Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 25 września 2020
w Esensji w Esensjopedii

Yi’nan Diao
‹Czarny węgiel, kruchy lód›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCzarny węgiel, kruchy lód
Tytuł oryginalny白日焰火 [Bai ri yan huo]
Dystrybutor Aurora Films
Data premiery23 stycznia 2015
ReżyseriaYi’nan Diao
ZdjęciaDong Jinsong
Scenariusz
ObsadaLun Mei Gwei, Fan Liao, Xuebing Wang, Jingchun Wang, Ailei Yu
MuzykaZi Wen
Rok produkcji2014
Kraj produkcjiChiny
Czas trwania106 min
WWW
Gatunekdramat, kryminał, thriller
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Czarny węgiel, kruchy lód
[Yi’nan Diao „Czarny węgiel, kruchy lód” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
W ten weekend do naszych kin trafił również nagrodzony Złotym Niedźwiedziem na zeszłorocznym festiwalu w Berlinie „Czarny węgiel, cienki lód”. Dwa razy już recenzowaliśmy ten film, dziś przypominamy obydwie recenzje.

Marta Bałaga, Sebastian Chosiński

Czarny węgiel, kruchy lód
[Yi’nan Diao „Czarny węgiel, kruchy lód” - recenzja]

W ten weekend do naszych kin trafił również nagrodzony Złotym Niedźwiedziem na zeszłorocznym festiwalu w Berlinie „Czarny węgiel, cienki lód”. Dwa razy już recenzowaliśmy ten film, dziś przypominamy obydwie recenzje.

Yi’nan Diao
‹Czarny węgiel, kruchy lód›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCzarny węgiel, kruchy lód
Tytuł oryginalny白日焰火 [Bai ri yan huo]
Dystrybutor Aurora Films
Data premiery23 stycznia 2015
ReżyseriaYi’nan Diao
ZdjęciaDong Jinsong
Scenariusz
ObsadaLun Mei Gwei, Fan Liao, Xuebing Wang, Jingchun Wang, Ailei Yu
MuzykaZi Wen
Rok produkcji2014
Kraj produkcjiChiny
Czas trwania106 min
WWW
Gatunekdramat, kryminał, thriller
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
W 1999 roku w małym miasteczku w północnych Chinach dochodzi do brutalnego przestępstwa; zamordowany zostaje pracownik elektrowni węglowej, a fragmenty jego ciała policja odnajduje w miejscach oddalonych od siebie o setki kilometrów. Próba przesłuchania podejrzanych kończy się tragedią – dwóch policjantów ginie, a funkcjonariusz Zhang Zili (Liao Fan) zostaje poważnie ranny.
Pięć lat później morderca uderza ponownie. Zhang, którego odniesione obrażenia zmusiły do odejścia z policji i podjęcia pracy ochroniarza w fabryce, postanawia za wszelka cenę doprowadzić do ujęcia zbrodniarza. Odkrywa, że wszystkie ofiary łączy jedno – pracująca w pralni tajemnicza kobieta (Gwei Lun Mei). Jaki sekret ukrywa?
„Black Coal, Thin Ice” to porządnie zrobiony film. Reżyser bawi się formą czerpiąc zarówno ze starego, dobrego noir, jak i amerykańskich filmów detektywistycznych. Jednak to, co z tymi nawiązaniami robi, to już zupełnie inna sprawa. Zamiast bezmyślnie naśladować znane konwencje nie oferując w zamian nic nowego, jak miało to miejsce w przypadku „Dobrego Niemca” Stevena Soderbergha, konstruuje on historię, która mogła wydarzyć się tylko tym konkretnym ludziom w tym konkretnym miejscu.
Doskonale widać to na przykładzie głównych bohaterów; mimo, że mamy tu do czynienia ze zgorzkniałym śledczym i niebezpieczną pięknością, tylko na pierwszy rzut oka przypominają oni schematyczne archetypy. Liao Fan w roli Zhanga Zili jest nieporadny, na lodowisku przypomina wręcz uczącą się chodzić sarenkę, a największym dramatem życiowym femme fatale jest to, że zniszczyła oddany do prania chemicznego skórzany płaszcz. Daleko im do Bogarta i Gardner.
Po obejrzeniu „Black Coal, Thin Ice” odnosi się czasem wrażenie, że wątek kryminalny to tak naprawdę tylko pretekst służący reżyserowi do pokazania realiów chińskiej prowincji, o których nie mamy pojęcia: „Chiny bardzo się zmieniły. Niektóre rzeczy, które dzieją się w naszym kraju wydają się nie do uwierzenia. Niektóre zabójstwa wydają się absurdalne – z drugiej jednak strony stanowią dokładne odzwierciedlenie naszej rzeczywistości. Coś, co wydaje się pozbawione znaczenia i koloru może nagle wywołać całą tęczę konsekwencji. Chciałem nakręcić film detektywistyczny, który odzwierciedlałby życie we współczesnych Chinach. Moim zamierzeniem było nie tyle rozwiązanie zagadki i odkrycie prawdy o zamieszanych w nią ludziach, ale stworzenie prawdziwej reprezentacji naszej nowej rzeczywistości” – powiedział dziennikarzom Diao Yinan.
Świat, który pokazuje jest brudny, biedny i pełen spryciarzy, którzy na widok leżącego w śniegu człowieka najpierw zapytają, czy dobrze się czuje, a potem ukradną mu motocykl. Nie jest może spektakularny, ale z pewnością ciekawszy od chińskiej propagandy.
To codzienność wypełniona małymi przekrętami i drobnymi świństewkami. Zdarza się, że ktoś kogoś bez powodu pobije, a najgorsze teorie dotyczące chińskiego jedzenia znajdują potwierdzenie na talerzu w tanich jadłodajniach. Diao Yinan ma smoliście czarne poczucie humoru, które zestawia ze scenami brutalnej przemocy – do krwawej masakry w zakładzie piękności dochodzi przypadkiem i jakby od niechcenia, a morderczym narzędziem zbrodniarza okazują się…łyżwy.
„Black Coal, Thin Ice” to niezła rozrywka, ale reżyser od początku pragnął, by okazał się on czymś głębszym: „To, co usiłuję osiągnąć, to sprowokowanie dyskusji na temat umiejętności podejmowania moralnych decyzji. Wzywam ludzi do tego, żeby byli gotowi na podjęcie zdecydowanych kroków. Kiedy uda im się to zrobić będzie to oznaczało, że są w stanie decydować – a nie ślepo podążać za rozkazami, niezdolni do kwestionowania tego, co się im mówi.”
Marta Bałaga (90%)
• • •
Film, który jest / był podwójnym zaskoczeniem. Po pierwsze: Jak dotąd, Chińczycy – w przeciwieństwie do kinematografii z Hongkongu, Korei Południowej czy Japonii, nieczęsto sięgali po czyste kino gatunkowe. Po drugie: Równie rzadko się zdarzało, aby takie kino było nagradzane Złotym Niedźwiedziem na festiwalu w Berlinie. A coś takiego miało właśnie miejsce w przypadku thrillera – względnie czarnego kryminału – „Czarny węgiel, kruchy lód”. Autorem scenariusza i reżyserem dzieła jest Diao Yi’nan (rocznik 1969), który pewną popularność zdobył swoim poprzednim obrazem, dramatem sensacyjnym „Nocny pociąg” (2007). Tym razem jednak zdecydował się spenetrować nieco inny obszar niezgłębionej ludzkiej psychiki. Akcja rozpoczyna się w 1999 roku. Przeżywający perturbacje rodzinne oficer policji Zhang (w tej roli Liao Fan, znany z dramatu wojennego „Ostatnia bitwa”) zostaje wezwany do wielkiej elektrociepłowni, gdzie na taśmociągu z węglem znaleziono ludzką rękę. W tym samym czasie także w innych zakładach na terenie prowincji dokonano podobnych makabrycznych odkryć. Dzięki znalezionemu w jednym z nich dowodowi osobistemu udaje się zidentyfikować ofiarę – to Zhijun Liang, wagowy w firmie dostarczającej węgiel. Policja szybko typuje potencjalnych sprawców, ale próba ich aresztowania, w wyniku popełnionych przez funkcjonariuszy błędów, kończy się krwawą jatką. W efekcie Zhang musi odejść ze służby. Pięć lat później były gliniarz jest już wrakiem człowieka. Pracuje jako ochroniarz w wielkim zakładzie, gdzie zresztą nie cieszy się szacunkiem. Ale jak mógłby na niego zasłużyć, skoro ciągle pije i spóźnia się do pracy?
Pewnego dnia w okolicy, w której mieszka, spotyka swego starego przyjaciela z policji. Okazuje się, że funkcjonariusze prowadzą tu obserwację, która ma związek ze sprawą sprzed pięciu lat. Dlatego też komisarz pozwala wprowadzić Zhanga w szczegóły. Osobą, którą stróże prawa namierzają, jest piękna Zhizheu Wu (gra ją, urodzona na Tajwanie, Mei Gwei Lun, nie tak dawno oglądana w „Latających mieczach ze Smoczej Bramy” Tsui Harka) – wdowa po zamordowanym w 1999 roku Liangu. To jednak dopiero wierzchołek góry lodowej; w ciągu kolejnych lat zamordowani bowiem zostali (i poćwiartowani) jeszcze dwaj inni mężczyźni w jakiś sposób związani z Wu. Nic więc dziwnego nie ma w tym, że policja podejrzewa o udział w zbrodniach kobietę. Zhang zdaje sobie tym samym sprawę, że pięć lat temu nie udało mu się ująć prawdziwych morderców, że jego przyjaciele zginęli na darmo, dlatego teraz chce doprowadzić sprawę do końca. Angażuje się więc w prywatne dochodzenie i na własną rękę stara zbliżyć do Zhizheu. W obrazie Yi’nana wszystko jest brudne, mroczne i ponure – od ulic prowincjonalnego miasta po serca ludzi. Nikt nie jest bez skazy, chociaż takimi właśnie chcielibyśmy widzieć głównych bohaterów. Reżyser bardzo udanie żongluje nastrojami; chowając najważniejsze karty w rękawie, potrafi co rusz zaskakiwać widza, odwracać do góry nogami naszą ocenę sytuację. Świetnie też prowadzi aktorów, którzy – zwłaszcza Liao Fan (nagrodzony indywidualnie na Berlinare Srebrnym Niedźwiedziem) – są wyraziści, ale niejednoznaczni. Z „Czarnego węgla…” wyłania się daleki od propagandowego, bolesny portret współczesnych Chin – kraju pogrążonego w chaosie, w którym życie ludzkie czy godność i honor drugiego człowieka nie przedstawiają większej (by nie rzec: żadnej) wartości. W którym skutecznie zacierają się granice moralne i ostatecznie trudno orzec, kto jest katem, a kto ofiarą. Wielkie kino!
Sebastian Chosiński (80%)
koniec
24 stycznia 2015

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Off Camera 2020: Stanę się groźna jak słońce
Adam Lewandowski

24 IX 2020

Jedynym polskim filmem w konkursie głównym tegorocznej, internetowej edycji festiwalu Off Camera są „Maryjki” w reżyserii Darii Woszek. Produkcję powinni zobaczyć wszyscy mówiący, że polscy twórcy wciąż skupiają się na podobnych tematach i nie podejmują większego ryzyka.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Nad pięknym i modrym… Morzem Czarnym
Sebastian Chosiński

23 IX 2020

Jako reżyser pomiędzy 1956 a 1962 rokiem nakręcił zaledwie trzy filmy pełnometrażowe, później poświęcił się już głównie scenariopisarstwu. Jeden z jego obrazów przeszedł do historii kina radzieckiego, o jednym dzisiaj już mało kto pamięta, trzeci natomiast to urokliwe połączenie melodramatu i lirycznej komedii obyczajowej. Wspominanym twórcą jest Feliks Mironier, a jego pożegnalnym reżyserskim dziełem – „Przepustka na ląd”.

więcej »

Wychowane przez wilki: Odc. 1. Nowy początek
Marcin Mroziuk

21 IX 2020

Pierwszy odcinek firmowanego przez Ridleya Scotta serialu rozpala nadzieje, że będzie to naprawdę interesujące widowisko dla wszystkich fanów science fiction. I w tym przypadku nie chodzi tylko o sam pomysł na fabułę, ale również wywierającą spore wrażenie warstwę wizualną.

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Sprzedawcy 2

Do sedna:

Kevin Smith. Sprzedawcy 2
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Jay i Cichy Bob kontratakują
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Dogma
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. W pogoni za Amy
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Szczury z supermarketu
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Transatlantyk 2014: Dzień 1
— Sebastian Chosiński

Berlinale 2014: Ostrożnie, pożądanie
— Marta Bałaga

Tegoż autora

Słowiańska dusza, amerykański szyk
— Sebastian Chosiński

Morskie opowieści w rytmie roots reggae
— Sebastian Chosiński

Po obu stronach Bałtyku
— Sebastian Chosiński

Internacjonalizm międzygalaktyczny
— Sebastian Chosiński

Gdzie diabeł nie może, tam Rotanowa pośle
— Sebastian Chosiński

„I po ch… pani robiła te badania?!”
— Sebastian Chosiński

Za siedmioma odległymi galaktykami…
— Sebastian Chosiński

W Rosji najgorzej być zakładnikiem…
— Sebastian Chosiński

Gdy Łazarze śpią, budzą się upiory
— Sebastian Chosiński

Religijni fanatycy i zblazowani zbrodniarze
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.