Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 lutego 2020
w Esensji w Esensjopedii
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup

Esensja ogląda: Sierpień 2015 (2)
[ - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Niemal rzutem na taśmę - druga edycja sierpniowego "Esensja ogląda". Tym razem nasi redaktorzy dzielą się wrażeniami z nowego Allena i dwóch bardzo przeciętnych propozycji z kina domowego.

Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

Esensja ogląda: Sierpień 2015 (2)
[ - recenzja]

Niemal rzutem na taśmę - druga edycja sierpniowego "Esensja ogląda". Tym razem nasi redaktorzy dzielą się wrażeniami z nowego Allena i dwóch bardzo przeciętnych propozycji z kina domowego.
Kino
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Nieracjonalny mężczyzna
(2015, reż. Woody Allen)
Marcin Mroziuk [70%]
Najnowsza wariacja Woody′ego Allena na temat „Zbrodni i kary” niestety budzi ambiwalentne odczucia. W „Nieracjonalnym mężczyźnie” niewątpliwie możemy bowiem liczyć na błyskotliwe dialogi i ciekawe kreacje aktorskie – w szczególności naszą uwagę przykuwają: Joaquin Phoenix jako przeżywający kryzys wykładowca filozofii, który w niecodzienny sposób postanawia wziąć sprawy w swoje ręce, oraz Emma Stone w roli zafascynowanej nim i pełnej uroku studentki. Możemy również z zainteresowaniem obserwować nieco pokręcone (jak zwykle u Woody′ego Allena) relacje damsko-męskie, ale jak na komedię twórcy „Tajemnicy morderstwa na Manhattanie” jego najnowszy film jest zdecydowanie za mało śmieszny. „Nieracjonalny mężczyźnie” tym bardziej nie sprawdza się jako thriller, bo wprawdzie idea zbrodni doskonałej odgrywa istotną rolę w jego fabule, jednak reżyser nawet nie próbował stworzyć tutaj odpowiedniego napięcia. W dodatku – mimo przywołanych w filmie nazwisk wielkich filozofów – bolesna prawda jest taka, że Woody Allen nie ma tym razem niczego odkrywczego do powiedzenia. Oczywiście nie znaczy to jeszcze, że obrazu tego nie można obejrzeć z przyjemnością – tyle tylko że zapomina się o nim wkrótce po wyjściu z kina.
DVD / BD
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Uśpieni
(2014, reż. John Pogue)
Jarosław Loretz [30%]
„Uśpieni” to bardzo podstępny horror. Mizdrzy się do widza nie aż tak niskim budżetem (4 miliony dolarów), dość porządnymi zdjęciami (a przynajmniej tak wynikało z reklam) i umiarkowanie oryginalną tematyką (kontakt z bytem nadprzyrodzonym). Ale gdy w końcu zwabiony przed ekran widz rozpocznie seans, okazuje się, że wszystko jest nie tak.
Budżet o niczym nie świadczy, bo w rzeczywistości „Uśpieni” są czymś w rodzaju troszkę porządniej zrealizowanego found footage, próbującego weprzeć widzowi, że pokazywane zdarzenia zostały oparte na faktach. Na jakich? Tego w sumie nikt nie potrafi powiedzieć. Zdjęcia też nie są zbyt dobre. Kręcone na ogół z ręki, rozchwiane, wręcz fatalne, gdy dochodzi w końcu do jakiejś żywszej sceny. Wówczas w ogóle już nie wiadomo, na co się patrzy, bo oczywiście akurat w tym momencie kamera podskakuje albo zaczyna tańczyć jak opętana. Również i tematyka „Uśpionych” okazuje się być tuzinkowa, bo ów nadprzyrodzony byt siedzący w dziewczynie będącej obiektem eksperymentu zachowuje się jak ordynarny, oklepany duch, mimo że w sumie żadnym duchem nie jest.
Jak do tego dodać rozjeżdżającą się dramaturgię, praktycznie zerową psychologię postaci (przynajmniej dwie osoby ze szczupłej przecież, liczącej jedynie sześć sztuk obsady, są czysto anonimowe) i wkurzające oparcie akcentów grozy wyłącznie na sztampowych łupnięciach dźwięku – przy czym każde potknięcie postaci, każde strącenie talerza jest nagrane znacznie głośniej niż cała ścieżka dźwiękowa – wtedy uzyska się pełny obraz tej tandety. Finalną ocenę podnosi trochę ostatni kwadrans filmu, w którym twórcy upchnęli bodaj 90% istotnych elementów fabuły, ale dla samego zakończenia, które i tak nie wzbudza przesadnego zachwytu, nie warto przedzierać się przez godzinę nudnej nijakości…
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Zbuntowana
(2015, reż. Robert Schwentke)
Jarosław Loretz [20%]
Szorowania po dnie ciąg dalszy. Druga odsłona tandetnej młodzieżowej antyutopii nie wali może już tak mocno po oczach idiotycznymi pomysłami na konstrukcję świata (choć – z drugiej strony – nie daje też o nich zapomnieć), ale w ramach „rekompensaty” dorzuca kretynizmy innej maści. Radośni rolnicy z Serdeczności żyją w słodkiej sielance (podczas wizyty na stołówce nie biorą z blatu talerza, ale dostają go od młodego człowieka, który za każdym razem radośnie mówi „Idź w szczęściu"; pól ornych w ogóle nie widać; w użyciu są wózki ręczne i konie, ale tu i ówdzie stoją nowoczesne traktory), pociągi zaopatrujące miasto w żywność jeżdżą tak naprawdę zupełnie puste (może 30% wnętrza wagonów jest zapełnione), władze miasta absolutnie nie panują nad bezkastowymi mieszkańcami (ba! nawet nie wiedzą, gdzie się tacy lęgną), a ludzkie życie jest funta kłaków warte, mimo że społeczność Chicago aż tak liczna to znowu nie jest.
A to przecież nie wszystko. Podczas seansu pojawiają się bowiem wątpliwości bardziej kardynalnej natury. Skąd na przykład miasto bierze wodę, skoro z całej rzeki zostały ze dwie czy trzy kałuże? Skąd po dwustu latach odcięcia od świata wzięło się paliwo do transporterów? Gdzie są jakiekolwiek sprawne fabryki, które zdolne by były produkować zmyślne, niezwykle precyzyjne chipy, różne elektroniczne gadżety, a choćby i szyby, tak seryjnie niszczone w trakcie filmu? Przecież Chicago nie leży ani na złożach ropy naftowej, ani węgla, ani rud metali nieżelaznych?
Jednak nawet jeśli przymknąć na te babole oko i uznać, że film został skierowany do tej głupszej, młodszej części widowni, która notabene chyba była nim mimo wszystko zachwycona (prawie 300 milionów dolarów wpływu, średnia na serwisach 6.5), to zostaje sztampowa, często pretekstowa akcja, w której notorycznie ktoś kogoś w ostatniej chwili ratuje, a żadnej osobie prawej czy niewinnej – oczywiście takiej, która jest istotna dla fabuły – najmniejsza krzywda stać się nie może. Jeden jedyny plus tego filmu, to trzymające przy ekranie efekty specjalne oraz otwarta końcówka, sprytnie zachęcająca do obejrzenia części trzeciej. Części, która może będzie miała szansę być najlepsza z całej serii, skoro system kast nie będzie w niej już grał najważniejszej roli.
koniec
29 sierpnia 2015

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Klasyka kina radzieckiego: Ludzie na kutrze, a kuter w wodzie
Sebastian Chosiński

19 II 2020

W tym samym 1972 roku w Związku Radzieckim przeniesiono na ekran dwa dzieła prozatorskie Borisa Wasiljewa – debiutancką nowelę „Kuter Iwana” oraz późniejszą o dwanaście lat powieść „Tak tu cicho o zmierzchu”. Drugi film zyskał wielką sławę na całym świecie, pierwszy natomiast – na długi czas powędrował na półkę. Był po prostu zbyt pesymistyczny i obyczajowo odważny.

więcej »

Mmm? Eee… Ach!
Agnieszka ‘Achika’ Szady

17 II 2020

Post-apo w wersji psio-kociej? Z miasta zniknęli wszyscy ludzie i domowe pupilki muszą sobie radzić same. Zdobycie pożywienia nie nastręcza wielkich problemów (kiedy już przedostaną się do wnętrza centrum handlowego), gorzej, że pościg – i to z kilku różnych stron – ciągle następuje im na pięty.

więcej »

East Side Story: Nie dzieje się nic, a wydarza tak wiele
Sebastian Chosiński

16 II 2020

„Pewnego razu w Trubczewsku” Łarisy Sadiłowej to dzieło z gatunku tych, w których dzieje się niewiele, ale wydarza tak dużo. Nostalgiczny melodramat opowiada o spóźnionej i nie do końca spełnionej miłości dwojga ludzi, którzy znają się od lat, ponieważ mieszkają po sąsiedzku. Problem w tym, że oboje mają rodziny – współmałżonków i dzieci.

więcej »

Polecamy

Alejandro González Iñárritu. Babel.

Do sedna:

Alejandro González Iñárritu. Babel.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. 21 gramów.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Amores perros.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky „mother!”
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Noe: Wybrany przez Boga
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Czarny łabędź.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Zapaśnik.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Źródło
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Requiem dla snu
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Pi
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Nic już nie gra
— Grzegorz Fortuna

Z tego cyklu

Marzec 2018 (2)
— Sebastian Chosiński, Grzegorz Fortuna, Krzysztof Spór, Konrad Wągrowski

Marzec 2018 (1)
— Piotr Dobry, Marcin Mroziuk, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Luty 2018 (2)
— Jarosław Loretz, Anna Nieznaj, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Luty 2018 (1)
— Marcin Mroziuk, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Styczeń 2018 (1)
— Jarosław Loretz

Grudzień 2017 (4)
— Konrad Wągrowski

Grudzień 2017 (3)
— Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski

Grudzień 2017 (2)
— Sebastian Chosiński

Grudzień 2017 (1)
— Piotr Dobry, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

Listopad 2017 (3)
— Jarosław Loretz, Kamil Witek

Tegoż autora

Z filmu wyjęte: Zupa z wkładką
— Jarosław Loretz

Mała Esensja: Nie tylko aria z kurantem
— Marcin Mroziuk

Z filmu wyjęte: (Nie)życie toczy się dalej
— Jarosław Loretz

Siódma dusza po kisielu
— Jarosław Loretz

Z filmu wyjęte: Planowanie na szybko
— Jarosław Loretz

Zapiski wybrane
— Marcin Mroziuk

Fundacje, trusty i zwykłe przekręty
— Marcin Mroziuk

Wąż zwany Hydrą
— Jarosław Loretz

Z filmu wyjęte: Obcy po taniości
— Jarosław Loretz

Czarne chmury nad klasztorem
— Marcin Mroziuk

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.