Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 17 lipca 2018
w Esensji w Esensjopedii

Justin Lin, Janus Metz Pedersen, Miguel Sapochnik, Daniel Attias
‹Detektyw II›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDetektyw II
Tytuł oryginalnyTrue Detective 2
Data premiery22 czerwca 2015
ReżyseriaJustin Lin, Janus Metz Pedersen, Miguel Sapochnik, Daniel Attias
Scenariusz
ObsadaColin Farrell, Vince Vaughn, Rachel McAdams, Taylor Kitsch, Kelly Reilly
Rok produkcji2015
Kraj produkcjiUSA
SerialDetektyw, Sezon 2, odcinków 8
WWW
Gatunekdramat, kryminał
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Nieprawdziwi detektywi

Esensja.pl
Esensja.pl
Powiedzieć, że drugi sezon „Detektywa” jest inny niż pierwszy to truizm. Twórca formatu, Nic Pizzolato, zdecydował się tutaj zmienić prawie wszystko: czas akcji, scenerię, liczbę bohaterów, ich płeć, tematykę przestępstw, nastrój, a nawet sposób zakończenia całej przygody. O ile z początku dawało to nadzieję na powiew świeżości, o tyle z czasem okazało się ślepą uliczką.

Jakub Gałka

Nieprawdziwi detektywi

Powiedzieć, że drugi sezon „Detektywa” jest inny niż pierwszy to truizm. Twórca formatu, Nic Pizzolato, zdecydował się tutaj zmienić prawie wszystko: czas akcji, scenerię, liczbę bohaterów, ich płeć, tematykę przestępstw, nastrój, a nawet sposób zakończenia całej przygody. O ile z początku dawało to nadzieję na powiew świeżości, o tyle z czasem okazało się ślepą uliczką.

Justin Lin, Janus Metz Pedersen, Miguel Sapochnik, Daniel Attias
‹Detektyw II›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDetektyw II
Tytuł oryginalnyTrue Detective 2
Data premiery22 czerwca 2015
ReżyseriaJustin Lin, Janus Metz Pedersen, Miguel Sapochnik, Daniel Attias
Scenariusz
ObsadaColin Farrell, Vince Vaughn, Rachel McAdams, Taylor Kitsch, Kelly Reilly
Rok produkcji2015
Kraj produkcjiUSA
SerialDetektyw, Sezon 2, odcinków 8
WWW
Gatunekdramat, kryminał
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Brak powiązania między kolejny sezonami „Detektywa” był wiadomy praktycznie od początku i chociaż niektórzy mieli nadzieję na przynajmniej cameo detektywów Cohle’a i Harta, kolejna odsłona serii jest zupełnie samodzielną historią. Tym razem śledzimy przygody nie dwóch, a aż trzech stróżów prawa, poszukujących w bogatej, ale targanej sprzecznościami Kalifornii morderców wysoko postawionego urzędnika w fikcyjnym miasteczku Vinci. Trójka bohaterów, Ray, Paul i Ani, początkowo zupełnie sobie obcych, pracujących w różnych jednostkach aparatu policyjnego, dość przypadkowo zostaje przydzielona do tej sprawy. Zainteresowany rozwiązaniem zagadki morderstwa jest też Frank, gangster, który miał nadzieję, że interesy z ofiarą pozwolą mu gładko przejść z szarej strefy do wielkiego biznesu. Oczywiście z czasem okazuje się, że za pojedynczą zbrodnią kryje się szerzej zakrojony spisek, w którym zdegenerowane, wysoko postawione jednostki realizują swoje mroczne wizje.
Jeżeli do powyższego zarysu fabuły dodać jeszcze informację, że ofiara, Ben Caspere, został znaleziony potwornie okaleczony, zdawać by się mogło, że – poza wzbogaceniem duetu detektywów o panią policjant – mamy do czynienia z powtórką z rozrywki. Nic bardziej mylnego. Pokazana w pierwszym odcinku „rytualna” śmierć Caspere to jedynie sprytny zabieg Pizzolato, który miał do serialu przyciągnąć miłośników pierwszego sezonu. Tymczasem cała intryga kręci się wokół powiązań między mafią, biznesem i władzami lokalnymi, bez żadnych elementów fantastycznych i sugerowania jakiegoś nadnaturalnego „zła” (chociaż, znów chyba próbując na siłę mrugać do widzów, Pizzolato wprowadza raz czy dwa scenki nawiązujące do klimatu pierwszej części, ot choćby zmoczoną we krwi „chatę tortur”). Oczywiście samo w sobie będzie to wadą tylko dla purystów, którzy oczekiwali dokładnie tego samego co dały im przygody Harta i Cohle’a. Nie w pomyśle na intrygę leży problem tej serii.
Prawdziwą bolączką drugiego sezonu jest to, że Pizzolato nie był w stanie zapanować nad kreacją swojego pomysłu, poczynając od doboru reżyserów aż po przełożenie idei w sztywne ramy scenariusza. Fabularnie szwankuje tu bowiem bardzo dużo: ekspozycja jest zdecydowanie zbyt długa, liczba bohaterów za duża, niektóre wątki pozostają niedomknięte, a pojedyncze zwroty akcji to zwykła amatorszczyzna (np: słynne już, czy raczej niesławne, rozwiązanie cliffhangera z finału odcinka nr 2). Większość opinii o serialu sprowadza się do tego, że sezon drugi jest mocno „przegadany” – i trudno się z tym nie zgodzić, nawet pamiętając, że do półmetku pierwsza seria oparta była o monologi w trakcie przesłuchania bohaterów (które jednak, chociaż statyczne, popychały akcję do przodu poprzez swoją treść i nowe informacje). O ile jednak pierwszy „Detektyw” też był studium charakterów, skupiał się mocno na poglądach detektywów, ich drobnych wyborach ważących na całym życiu, o tyle jego sequel zbyt często popada w „coehlowatość” i serwowanie widzom pustych, mało wiarygodnych dialogów. Nie sprzyja temu też liczba bohaterów, bo próba podzielenia czasu ekranowego między cztery równorzędne postacie skutkuje tym, że żadna z nich nie jest dostatecznie wyeksponowana, rozbudowana, rozterki i motywacje żadnej z nich nie są w pełni wiarygodne, a przed wszystkim – z punktu widzenia widza – ciężko zdecydować na kim powinno się skupić uwage i kibicować, czy to jako bohaterowi czy antybohaterowi.
I dzieje się tak, nawet mimo mocnej, chociaż nierówno grającej obsady tej serii. Pomijając dobre, choć nieco karykaturalne postacie drugoplanowe, przede wszystkim Collin Farrell robi znakomitą robotę jako zagubiony pośród tego co jest dobre, a co złe policjant Ray Velcoro, borykający się głównie z problemami rodzinnymi, które biorą początek w tragedii sprzed lat. W tej kreacji Farrell – miotając się od pijaństwa i rozpaczy, po otrzeźwienie, od strachu, zaszczucia i poczucia bycia mały trybikiem, po siłę by zrobić to co słuszne i honorowe – jest równie dobry jak Harrelson, choć nie dorasta do balansującego na granicy przesady ekspresjonizmu McConaugheya, do którego postaci Velcoro jest fabularnie najbardziej podobny. Drugim protagonistą, który dostaje bodaj najwięcej czasu ekranowego jest gangster Frank Semyon, którego największą bolączką jest nieumiejętność radzenia sobie z porażką, doznanej w momencie śmierci Caspere, swoistego partnera w interesach. Chociaż wiele osób zarzuca wcielającemu się w tę postać Vince’owi Vaughnowi „sztywność”, trzeba mu oddać, że jest to „sztywność” przemyślana, wynikająca głównie z tego, że Semyon jest nuworyszem udającym kogoś innego, próbującym na siłę kreować się na biznesmena, choć jest pomniejszym gangsterem. A także z tego, że choć zmuszony jest parać się brudną robotą (tak naprawde sam sobie narzuca taki wybór życiowy), to moralnie jest jedną z najbardziej pozytywnych postaci tej serii. Kroku tym dwóm nie dotrzymują McAdams jako Ani Bezzerides i Kitsch jako Paul Woodrugh, głównie przez to, że ich wątki są uboższe i mało wiarygodne (np: Woodrugh jest grany na jednej tylko nucie homoseksualizmu, chociaż scenarzyści nie pokusili się o wyjaśnienie dlaczego ta „przypadłość” jest dla bohatera tak bolesna, w dzisiejszych, bardzo liberalnych czasach), a poza tym Kitsch jest zwyczajnie słabym aktorem.
Co prawda to dla Rachel McAdams przypada zaszczyt udziału w najlepszej scenie sezonu, czyli szalonej orgii z udziałem naćpanych prostytutek i największych szych z miasta i regionu Vinci, wieńczącej odcinek szósty sezonu. Filmowana w ślad z przedzierającą się przez luksusową rezydencję, przebraną za prostytutkę Bezzerides, całość robi spore wrażenie swoim klimatem szalonej, onirycznej orgii, która rozgrywa się w tle, na skraju widzenia kamery, bo większą część kadru zajmuje „zmęczona” narkotykami twarz policjantki. To jednak jedynie wyjątek, bo cały sezon cierpi na tym, że z reżyserskiego stołka usunął się Cary Joji Fukunaga, a piecza nad poszczególnymi odcinkami została powierzona różnym twórcom. Przez to nie tylko nie udało się utrzymać spójnego klimatu, ale też reżyserom chyba zabrakło odwagi (albo umiejętności) żeby pokazać jakiś indywidualny styl. Kamera w sposób statyczny przekazuje dialogi, które rozpisał Pizzolato, a przerywniki pokazujące industrialną, odhumanizowaną Kalifornię są stosowane w sposób mechaniczny.
Ta niezbyt porywająca reżyseria łączy się ze scenariuszem, który ma ewidentne braki, rozchodzi się w zbyt wielu kierunkach, niektóre wątki to wypełniacze, bohaterowie zdają się nie mieć żadnego związku z intrygą i żadnego nań wpływu. Nic dziwnego, że szybko przestajemy się interesować pytaniem „Kto zabił Bena Caspere?”. Zresztą słusznie, bo nie ma to najmniejszego znaczenia, podobnie jak brak samoakceptacji detektywa Woodrugha czy mroczna trauma z dzieciństwa Bezzerides – wszystkie te wątki, i kilka innych, pozostają niewygrane do końca, i nie mają satysfakcjonującego finału. Zresztą jeżeli chodzi o finał, to widzowie drugiego sezonu muszą przygotować się na to, że nie będą usatysfakcjonowani. Chyba, że są fanami skrajnie nihilistycznego światopoglądu, który wyziera z twórczości Pizzolato. Nie mam tu na myśli tego, że przestępcy uchodzą bezkarni, bo to już widzieliśmy w poprzedniej serii, ale pewną „niesprawiedliwość” losów postaci, nie do końca zgodną z ich postawami, rozwojem i budowaną przez cały sezon „poprawą” czy „odkupieniem” wcześniejszych grzechów. Choć oczywiście kontrargumentem może być stwierdzenie, że decyzje bohaterów są przez cały czas spójne, po prostu są niezbyt mądrymi, zagubionymi ludzikami, które wpadły w tryby brutalnego i niesprawiedliwego świata. Ale prawda jest taka, że wygląda to równie niezgrabnie jak finałowe „oświecenie” dektywa Cohle’a.
Mimo powyższych wad drugi sezon „Detektywa” wciąż jest serialem przynajmniej przyzwoitym, a losy jego bohaterów chce się śledzić. Chociaż to chyba głównie zasługa telewizyjnego formatu i dawkowania w tygodniowych odstępach. Bo o ile za pierwszym razem miałem możliwość oglądać cały sezon ciągiem i w dużej mierze z tego skorzystałem, rozbijając 8 epizodów na raptem 3 seanse, o tyle teraz cieszyłem się, że telewizja daje mi możliwość tygodniowego odpoczynku pomiędzy nieco zbyt rozwlekłymi, przegadanymi odcinkami.
koniec
16 sierpnia 2015

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Krótko o filmach: Bright
Jarosław Loretz

16 VII 2018

Kilka zdań o nowym filmie Davida Ayera.

więcej »

East Side Story: Gdzie diabeł nie może, tam Rosjan pośle
Sebastian Chosiński

15 VII 2018

Trzy lata temu miało swoją premierę „Terytorium” Aleksandra Mielnika – monumentalny obraz o poszukiwaniach złota w północno-wschodniej Syberii. „Pierwsi” Dmitrija Suworowa w pewnym sensie kontynuują ten temat, chociaż opowiadają o wydarzeniach o ponad dwieście lat wcześniejszych, których kanwą są losy tak zwanej Wielkiej Ekspedycji Północnej, w ramach której Rosjanie dotarli półwyspu Tajmyr i odkryli przylądek dzisiaj nazywany Czeluskin.

więcej »

Wszystko zostaje w rodzinie
Joanna Najbor

9 VII 2018

Wydawać by się mogło, że w tematyce filmów z dreszczykiem wszystkie “kropki nad i” zostały już postawione, a hasło na plakacie reklamowym głoszące, że każda rodzina ma coś do ukrycia wywołać może co najwyżej obojętne wzruszenie ramion. Twórcy “Dziedzictwa” podejmują jednak próbę obalenia tej “horroroburczej” tezy, z rozmachem sięgając do większości atrybutów charakterystycznych dla kina grozy. I jeśli sukces ich filmu mierzyć odczuciem strachu (bądź ilością opętanych osób na metr kwadratowy), (...)

więcej »

Polecamy

Nasze mięso armatnie

Z filmu wyjęte:

Nasze mięso armatnie
— Jarosław Loretz

Nasi międzynarodowo
— Jarosław Loretz

Muchy na uwięzi
— Jarosław Loretz

Sierpem go, i kamieniem!
— Jarosław Loretz

Zaciskanie zębów: Level 2
— Jarosław Loretz

Kulturalny człowiek nie niszczy książek, ale…
— Jarosław Loretz

Powiedziałem koledze, że chcę statek kosmiczny
— Jarosław Loretz

Klucz do miasta otworzy każde drzwi
— Jarosław Loretz

Gdy masz niepotrzebną połówkę rekina…
— Jarosław Loretz

I siedzieć nie będzie już nikt
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Inne recenzje

Pozamiatane
— Łukasz Gręda

Ręce opadły
— Łukasz Gręda

Lost
— Łukasz Gręda

Dni jak ścięte wąsy
— Łukasz Gręda

Strzelają się
— Łukasz Gręda

Gumowe kule
— Łukasz Gręda

W ciemność
— Łukasz Gręda

Zaczęło się
— Łukasz Gręda

Tegoż twórcy

Esensja ogląda: Grudzień 2016 (1)
— Jarosław Loretz

Panie reżyserze, Warp 5 wystarczy
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Bajeczka dla naiwnych
— Jarosław Loretz

Esensja ogląda: Maj 2013 (3)
— Sebastian Chosiński, Grzegorz Fortuna, Jakub Gałka, Kamil Witek

Tegoż autora

Więcej wszystkiego co błyszczy, buczy i wybucha?
— Miłosz Cybowski, Jakub Gałka, Wojciech Gołąbowski, Adam Kordaś, Michał Kubalski, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

O tych, co z kosmosu
— Paweł Ciołkiewicz, Jakub Gałka, Jacek Jaciubek, Adam Kordaś, Michał Kubalski, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Wszyscy za jednego
— Jakub Gałka

Pacjent zmarł, po czym wstał jako zombie
— Adam Kordaś, Michał Kubalski, Jakub Gałka, Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Jarosław Robak, Beatrycze Nowicka, Łukasz Bodurka

Przygody drugoplanowe
— Jakub Gałka

Ranking, który spadł na Ziemię
— Sebastian Chosiński, Artur Chruściel, Jakub Gałka, Jacek Jaciubek, Michał Kubalski, Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Ludzie jak krewetki
— Jakub Gałka

Katana zamiast pazurów
— Jakub Gałka

Trzy siostry Thorgala
— Jakub Gałka

Bourne zramolały
— Jakub Gałka

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.