Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 9 grudnia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Husejn Erkenow
‹Rozkaz: zapomnieć!›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułRozkaz: zapomnieć!
Tytuł oryginalnyПриказано забыть
Data premiery31 grudnia 2014
ReżyseriaHusejn Erkenow
ZdjęciaAnatolij Pietriga
Scenariusz
ObsadaSzamchan Mitrajew, Heda Achmadowa, Roza Chajrullina, Timur Badałbejli, Roman Kuzmiczenko, Mowsar Atajew, Aleksandr Nowin, Mutalib Dawletmurzajew, Hawa Achmadowa, Raisa Giczajewa, Madina Sanajewa, Adam Bułguczow, Wsiewołod Jaszkin, Rusłan Kokanajew
Rok produkcji2014
Kraj produkcjiRosja
Czas trwania86 minut
Gatunekdramat, historyczny, wojenny
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

East Side Story: Swoi… lecz gorsi niż naziści
[Husejn Erkenow „Rozkaz: zapomnieć!” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Z nowym filmem Husejna Erkenowa, opowiadającym o prześladowaniach Czeczenów i Inguszy w czasach stalinowskich, jest pewien problem. I wcale nie dotyczy on kwestii artystycznych. „Rozkaz: zapomnieć!” nie otrzymał zgody na dystrybucję w Rosji, ale wpisuje się w antygruzińską propagandę Władimira Putina. Poza tym „zielone światło” do jego powstania zapalił Ramzan Kadyrow, wierny sojusznik Kremla na północnym Kaukazie. Niełatwo to wszystko pojąć!

Sebastian Chosiński

East Side Story: Swoi… lecz gorsi niż naziści
[Husejn Erkenow „Rozkaz: zapomnieć!” - recenzja]

Z nowym filmem Husejna Erkenowa, opowiadającym o prześladowaniach Czeczenów i Inguszy w czasach stalinowskich, jest pewien problem. I wcale nie dotyczy on kwestii artystycznych. „Rozkaz: zapomnieć!” nie otrzymał zgody na dystrybucję w Rosji, ale wpisuje się w antygruzińską propagandę Władimira Putina. Poza tym „zielone światło” do jego powstania zapalił Ramzan Kadyrow, wierny sojusznik Kremla na północnym Kaukazie. Niełatwo to wszystko pojąć!

Husejn Erkenow
‹Rozkaz: zapomnieć!›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułRozkaz: zapomnieć!
Tytuł oryginalnyПриказано забыть
Data premiery31 grudnia 2014
ReżyseriaHusejn Erkenow
ZdjęciaAnatolij Pietriga
Scenariusz
ObsadaSzamchan Mitrajew, Heda Achmadowa, Roza Chajrullina, Timur Badałbejli, Roman Kuzmiczenko, Mowsar Atajew, Aleksandr Nowin, Mutalib Dawletmurzajew, Hawa Achmadowa, Raisa Giczajewa, Madina Sanajewa, Adam Bułguczow, Wsiewołod Jaszkin, Rusłan Kokanajew
Rok produkcji2014
Kraj produkcjiRosja
Czas trwania86 minut
Gatunekdramat, historyczny, wojenny
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Kto choć raz oglądał, nakręcony przed trzema dekadami, wstrząsający dramat wojenny Elema Klimowa „Idź i patrz”, ten nigdy nie zapomni sceny finałowej, w której hitlerowcy (wraz z radzieckimi kolaborantami) żywcem palą w stodole mieszkańców jednej z białoruskich wsi. Film oparty został na powieści Alesia Adamowicza – w Polsce wydanej pod tytułem „Narodzona w płomieniach” – który z kolei przedstawił prawdziwe wydarzenia, do jakich doszło 22 marca 1943 roku w Chatyniu (już po wojnie tragedia ta była zresztą wykorzystywana przez władze Kraju Rad do szerzenia dezinformacji w sprawie innej zbrodni wojennej, tym razem popełnionej na rozkaz Kremla przez funkcjonariuszy NKWD – katyńskiej). Jak się okazało, rozprawianie się w ten sposób z wrogami nie było jednak tylko domeną nazistów. Niespełna rok później – 27 lutego 1944 roku – podobnego bestialstwa dopuścili się enkawudziści, paląc żywcem być może nawet siedmiuset ludzi w aule Chajbach w rejonie gałanczożskim, będącym wówczas częścią, istniejącej oficjalnie od połowy lat 30. XX wieku, Czeczeńsko-Inguskiej Autonomicznej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej. Ofiarami padli właśnie Czeczeni i Ingusze, których Stalin pragnął ukarać za rzeczywistą bądź domniemaną współpracę z Niemcami. Prawdą jest, że wielu przedstawicieli narodów kaukaskich czekało Wehrmachtu jak wybawienia; na północnym Kaukazie – przynajmniej na obszarach, dokąd dotarła armia nazistowska – widziano w nich wyzwolicieli od zbrodniczego, ateistycznego komunizmu. O tym w filmie Husejna Erkenowa mowy jednak nie ma. I jest to zaledwie jedno z wielu przemilczeń lub przekłamań, jakiego dopuścił się reżyser.
Erkenow to w Rosji postać kontrowersyjna. Urodził się w 1960 roku w stolicy Uzbekistanu, Taszkiencie. Jako osiemnastolatek ukończył szkołę muzyczną we Lwowie, po czym przez rok pracował w domu kultury na ukraińskiej prowincji. Potem trafił do Swierdłowska (dzisiejszego Jekaterynburga) na Uralu, gdzie związał się z regionalną telewizją. Jednocześnie też rozpoczął studia na wydziale reżyserskim stołecznego Wszechzwiązkowego Państwowego Instytutu Kinematografii (WGIK); dyplom zdobył w 1988 roku. Jako pracę zaliczeniową przedstawił krótkometrażówkę „Kolka”. Dwa lata później zrealizował swój debiut kinowy – dramat społeczny, przedstawiający w naturalistyczny (bliski stylistyce „czornuchy”) sposób relacje panujące w Armii Radzieckiej, „Sto dni do rozkazu”. Później nakręcił „Chłód” (1991) – dzieło tematycznie bardzo zbliżone do „Rozkaz: zapomnieć!”, opowiadające bowiem o przeprowadzonej na rozkaz Stalina w 1943 roku deportacji turkojęzycznych narodów Kaukazu północnego. Zdobył za nie rok później Kryształowego Globusa na festiwalu w Karlowych Warach. Kolejne filmy Erkenowa, chociaż reżyser unikał tematów błahych, nie robiły już takiego wrażenia. „Nie strzelajcie do pasażera” (1993), „Czarny mecz” (2002), „Uwielbiam cię…” (2005) oraz „Wspiąć się na Księżyc” (2010) przeszły bez echa. Może więc dlatego Uzbek zdecydował się wreszcie po latach zrealizować dzieło, które byłoby głośno komentowane, wzbudziłoby kontrowersje i wstrząsnęło sumieniami.
Przygotowując się ćwierć wieku temu do nakręcenia „Chłodu”, Erkenow musiał słyszeć także o tragedii, jaka spotkała Czeczenów i Inguszy. I nie chodzi tu tylko o fakt ich deportacji do Kazachstanu, Kirgistanu i na Syberię, ale również o masowy mord w Chajbachu. Po raz pierwszy bowiem w Związku Radzieckim wydarzenie to, przez ponad czterdzieści lat utrzymywane w absolutnej tajemnicy, opisane zostało w 1989 roku przez dziennikarza Saida Bikojewa, który oparł się między innymi na relacjach Dzijaudina Malsagowa – prawnika, historyka, obrońcy praw człowieka, który w czasach Nikity Chruszczowa spędził pięć lat w więzieniu za „działalność antyradziecką”. Innym świadkiem zbrodni był Mumadi Elgakajew, który w 1944 roku miał osiem lat. Gdy pod koniec października przed trzema laty w Czeczenii ruszyły zdjęcia do „Rozkaz: zapomnieć!”, Elgakajew żył jeszcze i pełnił nawet rolę konsultanta; niestety, zaledwie przez kilka dni, ponieważ zmarł 6 listopada (w wieku 76 lat). Film realizowano w Groznym i jego okolicach, a pomocą artystom służył szef Republiki Czeczeńskiej (a niegdyś jej „niepodległy” prezydent) Ramzan Kadyrow. Biorąc pod uwagę jego serwilizm wobec Władimira Putina, trudno podejrzewać, by wyraził on zgodę na coś, co mogłoby nie spodobać się Rosji. Ba! gotowy już obraz pokazano nawet 21 czerwca ubiegłego roku na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Moskwie; w ślad za tym jednak Ministerstwo Kultury Federacji Rosyjskiej zakazało dystrybucji dzieła Erkenowa, powołując się na jego „antyrosyjski charakter” i „podżeganie do waśni na tle etnicznym”. Pytanie tylko, czy na pewno o to chodziło? Czy bardziej bolesne dla Kremla nie byłoby mimo wszystko narzucające się automatycznie porównanie funkcjonariuszy NKWD z nazistami z „Idź i patrz”>?
Akcja filmu rozpoczyna się współcześnie. Mieszkająca w Groznym stara Seda wraz z synem i wnukiem Dedim wyjeżdża miasta, aby odnaleźć położony w górach cmentarz z czasów drugiej wojny światowej, na którym pochowany jest jej ukochany mąż Daud. Chłopca, analizującego napisy na nagrobku, intryguje jedna sprawa – dlaczego podane są dwie daty śmierci? I wtedy babcia zaczyna snuć swoją opowieść, cofając się w czasie o kilkadziesiąt lat. Widzowie wraz z nią zostają przeniesieni do roku 1943. Wciąż jeszcze istnieje wtedy Czeczeńsko-Inguska Autonomiczna Socjalistyczna Republika Radziecka. Oba narody żyją obok siebie i nawet sprawujący nad nimi pieczę komuniści nie wydają się tacy straszni. Aby pogłębić to wrażenie, Erkenow rozpoczyna właściwy wątek dzieła od scen sielankowych. Mieszkańcy aułu bawią się, tańcząc i śpiewając; w czasie tej zabawy młodziutka Seda zwraca uwagę na przystojnego Dauda. Jakby w ogóle nie było wojny. Jakby Niemcy nie zbliżali się do Kaukazu. Ale to tylko pozór. Pochodzący z miejscowych oficer NKWD Kasym wyrzuca swemu znajomemu, kierującemu kołchozem Idrisowi, że kiedy cały kraj ponosi trudy odpierania hitlerowskiego najeźdźcy, wielu Czeczenów trudni się bandytyzmem, nie chce oddawać żywności, ucieka w góry, by nie zostać wcielonym do Armii Czerwonej. Idris stara się ich tłumaczyć – sięga po argumenty, że czasy są ciężkie, a czymś przecież trzeba wyżywić swoich najbliższych.
Te wyjaśnienia nie przekonują jednak Kasyma, który regularnie pisuje do swoich zwierzchników donosy na sąsiadów, oskarżając ich o antyradziecką działalność. W efekcie w aule pojawiają się enkawudziści, którzy aresztują syna starej Rajchan, Dauda. I choć później udaje mu się uwolnić i zbiec w góry, jego zatrzymanie staje się zaczątkiem dramatycznych wydarzeń. W mieszkańcach okolicznych wiosek narasta bowiem niezgoda na metody, jakie stosuje wobec nich władza. Ta zaś, chcąc rozwiązać problem, sięga po coraz drastyczniejsze sposoby. Aż w końcu stosuje ten ostateczny – zimą 1944 roku towarzysz Stalin wydaje rozkaz deportacji Czeczenów i Inguszy. Na północny Kaukaz trafia generał Gwisziani, który nie waha się przed użyciem broni i karaniem śmiercią nieposłusznych. Zaczyna się jatka, której niemymi świadkami są ukrywający się Daud i Seda, która krótko po jego ucieczce dołączyła do niego. Trzeba przyznać, że Erkenow przedstawia bestialstwo enkawudzistów bez niedomówień; większość z funkcjonariuszy – jakby dla równowagi, reżyser pokazuje bowiem również takich, którzy mają wątpliwości i kierują się odruchami serca – to nawet nie ludzie, ale bestie w ludzkiej skórze. Zabijanie sprawia im przyjemność. Niczym nie różnią się w tym od nazistów masowo mordujących Żydów czy Romów. Pod tym względem Uzbek poszedł jeszcze dalej niż chociażby Achtem Seitabłajew w swojej „Chajtarmie” (2013), obrazie nakręconym jeszcze przed aneksją Krymu przez Rosję, a przedstawiającym przeprowadzoną w maju 1944 roku (a więc krótko po akcji w Czeczenii i Inguszetii) – również na rozkaz Stalina – deportację Tatarów krymskich. Co ciekawe, Seitabłajew – potomek przesiedlonych Tatarów – podobnie jak Erkenow, także przyszedł na świat w Uzbekistanie, w miejscowości położonej niespełna dwadzieścia kilometrów od Taszkientu.
Kilka ciekawych informacji znalazło się w napisach na zakończenie filmu. Przypomniano, że za przeprowadzenie całej operacji odpowiedzialny był pochodzący z Gruzji generał NKWD Micheil Gwisziani (sprowadzony w tym celu aż z dalekowschodniego Kraju Nadmorskiego), który wraz ze swoimi najbliższymi współpracownikami został za to, co miało miejsce w Czeczenii, odpowiednio nagrodzony (owszem, w 1944 roku otrzymał on zarówno Order Suworow II stopnia oraz Order Czerwonej Gwiazdy). Później jednak dodano, że nie poniósł on żadnych konsekwencji za mord w Chajbachu (co już nie jest do końca prawdą) oraz że w stopniu generalskim dożył w ojczyźnie osiemdziesięciu dwóch lat, co sugerowałoby, że przez nikogo nie niepokojony zmarł w drugiej połowie lat 80. XX wieku (a to jest już mniej lub bardziej świadomym i perfidnym kłamstwem, mającym prawdopodobnie uderzyć rykoszetem we władze Gruzji). Jaka jest zatem prawda dotycząca generała? Otóż trzy miesiące po śmierci Stalina i tuż po aresztowaniu Ławrientija Berii, w czerwcu 1953 roku Gwisziani został pozbawiony funkcji w aparacie bezpieczeństwa; rok później natomiast odebrano mu prawo do posługiwania się tytułem generalskim. Wyjechał wówczas do Gruzji, gdzie przez następne lata pracował – jako ekonomista – na mniej eksponowanych stanowiskach we władzach republiki. Zmarł w Tbilisi we wrześniu 1966 roku, co oznacza, że w chwili śmierci miał niespełna 62 lata. Na pewno nie został za życia osądzony za to, co zrobił w lutym 1944 roku.
Winą obarczono go dopiero w epoce pierestrojki; wtedy specjalnie powołana komisja uznała Gwiszianiego odpowiedzialnym za zbrodnię ludobójstwa. Ba! ponoć za zgodą prezydenta Gruzji Zwiada Gamsachurdii (co oznacza, że musiało się to dziać między końcem maja 1991 a początkiem stycznia 1992 roku) planowano nawet porwanie eksgenerała do Czeczenii. I dopiero wówczas dowiedziano się, że ten już nie żyje. Husejn Erkenow zrealizował swoje dzieło w wytwórni „Grozny-film” imienia szejka Mansura (żyjącego w XVIII wieku bohatera narodowego Czeczenii z okresu walk przeciwko carskiej Rosji). Budżet, jak można się domyślać, był niewielki, z tego też powodu na planie nie pojawiły się żadne gwiazdy. Dla Szamchana Mitrajewa (filmowy Daud), Hedy Achmadowej (Seda) i Mowsara Atajewa (przewodniczący rady kołchozowej Idris) występ w „Rozkaz: zapomnieć!” był ekranowym debiutem. Większe doświadczenie z całej ekipy mieli w zasadzie jedynie trzej artyści: grający szefa lokalnego NKWD Kasyma – Roman Kuzmiczenko (pojawiający się głównie w serialach i filmach telewizyjnych), wcielający się w generała Gwiszianiego – Gruzin z pochodzenia, aktor moskiewskiego Teatru na Tagance, Timur Badałbejli („Heroina”) oraz Tatarka Roza Chajrullina („Suchodoły”, „Orda”), która użyczyła swej twarzy starej Rajchan.
Scenariusz filmu napisali jego dwaj producenci – debiutujący na tym polu Rusłan Kokanajew i Sułtan Zaurbekow – a nie, jak miało to miejsce przy okazji wszystkich wcześniejszych obrazów Erkenowa, sam reżyser. I to prawdopodobnie w dużej mierze zdecydowało o artystycznym niepowodzeniu. Fabuła jest bowiem pełna luk i niekonsekwencji; sprawia raczej wrażenie luźnych wątków powiązanych na siłę; brakuje przyczynowo-skutkowego splotu wydarzeń. Nawet motyw rodzącej się miłości Sedy i Dauda został potraktowany bardzo zdawkowo. Mimo wagi tematu, Erkenow – mający przecież prawie trzydziestoletnie doświadczenie w branży – potraktował go jak stawiający w niej dopiero pierwsze kroki młody inscenizator. I nie wszystko da się wytłumaczyć brakiem środków finansowych czy możliwości technicznych, jakie daje na przykład współpraca z „Mosfilmem” bądź „Lenfilmem”, czyli studiami, które – oczywiście nie za darmo – bardzo często wspierają produkcje niezależne. Udało się za to Erkenowowi pozyskać do współpracy cenionych operatora i kompozytora. Za zdjęcia odpowiada Ukrainiec Anatolij Pietriga, znany z takich obrazów, jak dramat kryminalny „Siódmy dzień” (2006) Kachy Kikabidzego, wojenny „Apostoł” (2008) Jurija Moroza i Nikołaja Lebiediewa oraz oparty na powieści Borisa Akunina miniserial kryminalny „Pelagia i biały buldog” (2009) Moroza. Z kolei pełna patetycznych brzmień ścieżka dźwiękowa wyszła spod ręki moskwianina Władimira Daszkiewicza, kojarzonego głównie z dzieł Igora Masliennikowa („Przygody Sherlocka Holmesa i doktora Watsona”, 1979-1986), Władimira Bortki („Psie serce”, 1988; „Morderczy Afganistan”, 1991) oraz Stanisława Goworuchina („Strzelec woroszyłowski”, 1999).
koniec
26 lipca 2015

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

East Side Story: Rosyjscy „chłopcy z ferajny”
Sebastian Chosiński

8 XII 2019

W ubiegłym tygodniu „Byk” – debiutancki film Borisa Akopowa – do licznych nagród zdobytych już wcześniej dołożył dwa kolejne laury. Tym razem wywalczone na warszawskim Festiwalu Filmów Rosyjskich „Sputnik nad Polską” – nagrodę jury oraz nagrodę publiczności. Czy zasłużenie? Ci, którzy cenią kino gangsterskie w stylu „Psów” Władysława Pasikowskiego, nie będą mieli najmniejszych wątpliwości, że tak.

więcej »

Krótko o filmach: Rodowe dziedzictwo
Jarosław Loretz

7 XII 2019

Wiele filmów może zabić zła klasyfikacja. Jednym z nich jest promowane jako horror „Uciszyć zło”.

więcej »

Do sedna: Darren Aronofsky. Noe: Wybrany przez Boga
Marcin Knyszyński

7 XII 2019

Pomysł nakręcenia filmu wykorzystującego motywy biblijne chodził po głowie Darrena Aronofsky’ego już od czasu „Requiem dla snu”. Rzecz o potopie i budowie Arki, ta „jedna z najstarszych opowieści w historii ludzkości”, pojawiła się w kinach w roku 2014 – i wzbudziła kontrowersje, podobnie jak wszystkie wcześniejsze filmy reżysera.

więcej »

Polecamy

Darren Aronofsky. Noe: Wybrany przez Boga

Do sedna:

Darren Aronofsky. Noe: Wybrany przez Boga
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Czarny łabędź.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Zapaśnik.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Źródło
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Requiem dla snu
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Pi
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.