Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 23 stycznia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Tim Miller
‹Deadpool›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDeadpool
Dystrybutor Imperial CinePix
Data premiery12 lutego 2016
ReżyseriaTim Miller
ZdjęciaKen Seng
Scenariusz
ObsadaMorena Baccarin, Ryan Reynolds, Gina Carano, T.J. Miller, Rachel Sheen, Ed Skrein, Andre Tricoteux, Brianna Hildebrand
Rok produkcji2016
Kraj produkcjiUSA
CyklDeadpool
WWW
Gatunekakcja, przygodowy, SF
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Superqueero wreszcie w mainstreamie
[Tim Miller „Deadpool” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Kinowe uniwersum Marvela potrzebowało takiego filmu jak „Deadpool”. Wszyscy go potrzebowaliśmy, bo choć „Ant-Man” wcale nie był nieudany, wręcz przeciwnie, to galopująca familiada MCU kazała się spodziewać w niedługim czasie herosów wyspecjalizowanych w składaniu origami w domu spokojnej starości.

Piotr Dobry

Superqueero wreszcie w mainstreamie
[Tim Miller „Deadpool” - recenzja]

Kinowe uniwersum Marvela potrzebowało takiego filmu jak „Deadpool”. Wszyscy go potrzebowaliśmy, bo choć „Ant-Man” wcale nie był nieudany, wręcz przeciwnie, to galopująca familiada MCU kazała się spodziewać w niedługim czasie herosów wyspecjalizowanych w składaniu origami w domu spokojnej starości.

Tim Miller
‹Deadpool›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDeadpool
Dystrybutor Imperial CinePix
Data premiery12 lutego 2016
ReżyseriaTim Miller
ZdjęciaKen Seng
Scenariusz
ObsadaMorena Baccarin, Ryan Reynolds, Gina Carano, T.J. Miller, Rachel Sheen, Ed Skrein, Andre Tricoteux, Brianna Hildebrand
Rok produkcji2016
Kraj produkcjiUSA
CyklDeadpool
WWW
Gatunekakcja, przygodowy, SF
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Deadpoola wymyślili ćwierć wieku temu scenarzysta Fabian Nicieza i rysownik Rob Liefeld, zafascynowani Deathstrokiem z konkurencyjnego DC Comics. Perfidny i ordynarny trykociarz początkowo był jednym z wielu superłotrów mających na pieńku z X-Menami. W 1997 roku inny scenarzysta, Joe Kelly, rozbudował osobowość postaci i przydał jej dwuznaczności. Wade Wilson, jak w cywilu nazywa się szelma, wciąż szydził z etosu prawych mutantów, ale coraz częściej opowiadał się po ich stronie. Przy czym potrafił też wywołać wojnę światów jednym kichnięciem lub intertekstualnie uśmiercić… własnego twórcę – za którą to nieprzewidywalność pokochali go fani komiksów.
Nowe milenium przyniosło wzrost popularności i absorpcję bohatera przez inne media. Deadpool pojawiał się w grach wideo i filmach animowanych, postępująca infantylizacja branży sprawiła, że doczekał się towarzystwa Kidpoola i Dogpoola, aż wreszcie na drugim planie niesławnego „X-Men Geneza: Wolverine” odegrał go ten sam Ryan Reynolds, który teraz rehabilituje się z nawiązką nie tylko za tamtą rolę, ale i za podobnie pechowych Green Lanterna („Byle nie zielony!” – rzuca à propos kostiumu w jednej ze scen nowego filmu) czy Hannibala Kinga z „Blade’a: Mrocznej Trójcy”. Reynolds to aktor przede wszystkim komediowy, znany z szeregu kreacji gadatliwych wiecznych chłopców, co scenarzyści „Deadpoola”, Paul Wernick i Rhett Reese („Zombieland”) potrafią właściwie wykorzystać.
Film posiada wywrotowy, błyskotliwie autoreferencyjny charakter, kapitalne tempo, masę celnych one-linerów, pomysłowe sceny akcji i przemocy. Owszem, w kinie masowym mieliśmy już filmy superbohaterskie pełne krwawych wodotrysków („Kick-Ass”) czy erotyki wykraczającej poza pocałunki Spideya i Mary Jane w deszczu („Watchmen”). Ale nie mieliśmy jeszcze tak radośnie przegiętego superqueero, który z jednej strony pozwala sobie na skrajnie bezczelny seksizm, a z drugiej – pozwala swojej dziewczynie Vanessie (charyzmatyczna Morena Baccarin) dominować analnie przy użyciu dildo przypiętego do pasa. Mnóstwo tu zresztą niejednoznacznych sugestii, nie tylko w scenach łóżkowych i nie tylko damsko-męskich, np. bohater w barze namawia kumpla na „blowjob” i dopiero po chwili okazuje się, że chodzi o drinka. Notabene, twórcy otwarcie przyznają, że Deadpool jest panseksualny i obiecują większą eksplorację tego terenu w sequelu. Oby faktycznie ten lekki powiew świeżości w sferze intymnej ekranowego superbohatera zaowocował wiatrem zmian.
W filmie roi się także od nawiązań do uniwersum „X-Men”, co po trailerach wcale nie zdawało się takie oczywiste. Zaskakująco rozbudowane są role Colossusa (Stefan Kapičić) i Negasonic Teenage Warhead (Brianna Hildebrand). Doskonale wypadają żarty z Wolverine’a (i Hugh Jackmana!) oraz profesora Xaviera („Ale którego – Stewarta czy McAvoya, bo już się pogubiłem?” – pyta z całą swoją rozkoszną kąśliwością Deadpool).
Najbardziej wszakże zadziwia, że za tym wszystkim stoi debiutant. Tim Miller kręcił wcześniej krótkometrażowe animacje, za jedną był nawet nominowany do Oscara, chociaż jeśli cokolwiek z jego przeszłości można ściślej powiązać z efektem, jaki osiągnął w „Deadpoolu”, to chyba tylko fuchę kierownika kreatywnego przy efektach wizualnych „Scotta Pilgrima…”. Oba filmy wyróżnia porównywalnie frenetyczny, kwiecisty styl.
Nasuwa się też nieodparte wrażenie, że nie byłoby „Deadpoola”, przynajmniej nie w obecnym kształcie, gdyby szlaków Millerowi nie przetarł chwilę wcześniej James Gunn. Łotrzykowski, wymykający się schematom Pool śmiało mógłby dokooptować do ekipy Strażników Galaktyki. Podobieństwa widać również przy konstrukcji eklektycznego soundtracku (u Millera DMX i Salt-N-Pepa sąsiaduje z Wham!) oraz w tuzinach nostalgicznych odniesień do lat tylko nieco późniejszych, np. tamtejszego Kevina Bacona zastępuje tu Sinéad O’Connor.
„Nothing compares to you” – zwraca się w pewnym momencie Deadpool do jednej z postaci. I mimo że wyżej padły rozmaite analogie, ten zakochany w sobie cynik dobrze wie, że summa summarum, takim samym komplementem my widzowie moglibyśmy obdarzyć jego.
koniec
13 lutego 2016

Komentarze

14 II 2016   00:48:54

"Deadpool" nie należy do MCU - to produkt FOXa, nie Marvel Studios, więc niezwiązany z przygodami Avengers i spółki. Jedynie powstał na bazie ich komiksów.

"Deadpoola" dołączono do uniwersum X-Men, których Fox chce rozbudowywać (nadchodzące Apocalypse, Gambit i New Mutants).

14 II 2016   17:22:51

"Deadpool pojawiał się w grach wideo i filmach animowanych, postępująca infantylizacja branży sprawiła, że doczekał się towarzystwa Kidpoola i Dogpoola"

Autor chyba o komiksach wie tyle co wyczytał na wiki, bo inaczej takie sformułowanie by się nie pojawiło, to jest właśnie żart z dziecięcych czy zwierzęcych (Krypto) pomocników bohaterów, cześć absurdalnego humoru serii. Nie ma obowiązku czytania komiksów, ale jeśli autor nie czytał to niech się nie mądrzy i zgaduje tylko opisze po prostu film.

15 II 2016   08:09:23

Och, die hard fanbojs :D

Ja rozumiem skrot myslowy autora, bo on tu nie recenzuje komiksu tylko film i jedynie pokrotce przedstawia geneze Deadpoola.

Zdanie co do infantylizacji branzy w ostatnich latach jest prawdziwe i chociaz Kidpool i Dogpool rzeczywiscie powstali jako zart (ale caly Deadpool powstal jako zart, wiec co, nie mozna go nazywac superbohaterem tylko zartem-z-superbohatera?) to potem sie ich wykorzystywalo jako lep na dzieciakow, Dogpool pojawial sie goscinnie w kreskowkach typu Littles Pet Shop.

Bardzo dobra recenzja, choc na mnie film nie zrobil az takiego wrazenia, to doceniam ze to w koncu marvel nie w sweetasnym pg13.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Devs: Odc. 4. Teoria i praktyka
Marcin Mroziuk

22 I 2022

Jak można się było spodziewać, nie wszyscy w Amayi przestrzegają zakazu podglądania przyszłości. Teraz będziemy się więc zastanawiać, czy naprawdę musi się ziścić to, co zobaczył Forrest.

więcej »

Miłość i zbrodnia w jednym żyły domu
Sebastian Chosiński

21 I 2022

Spieszcie się oglądać stare szwedzkie kryminały na platformie Netflix, bo nie wiadomo, jak długo będą udostępnione. A warto, ponieważ, choć nie są to filmy powszechnie znane, to jednak nadzwyczaj godne uwagi. Po „Gdy robi się ciemno” dzisiaj zachęcamy Was do zaznajomienia się z „Pod osłoną mgły” Larsa-Erika Kjellgrena, którego pierwowzorem była powieść Vika Sunesona, nieznanego w naszym kraju klasyka skandynawskiego kryminału.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: W te dni majowe, gdy kończyła się wojna
Sebastian Chosiński

19 I 2022

Zanim w 1977 roku powstało monumentalne „Oswobodzenie Pragi” Otakara Vávry, osiemnaście lat wcześniej o tych samych wydarzeniach, choć w znacznie bardziej kameralnej i dużo mniej patetycznej formie, opowiedział Stanisław Rostocki w swej drugiej pełnometrażowej fabule czyli „Majowych gwiazdach”. Składająca się z czterech nowel historia urzeka poetyckim nastrojem i… zapachem wiosny.

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Sprzedawcy 2

Do sedna:

Kevin Smith. Sprzedawcy 2
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Jay i Cichy Bob kontratakują
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Dogma
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. W pogoni za Amy
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Szczury z supermarketu
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja ogląda: Marzec 2016 (1)
— Jarosław Loretz, Jarosław Robak, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.