecji – „Białych nocy…”. Główny bohater filmu, Wiktor Siergiejew, mieszka nad brzegiem morza na dalekiej północy kraju – w domu, w którym przed nim mieszkali jego dziad i ojciec. To jego „mała ojczyzna”, tym bardziej święta, że tam pogrzebana jest pierwsza żona Wiktora, matka nastoletniego Romy. Teraz Siergiejew żyje z dużo od siebie młodszą Lilą. Trudno jednak powiedzieć, by tworzyli szczęśliwą rodzinę. Mężczyzna nie należy do najłatwiejszych w obyciu – jest zamknięty w sobie, często sięga po kieliszek, pewnie też nie stroni od przemocy. Widać, że w życiu przeżył niejedno i niejeden raz sięgał dna. Ale mimo to jest w nim jakaś wewnętrzna siła, imperatyw, który każe mu trwać na posterunku i walczyć o swoje. Na dom i działkę Wiktora ma bowiem chętkę skorumpowany mer pobliskiego miasteczka Pribrieżny (to fikcyjna nazwa), który chce tam wybudować kompleks wypoczynkowo-rozrywkowy. Wierzy, że dzięki temu nie tylko do kasy miasta, ale również do jego kieszeni (i wszystkich szemranych udziałowców) popłynie strumień gotówki od bogatych turystów, pragnących wypoczywać wśród pięknej i surowej natury.
By jednak budowa mogła ruszyć, Siergiejew musi się wynieść. A nie chce! Stawia opór i na dodatek procesuje się z władzami miasta. Przekonany, że ze skorumpowanym układem, do którego należą także przedstawiciele lokalnego wymiaru sprawiedliwości, nie wygra w pojedynkę – wzywa pomoc. Na odsiecz przybywa mu Dmitrij Sieliezniow – przyjaciel z czasów służby wojskowej, teraz pracujący w Moskwie jako adwokat. Choć kiedyś byli być może bardzo do siebie podobni, teraz są ludźmi z zupełnie innych światów – Dima to pewny siebie bywalec salonów, doświadczony w zakulisowych rozgrywkach, w których pewnie wielokrotnie brał udział. Wie, jak trzeba rozmawiać ze sprzedajnymi urzędnikami, którzy poddają się tylko wtedy, gdy sami poczują pistolet przystawiony do głowy. Nie bierze tylko jednego pod uwagę – że na rosyjskiej prowincji panują mimo wszystko inne zasady, a pięść często jest dużo skuteczniejszą bronią niż szantaż. Jakby tego było mało, Sieliezniow wikła się w romans, którego koniec nie ma prawa być – i, na szczęście, nie jest – szczęśliwy. Zwiagincew rozgrywa historię Siergiejewa na kilku płaszczyznach, doświadczając go nie mniej okrutnie niż Bóg biblijnego Hioba.
Wiktor przechodzi przez kolejne kręgi Piekieł, które symbolizuje wyrzucony na brzeg morza szkielet potężnego morskiego potwora – tytułowego lewiatana (też zresztą zaczerpniętego ze Starego Testamentu). Nic nie jest mu oszczędzone. Spadające na niego z przerażającą regularnością ciosy przyjmuje jednak z podziwu godną cierpliwością, jakby przekonany był, że tak właśnie stać się musi, że taka jest wola Boża. Lecz przecież wszystko ma swój kres, złamać można każdego, to jedynie kwestia zastosowanych metod. Siergiejew pod wieloma względami przypomina – marzącego o utopijnym Mieście Słońca – dawnego łagiernika z „Ładunku 200” (2007) Aleksieja Bałabanowa i zapewne nie jest przypadkowym zrządzeniem losu, że w obie te postaci wciela się ten sam aktor. Zwiagincew nigdy nie stronił w swoich filmach od symboliki religijnej i nie inaczej jest w „Lewiatanie”. Ba! tu reżyser idzie krok dalej, krytykując – w postaci patronującego miejscowemu układowi mafijnemu archijereja – zaangażowanie Cerkwi Prawosławnej w nie do końca czystą działalność polityczno-biznesową. To uderzenie w sam fundament, bo przecież od czasów Włodzimierza Wielkiego, czyli od chrztu Rusi, Cerkiew jest elementem spajającym państwo, wspierającym władzę świecką – jakakolwiek by (poza komunistami) ona była.
Bunt Wiktora przeciwko merowi Pribrieżnego urasta więc do symbolu buntu wobec Boga. Nie bez powodu w jednej z rozmów z Szelewiatem duchowny przekonuje go, by „pokazał siłę”. Nie bez powodu spotkany przypadkowo w sklepie spożywczym inny zakonnik, wiejski pop, wyjaśnia Siergiejewowi przyczyny spadających na niego nieszczęść: „Na msze nie przychodzisz, nie spowiadasz się”. Słowem: nie chcesz się podporządkować! A w konsekwencji: nie ma dla ciebie miejsca wśród nas… O sile wyrazu „Lewiatana” decyduje w dużej mierze znakomite aktorstwo. Nic więc dziwnego, że Zwiagincew bardzo skrupulatnie dobierał odtwórców głównych ról. W Nikołaja Siergiejewa wcielił się, mieszkający od paru lat w Kanadzie, jak niemal zawsze fenomenalny, Aleksiej Sieriebriakow („Ładunek 200”, „Żyła sobie baba”, „PiraMMMida”); jego żonę, Lilę, zagrała – znana także z „Eleny” – Jelena Liadowa („Bęben, bębenek”, „Geograf przepił globus”), a przyjaciela z czasów wojska, teraz zaś wziętego moskiewskiego adwokata, Dmitrija Sieliezniowa, Władimir Wdowiczenkow („Taras Bulba”, „Kromow”, „Sierpień. Ósmego”).
Skorumpowany mer miasta, Wadim Szelewiat, ma z kolei twarz Romana Madianowa („Dzikie pole”, „Poddubny”), przyjaciółka Siergiejewej, Angelina Poliwanowa – Anny Ukołowej („Cud”, „Na końcu świata”, „Żyć”), natomiast jej filmowy mąż, policjant Pasza – Aleksieja Rozina („Bączek”). W ścieżce dźwiękowej „Lewiatana” Zwiagincew wykorzystał przede wszystkim instrumentalne fragmenty, skomponowanej w latach 1982-1983, opery Philipa Glassa „Echnaton”. Ta monumentalna muzyka została świetnie wpisana w obraz i razem ze zdjęciami – notabene nagrodzonymi Złotą Żabą na ubiegłorocznym Camerimage w Bydgoszczy – Michaiła Kriczmana („Milczące dusze”, „Podróż zimowa”) – tworzy integralną całość. Urzekającą i niepokojącą. Przyprawiającą o dreszcze i fascynującą. Jak biblijny lewiatan, którego widząc, zapewne potwornie byśmy się bali, ale jednocześnie nie potrafilibyśmy oderwać od niego oczu.
koniec
18 stycznia 2015

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Wspomnienia z wakacji: W blasku słońca
Marcin Knyszyński

18 X 2019

Na początku 2018 roku światem filmowego horroru wstrząsnął film „Hereditary” w reżyserii Ariego Astera. Produkcja wychodziła dość wyraźnie poza standardy gatunku i przyzwyczajenia odbiorców – nie dziwią zatem (podobnie jak w przypadku późniejszej o pół roku nowej wersji „Suspirii”) skrajne opinie. Drugi film Astera, „Midsommar”, został już przed premierą odpowiednio zaszufladkowany – to od tego gościa co zrobił „Hereditary”, pewnie będzie ostra jazda. Film wchodzi do kin na samym początku (...)

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Miłość w cieniu czerwonej gwiazdy
Sebastian Chosiński

16 X 2019

Jeszcze kilka lat wcześniej, w czasach stalinowskich, taki film, jak „A jeśli to miłość…” Julija Rajzmana, nie mógłby powstać. Radziecka młodzież miała bowiem kochać nade wszystko Partię, Ojczyznę i Josifa Wissarionowicza, a nie siebie nawzajem. Pewne oznaki takiego myślenia można zresztą dostrzec w kreacji postaci dyrektorki szkoły i nauczycielki języka niemieckiego.

więcej »

East Side Story: Latający Kiwaczek na tropie Smoczego Króla
Sebastian Chosiński

13 X 2019

Takiego zagęszczenia gwiazd zagranicznych na metr kwadratowy planu filmowego nie było chyba w rosyjskim (względnie radzieckim) kinie od czasu „Czerwonego namiotu” Michaiła Kałatozowa. Jason Flemyng, Jackie Chan, Arnold Schwarzenegger, Charles Dance, świętej pamięci Rutger Hauer (a to jeszcze wcale nie wszyscy) – uświetnili „Tajemnicę smoczej pieczęci” Olega Stiepczenki, obraz będący kontynuacją głośnego „Wija” sprzed pięciu lat.

więcej »

Polecamy

Dalekowschodnie nauki

Z filmu wyjęte:

Dalekowschodnie nauki
— Jarosław Loretz

Jubileuszowy ptak
— Jarosław Loretz

Jak w plener, to z przyjaciółmi
— Jarosław Loretz

Pamiętajcie o higienie!
— Jarosław Loretz

Dom jak malowanie
— Jarosław Loretz

Po szkielecie poznasz ich
— Jarosław Loretz

Uwaga na glizdoludzi!
— Jarosław Loretz

Rozbrykana rogacizna
— Jarosław Loretz

Polska szkoła plakatu
— Jarosław Loretz

Dlaczego sypanie soli na drogi jest złym pomysłem
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Inne recenzje

O potworach i ludziach
— Jarosław Robak

Tegoż twórcy

Co nam w kinie gra: Elena
— Sebastian Chosiński

Tajemne przejścia
— Jacek Łaszcz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.