Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 października 2019
w Esensji w Esensjopedii

Jacques Audiard
‹Imigranci›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułImigranci
Tytuł oryginalnyDheepan
Dystrybutor Solopan
Data premiery13 listopada 2015
ReżyseriaJacques Audiard
ZdjęciaÉponine Momenceau
Scenariusz
ObsadaJesuthasan Antonythasan, Kalieaswari Srinivasan, Claudine Vinasithamby, Vincent Rottiers, Marc Zinga, Franck Falise, Sandra Murugiah
MuzykaNicolas Jaar
Rok produkcji2015
Kraj produkcjiFrancja
Czas trwania109 min
WWW
Gatunekdramat
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Co nam w kinie gra: Imigranci
[Jacques Audiard „Imigranci” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Przypominamy dwie recenzje nagrodzonego Złotą Palmą w Cannes filmu Jacquesa Audiarda „Imigranci”, który wczoraj trafił na ekrany polskich kin.

Marta Bałaga, Sebastian Chosiński

Co nam w kinie gra: Imigranci
[Jacques Audiard „Imigranci” - recenzja]

Przypominamy dwie recenzje nagrodzonego Złotą Palmą w Cannes filmu Jacquesa Audiarda „Imigranci”, który wczoraj trafił na ekrany polskich kin.

Jacques Audiard
‹Imigranci›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułImigranci
Tytuł oryginalnyDheepan
Dystrybutor Solopan
Data premiery13 listopada 2015
ReżyseriaJacques Audiard
ZdjęciaÉponine Momenceau
Scenariusz
ObsadaJesuthasan Antonythasan, Kalieaswari Srinivasan, Claudine Vinasithamby, Vincent Rottiers, Marc Zinga, Franck Falise, Sandra Murugiah
MuzykaNicolas Jaar
Rok produkcji2015
Kraj produkcjiFrancja
Czas trwania109 min
WWW
Gatunekdramat
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Sebastian Chosiński [80%]
Kolejny świetny – choć niekoniecznie oryginalny – film francuskiego reżysera Jacques’a Audiarda, który do świadomości wielbicieli mocnego, męskiego kina wbił się przede wszystkim „Prorokiem” (2009) oraz „Kościami i rdzą” (2012). W „Dheepanie” idzie wytyczonym już wcześniej przez siebie szlakiem, co oznacza, że stara się opowiadać o ważkich problemach społecznych, wykorzystując do tego celu kino gatunkowe. Obraz spodobał się na tyle, że w tym roku na festiwalu w Cannes został uhonorowany Złotą Palmą, pozostawiając w pokonanym polu inne filmy obecne na Transatlantyku, jak chociażby „Syna Szawła” Lászlo Nemesa czy „Moją matkę” Nanniego Morettiego. Za scenariusz, oprócz Audiarda, odpowiadają jeszcze Thomas Bidegain (stały współpracownik reżysera) oraz Noé Debré. Swoją opowieść postanowili oni wpisać w nie tak dawne dramatyczne wydarzenia, jakie miały miejsce w Sri Lance. W latach 2008-2009 armia lankijska przeprowadziła na północy kraju zbrojną ofensywę, której celem było ostateczne rozbicie separatystycznych grup zbrojnych powiązanych z organizacją Tygrysy Wyzwolenia Tamilskiego Ilamu. Co zresztą jej się udało. Wielu rebeliantów, chcąc ratować głowy, porzucało broń i uciekało zagranicę. Jednym z nich jest Sivadhasan – dowódca oddziału, który, nie widząc sensu dalszej walki, zwalnia swoich żołnierzy z przysięgi wierności. Od tej pory każdy ma ratować się na własną rękę.
Sivadhasan (w tej roli czterdziestoośmioletni tamilski pisarz Jesuthasan Antotythasan, który dopiero po raz drugi pojawiał się na planie filmowym), który w wojnie z rządem stracił żonę i dwie córki, postanawia przedostać się do Europy. Ale, by zostać przyjętym jako uchodźca, musi mieć niezłe alibi; nie może też przyznawać się do udziału w walce po którejkolwiek ze stron. Dlatego zdobywa fałszywy paszport i przeobraża się w tytułowego Dheepana. Aby kamuflaż był pełen, potrzebuje jeszcze żony i dziewięcioletniej córki. W obozie przesiedleńczym, do którego trafia, nie jest o to wcale trudno; rodzina zostaje szybko skompletowana. Żoną Dheepana zostaje Yalimi (debiutująca Kalieaswari Srinivasan), a córeczką – osierocona przez rodziców Illayaal (Claudine Vinasithamby). Choć wcześniej nie widzieli się na oczy, teraz ich los splata się na dobre i złe. Na nieswoich dokumentach docierają do Francji, gdzie – dzięki wsparciu współpracującego z komisją do spraw uchodźców rodaka – otrzymują zgodę na pobyt. Dheepan zostaje skierowany do pracy jako dozorca na osiedlu zamieszkanym przez imigrantów z różnych zakątków świata, Illayaal zaczyna naukę w szkole; jedynie Yalimi spędza czas w domu – czuje się w nowym kraju źle, wciąż myśli o wyjeździe do Londynu, gdzie mieszka jej kuzynka. Nie czuje się w żaden sposób związana ani ze swoim „mężem”, ani z „córką”.
Zupełnie inaczej niż Dheepan, który, straciwszy najbliższych, opiekuje się kobietą i dziewczynką najlepiej, jak potrafi. Wierzy w to, że są w stanie stworzyć rodzinę, normalnie żyć i pracować. Nadzieja na tę normalność pojawia się, kiedy ich opiekun, Youssouf (Marc Zinga), znajduje dla Yalimi pracę opiekunki starszego i schorowanego Araba – jest ona dobrze płatna i nieszczególnie absorbująca. Wszystko zaczyna się jednak komplikować, kiedy z więzienia wychodzi krewniak staruszka, Brahim (Vincent Rottiers, znany z biograficznego „Renoira” oraz „Miłości i blizn”), kontrolujący handel narkotykami na osiedlu. Pod jego nieobecność rynek postanowiła bowiem przejąć konkurencyjna grupa, co nieuchronnie prowadzi do wojny gangów, w którą wplątani zostają również najbliżsi Dheepana. Ten zaś nie chce stać bezczynnie z boku. Odżywają w nim śpiące od czasu opuszczenia ojczyzny demony; wracają przerażające obrazy śmierci i pożogi. Film Audiarda może kojarzyć się z amerykańską serią „Życzenie śmierci”, a sama postać Dheepana z – granym przez Charlesa Bronsona – Paulem Kerseyem. O ile jednak Michael Winner (i jego następcy) postawił na czystą akcję, Francuz uwypuklił problemy społeczne związane z imigracją – obcość w nowym środowisku, życie w niekontrolowanych przez policję gettach, wreszcie brak perspektyw, który prowadzi do zejścia na przestępczą drogę. Można go także odebrać jako krytykę władz, które nie udzielają uchodźcom należytej pomocy, nierzadko pozostawiają samym sobie, przyczyniając się tym sposobem do ich wykluczenia i wzrostu poczucia alienacji. A to nigdy nie kończy się dobrze.
Marta Bałaga[50%]
Uciekając ze zniszczonej wojną domową Sri Lanki, Dheepan, były żołnierz należący do Tamilskich Tygrysów (Antonythasan Jesuthasan), Yalini (Kalieaswari Srinivasan) i mała Illayaal (Claudine Vinasithamby) przybierają tożsamość zmarłych ludzi i udając rodzinę wyjeżdżają do Francji. Choć są sobie zupełnie obcy, muszą dzielić małe mieszkanko i życie w jednej z ubogich dzielnic Paryża, którą trzęsą konkurujący ze sobą handlarze narkotyków. Szybko okazuje się, że uciekając przed jednym konfliktem trafiają w sam środek drugiego.
Po ogłoszeniu werdyktu Jury pod przewodnictwem samych braci Coen obecni na festiwalu dziennikarze aż zakrztusili się z wściekłości i zaskoczenia – w przeciwieństwie do węgierskiego „Syna Szawła”, ostatecznie nagrodzonego Grand Prix, film Audiarda nie był nawet wymieniany wśród faworytów. Modlitwy do słoniogłowego Ganesha, które w filmie zanosiła jedna z bohaterek, najwyraźniej odniosły zamierzony skutek.
„Podjęcie decyzji, żeby przyznać Złotą Palmę „Dheepan” nie zajęło nam dużo czasu” – powiedział Ethan Coen uzasadniając swoją decyzję. „Uważamy, że jest to wspaniały film.” Trudno się z tym zgodzić. Najnowsze dzieło Audiarda nie jest złe, z całą pewnością nie jest jednak wybitne.
W pewnym sensie „Dheepan” stanowi odzwierciedlenie słów Machiavellego – wojny może i zaczynają się wtedy, kiedy się chce, ale nie kończą wtedy, kiedy się o to prosi. Traumatyczne przeżycia nie opuszczają bohaterów po przekroczeni granicy; są obecne w ich snach, wspomnieniach, a nawet fizycznych reakcjach. Wystarczy tylko iskra, by rozgorzały na nowo i, jak łatwo przewidzieć, tak właśnie się stanie.
„Interesuje mnie „ten obcy” i spojrzenie na świat z jego perspektywy, z perspektywy człowieka, który sprzedaje nam na tarasach róże i o którym nic tak naprawdę nie wiemy” – powiedział w Cannes francuski reżyser. Sceny, w których Audiard przygląda się bohaterom usiłującym zbudować na nowo swoje życie są w filmie najlepsze – próby respektowania zasad muzułmańskiej społeczności i zrozumienia francuskiego poczucia humoru, upokarzająca praca polegająca na sprzedawaniu święcących króliczych uszu, rodząca się w bólach więź pomiędzy ludźmi, których połączył tak naprawdę tylko przypadek i pragnienie przeżycia. Grający główną rolę świetny Antonythasan Jesuthasan czerpie tu z własnych doświadczeń – jako nastolatek został siłą wcielony do armii i dopiero po latach udało mu się uzyskać azyl polityczny we Francji.
Jacques Audiard potrafi robić efektowne kino. „Dheepan” nie stanowi może zupełnej porażki, ale raczej nie będzie się go zaliczać do najlepszych filmów twórcy doskonałego Proroka. Nie można oprzeć się dokuczliwemu wrażeniu, że mamy tu do czynienia z kolejnym przypadkiem, gdy znany reżyser dostaje w Cannes nagrodę nie tyle za sam film, ile za całokształt twórczości.
koniec
14 listopada 2015

Komentarze

14 XI 2015   21:49:46

Azja jest dla Azjatów
Afryka jest dla Afrykanów
Europa... Europa jest dla wszystkich. A później mamy zamachy, obcinanie głów, gwałcenie kobiet tylko dlatego, że ośmieliły się odsłonić trochę ciała, dzielnice miast do których boi się zaglądać nawet policja, brak choinki w w Święta, by nie urazić wyznawców wszyscy wiemy której religii, zamachy w metrach, na koncertach, na stadionach...

Świat oszalał.

14 XI 2015   22:49:36

Polityka taka, jak do tej pory albo doprowadzi do tego, że oni nas zaleją albo, że po pewnej ilości takich "akcji", jak wydarzenia w Paryżu oddolnie uformują się skrajnie nacjonalistyczne ruchy.

Czy są wśród imigrantów ludzie zrozpaczeni, przerażeni i potrzebujący pomocy? Są. Czy są wśród nich lenie liczący na pomoc socjalną? Są. Czy są tacy, którzy planują zanieść wojnę do Europy? Są. Niestety nie ma sposobu, by odróżnić ich od siebie nie popełniając błędów. A bez zdecydowanych działań rządów takie ataki będą się tylko nasilać.

15 XI 2015   07:21:20

Za powyższy komentarz Beatrycze spokojnie można jej puścić w niepamięć to, że SW ocenia pod względem urody aktorów.

Też jestem sceptyczny co do integracji muzułmańskich imigrantów w Europie.

15 XI 2015   22:55:37

SW lubię (choć nie do fanatycznej przesady) a aktorzy to swoją drogą. Choć fakt, w hollywoodzkich superprodukcjach lubię oglądać ładne twarze. Tu kończę offtopa.

16 XI 2015   13:06:24

Nie zawsze zgadzam się z wyborami krytyków z Cannes, ale tym razem jestem jednomyślna. Dobre, mocne ale jednocześnie kameralne kino. Aż czułam ten ból, który ono czuli. Zresztą ja zawsze dość emocjonalnie podchodzę do takich tematów...

16 XI 2015   16:35:32

Film jest po prostu dobrą produkcją, no co mogę Wam innego powiedzieć. Świat zwariował, dzieją się różne rzeczy, nie zawsze dobre, ale najważniejsze to nie tracić głowy i spróbować cokolwiek zrozumiesz.

16 XI 2015   21:33:14

Zasłużona nagroda, film dobry i ważny. Pomaga zrozumieć sytuację w jakieś się znaleźliśmy i jakie wyzwania stoją przez Europą.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Wspomnienia z wakacji: W blasku słońca
Marcin Knyszyński

18 X 2019

Na początku 2018 roku światem filmowego horroru wstrząsnął film „Hereditary” w reżyserii Ariego Astera. Produkcja wychodziła dość wyraźnie poza standardy gatunku i przyzwyczajenia odbiorców – nie dziwią zatem (podobnie jak w przypadku późniejszej o pół roku nowej wersji „Suspirii”) skrajne opinie. Drugi film Astera, „Midsommar”, został już przed premierą odpowiednio zaszufladkowany – to od tego gościa co zrobił „Hereditary”, pewnie będzie ostra jazda. Film wchodzi do kin na samym początku (...)

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Miłość w cieniu czerwonej gwiazdy
Sebastian Chosiński

16 X 2019

Jeszcze kilka lat wcześniej, w czasach stalinowskich, taki film, jak „A jeśli to miłość…” Julija Rajzmana, nie mógłby powstać. Radziecka młodzież miała bowiem kochać nade wszystko Partię, Ojczyznę i Josifa Wissarionowicza, a nie siebie nawzajem. Pewne oznaki takiego myślenia można zresztą dostrzec w kreacji postaci dyrektorki szkoły i nauczycielki języka niemieckiego.

więcej »

East Side Story: Latający Kiwaczek na tropie Smoczego Króla
Sebastian Chosiński

13 X 2019

Takiego zagęszczenia gwiazd zagranicznych na metr kwadratowy planu filmowego nie było chyba w rosyjskim (względnie radzieckim) kinie od czasu „Czerwonego namiotu” Michaiła Kałatozowa. Jason Flemyng, Jackie Chan, Arnold Schwarzenegger, Charles Dance, świętej pamięci Rutger Hauer (a to jeszcze wcale nie wszyscy) – uświetnili „Tajemnicę smoczej pieczęci” Olega Stiepczenki, obraz będący kontynuacją głośnego „Wija” sprzed pięciu lat.

więcej »

Polecamy

Dalekowschodnie nauki

Z filmu wyjęte:

Dalekowschodnie nauki
— Jarosław Loretz

Jubileuszowy ptak
— Jarosław Loretz

Jak w plener, to z przyjaciółmi
— Jarosław Loretz

Pamiętajcie o higienie!
— Jarosław Loretz

Dom jak malowanie
— Jarosław Loretz

Po szkielecie poznasz ich
— Jarosław Loretz

Uwaga na glizdoludzi!
— Jarosław Loretz

Rozbrykana rogacizna
— Jarosław Loretz

Polska szkoła plakatu
— Jarosław Loretz

Dlaczego sypanie soli na drogi jest złym pomysłem
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Z tego cyklu

Ślepowidzenie
— Sebastian Chosiński

Umrika
— Sebastian Chosiński

„Tajemnice Bridgend” i „Czarodziejska góra”
— Sebastian Chosiński, Konrad Wągrowski

Jesteśmy waszymi przyjaciółmi
— Sebastian Chosiński

Slow West
— Sebastian Chosiński

Steve Jobs
— Kamil Witek

Pakt z diabłem
— Marta Bałaga

Intruz
— Sebastian Chosiński

W piwnicy
— Marta Bałaga

Prawie jak matka
— Sebastian Chosiński

Tegoż twórcy

Egzystencjalizm rewolwerowców
— Konrad Wągrowski

Oto słowo Boże
— Kamil Witek

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.