Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 10 grudnia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Adilchan Jerżanow
‹Үкілі кәмшат /Ukkili kamshat/›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułҮкілі кәмшат /Ukkili kamshat/
Tytuł oryginalny [Ukkili kamshat]
ReżyseriaAdilchan Jerżanow
ZdjęciaYerkinbek Ptyraliyev
Scenariusz
ObsadaYerbolat Yerzhan, Aidyn Sakhaman, Aliya Zainalova, Bauyrzhan Kaptagai, Nurbek Mukushev
MuzykaAndrei Dubodelov, Mikhail Sokolov, Alexander Sukharev
Rok produkcji2014
Kraj produkcjiKazachstan
Czas trwania100 min
Gatunekdramat
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Transatlantyk 2015: Dzień 6
[Adilchan Jerżanow „Үкілі кәмшат /Ukkili kamshat/”, Denis Villeneuve „Wróg”, Jacques Audiard „Imigranci” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Kolejny dzień na Transatlantyku i znów pakiet trzech recenzji – „Właściciele”, „Wróg” i „Dheepan”.

Sebastian Chosiński

Transatlantyk 2015: Dzień 6
[Adilchan Jerżanow „Үкілі кәмшат /Ukkili kamshat/”, Denis Villeneuve „Wróg”, Jacques Audiard „Imigranci” - recenzja]

Kolejny dzień na Transatlantyku i znów pakiet trzech recenzji – „Właściciele”, „Wróg” i „Dheepan”.

Adilchan Jerżanow
‹Үкілі кәмшат /Ukkili kamshat/›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułҮкілі кәмшат /Ukkili kamshat/
Tytuł oryginalny [Ukkili kamshat]
ReżyseriaAdilchan Jerżanow
ZdjęciaYerkinbek Ptyraliyev
Scenariusz
ObsadaYerbolat Yerzhan, Aidyn Sakhaman, Aliya Zainalova, Bauyrzhan Kaptagai, Nurbek Mukushev
MuzykaAndrei Dubodelov, Mikhail Sokolov, Alexander Sukharev
Rok produkcji2014
Kraj produkcjiKazachstan
Czas trwania100 min
Gatunekdramat
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Właściciele
(Үкілі кәмшат / Ukkili kamshat, 2014, reż. Adilchan Jerżanow)
Kazachski film znany jest już w Polsce. Po raz pierwszy pokazywano go podczas ubiegłorocznego Warsaw Film Festival, gdzie zresztą otrzymał nagrodę Free Spirits. Czy słusznie – trudno stwierdzić, nie wiedząc, jak jurorzy ocenili inne brane pod uwagę do tego lauru obrazy. W oderwaniu od kontekstu „Właściciele” nie robią jednak najlepszego wrażenia, choć – wbrew pozorom – nie są też filmem złym. To trzecie pełnometrażowe dzieło urodzonego w 1982 roku Adilchana Jerżanowa, do którego scenariusz napisał on sam do spółki z Holendrem Roelofem Janem Minneboo. Swoją drogą ciekawe byłoby dowiedzieć się, jaki konkretnie był wkład artysty z kraju tulipanów w opowiedzianą historię, bo sam film jest tak daleki od mentalności przeciętnego Europejczyka, że może zaskakiwać sam fakt, że dołożył on choćby cegiełkę do budowy tego domu. To historia rodziny po przejściach, która po dziesięciu latach wraca do rodzinnej wioski, aby osiąść w starej, rozpadającej się chałupie odziedziczonej po matce. Głową rodu jest dwudziestopięcioletni John (w tej roli Ajdyn Sachman), który nie tak dawno opuścił więzienie, a towarzyszą mu młodszy brat Jerboł (gra go Jerbołat Jerżan) oraz mniej więcej dziesięcioletnia, chorująca na epilepsję, siostrzyczka Alija (Alija Zanałowa).
Co Jerboł i Alija robili wcześniej, kiedy John odsiadywał wyrok – nie wiadomo. Dlaczego dopiero teraz postanowili wrócić do domu matki – również. Scenarzyści nieszczególnie dbają o zarysowanie tła wydarzeń, interesuje ich raczej to, co dzieje się tu i teraz, bez oglądania się w przeszłość. Rodzeństwo zajmuje więc ruderę, ale kiedy szykuje się do nocy, pojawiają się nieproszeni goście – to stary Żuba (Bauyrżan Kaptagaj) i jego synowie. Każą Johnowi wynosić się, bo oni tu mieszkają, a kiedy ten odmawia – biją go. Następnego dnia były więzień idzie na posterunek policji i składa doniesienie naczelnikowi (Nurbek Mukuszew); ten zaś wraz ze swoim pomocnikiem pomagają odnaleźć Żubę. I w tym momencie dzieje się coś nieoczekiwanego – obaj funkcjonariusze, zamiast wyegzekwować prawo, odwracają się i odchodzą, kiedy starzec i jego krewni po raz kolejny rzucają się na Johna i towarzyszącego mu Jerboła. Takie panują tu prawa. Sprawiedliwości nie ma za grosz. I o tym właśnie jest film Adilchana Jerżanowa – bezprawiu i niesprawiedliwości, które mają swoje korzenie w biedzie i społecznym wykluczeniu. Żuba nie ukrywa bowiem, że kiedyś (czyli w czasach Związku Radzieckiego) żyło mu się znacznie lepiej, wszystko było poukładane, a potem nadeszło nowe pokolenie i rozkradli, co tylko się dało.
Być może właśnie ostrza tej krytyki społecznej i politycznej przestraszył się ostatecznie Jerżanow (pamiętajmy, że kraj rządzony przez prezydenta Nursułtana Nazarbajewa nie spełnia kryteriów demokratyczności) i dlatego postanowił nieco je stępić, przydając filmowi cech okrutnej, surrealistycznej baśni. Poza trojgiem głównych bohaterów wszyscy pozostali zachowują się jak w malignie. W najlepszym wypadku, bo w najgorszym są po prostu idiotami, wiejskimi głupkami, którzy niewiele rozumieją z otaczającej ich rzeczywistości. Nigdzie nie pracują, jedynie słuchają muzyki i… tańczą. Można odnieść wrażenie, że taniec jest dla nich lekiem na całe zło, sposobem na oderwanie się od problemów codzienności. Które – i to najsmutniejsza konstatacja płynąca z „Właścicieli” – zdają się być nierozwiązywalne. Kto lubi takie niecodzienne, niebanalne filmowe historie, będzie dziełem Jerżanowa zauroczony, pozostali – nawet wielbiciele kinematografii kazachskiej – mogą mieć problem, aby wytrwać do końca.

Denis Villeneuve
‹Wróg›

EKSTRAKT:40%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWróg
Tytuł oryginalnyEnemy
Dystrybutor M2 Films
Data premiery15 sierpnia 2014
ReżyseriaDenis Villeneuve
ZdjęciaNicolas Bolduc
Scenariusz
ObsadaJake Gyllenhaal, Mélanie Laurent, Isabella Rossellini, Sarah Gadon, Stephen R. Hart, Jane Moffat, Joshua Peace, Kiran Friesen
MuzykaDanny Bensi, Saunder Jurriaans
Rok produkcji2013
Kraj produkcjiHiszpania, Kanada
Czas trwania90 min
Gatunekdramat, thriller
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Wróg
(2013, reż. Denis Villeneuve)
Można do tego dorabiać ideologię, doszukiwać się drugich, trzecich, a może nawet czwartych den, ale w niczym nie zmieni to faktu, że ten film kanadyjskiemu reżyserowi – znanemu z całkiem niezłych dramatów „Pogorzelisko” (2010) oraz „Labirynt” (2013) – zwyczajnie nie wyszedł. Momentami jest atrakcyjny wizualnie i dźwiękowo, ale są to rzadkie chwile. Rozczarowanie zaś pogłębia bijące z ekranu wrażenie chaosu, jakby sam Denis Villeneuve do końca nie wiedział, o czym chce opowiedzieć. Szkoda jest zaś tym większa, że sięgnął po niezły tekst literacki – wydaną w 2002 roku powieść „Podwojenie” autorstwa portugalskiego zdobywcy literackiego Nobla (1998) José Saramago. Są jednak książki, które na ekran nie powinny być przenoszone, które stwarzają swoim adaptatorom tyle kłopotów, że niekiedy lepiej ze swoich ambicji zrezygnować. Z drugiej strony nie brakuje też jednak w historii kinematografii przykładów udanych ekranizacji dzieł uważanych za niefilmowe. Kiedy przed laty David Cronenberg (też zresztą Kanadyjczyk, choć dla odmiany pochodzący z anglojęzycznego Ontario) brał na warsztat „Nagi lunch” Wiliama S. Burroughsa, nie wieszczono mu sukcesu, a mimo to stworzył obraz wybitny. Przed Villeneuve’em stała podobna szansa. Której jednak nie wykorzystał.
Adam Bell (w tej roli Jake Gyllenhaal, doskonale znany z „Tajemnicy Brokeback Mountain”, „Zodiaku” czy „Jarhead”) jest wykładowcą uniwersyteckim z Ontario. Mimo czterdziestki na karku, nie ułożył sobie jeszcze życia. Spotyka się co prawda z uroczą Mary (gra ją Mélanie Laurent, jedna z bohaterek „Bękartów wojny”), ale daleki jest od zalegalizowania tego związku. Niepowodzenia osobiste syna dołują jego matkę (pojawiająca się na ekranie na moment Isabella Rosellini, gwiazda „Dzikości serca” i „Bez lęku”), która co rusz czyni mu wyrzuty bądź udziela dobrych rad przez telefon. Adama przygnębia również praca – mało rozwijająca, monotonna. Jego wykłady na temat istoty dyktatury (na przestrzeni wieków) zdają się w takim samym stopniu interesować znudzonych studentów, co i wypowiadającego coraz większe komunały prelegenta. A jednak mają wpływ na jego życie. Bell boi się panicznie utraty swoich cech indywidualnych, stania się ludzką cegiełką w murze społeczeństwa, w niczym nie różniącą się od innych. Jakby reżyser i scenarzysta nie zauważyli, że jest nią już od dawna – mieszka w blokowisku, w sterylnym mieszkaniu, idealnie odizolowany od sąsiadów. Wypełnia swoją szufladkę. I rzadko z niej wychodzi. Gdy kolega z pracy proponuje mu wyjście do kina, odpowiada, że nie lubi filmów, ale przystaje na propozycję wypożyczenia czegoś do domu. I w tym momencie zaczyna się właściwa akcja.
Oglądając wypożyczony film, Adam dostrzega na ekranie mało znaczącego aktora, wyglądającego dokładnie tam samo jak on. Sięga po kolejne obrazy, w których ten się pojawił – i jedynie utwierdza się w tym przekonaniu. Wtedy też postanawia go odnaleźć. Tym sposobem dociera do Anthony’ego Saint Claire’a (w tej roli… Jake Gyllenhaal, doskonale znany z „Jarhead”, „Zodiaku” czy „Tajemnicy Brokeback Mountain”). I od tego momentu jego paranoja tylko się pogłębia. Tego drugiego również. Aż do tragicznego końca. Reżyser stara się osiągnąć efekt przerażenia i osaczenia najprostszymi środkami: a to poprzez kontemplowanie długich – zdecydowanie za długich – ujęć, to znów nachalnie przejmującą muzyką, która znieczula po kwadransie, a po pół godzinie seansu zwyczajnie już irytuje. To, co jest jednak absolutnie nie do wybaczenia, to fakt zakpienia z widza poprzez nieustanne sugerowanie przez Villenueve’a, że on wie więcej, że zna przyczynę całej sytuacji, by na koniec walnąć mu młotem między oczy. Z drugiej strony to wydaje się zrozumiałe – w ten sposób Kanadyjczyk przeniósł swoje dzieło na wyższy poziom abstrakcji, który zawsze pozwoli mu bronić się argumentem, że… nie został właściwie zrozumiany. W „Nagim lunchu” dzieje się podobnie, ale tam wszystko ma – w swym bezsensie – wielki sens.

Jacques Audiard
‹Imigranci›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułImigranci
Tytuł oryginalnyDheepan
Dystrybutor Solopan
Data premiery13 listopada 2015
ReżyseriaJacques Audiard
ZdjęciaÉponine Momenceau
Scenariusz
ObsadaJesuthasan Antonythasan, Kalieaswari Srinivasan, Claudine Vinasithamby, Vincent Rottiers, Marc Zinga, Franck Falise, Sandra Murugiah
MuzykaNicolas Jaar
Rok produkcji2015
Kraj produkcjiFrancja
Czas trwania109 min
WWW
Gatunekdramat
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Dheepan
(2015, reż. Jacques Audiard)
Kolejny świetny – choć niekoniecznie oryginalny – film francuskiego reżysera Jacques’a Audiarda, który do świadomości wielbicieli mocnego, męskiego kina wbił się przede wszystkim „Prorokiem” (2009) oraz „Kościami i rdzą” (2012). W „Dheepanie” idzie wytyczonym już wcześniej przez siebie szlakiem, co oznacza, że stara się opowiadać o ważkich problemach społecznych, wykorzystując do tego celu kino gatunkowe. Obraz spodobał się na tyle, że w tym roku na festiwalu w Cannes został uhonorowany Złotą Palmą, pozostawiając w pokonanym polu inne filmy obecne na Transatlantyku, jak chociażby „Syna Szawła” Lászlo Nemesa czy „Moją matkę” Nanniego Morettiego. Za scenariusz, oprócz Audiarda, odpowiadają jeszcze Thomas Bidegain (stały współpracownik reżysera) oraz Noé Debré. Swoją opowieść postanowili oni wpisać w nie tak dawne dramatyczne wydarzenia, jakie miały miejsce w Sri Lance. W latach 2008-2009 armia lankijska przeprowadziła na północy kraju zbrojną ofensywę, której celem było ostateczne rozbicie separatystycznych grup zbrojnych powiązanych z organizacją Tygrysy Wyzwolenia Tamilskiego Ilamu. Co zresztą jej się udało. Wielu rebeliantów, chcąc ratować głowy, porzucało broń i uciekało zagranicę. Jednym z nich jest Sivadhasan – dowódca oddziału, który, nie widząc sensu dalszej walki, zwalnia swoich żołnierzy z przysięgi wierności. Od tej pory każdy ma ratować się na własną rękę.
Sivadhasan (w tej roli czterdziestoośmioletni tamilski pisarz Jesuthasan Antotythasan, który dopiero po raz drugi pojawiał się na planie filmowym), który w wojnie z rządem stracił żonę i dwie córki, postanawia przedostać się do Europy. Ale, by zostać przyjętym jako uchodźca, musi mieć niezłe alibi; nie może też przyznawać się do udziału w walce po którejkolwiek ze stron. Dlatego zdobywa fałszywy paszport i przeobraża się w tytułowego Dheepana. Aby kamuflaż był pełen, potrzebuje jeszcze żony i dziewięcioletniej córki. W obozie przesiedleńczym, do którego trafia, nie jest o to wcale trudno; rodzina zostaje szybko skompletowana. Żoną Dheepana zostaje Yalimi (debiutująca Kalieaswari Srinivasan), a córeczką – osierocona przez rodziców Illayaal (Claudine Vinasithamby). Choć wcześniej nie widzieli się na oczy, teraz ich los splata się na dobre i złe. Na nieswoich dokumentach docierają do Francji, gdzie – dzięki wsparciu współpracującego z komisją do spraw uchodźców rodaka – otrzymują zgodę na pobyt. Dheepan zostaje skierowany do pracy jako dozorca na osiedlu zamieszkanym przez imigrantów z różnych zakątków świata, Illayaal zaczyna naukę w szkole; jedynie Yalimi spędza czas w domu – czuje się w nowym kraju źle, wciąż myśli o wyjeździe do Londynu, gdzie mieszka jej kuzynka. Nie czuje się w żaden sposób związana ani ze swoim „mężem”, ani z „córką”.
Zupełnie inaczej niż Dheepan, który, straciwszy najbliższych, opiekuje się kobietą i dziewczynką najlepiej, jak potrafi. Wierzy w to, że są w stanie stworzyć rodzinę, normalnie żyć i pracować. Nadzieja na tę normalność pojawia się, kiedy ich opiekun, Youssouf (Marc Zinga), znajduje dla Yalimi pracę opiekunki starszego i schorowanego Araba – jest ona dobrze płatna i nieszczególnie absorbująca. Wszystko zaczyna się jednak komplikować, kiedy z więzienia wychodzi krewniak staruszka, Brahim (Vincent Rottiers, znany z biograficznego „Renoira” oraz „Miłości i blizn”), kontrolujący handel narkotykami na osiedlu. Pod jego nieobecność rynek postanowiła bowiem przejąć konkurencyjna grupa, co nieuchronnie prowadzi do wojny gangów, w którą wplątani zostają również najbliżsi Dheepana. Ten zaś nie chce stać bezczynnie z boku. Odżywają w nim śpiące od czasu opuszczenia ojczyzny demony; wracają przerażające obrazy śmierci i pożogi. Film Audiarda może kojarzyć się z amerykańską serią „Życzenie śmierci”, a sama postać Dheepana z – granym przez Charlesa Bronsona – Paulem Kerseyem. O ile jednak Michael Winner (i jego następcy) postawił na czystą akcję, Francuz uwypuklił problemy społeczne związane z imigracją – obcość w nowym środowisku, życie w niekontrolowanych przez policję gettach, wreszcie brak perspektyw, który prowadzi do zejścia na przestępczą drogę. Można go także odebrać jako krytykę władz, które nie udzielają uchodźcom należytej pomocy, nierzadko pozostawiają samym sobie, przyczyniając się tym sposobem do ich wykluczenia i wzrostu poczucia alienacji. A to nigdy nie kończy się dobrze.
koniec
13 sierpnia 2015

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Cinergia 2019: Dżihad trzynastolatka
Konrad Wągrowski

10 XII 2019

Co może być przyczyną religijnego fanatyzmu? Czy możemy traktować go jak chorobę. A jeśli tak – jak można go leczyć?

więcej »

Mandalorian. Odcinek 5: Powrót do przeszłości
Kamil Witek

9 XII 2019

O tym, że w Galaktyce po „Powrocie Jedi” nastały nowe czasy, przekonujemy się z każdym kolejnym odcinkiem „The Mandalorian”. Jednak nawet jeśli po Imperium nie ma śladu, a droidy mogą nie tylko przebywać w kantynie a i operować za barem, w tej dynamicznie zmieniającej się rzeczywistości są rzeczy constans: Tatooine dalej pozostaje idealną oazą dla uciekinierów.

więcej »

East Side Story: Rosyjscy „chłopcy z ferajny”
Sebastian Chosiński

8 XII 2019

W ubiegłym tygodniu „Byk” – debiutancki film Borisa Akopowa – do licznych nagród zdobytych już wcześniej dołożył dwa kolejne laury. Tym razem wywalczone na warszawskim Festiwalu Filmów Rosyjskich „Sputnik nad Polską” – nagrodę jury oraz nagrodę publiczności. Czy zasłużenie? Ci, którzy cenią kino gangsterskie w stylu „Psów” Władysława Pasikowskiego, nie będą mieli najmniejszych wątpliwości, że tak.

więcej »

Polecamy

Darren Aronofsky. Noe: Wybrany przez Boga

Do sedna:

Darren Aronofsky. Noe: Wybrany przez Boga
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Czarny łabędź.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Zapaśnik.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Źródło
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Requiem dla snu
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Pi
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Transatlantyk 2015: Dzień 8
— Sebastian Chosiński

Transatlantyk 2015: Dzień 7
— Sebastian Chosiński

Transatlantyk 2015: Dzień 5
— Sebastian Chosiński

Transatlantyk 2015: Dzień 4
— Sebastian Chosiński

Transatlantyk 2015: Dzień 3
— Sebastian Chosiński

Transatlantyk 2015: Dzień 2
— Sebastian Chosiński

Cannes 2015: Wojna jest w nas
— Marta Bałaga

Esensja ogląda: Wrzesień 2014 (1)
— Piotr Dobry, Jarosław Robak, Kamil Witek

14. T-Mobile Nowe Horyzonty: Chaos to porządek, którego jeszcze nie rozumiemy
— Kamil Witek

Z tego cyklu

Dzień 8
— Sebastian Chosiński

Dzień 7
— Sebastian Chosiński

Dzień 5
— Sebastian Chosiński

Dzień 4
— Sebastian Chosiński

Dzień 3
— Sebastian Chosiński

Dzień 2
— Sebastian Chosiński

Dzień 1
— Sebastian Chosiński

Tegoż twórcy

Egzystencjalizm rewolwerowców
— Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Grudzień 2017 (4)
— Konrad Wągrowski

W poszukiwaniu samego siebie
— Marcin Szałapski

Esensja ogląda: Październik 2017 (3)
— Jarosław Loretz

Muzyka stop!
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Niedojechanie
— Borys Jagielski

Dogadajcie się najpierw sami
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Czy kangur na pewno jest kangurem?
— Jarek Tokarski

Dotyk zła
— Jarosław Robak

Esensja ogląda: Październik 2013 (1)
— Gabriel Krawczyk

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.