Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 27 czerwca 2019
w Esensji w Esensjopedii

Filmy

Magazyn CLXXXVII

Konkursy

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

kinowe (wybrane)

więcej »

dvd i blu-ray

więcej »

J.J. Abrams
‹Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
65,0 (60,0) % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułGwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy
Tytuł oryginalnyStar Wars: The Force Awakens
Dystrybutor Disney
Data premiery18 grudnia 2015
ReżyseriaJ.J. Abrams
ZdjęciaDaniel Mindel
Scenariusz
ObsadaAndy Serkis, Carrie Fisher, Harrison Ford, Domhnall Gleeson, Gwendoline Christie, Mark Hamill, Oscar Isaac, Lupita Nyong'o
MuzykaJohn Williams
Rok produkcji2015
Kraj produkcjiUSA
CyklGwiezdne wojny
Gatunekakcja, fantasy, przygodowy
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Powrót do Odległej Galaktyki
[J.J. Abrams „Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Nie da się po raz drugi być na pierwszej randce, nie da się po raz drugi pierwszy raz zobaczyć Nowego Jorku, nie da się po raz drugi pierwszy raz obejrzeć „Gwiezdne wojny”. Ale nadal można mieć z ich oglądania dużo przyjemności.

Konrad Wągrowski

Powrót do Odległej Galaktyki
[J.J. Abrams „Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy” - recenzja]

Nie da się po raz drugi być na pierwszej randce, nie da się po raz drugi pierwszy raz zobaczyć Nowego Jorku, nie da się po raz drugi pierwszy raz obejrzeć „Gwiezdne wojny”. Ale nadal można mieć z ich oglądania dużo przyjemności.

J.J. Abrams
‹Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
65,0 (60,0) % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułGwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy
Tytuł oryginalnyStar Wars: The Force Awakens
Dystrybutor Disney
Data premiery18 grudnia 2015
ReżyseriaJ.J. Abrams
ZdjęciaDaniel Mindel
Scenariusz
ObsadaAndy Serkis, Carrie Fisher, Harrison Ford, Domhnall Gleeson, Gwendoline Christie, Mark Hamill, Oscar Isaac, Lupita Nyong'o
MuzykaJohn Williams
Rok produkcji2015
Kraj produkcjiUSA
CyklGwiezdne wojny
Gatunekakcja, fantasy, przygodowy
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Oczekiwania wobec „Przebudzenia Mocy” były oczywiście duże, ale chyba nie aż tak duże, jak w przypadku „Mrocznego widma” – w razie czego rozczarowanie byłoby mniej bolesne, a co za tym idzie niepokój mniejszy. Z drugiej strony, wiedząc już, jak J.J. Abrams odświeżył „Star Treka”, wiadomo było czego można sie spodziewać (zwłaszcza, że sam Abrams deklarował się jako fan zagorzały „Gwiezdnych wojen”). Mieliśmy więc nadzieję, na dobry film w klimacie dawnej sagi, na powrót do dawnych bohaterów i – jakimś tam stopniu – także do dawnych wzruszeń. Abrams z pewnością wiedział, jakie są oczekiwania fanów i pragnął je zaspokoić. A my w wersji minimum mieliśmy nadzieję na dobre kino przygodowe, nieśmiało marząc o tym, że znów poczujemy się jak kilkuletnie dzieci po raz pierwszy widzące gwiezdny niszczyciel przelatujący nad ekranem.
Jak więc udało się „Przebudzenie Mocy"? Abrams z pewnością zrealizował swoje plany. Powstał film niezły, w dobrym tempie, w ładnych sceneriach, ze zbiorem efektownych elementów właściwych dla „Gwiezdnych wojen” – bitew statków kosmicznych, strzelanin blasterowych, pojedynków na miecze świetlne. Wizualnie – czego mogliśmy domyślić się ze zwiastunów – „Przebudzenie Mocy” nawiązuje do starej trylogii. Bardzo podobne są oszczędne scenerie (pustynia, las, śnieg), nie ma zaś barokowego rozpasania trylogii prequeli z jej kolorową gigantomanią i przeraźliwym efekciarstwem (zwłaszcza w chaotycznej bitwie na orbicie Coruscant, rozpoczynającej „Zemstę Sithów”). Kilka scen w „Przebudzeniu Mocy” – pojedynek na miecze świetlne, odprawa szturmowców, akcja wokół starej świątyni Jedi – są bardzo ładnie zakomponowane i nakręcone. Z drugiej jednak strony nie ma efektu „wow!” – nie ma żadnej sceny, która miałaby siłę rażenia wspomnianego gwiezdnego niszczyciela przelatującego nad ekranem, ATAT wyłaniających się ze śniegów Hoth, czy wyścigu śmigaczy po lasach Endor. Trochę szkoda.
Od strony scenariusza „Przebudzenie Mocy” można nazwać bezpiecznym – mamy tu wszystkie sprawdzone motywy „Gwiezdnych wojen” (tak jest, ktoś znów będzie miał złe przeczucia). Wyliczcie sobie typowe elementy, pojawiające się w poprzednich częściach, będziecie mogli sprawdzić, że wszystkie znajdziecie też u Abramsa. Nieprzypadkowo niektórzy „Przebudzenie Mocy” nazywają remakiem „Nowej Nadziei”, podobieństwa fabularnego kroju są aż nadto wyraźne. Przez to wszystko zwroty akcji są raczej przewidywalne, wiemy dokładnie, jaki znany statek kosmiczny pojawi się w określonym momencie, kto będzie stał za drzwiami w innej scenie, niespecjalnie też musimy się głowić, by domyślić się rodzinnych powiązań bohaterów filmu.
Jeśli jest coś, co ubarwia ten schemat, to z pewnością będą tym dialogi. Pod tym względem film Abramsa bije poprzednie części na głowę (jak wiadomo dialogi Lucasa legendarne nie były ze względu na ich jakość, lecz raczej wręcz przeciwnie). Teksty są niezłe, celne, nierzadko zabawne, bohaterów słucha się z przyjemnością i bez bólu zębów.
Dla wielu fanów najważniejsze będzie jedna, w jaki sposób Abrams potraktował materiał wejściowy – jak nawiązał do klasyki. Mrugnieć do fanów jest mnóstwo, na różnych poziomach, ale nie ma w tym przegięć w stylu dziecka-Greedo w „Mrocznym widmie” czy spotkania Chewbacci i Yody w „Zemście Sithów”. Nawet fakt, że jeden z bohaterów nosi hełm wyraźnie nawiązujący do Dartha Vadera jest w filmie w miarę sensownie uzasadniony. Niektóre z nawiązań budzą delikatny uśmiech, niektóre lekkie wzruszenie, ale wspólnie stanowią dodatkową płaszczyznę, na której można przeżywać dzieło Abramsa.
Jak wiemy, nie zabraknie starych bohaterów. Spodziewałem się, że raczej będą się oni pojawiać jedynie w epizodach, ale to nie jest prawda – rola i czas ekranowy niektórych z nich są całkiem pokaźne. I nie da się ukryć, że na to również liczyliśmy. Ich relacje, ich spotkania, ich losy bywają najbardziej wzruszającymi scenami filmu. Kolejną zaletą będzie ekipa nowych bohaterów – nie ma może wśród nich żadnej postaci, która miałaby szansę już po pierwszym filmie na status kultowości, to raczej są zmodyfikowane wersje bohaterów dawnych filmów, ale są ciekawi, sympatyczni i obiecujący w kontekście kolejnych filmów. Nie ma na pewno obciachu na poziomie Jar-Jara, nikt też nie nawiązuje do niesławnych umiejętności aktorskich Jake’a Lloyda i Haydena Christensena. Widać, że casting wykonał kawał dobrej roboty. Słabiej jedynie wypada postać głównego czarnego charakteru filmu, który jest raczej bladym cieniem Imperatora. Przynajmniej na razie.
Przynajmniej na razie… Właśnie – sądzę, że jednak „Przebudzenie Mocy” będzie można ocenić dopiero w kontekście całej nowej trylogii. Na razie otrzymaliśmy dobre, emocjonujące kino przygodowe, solidnie zrealizowane, ale bezpieczne i przewidywalne. Być może przy okazji kolejnej części (film ma raczej otwarte zakończenie) twórcy zdecydują się bardziej zaryzykować i rozszerzyć uniwersum „Gwiezdnych wojen”. W tej chwili bowiem pełnymi garściami czerpią z pomysłów George’a Lucasa, niespecjalnie starając się wnieść coś nowego. Dlatego też, przyznając, że seans dla fana jest przyjemny, a w kilku miejscach naprawdę wzruszający, należy uznać, że „Przebudzenie Mocy” filmową rewolucją nie będzie. Myślę, że jest ogromna szansa na naprawdę dobrą nową trylogię, zdecydowanie lepszą od Lucasowych prequeli, ale przyznam też, że w tym roku królem powrotów do przeszłości pozostaje jednak George Miller z jego „Mad Maxem”. Do tego poziomu filmowych emocji Abramsowi nie udało się sięgnąć.
koniec
18 grudnia 2015

Komentarze

19 XII 2015   13:54:43

Remake? Raczej bezczelna parodia... Niezamierzona zapewne ale to potworny i brutalny gwalt na legendzie. Oslupienie jakie mnie ogarnelo ogladajac to dzielo spowodowalo ze musze zwrocic honor Lucasowi, nawet czesci 1-3 sa lepsze od tego marketingowego gowna. Horror, horror.. Its time to die

19 XII 2015   18:05:40

Franczyzna pełną gębą. Abrams nie musiał się wysilać, po prostu skopiował gotowy materiał który na 100% się sprzeda. Niestety zapomniał o tzw. duszy co jest praktycznie normą w Hollywood. Jeśli szukacie filmu który, oprócz rozrywki, posiada przesłanie i jest przepełniony osobowością autora - trafiliście w niewłaściwe miejsce. Technicznie przyzwoita i miejscami efektowna ale tylko papka, nie mająca odwagi podnieść rękawicy i boleśnie, zaprawdy boleśnie przewidywalna. A szkoda bo w dobie taśiemcowych filmów Marvela i książek dzielonych na dziesiątki produkcyjniaków przydałby się powiew świeżości.

20 XII 2015   20:27:41

Bedziemy mieli co najmniej 1 film rocznie o tematyce Gwiezdnych wojen wiec perelki raczej na pewno sie trafia:)

21 XII 2015   11:29:21

Ojtam ojtam, było fajnie, nie ma się co nabzdyczać :-)
Od dźwięków MSE6 przez scenę kantynie,przepraszam, tawernie az po "czy widziałeś nowe TK-17" nawiazań i smaczków jest pełno. Pewni, że nie jest to arcydzieło, ale mozna nawet zacytować najnowszą cześć, kiedy nastepuje wymuszony wybór pojazdu:

"GARBAGE WILL DO!"

21 XII 2015   12:47:37

Nie miałem nadziei to się nie zawiodłem i nie żałuję bo niezłe jednak. Te 3d w jakiejś mniejszej rozdzielczości?, Łezki pociekły, bo się pamięta z kina te pierwsze GW. A jako że to było streszczenie raczej, to może się rozkręcą...

21 XII 2015   12:47:45

Mogło byc nieco lepiej, ale majac w pamieci Ep.I-III mogło tez byc duuuuuuużo gorzej. Bardzo dobry poczatek nowej trylogii a że nie genialny, no cóz trudno..... Moc jest, radocha jest i banan na paszczy bo obejrzeniu jest :-) Mnie na razie wystarczy. Pozdrawiam wszystkich 40+ latków wychowanych na Ep. IV-VI.

21 XII 2015   16:44:09

Moje odczucia bardzo zbliżone do tych, wyrażonych w dwóch początkowych komentarzach. Trailery mnie nie przekonały, więc też nie można powiedzieć, że spodziewałem się nie wiadomo czego, a mimo to wyszedłem z kina potwornie rozczarowany. Imię irytujących w tym filmie motywów, wątków, rozwiązań, nawiązań itd. - legion, wiele elementów to właściwie niczemu nie służące ozdobniki (np. Phasma), a do tego to ciągłe, nachalne przypominanie, że FIRST ORDER i RESISTANCE - i tak w kółko Macieju. Chwilami całość rzeczywiście sprawia wrażenie świadomej autoparodii - niby "garbage will do", ale jednak garbage podrasowany - chociażby w scenach z holograficznym porównaniem Gwiazdy Śmierci i nowej stacji czy zniszczeniem całego układu zamiast jednej planety (I co? I nic. Żadnego "miliona głosów krzyczących jednocześnie"...) albo z zupełnie dosłownym nawiązaniami do III Rzeszy... Ten film był, w moim odczuciu, o kilka klas za słaby, by z jednym z głównych bohaterów bezkarnie zrobić to, co zrobił. Zasadniczo staram się wyprzeć to doświadczenie ze świadomości.

25 XII 2015   20:32:59

W nawiązaniu do powyższych komentarzy.... niby głupio tak mówić mając 30+ lat ale jednak brak efektu WOW.... Pomijając oczywiście wszystko co wcześniej zostało napisane. I tak jak po Strażnikach Galaktyki (też sf więc stąd porównanie) wyszedłem szeroko uśmiechnięty, to po ostatnich SW wyszedłem z lekkim uśmiechem....zażenowania? na pewno niedosytu.

25 XII 2015   20:35:56

Ps. No i te walki na lightsabery.... tutaj całkowita porażka. Nie chcąc spoilerować nie napiszę co i jak ale kto oglądał to się chyba zgodzi :)

11 I 2016   10:50:49

Walki na miecze są bardzo dobre. Jak słusznie to zwerbalizowała moja konkubina: to nie są pojedynki, to jest napierdalanie żeby zlikwidować przeciwnika.
W ogóle film taki, jak trzeba. Po prostu Gwiezdne Wojny, w klasycznym stylu.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

East Side Story: Dzieci zjadam na śniadanie…
Sebastian Chosiński

23 VI 2019

„Po drugiej stronie lustra” – pełnometrażowy debiut Aleksandra Domogarowa młodszego, syna filmowego Bohuna z „Ogniem i mieczem” – nie jest kontynuacją obrazu Swiatosława Podgajewskiego sprzed czterech lat („Czarny obrządek”). To jedynie oparta na tym samym schemacie fabularnym nowa opowieść grozy o przerażającej „Damie Pikowej”, którą można poprosić o spełnienie każdego życzenia, ale na pewno nie warto tego robić..

więcej »

Oszukani
Kamil Witek

21 VI 2019

Od przybytku podobno głowa nie boli, lecz w przypadku „Oszustek” liczba użytych schematów i zgranych chwytów wywołuje poczucie przynajmniej poważnej niestrawności.

więcej »

WyBLACKnięci
Kamil Witek

18 VI 2019

Seria „Facetów w czerni” jest odrobinę jak uczeń, który po udanej pierwszej klasie do końca szkoły dotrwał dzięki ciągnącej się za nim pozytywnej opinii. Po hitowej „jedynce” mięliśmy w cyklu niedorastającą do niej „dwójkę” i mocno rozczarowującą część trzecią. Najnowsza odsłona z podtytułem „International” podejmuje próbę odświeżenia serii poprzez jednoczesny sequel i restart. Są nowi bohaterowie, zaciąg gwiazd z marvelowskiego uniwersum, i fabularne pomysły o świeżości przeleżanego w szafie (...)

więcej »

Polecamy

Czy małe dziewczynki lubią krew?

Z filmu wyjęte:

Czy małe dziewczynki lubią krew?
— Jarosław Loretz

Nasi w zaświatach
— Jarosław Loretz

Meble na wysoki połysk
— Jarosław Loretz

Limuzyna na miarę naszych możliwości
— Jarosław Loretz

RPG a sprawa Dzikiego Zachodu
— Jarosław Loretz

Tania siła robota
— Jarosław Loretz

Samopodający się talerz
— Jarosław Loretz

Chatka niekoniecznie z piernika
— Jarosław Loretz

Zwrotów nie przyjmujemy. Na ogół.
— Jarosław Loretz

Małe ptaki konsumuje się w całości
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Inne recenzje

Przebudzona niemoc
— Jarosław Loretz

Tegoż twórcy

Esensja ogląda: Styczeń 2014 (4)
— Gabriel Krawczyk, Jarosław Loretz, Daniel Markiewicz, Agnieszka Szady

Esensja ogląda: Czerwiec 2013 (2)
— Jarosław Loretz, Agnieszka Szady, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Śmiało podążać… wydeptaną ścieżką
— Jakub Gałka

Star Trek Nowej Przygody
— Konrad Wągrowski

Być jak Steven Spielberg
— Krzysztof Czapiga

SPF – Subiektywny Przegląd Filmów (4)
— Jakub Gałka

Star Trek: Nowa nadzieja
— Konrad Wągrowski

Vera Cruise
— Urszula Lipińska

Tegoż autora

Kryminalny egzystencjalizm
— Konrad Wągrowski

900 metrów w pionie
— Konrad Wągrowski

Mam wiersz
— Konrad Wągrowski

Obiecaliśmy już wszystko. Czego jeszcze chcecie?
— Konrad Wągrowski

Powojenny melodramat
— Konrad Wągrowski

Pomysł na życie zawodowe po osiemdziesiątce
— Konrad Wągrowski

Runie ta chwiejna konstrukcja
— Konrad Wągrowski

Po rozstaniu rodziców
— Konrad Wągrowski

Na dwóch różnych nutach
— Konrad Wągrowski

Egzystencjalizm rewolwerowców
— Konrad Wągrowski

Wkrótce

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.