Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 16 czerwca 2019
w Esensji w Esensjopedii

Denis Villeneuve
‹Sicario›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
70,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSicario
Dystrybutor Monolith
Data premiery25 września 2015
ReżyseriaDenis Villeneuve
ZdjęciaRoger Deakins
Scenariusz
ObsadaEmily Blunt, Jon Bernthal, Josh Brolin, Benicio del Toro, Jeffrey Donovan, Victor Garber, Raoul Trujillo, Daniel Kaluuya
MuzykaJóhann Jóhannsson
Rok produkcji2015
Kraj produkcjiUSA
CyklSicario
Czas trwania121 min
Gatunekakcja, dramat
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Dotyk zła
[Denis Villeneuve „Sicario” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Sicario” Denisa Villeneuve’a to film, który od pierwszej sceny do samego końca trzyma na krawędzi fotela; mistrzowsko wyreżyserowany obraz bezprawia i moralnego spustoszenia, jakie towarzyszą amerykańskiej wojnie z narkotykami.

Jarosław Robak

Dotyk zła
[Denis Villeneuve „Sicario” - recenzja]

„Sicario” Denisa Villeneuve’a to film, który od pierwszej sceny do samego końca trzyma na krawędzi fotela; mistrzowsko wyreżyserowany obraz bezprawia i moralnego spustoszenia, jakie towarzyszą amerykańskiej wojnie z narkotykami.

Denis Villeneuve
‹Sicario›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
70,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSicario
Dystrybutor Monolith
Data premiery25 września 2015
ReżyseriaDenis Villeneuve
ZdjęciaRoger Deakins
Scenariusz
ObsadaEmily Blunt, Jon Bernthal, Josh Brolin, Benicio del Toro, Jeffrey Donovan, Victor Garber, Raoul Trujillo, Daniel Kaluuya
MuzykaJóhann Jóhannsson
Rok produkcji2015
Kraj produkcjiUSA
CyklSicario
Czas trwania121 min
Gatunekakcja, dramat
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Jeszcze zanim na dobre rozsiądziemy się w kinowym fotelu, a z ekranu znikną logo producentów, złowrogie pomruki muzyki Jóhanna Jóhannssona zapowiadają, że „Sicario” nie będzie zwyczajnym akcyjniakiem (co mógłby sugerować tytuł oznaczający płatnego zabójcę). To raczej wędrówka po jednym z piekielnych kręgów – kolejna, w którą zabiera nas twórca „Labiryntu” i „Pogorzeliska”. Tym razem otchłań mieści się na amerykańsko-meksykańskim pograniczu. W odróżnieniu od Stevena Soderbergha, który przed laty w „Traffic” w podobnych dekoracjach splatał ze sobą wątki polityków, gangsterów, narkomanów i policjantów, tworząc wieloaspektową panoramę amerykańskiej wojny z narkotykami, Villeneuve woli węższą perspektywę i skupia się na losach pewnej agentki FBI, która trochę przez przypadek dostaje się na pierwszą linię frontu. Kate (Emily Blunt) specjalizuje się w porwaniach, ale po tym, jak w czasie jednej z akcji, zamiast zakładników, znajduje dziesiątki zapakowanych w worki ciał – ofiar gangsterskich porachunków, a kilku towarzyszących jej policjantów traci życie, dołącza do specjalnego zespołu rozpracowującego wierchuszkę meksykańskiego kartelu. Już podczas pierwszej misji, polegającej na przerzuceniu z Juárez do USA jednego z przestępców, bohaterka zaczyna przeczuwać, że poza prawem działają nie tylko dilerzy i ich mocodawcy, ale również ci, którzy z nimi walczą.
„Sicario” jest jednym z tych perfidnych filmów, w których informacje dawkowane są bardzo oszczędnie, a niewiedza widza jest niewiedzą bohaterów: wraz ze zdezorientowaną Kate, powoli odkrywamy skalę bezprawia i moralnego spustoszenia. Niepewność i strach bohaterki udzielają się tym łatwiej, że niewiele jest tu scen, które nie są obliczone na wzbudzanie dreszczy – a jeśli już się taka znajdzie i wydaje się, że Villeneuve chce nieco rozładować duszną atmosferę, jak wtedy, gdy Kate idzie z kumplem z FBI na piwo, rychło okazuje się, że to tylko przygrywka do kolejnego aktu przemocy. Znakomite wyczucie dramaturgii przez twórców widać najlepiej w scenie konwojowania zakładnika – bez operatorskiej trzęsiączki, w serii mistrzowsko zrytmizowanych ujęć, udaje się tu stworzyć małe arcydzieło kina akcji filmując… korek samochodowy. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że „Sicario” to drugi wspólny film Villeneuve’a i operatora Rogera Deakinsa (wcześniej zrobili razem „Labirynt”): obrazy nocnego Juárez czy zdawałoby się bezkresnej pustyni przydają produkcji mroku, ale i osobliwego piękna – a zarazem zaostrzają apetyt na kontynuację „Blade Runnera”, na planie której panowie spotkają się ponownie.
Słowa uznania należą się także wspaniałej Emily Blunt w roli głównej: jej Kate to profesjonalistka, której niestraszne kilka siniaków (zdecydowanie bliżej tu do roli Angielki z „Na skraju jutra” niż z „Tajemnic lasu”), a jednocześnie jedyny „ludzki element” w brutalnym świecie, w którym wszyscy wokół zdają się obojętni na zło i przemoc. Villeneuve – podobnie jak Jean-Marc Vallée w „Młodej Wiktorii” – dostrzega niezwykłą plastyczność twarzy Blunt i chętnie filmuje ją w zbliżeniach, wyłapując każdą drobną zmianę emocji. Dzięki temu bohaterka – choć ze scenariusza dowiadujemy się o niej bardzo niewiele – okazuje się pełnokrwistą postacią, której historią łatwo się przejąć. Świetnie wypadają też partnerujący jej mężczyźni: Josh Brolin w roli dowódcy przychodzącego na międzyagencyjną naradę w japonkach jest bardzo przekonujący jako ktoś, kto przepisy prawa traktuje z równym poważaniem, co dress code; z kolei Benicio Del Toro grający Alejandro, „konsultanta-freelancera”, wnosi do filmu tajemnicę i pewien mroczny seksapil mężczyzny z przeszłością.
Film Villeneuve’a nieodparcie kojarzy się z „Wrogiem numer jeden”: obie produkcje to zimne dreszczowce o zakrojonej na szeroką skalę obławie, podczas której amerykańskie służby naginają prawo w myśl zasady „cel uświęca środki”. W obu bohaterką jest kobieta funkcjonująca w świecie, w którym to mężczyźni rozdają karty. Nawet kamery noktowizyjne użyte zostają w „Sicario” w podobnym momencie, co w filmie Kathryn Bigelow. Wydaje się jednak, że kanadyjski reżyser o wiele mocniej pyta o moralność czy dopuszczalność metod stosowanych przez amerykańskie agencje – bardziej interesuje go też sama natura zła: w „Sicario” jest ono bytem wszechogarniającym, niemożliwym do pokonania, wobec którego prawo i logika, których próbuje się chwytać Kate, zdają się bezradne. W świecie pokazanym przez Villeneuve’a albo zarazisz się złem, albo zginiesz.
Siła „Sicario” nie tkwi w scenariuszu (który chwilami może wydawać się dość pretekstowy), ale w obrazie i stylu: w kumulującym się mroku, w gwałcie i przemocy, które wiszą w powietrzu niczym pył uchwycony na zdjęciach Deakinsa i dla których próżno szukać kontrapunktu. Jak w najlepszych dziełach Michaela Manna, to forma jest nośnikiem emocji. Film Villeneuve’a nie jest zapewne najbardziej wnikliwym kinowym przedstawieniem amerykańskiej polityki antynarkotykowej (pod względem socjologicznym wspomniany „Traffic” bije go na głowę), ale trudno o bardziej sugestywny obraz jej klęski.
koniec
24 września 2015

Komentarze

03 X 2015   08:23:26

Chyba w końcu dobry sensacyjny, trzymający w napięciu film obejrzę.
Spojrzałem na autora recenzji, ocenę i pobieżnie puentę.
Resztę przeczytam po obejrzeniu. pozdrawiam :)

03 X 2015   08:24:57

ps. Zwłaszcza, że niedawno obie części "Tropa de elite" wciągnąłem, a to podobne klimaty.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Wędrować też trzeba umieć
Jarosław Loretz

13 VI 2019

Nietuzinkowy pomysł i ogromne pieniądze wpompowane w efekty specjalne na ogół stanowią gwarancję dobrej rozrywki. Niestety, „Wędrująca Ziemia” powstała nie w Hollywood, a w Chinach..

więcej »

Krótko o filmach: Sekretne życie emerytki
Kamil Witek

11 VI 2019

Kamil Witek pisze o „Tajemnicach Joan” Trevora Nunna.

więcej »

East Side Story: Stand up and fight!
Sebastian Chosiński

9 VI 2019

Chociaż film powstał według wykorzystywanego od lat schematu i jest dziełem zbiorowym (czworo reżyserów, sześcioro scenarzystów, po trzech operatorów i kompozytorów), co zazwyczaj wróży źle – wypadł całkiem przyzwoicie. Zapewne dlatego, że oparto go na biografii niezwykłego sportowca – Aleksieja Moszkina, dwukrotnego złotego medalisty zimowych paraolimpiad w narciarstwie alpejskim. Chociażby dla niego warto obejrzeć „Z dna na szczyt”.

więcej »

Polecamy

Meble na wysoki połysk

Z filmu wyjęte:

Meble na wysoki połysk
— Jarosław Loretz

Limuzyna na miarę naszych możliwości
— Jarosław Loretz

RPG a sprawa Dzikiego Zachodu
— Jarosław Loretz

Tania siła robota
— Jarosław Loretz

Samopodający się talerz
— Jarosław Loretz

Chatka niekoniecznie z piernika
— Jarosław Loretz

Zwrotów nie przyjmujemy. Na ogół.
— Jarosław Loretz

Małe ptaki konsumuje się w całości
— Jarosław Loretz

Makabra (anatomiczna)
— Jarosław Loretz

Rezydencja marzeń (producentów filmowych)
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Tegoż twórcy

Esensja ogląda: Grudzień 2017 (4)
— Konrad Wągrowski

W poszukiwaniu samego siebie
— Marcin Szałapski

Esensja ogląda: Październik 2017 (3)
— Jarosław Loretz

Muzyka stop!
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Niedojechanie
— Borys Jagielski

Dogadajcie się najpierw sami
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Czy kangur na pewno jest kangurem?
— Jarek Tokarski

Transatlantyk 2015: Dzień 6
— Sebastian Chosiński

Esensja ogląda: Wrzesień 2014 (1)
— Piotr Dobry, Jarosław Robak, Kamil Witek

14. T-Mobile Nowe Horyzonty: Chaos to porządek, którego jeszcze nie rozumiemy
— Kamil Witek

Tegoż autora

Żmije
— Jarosław Robak

American Film Festiwal 2018 (1)
— Jarosław Robak, Kamil Witek

Pretty in Pink
— Jarosław Robak

Szycie wewnętrzne
— Jarosław Robak

Film o filmie tak złym, że aż dobrym
— Jarosław Robak

Czarująca historia miłosna
— Jarosław Robak

Remanent filmowy 2017
— Sebastian Chosiński, Miłosz Cybowski, Grzegorz Fortuna, Adam Kordaś, Marcin Osuch, Jarosław Robak, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Ameryka jak wielki park Disneya
— Jarosław Robak

Duch Ameryki a kwestia rasowa
— Jarosław Robak

NajAmerican Film Festival 2017
— Jarosław Robak, Kamil Witek

Wkrótce

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.