Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 26 września 2020
w Esensji w Esensjopedii
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup

Esensja ogląda: Wrzesień 2015
[ - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Pierwsza wrześniowa edycja „Esensja oglada” prezentuje recenzje dwóch nowości kinowych oraz trzech tytułów dostępnych na DVD.

Jarosław Loretz, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Esensja ogląda: Wrzesień 2015
[ - recenzja]

Pierwsza wrześniowa edycja „Esensja oglada” prezentuje recenzje dwóch nowości kinowych oraz trzech tytułów dostępnych na DVD.
Kino
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Hitman: Agent 47
(2015, reż. Aleksander Bach)
Agnieszka ‘Achika’ Szady [70%]
To już drugi film (pierwszy powstał w roku 2007) oparty na serii gier komputerowych o walkach genetycznie podrasowanych maszyn do zabijania, zwanych Agentami. Są oni nie tylko silniejsi i sprawniejsi, niż zwykły szpieg, ale także mają lepszy refleks, wysoką inteligencję i jeszcze parę cech, których zdradzenie byłoby spoilerem. Akcja pędzi niczym shinkansen, nie ma dosłownie jednej minuty pozbawionej napięcia… a jednak brakuje temu filmowi czegoś nieuchwytnego. Może bohaterów, do których widz może się choć na chwilę przywiązać, może oryginalności – kilka scen jest niemal żywcem zaczerpniętych z „Matrixa”, zaś koneserzy kina akcji na pewno rozpoznają więcej. Dodatkowo, w przeciwieństwie do większości popularnych filmów akcji, „Hitman” jest nakręcony i zagrany w sposób stuprocentowo poważny: nikt nie rzuca dowcipnych czy sarkastycznych komentarzy, a pretensje do jako-takiego rozbawienia widza mają może ze dwie sceny (najlepsza jest ta z badaniem wnętrza szafy). Film epatuje też brutalnością. Liczba zabitych idzie w tuziny, krew rozpryskuje się po ścianach i szybach, oglądamy też duszenie garotą, skręcanie karku, upadek z wysokości kręgosłupem na balustradę, miażdżenie przez maszyny fabryczne oraz porażenie prądem. Dla widzów odpornych na takie widoki „Hitman” będzie całkiem przyjemnym sposobem spędzenia dwóch godzin.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Szubienica
(2015, reż. Travis Cluff, Chris Lofing)
Jarosław Loretz [20%]
Na początku, z pojawieniem się w roku 1999 filmu „The Blair Witch Project”, found footage był całkiem interesującą nowinką, pozwalającą niskim kosztem wkręcić widza w oglądanie czegoś, co niby naprawdę się zdarzyło, mimo że obsada jest mordowana przez duchy, ścigana przez dinozaury czy tropiona przez przybyszów z innej planety. Niestety, maniera ta była na tyle pociągająca dla producentów (niskie nakłady i na ogół wysoki zysk, bez konieczności zatrudniania prawdziwych aktorów czy budowania scenografii), że odbija się czkawką po dziś dzień. Found footage kręcą dosłownie wszyscy na świecie, tyle że na szczęście mało która produkcja tego typu trafia do szerszej, kinowej dystrybucji. „Szubienicy” jednak udało się prześlizgnąć nawet do naszych kin. Po co? Któż to wie.
Historia jest sztampowa (grupa młodzieży zamknięta w budynku, ścigana przez mściwego ducha), drętwa (nim jakieś 20-30 minut przed końcem coś się w końcu zacznie dziać, w fabule dominują puste, młodzieżowe dialogi) i durna (w niektórych sytuacjach nie sposób zrozumieć, po co w ogóle bohaterowie mają włączoną kamerę). Nie za bardzo jest więc sens wybierać się na to do kina, a i rozsądniej będzie nie planować zakupu czy wypożyczania płyty z tym zbukiem.
DVD / BD
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Chappie
(2015, reż. Neill Blomkamp)
Jarosław Loretz [70%]
Dobry, ale mocno nierówny film, mający po drodze dużo dłużyzn oraz scen tak naprawdę zbędnych z punktu widzenia dramaturgii i niewiele wnoszących do samej historii. Nie jestem też pewien, czy faktycznie był sens zatrudniać Sigourney Weaver i Jackmana, skoro ich gra przypomina raczej pobyt na planie niż kreację żywych, wielowymiarowych postaci. Reszta jednak jest bez zarzutu. Tradycyjnie świetne efekty, nieszablonowa tematyka i konsekwentne dostrzeganie przez Blomkampa człowieczeństwa tam, gdzie na ogół mało kto się go doszukuje. Szkoda tylko, że parę ciekawych idei – na przykład kwestia przełożenia ludzkiej duszy na elektroniczne bity czy możliwość transferu osobowości człowieka w pancerz maszyny – zostało poruszonych w niemalże telegraficznym skrócie, a i to dopiero pod sam koniec historii. Przez to finał – pełen wybuchów, rąbanki i wzruszeń – ogląda się świetnie, ale jednocześnie i z pewną dozą zdziwienia, że trzeba było czekać prawie półtorej godziny, żeby opowieść nabrała wreszcie właściwych rumieńców.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Zimowa opowieść
(2014, reż. Akiva Goldsman)
Jarosław Loretz [30%]
Czegóż tu nie ma… Biały koń o tęczowych, eterycznych skrzydłach, który tak naprawdę jest psem. Gruźlicza panna w finalnym stadium choroby – rumiana, bez najdrobniejszego kaszelku czy plwocinki, dla obniżenia sobie temperatury spacerująca co wieczór w nocnej koszuli na trzaskającym mrozie. Dziecię puszczone na morskie wody w lichym, drewnianym modelu żaglowca. Nowojorskie anioły jak najbardziej politycznie poprawne (czarnoskóry i skośnooki), zaś diabelskie pomioty – nie (wyłącznie biali). W dodatku ci pierwsi w pojedynkę, a ci drudzy szlajający się w hordach po kilkunastu, obowiązkowo w ciemnych ciuchach, drogich autach bądź czarnych koniach. Will Smith jako Lucyfer (w sumie i tak dobrze, że nie Steve Martin). Okrutna, wymyślna, mordercza kara przewidziana dla kogoś, kto złamał wszystkie zasady i którego złapanie wymagało zaangażowania kilkudziesięciu osób – w postaci jednego czy dwóch ciosów w mordę i zepchnięcia delikwenta do rzeki. Stuletnie prześcieradło, wciąż świeże i ładnie rozesłane w opuszczonej od co najmniej półwiecza oranżerii. Chyba nie ma sensu ciągnąć tej wyliczanki…
Podobno w powieści cały ten absurdalnie kiczowaty, tandetny melanż wygląda bardziej strawnie, aczkolwiek odnoszę wrażenie, że i tam występują problemy z odłowieniem z treści sensu i uporaniem się z nadmierną kwiecistością autorskiej wyobraźni. Oznacza to, że książka jest dla wybrańców – co i tak jest niezłym wynikiem, bo film w ogóle zdaje się być dla nikogo. Pokazały to zresztą jego wyniki finansowe (z wydanych 60 milionów dolarów wróciła do kieszeni producentów ledwie połowa).
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Dawca Pamięci
(2014, reż. Phillip Noyce)
Jarosław Loretz [40%]
Film doprawdy pechowy. Wizualnie i treściowo boleśnie wtórny wobec „Niezgodnej” tak zawartością (znów nie pasujący do żadnej z kast/zawodów bohater, znów grupowa ceremonia obierania ścieżki kariery, znów wydumana konstrukcja świata, którą trzeba będzie zawalić), jak i przesłaniem (uczucia i wielkie serce ponad wszystko), w rzeczywistości jest ekranizacją znacznie starszej książki, opublikowanej w 1994 roku, podczas gdy „Niezgodna” ujrzała światło dzienne 17 lat później, w roku 2011. Sęk w tym, że prawa do „Niezgodnej” kupiono na pniu i wpakowano większość ogromnej kasy w efekty, natomiast ekranizacja „Dawcy Pamięci” była latami odkładana na później, a gdy wreszcie doszła do skutku, skąpego budżetu starczyło ledwie na znane nazwiska (Meryl Streep, Jeff Bridges, Katie Holmes) i futurystyczną scenografię.
Nie ma co jednak załamywać rąk, bo „Dawca Pamięci” ma takie same gliniane nogi, jak „Niezgodna”. Bo: jak to jest, że w tak pokaźnej liczebnie społeczności wszyscy posługują się wyłącznie imionami? Skąd bierze się żywność, skoro nigdzie nie widać upraw, a owe mityczne farmy na terenach poniżej płaskowyżu fizycznie nie istnieją, bo jest tam tylko piach, kamienie i suche krzaki? Skąd jest woda – choćby do fontann – skoro najbliższa rzeka jest jakieś dziesiątki kilometrów dalej? Skąd jest prąd? Kto i gdzie produkuje rowery, drony i inne fikuśne, precyzyjne urządzenia? No i jakimż to cudem usunięto ludziom sprzed oczu kolory, zmieniając świat na czarno-biały, mimo że tak naprawdę wciąż był kolorowy?
Już nie będę pytał, jak – i po co – tacy czarno-biali ludzie barwią ciuchy (bo wbrew pozorom nie są one wszystkie w jednym kolorze), albo jak się żyje rodzicielkom, czyli – za przeproszeniem – rozpłodowym krowom, których zadaniem jest rodzenie dziecka za dzieckiem. Do starości.
Mimo to, a także mimo różnych bzdurstw z dalszej części fabuły (na przykład – skąd bohater miał jedzenie dla niemowlaka?), „Dawca Pamięci” ogląda się zauważalnie lepiej od „Niezgodnej”. Jest skrojony nieco uważniej, posiada intrygę, która wymaga ruszenia przynajmniej dwoma szarymi komórkami, a także potrafi wytworzyć interesujące relacje między bohaterami. A to już całkiem sporo.
koniec
4 września 2015

Komentarze

04 IX 2015   20:50:23

@ "Zimowa opowieść"

"Gruźlicza panna w finalnym stadium choroby – rumiana, bez najdrobniejszego kaszelku czy plwocinki, dla obniżenia sobie temperatury spacerująca co wieczór w nocnej koszuli na trzaskającym mrozie. Dziecię puszczone na morskie wody w lichym, drewnianym modelu żaglowca."

To akurat było w oryginale. Diabli-biali też. Czy koń zmieniał się w psa to już nie pomnę, powieść jako taka nie ma wyraźnej fabuły, więc niewiele zapamiętałam.

@ "Dawca pamięci" - ze wszystkich durnot najbardziej wpieniła mnie wędrówka bohatera, który przez pustynię z kaktusami dociera do gór (rowerkiem a potem na piechotę z niemowlakiem w rękach), gdzie panuje zima oraz nieszczęsny pomysł z pamięcią - na jakiej podstawie, po zobaczeniu jednej mapki nabazgrolonej bohaterowie uznają, że jeśli chłopaczek oddali się od domu odpowiednio daleko, to będzie mógł przesłać swoje wspomnienia wszystkim i świat odmieni się na lepsze.

Dodam też, że dla mnie to były popłuczyny po "Equilibrium"

05 IX 2015   11:57:34

"Dawca pamięci" w ogóle jest zabawny. Według mapy i zastosowanych na niej proporcji podróż do krawędzi terytorium nie powinna być taka długa. A chłopak szedł wręcz jakieś miesiące. Uznaję jednak założenia samej mapy i posiadanie przez Dawcę Pamięci pewności, że wyjście poza krąg zniszczy system - w końcu mógł mieć jakieś informacje na ten temat od poprzedników. Natomiast ta mityczna zmiana na lepsze - cóż, w końcu to powieść z USA, gdzie panuje naiwny idealizm i ludzie do dzisiaj sądzą, że demokracja i miłość bliźniego są lekiem na całe zło.

No i niestety - nie są to popłuczyny po "Equilibrium", bo to powstało 5 lat po ukazaniu się "Dawcy pamięci" w formie drukowanej. ;)

30 IX 2015   08:57:15

Ciekawe, że na obwolucie Chappie zabrakło Die Antwoord. No cóż, widać "Zef style (not) represent!"

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Off Camera 2020: Najsmutniejsza polska komedia
Adam Lewandowski

25 IX 2020

Niby polski, a jakiś taki zupełnie inny. Tak można w jednym zdaniu podsumować film Grzegorza Jaroszuka „Bliscy”, który miał premierę podczas tegorocznej, internetowej edycji festiwalu Off Camera.

więcej »

Off Camera 2020: Stanę się groźna jak słońce
Adam Lewandowski

24 IX 2020

Jedynym polskim filmem w konkursie głównym tegorocznej, internetowej edycji festiwalu Off Camera są „Maryjki” w reżyserii Darii Woszek. Produkcję powinni zobaczyć wszyscy mówiący, że polscy twórcy wciąż skupiają się na podobnych tematach i nie podejmują większego ryzyka.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Nad pięknym i modrym… Morzem Czarnym
Sebastian Chosiński

23 IX 2020

Jako reżyser pomiędzy 1956 a 1962 rokiem nakręcił zaledwie trzy filmy pełnometrażowe, później poświęcił się już głównie scenariopisarstwu. Jeden z jego obrazów przeszedł do historii kina radzieckiego, o jednym dzisiaj już mało kto pamięta, trzeci natomiast to urokliwe połączenie melodramatu i lirycznej komedii obyczajowej. Wspominanym twórcą jest Feliks Mironier, a jego pożegnalnym reżyserskim dziełem – „Przepustka na ląd”.

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Sprzedawcy 2

Do sedna:

Kevin Smith. Sprzedawcy 2
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Jay i Cichy Bob kontratakują
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Dogma
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. W pogoni za Amy
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Szczury z supermarketu
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja ogląda: Sierpień 2015 (1)
— Jarosław Loretz, Jarosław Robak, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Tegoż twórcy

Esensja ogląda: Styczeń 2014 (1)
— Gabriel Krawczyk, Daniel Markiewicz, Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Wrzesień 2013 (1)
— Sebastian Chosiński, Alicja Kuciel, Jarosław Loretz, Agnieszka Szady, Konrad Wągrowski

Ludzie jak krewetki
— Jakub Gałka

Salt ziemi czarnej
— Konrad Wągrowski

SPF – Subiektywny Przegląd Filmów (8)
— Jakub Gałka

Kłopoty z krewetkami
— Konrad Wągrowski

Wrócić do domu
— Tomasz Kujawski

Tegoż autora

Wątpliwa reklamówka
— Jarosław Loretz

Miyamoto Usagi i poszukiwacze zaginionej szkatułki
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Skrzyżowanie konia z pająkiem
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Ale co z tą papugą?
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Latająca głowa księcia Neptuna
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Potworessy, katakumby i naukowczynie
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Krok w dobrą złą stronę
— Jarosław Loretz

Ślub bednarki i drwala online
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Koń się naprawdę uśmiał
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Szczęście kruche jak porcelana, czyli dziwna niechęć do rysowania nóg
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.