Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 marca 2019
w Esensji w Esensjopedii

Filmy

Magazyn CLXXXIV

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

kinowe (wybrane)

więcej »

dvd i blu-ray

więcej »

Zapowiedzi

kinowe (wybrane)

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup

Esensja ogląda: Luty 2016

Esensja.pl
Esensja.pl
Rzutem na taśmę zapraszamy na lutowy przegląd krótkich recenzji filmowych.

Sebastian Chosiński, Marcin Mroziuk, Jarosław Robak, Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Luty 2016

Rzutem na taśmę zapraszamy na lutowy przegląd krótkich recenzji filmowych.
Kino
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Na granicy
(2015, reż. Wojciech Kasperski)
Jarosław Robak [70%]
Gdyby brać pod uwagę tylko odrobienie lekcji z gatunkowych schematów, moja ocena „Na granicy” byłaby pewnie trochę niższa. Debiutujący w pełnym metrażu Wojciech Kasperski (znany wcześniej głównie z krótszych dokumentów – np. obsypanych nagrodami na krajowych i zagranicznych festiwalach „Nasion”) nakręcił bardzo poprawny thriller, w którym bieszczadzka zima fotografowana przez Łukasza Żala, dmący wiatr, niepokojąca muzyka Bartłomieja Gliniaka oraz wyjątkowo udany czarny charakter naprawdę przyprawiają o dreszcze. Jednak, jak to w wielu solidnych thrillerach bywa, im dłużej film trwa, tym bardziej logika postępowania bohaterów zdaje się naciągana, finał też nie jest szczególnie zaskakujący (choć trzeba przyznać, że otwierając „Na granicy” wyraźnym cytatem z „Lśnienia” Kasperski nie obiecywał, że będzie tu jakoś wywracał narracyjne reguły gatunku do góry nogami). Najciekawsza w filmie – a przeoczona w wielu komentarzach wytykających reżyserowi płytką psychologię i zbyt enigmatyczne motywacje postaci – wydaje mi się jednak próba krytyki „stereotypowego modelu męskości”. Wyprawa, na którą ojciec (Andrzej Chyra) zabiera swoich nastoletnich synów, ma być wprowadzeniem chłopaków w świat prawdziwych mężczyzn – takich, co to bez chwili wahania dobiją konające zwierzę, wieczorem przy wódeczce poopowiadają rubaszne anegdotki, a nazajutrz nieustraszeni rzucą wyzwanie nieprzyjaznej naturze (i są, oczywiście, heteroseksualni). Starszy z braci, Janek (obdarzony „hanekowską” urodą Bartosz Bielenia) nie chce mieścić się w tym schemacie – ale jednocześnie jest na tyle jeszcze niezapisaną kartą, że wcale nie jest oczywiste, czy w sytuacji zagrożenia, nie zamieni się w kogoś, kim nie chciał zostać (i jest to w filmie źródło napięcia dużo ciekawsze niż pytanie, kto kogo w końcu dopadnie). Kasperski pokazuje tradycyjnie rozumianą męskość jako fundament pod samonapędzający się mechanizm przemocy i dominacji, który nie znosi słabości i łamie charaktery – jego film byłby jeszcze lepszy, gdyby w miejsce finałowego fatalizmu potrafił znaleźć wyjście poza ten maczystowski zaklęty krąg.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Lobster
(2015, reż. Yorgos Lanthimos)
Konrad Wągrowski [70%]
Nie jestem wielkim fanem twórczości Yorgosa Lanthimosa, „Alpy” mnie autentycznie zmęczyły, ale „Lobster” z pewnością jest wart uwagi. Z jednej strony to oczywiście wysoce oryginalna i niesztampowa wypowiedź na temat związków międzyludzkich, z drugiej film, w którym pojawiają się naprawdę niesamowite pomysły. Są w nim sceny dziwne, sceny drażniące, ale też sceny wymyślone naprawdę genialnie. Całościowo ponura i brutalna wizja świata z wyobraźni Lanthimosa jednak mocno przygnębia. Wydaje się też, że twórca trochę za bardzo wierzy w swą pomysłowość i film niepotrzebnie przeciąga o dobre pół godziny – krótsze dzieło byłoby i spójniejsze i strawniejsze. Nie jestem też pewien, czy tzw. warstwa filozoficzna przekazywana w filmie jest naprawdę wartościowa, czy tylko nieco bezczelnie sugerowana, ale nie zmienia to faktu, że „Lobster” to kino wysoce oryginalne i sugestywne.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Mów mi Marianna
(2015, reż. Karolina Bielawska)
Konrad Wągrowski [60%]
Nagrodzony na Krakowskim Festiwalu Filmowym dokument Karoliny Bielawskiej to ciekawy przykład filmu, którego realizacja poszła w zupełnie innym kierunku, niż zakładali jego twórcy. W założeniu miała być to opowieść o Mariannie Klapczyńskiej – kobiecie po zmianie płci, która o prawo do tego zabiegu musiała walczyć w sądzie z własnymi rodzicami. W trakcie kręcenia filmu wydarzył się jednak dodatkowy dramat – Marianna został porażona udarem i od tego czasu z trudem próbuje wracać do w miarę normalnego życia. W efekcie powstał film o poszukiwaniu własnej tożsamości, a prawie do własnego życia i ciała, ale też o tym, jak trzeba żyć, gdy walą w gruzy się wszelkie życiowe plany.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Zupełnie Nowy Testament
(2015, reż. Jaco van Dormael)
Konrad Wągrowski [60%]
Czy „Zupełnie Nowy Testament” jest bluźnierczy? No, jest. Cóż, Bóg-Ojciec będący tyranem o paskudnym charakterze, zahukana żona Boga i energiczna Córka Boża, która bierze sprawy w swoje ręce, buntując się przeciwko ojcu, grupa apostołów, którym daleko do bożej bojaźni i przykładnego życia – zakładam, że za takie rzeczy kiedyś można by było trafić na stos. Czy budzi to duże emocje? No, nie, bo gdyby było inaczej, mielibyśmy protesty przed kinami, potępienia z ambony etc. A więc albo czasy się zmieniły i emocje związane z „Ostatnim kuszeniem Chrystusa”, czy „Księdzem” już nie wrócą, albo te bluźnierstwa nie były zbyt ostre. W sumie zapewne występują tu obie te przyczyny na raz. Z jednej strony – na szczęście – ludzie przyzwyczajają się do krytyki religii, z drugiej strony owa krytyka, czy w tym przypadku satyra w „Zupełnie Nowym Testamencie” nie jest jakaś wyjątkowo ostra czy celna i poruszyć może najwyżej środowiska związane z „Frondą”. Film jest raczej alternatywną, przewrotną, feministyczną wizją systemów religijnych niż jakąś głębszą analizą obecnych, a wizerunek wrednego i złośliwego Boga-Ojca to po prostu pewnego rodzaju element komediowy. Film Jaco van Dormaela ma swoje niezłe momenty, choć jest nieco zbyt przeciągnięty i trochę udający bycie czymś poważniejszym niż tylko zwykłą komedią fantasy. Ale na szczęście w wielu momentach potrafi przyzwoicie widza rozbawić i w sumie chyba właśnie o to chodzi.
DVD / BD
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Ziarno prawdy
(2014, reż. Borys Lankosz)
Sebastian Chosiński [50%]
Nie będę ukrywał, że nie jestem szczególnym admiratorem reżyserskich dokonań Borysa Lankosza. Nagradzany na festiwalach debiutancki – przynajmniej jeśli chodzi o pełnometrażową fabułę – „Rewers” (2009) wynudził mnie do tego stopnia, że miałem problem z dotrwaniem do mocno rozczarowującego finału filmu. Serial kryminalny „Paradoks” (2012), w którego powstaniu także miał on swój udział, słabł z odcinka na odcinek, a pechem Lankosza było to, że odpowiadał za sześć ostatnich rozdziałów tej opowieści. „Ziarno prawdy” mogło więc okazać się miłą odmianą – głównie z uwagi na literacki pierwowzór, czyli całkiem udaną powieść Zygmunta Miłoszewskiego. Na korzyść reżysera działało także to, że w adaptacji „Uwikłania” (2011), wcześniejszej książki o perypetiach prokuratora Teodora Szackiego, Jacek Bromski pozwolił sobie na rzecz – z punktu widzenia wielbicieli prozy Miłoszewskiego – niedopuszczalną, czyli zmianę płci głównego bohatera. W „Ziarnie prawdy” wszystko wróciło do normy – Szacki stał się mężczyzną.
Problem w tym, że dużo więcej pozytywów odnaleźć się w dziele Lankosza nie da. Szacki (w tej roli odpowiednio zblazowany Robert Więckiewicz), przeniesiony z Warszawy do Sandomierza, prowadzi śledztwo w sprawie zabójstwa kobiety, mężatki w średnim wieku, żony miejscowego biznesmena. Ale nie jest to taka sobie zwykła zbrodnia – z ciała ofiary spuszczono bowiem krew, a na miejscu zdarzenia znaleziono przedmiot wykorzystywany do rytualnego uboju zwierząt. Opinia publiczna dostaje zatem jasny przekaz – winni są Żydzi! Tylko dlaczego mieliby zabijać lubianą w mieście działaczkę społeczną, której dobrej reputacji nikt nie podważał? Prokurator, któremu w dochodzeniu pomaga stary gliniarz Leon Wilczur (gra go Jerzy Trela) i prokurator Barbara Sobieraj (Magdalena Walach), musi zagłębić się w podskórne życie miasta, wyciągając na wierzch wiele tajemnic i brudów. Ale to nie wystarcza – trzeba sięgnąć jeszcze dalej, szukać w odległej przeszłości, odnaleźć świadków wydarzeń sprzed kilkudziesięciu lat.
Podobne historie, choćby najbardziej wydumane, przedstawione w kryminałach skandynawskich jakoś nie rażą; ta z „Ziarna prawdy” sprawia, że przez sporą część filmu widz może się zastanawiać, czy to wszystko opowiadane jest na serio, czy ktoś jednak stroi sobie z niego żarty. Razi przede wszystkim sztuczność intrygi, jej udziwnianie na siłę czy wręcz demonizowanie. Rozwiązanie zagadki zdecydowanie zawodzi, głównie dlatego, że rozbudzone wcześniej oczekiwania nie znajdują odpowiednio atrakcyjnej finalizacji. To, co sprawdziło się w wersji powieściowej, na ekranie pozbawione zostało ducha, wyprane z emocji, wykastrowane z napięcia. Do rozwiązania takiej sprawy wcale nie był potrzebny Teodor Szacki, wystarczyłby ojciec Mateusz, którego pewnie, gdyby ekipa uważnie rozejrzała się dokoła, gdzieś tam dałoby się znaleźć.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Marcin Mroziuk [60%]
Miała to być po prostu lekka i przyjemna komedia romantyczna z gwiazdorską obsadą, ale tym razem Woody Allen niestety stworzył film w sumie dość nijaki. Jeszcze pal licho, że dla kilku historyjek rozgrywających się w Wiecznym Mieście praktycznie jedynym łącznikiem jest właśnie ta sceneria. Znacznie gorsze jest to, że tej filmowej opowieści brakuje wyrazistego klimatu, a wydarzenia ani nas specjalnie nie bawią, ani nie potrafią tak naprawdę wciągnąć. Dialogom tym razem daleko do szczytów błyskotliwości, ale przede wszystkim łatwy do przewidzenia jest kierunek, w którym potoczą się relacje damsko-męskie – i to obojętnie czy w przypadku trojga młodych Amerykanów mieszkających w Rzymie, czy w przypadku amerykańskiej turystki pytającej o drogę przystojnego Włocha, czy też pary nowożeńców przybywających tutaj z prowincji w czasie podróży poślubnej. Ta ostatnia historia wypada i tak z nich najciekawiej, w czym spora zasługa Penelope Cruz w roli luksusowej prostytutki oraz Alessandry Mastronardi jako wyglądającej niczym urocze uosobienie niewinności Milly. Z kolei wprawdzie całkiem interesująco zapowiadała się nieco surrealistyczna opowieść o skromnym urzędniku (w tej zabawnej roli całkiem udanie prezentuje się Roberto Benigni), który niespodziewanie stał się celebrytą, ale zdecydowanie zabrakło tutaj jakiegoś bardziej finezyjnego zakończenia. Tak naprawdę po obejrzeniu „Zakochanych w Rzymie” mają więc szansę na dłużej pozostać w pamięci tylko ekstrawaganckie inscenizacje operowe, w których solista śpiewa pod prysznicem, oraz piękne widoki Wiecznego Miasta. Nie polecałbym więc tego filmu nikomu poza zagorzałymi wielbicielami Woody′ego Allena.
Kino świata
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Cel
(2014, reż. Chang)
Sebastian Chosiński [70%]
Klasyczny południowokoreański thriller policyjny, który – jeśli tylko trochę przymknie się jedno oko – dostarcza półtoragodzinnej emocjonującej rozrywki. Do szpitala, w którym na oddziale chirurgicznym pracuje Lee Tae-joon (którego gra Lee Jin-wook), trafia mężczyzna ranny w brzuch (w tej roli charyzmatyczny Ryu Seung-ryong). Policjanci nie wiedzą, kim jest ani co mu się przytrafiło; podobnie zresztą jak opiekujący się nim lekarz, który nie spodziewa się, że to zdarzenie wywróci do góry nogami całe jego dotychczasowe życie. Nagle bowiem otrzymuje wiadomość, że jego ciężarna żona Hee-joo zostaje uprowadzona; porywacz, który kontaktuje się z nim telefonicznie, obiecuje, że wypuści ją całą i zdrową pod jednym tylko warunkiem – jeżeli Tae-joon wywiezie ze szpitala rannego nieznajomego. Wydawałoby się, że nic trudniejszego. Ale jak dokonać tego pod okiem policji? Ba! na dodatek pod okiem człowieka, który ma zamiar zlikwidować pacjenta.
Lee jest jednak zdeterminowany – walczy przecież o życie swojej małżonki i nienarodzonego jeszcze dziecka. Człowiek w takiej sytuacji jest w stanie wznieść się na wyżyny i dokonać rzeczy, o które nawet by siebie nie podejrzewał. Podobnie rzecz ma się z nieznajomym, który oprzytomniawszy, szybko dochodzi do siebie i… dość powiedzieć, że zaczyna sprawiać Tae-joonowi masę problemów. Gwoli ścisłości należy też dodać, że parę razy ratuje mu również skórę. Reżyser filmu, Yoon Hong-seung (ukrywający się tutaj pod pseudonimem Chang), umiejętnie wprowadza do fabuły zaskakujące zwroty akcji, które co jakiś czas stawiają pod znakiem zapytania rzeczywiste intencje bohaterów. O ile bowiem pewni możemy być tego, na czym zależy chirurgowi, o tyle wszyscy inni coś ukrywają. Dochodzi nawet do tego, że nie można ufać samym policjantom.
Jak na azjatyckie kino akcji przystało, „Cel” trzyma w napięciu przez cały seans. Świetnie prezentują się także zaaranżowane ze sporym rozmachem sceny pojedynków – zarówno tych strzeleckich, jak i kopanych. Trzeba tylko zapamiętać, że główni bohaterowie – i ci pozytywni, i negatywni – są praktycznie nie do zdarcia. Mogą otrzymać sto ciosów w brzuch, może ich przeszyć grad kul, a i tak podniosą się z kolan, by oddać uderzenie, względnie wymierzyć z pistoletu w przeciwnika. Taki urok tej kinematografii.
koniec
29 lutego 2016

Komentarze

27 III 2016   17:36:07

Na granicy jest filmem jak na polskie warunki bardzo udanym. Trzeba pamiętać, że to kino gatunkowe i jeśli niespodziewamy się niczego po za świetny warsztat i emocji, które ma zapewnić dreszczowiec to się nie zawiedziemy.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

East Side Story: Na Zabajkalu też powstają filmy
Sebastian Chosiński

17 III 2019

Bogactwem kulturowym Związku Radzieckiego i – w nieco mniejszym stopniu – dzisiejszej Rosji jest możliwość przenikania się kultur narodów mieszkających (w przeszłości i obecnie) na terenie tych państw. Oprócz tego jednak każdy z nich stara się - zwłaszcza dzisiaj – zachować własną odrębność kulturową. Dzieje się to głównie w literaturze, teatrze i kinie. „Na brzegu snu” Baira Uładajewa to film zrealizowany (w przeważającej części) przez Buriatów i dla ludności buriackiej.

więcej »

Kiedy wejdziesz między wrony…
Marcin Mroziuk

16 III 2019

W czasie wojennej zawieruchy człowiek nie tylko chwyta się wszelkich sposobów, aby przetrwać, ale nierzadko dopuszcza się też czynów, do jakich w innych okolicznościach nie byłby zdolny. I właśnie tę prawdę o ciemnej stronie ludzkiej natury dobitnie ukazuje czarno-biały „Kapitan”, oparty zresztą na autentycznych losach Williego Herolda.

więcej »

Wyścig
Kamil Witek

15 III 2019

Ryk silników, zapach spalin, szalona prędkość, Robert Kubica. Dla każdego, komu na dźwięk choćby jednego z tych terminów rozszerzają się automatycznie oczy, serial dokumentalny „Formuła 1: Jazda o życie” będzie pozycją bardziej niż obowiązkową.

więcej »

Polecamy

Ćwiczenia pod prysznicem

Z filmu wyjęte:

Ćwiczenia pod prysznicem
— Jarosław Loretz

Wyścig donikąd
— Jarosław Loretz

Wycieczka donikąd
— Jarosław Loretz

Życie w zawieszeniu
— Jarosław Loretz

Wonder Wheel
— Jarosław Loretz

Zróbmy sobie statuę
— Jarosław Loretz

Szpiedzy z tamtych lat
— Jarosław Loretz

Zła passa Cyganów
— Jarosław Loretz

Rtęć morderczą jest
— Jarosław Loretz

Karnawał osobliwości
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Inne recenzje

Gdy samotność jest zbrodnią
— Piotr Dobry

15. T-Mobile Nowe Horyzonty: Wybierz sobie zwierzę
— Kamil Witek

Cannes 2015: Samotny mężczyzna
— Marta Bałaga

Rzymskie wakacje
— Grzegorz Fortuna

Więcej takich pocztówek
— Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Sierpień 2012 (kino)
— Sebastian Chosiński, Grzegorz Fortuna, Anna Kańtoch, Alicja Kuciel, Małgorzata Steciak, Konrad Wągrowski

Z tego cyklu

Marzec 2018 (2)
— Sebastian Chosiński, Grzegorz Fortuna, Krzysztof Spór, Konrad Wągrowski

Marzec 2018 (1)
— Piotr Dobry, Marcin Mroziuk, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Luty 2018 (2)
— Jarosław Loretz, Anna Nieznaj, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Luty 2018 (1)
— Marcin Mroziuk, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Styczeń 2018 (1)
— Jarosław Loretz

Grudzień 2017 (4)
— Konrad Wągrowski

Grudzień 2017 (3)
— Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski

Grudzień 2017 (2)
— Sebastian Chosiński

Grudzień 2017 (1)
— Piotr Dobry, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

Listopad 2017 (3)
— Jarosław Loretz, Kamil Witek

Tegoż twórcy

Żmije
— Jarosław Robak

6. Konkurs na Recenzję Filmową: Tragedia bez katharsis
— Dariusz Kankowski

NajAmerican Film Festival 2017
— Jarosław Robak, Kamil Witek

Nic już nie gra
— Grzegorz Fortuna

Rozsądek i romantyczność
— Jarosław Robak

Espoo Ciné 2013: Kobieta na skraju załamania nerwowego
— Marta Bałaga

Skończyła się boża chwała, teraz wódka by się zdała
— Gabriel Krawczyk

Rzymskie wakacje
— Grzegorz Fortuna

Więcej takich pocztówek
— Konrad Wągrowski

O, Paryżu! Wszyscy mówią: kocham cię!
— Łukasz Gręda

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.