Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

Ridley Scott
‹Królestwo niebieskie›

EKSTRAKT:40%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKrólestwo niebieskie
Tytuł oryginalnyKingdom of Heaven
Dystrybutor CinePix
Data premiery6 maja 2005
ReżyseriaRidley Scott
ZdjęciaJohn Mathieson
Scenariusz
ObsadaOrlando Bloom, Eva Green, Liam Neeson, Jeremy Irons, Nikolaj Coster-Waldau, Brendan Gleeson, Edward Norton, Michael Sheen, David Thewlis
MuzykaHarry Gregson-Williams
Rok produkcji2005
Kraj produkcjiMaroko, USA
WWW
Gatunekhistoryczny
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Bohaterów brak
[Ridley Scott „Królestwo niebieskie” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Dzieła dwóch wyrobników, „Troja” i „Król Artur”, nie spełniły oczekiwań fanów (pseudo)historycznych, batalistycznych widowisk. Trzeba było czekać na sygnowane wielkimi nazwiskami obrazy: „Aleksander” oraz „Królestwo niebieskie”. Czekać, okazuje się, na marne. I o ile Stone poległ z ambicjami, to Scott wyłożył się na filmie kręconym chyba tylko z nudów.

Tomasz Kujawski

Bohaterów brak
[Ridley Scott „Królestwo niebieskie” - recenzja]

Dzieła dwóch wyrobników, „Troja” i „Król Artur”, nie spełniły oczekiwań fanów (pseudo)historycznych, batalistycznych widowisk. Trzeba było czekać na sygnowane wielkimi nazwiskami obrazy: „Aleksander” oraz „Królestwo niebieskie”. Czekać, okazuje się, na marne. I o ile Stone poległ z ambicjami, to Scott wyłożył się na filmie kręconym chyba tylko z nudów.

Ridley Scott
‹Królestwo niebieskie›

EKSTRAKT:40%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKrólestwo niebieskie
Tytuł oryginalnyKingdom of Heaven
Dystrybutor CinePix
Data premiery6 maja 2005
ReżyseriaRidley Scott
ZdjęciaJohn Mathieson
Scenariusz
ObsadaOrlando Bloom, Eva Green, Liam Neeson, Jeremy Irons, Nikolaj Coster-Waldau, Brendan Gleeson, Edward Norton, Michael Sheen, David Thewlis
MuzykaHarry Gregson-Williams
Rok produkcji2005
Kraj produkcjiMaroko, USA
WWW
Gatunekhistoryczny
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Po „Gladiatorze” wydawało się, że Ridley Scott doskonale rozumie, iż historia ludzkości opowiadana na ekranie sama w sobie jest nudna jak przysłowiowe flaki z olejem, jeśli nie będzie tylko tłem do perypetii postaci, z którymi widz łatwo się identyfikuje. Po „Królestwie niebieskim” można wnioskować, że reżyser nie ma o tej regule bladego pojęcia – Balian, główny bohater, który dźwiga cały film, to najgorzej, miejscami wręcz absurdalnie, skonstruowana postać epickich obrazów historycznych, jakie zdarzyło mi się oglądać.
Co też siedzi w głowach amerykańskich producentów, że już po raz drugi obsadzają w roli kowala szczawikowatego Orlando Blooma? Co to za rycerz i wielki wojownik z wątłą posturą, sztuczną brodą i wąziutką klatą bez li jednego włoska? Orlando potrafi stać na skale, z przyklejonymi uszami, w rozwiewanej wiatrem peruce i łukiem w dłoni, ale z trudniejszymi zadaniami aktorskimi zwyczajnie sobie nie radzi. Każdy z aktorów „Królestwa”, pojawiający się w kadrze razem z nim, bez trudu skupia na sobie uwagę widza. Ale żeby być sprawiedliwym, trzeba powiedzieć, że niewielu aktorów poradziłoby sobie z tak napisaną rolą. Scenarzyści popisali się. Balin to białozęby kowal z zapuszczonej francuskiej wsi, który w trakcie filmu odkrywa w sobie niezmierzone pokłady wiedzy i umiejętności. Jest super wojownikiem, co to gołą pięścią ogłusza rycerza w pełnym hełmie, znawcą hydrotechniki, gdyż na wysuszonej pustyni potrafi stworzyć coś przypominającego plantację ryżu, oraz strategiem tryskającym zmyślnymi sposobami na niszczenie machin oblężniczych i przewidującym każdy ruch wroga (nawet wyczuwa go przez wydmy). Sprzyja mu szczęście, bo jako jedyny – nie licząc (też przypadkiem) ocalałego konia – przeżywa sztorm, a na środku pustyni spotyka podróżującą samopas postać, która nie bardzo wiadomo, co tam robi, a być jej nie powinno, rozkochuje w sobie najlepsze sztuki Jerozolimy, zostaje królem i w ogóle. A gdy już mówi, to mówi patetycznie – bez wzmianek o honorze, pokoju, misji i tym podobnych nie zabiera głosu w dyskusji. Balian to skrzyżowanie szewczyka Dratewki z Supermanem, postać płaska, śmieszna i nieciekawa. I to największy mankament filmu. Widz nie ma się kogo uchwycić, nie ma kto go poprowadzić przez opowiadaną historię.
Jak słusznie zauważył nasz recenzent, nieowłosiona klata dyskwalifikuje każdego rycerza. Prezentujemy więc ten żałosny widok li jedynie ku satysfakcji miłośników nagich torsów.
Jak słusznie zauważył nasz recenzent, nieowłosiona klata dyskwalifikuje każdego rycerza. Prezentujemy więc ten żałosny widok li jedynie ku satysfakcji miłośników nagich torsów.
Pozostali bohaterowie zarysowani są już znacznie ciekawiej, ale albo bardzo szybko giną, jak od razu budząca sympatię drużyna Godfreya z początku filmu, albo grają epizodziki, albo też, jak Tyberiusz, znikają nagle z filmu. Pojawiają się tylko po to, aby popchnąć akcję ku obowiązkowej finalnej bitwie. Nie próbowano skonstruować wokół nich jakiegoś dramatu czy wciągnąć przy ich pomocy emocjonalnie widza. „Królestwo niebieskie” staje się przedstawieniem jednego marnego aktora, wokół którego powinny się kręcić wszystkie wątki, ale tego nie robią, wylatując z orbity. Po godzinie seansu zaczyna wiać nudą.
Oblężenie Jerozolimy miało pobić bitwę z „Powrotu króla”, a tymczasem jeśli ktoś widział sceny batalistyczne z „Bravehearta”, „Gladiatora”, „Aleksandra” i przede wszystkim Jacksonowej trylogii nie zobaczy tu nic nowego – dużo ludu, deszcze strzał i oblężnicze machiny. Takie sceny to samograje, ale Scott po raz kolejny popełnia ten sam błąd. Nie jest to bitwa obserwowana oczami uczestniczących w niej postaci, ale naparzanka bezimiennych kukiełek, które biegają, krzyczą, są miażdżone, dekapitowane, oblewane olejem, a widza to średnio obchodzi.
Na koniec, aby być choć trochę obiektywnym – bo „Królestwo niebieskie” to przecież całkiem sympatyczne widowisko – trzeba napisać o plusach. Ale co by to mogło być? Liam Neeson i Jeremy Irons grają przyzwoicie, Edwarda Nortona nie widać, a Blooma po tym filmie nie cierpię. Scott – jeden z ulubionych reżyserów – niczym szczególnym nie zachwyca, za to zalicza kilka wpadek, z żenującą sceną taniego efekciarstwa (zżarta przez trąd twarz) na czele. O wyprawach krzyżowych nie wiem nic więcej niż przed seansem (o obszerne spojrzenie na „Królestwo…” z tej perspektywy pokusił się redakcyjny kolega Marcin Łuczyński). Przyznaję, muzyka jest przyjemna i zdjęcia ładne, no i patrzy się na to w sumie, ale smak rozczarowania jest zbyt gorzki, aby naprawdę cieszyć się tym filmem.
koniec
18 maja 2005

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Klasyka kina radzieckiego: Nie nadeptuj (przyszłemu) teściowi na odcisk!
Sebastian Chosiński

20 X 2021

Reżyserski dorobek Siergieja Sidieliowa jest nadzwyczaj mizerny: zaledwie cztery filmy pełnometrażowe, w tym tylko trzy zrealizowane samodzielnie. Z tych trzech jeden to inscenizacja opery. A mimo to z dwóch pozostałych autor mógł być dumny. Zwłaszcza z komedii „Ulica pełna niespodzianek”, która w drugiej połowie lat 50. i kolejnych dekadach aż do upadku Związku Radzieckiego cieszyła się statusem kultowej.

więcej »

East Side Story: Miłość i rewolucja na lodzie
Sebastian Chosiński

17 X 2021

Polski dystrybutor nie byłby sobą, gdyby wprowadzając ten film do oferty Netflixa, nie zmienił jego tytułu. Zamiast oryginalnych (w podwójnym tego słowa znaczeniu) „Srebrnych łyżew” mamy komercyjnie brzmiący „Zimowy romans”. I chociaż wszystko – w teorii – się zgadza, to jednak film Michaiła Łokszyna nie zasługuje na to, by postrzegać go jedynie w kategoriach obrazu miłosnego.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: O jeden ząb za daleko
Sebastian Chosiński

13 X 2021

W normalnym kraju człowiek z trzydziestoma trzema zębami wybrałby się do dentysty i poprosił go o usunięcie nadmiarowego trzonowca (kła albo siekacza). W Związku Radzieckim ktoś taki mógł stać się sensacją naukową i celebrytą. Przynajmniej tak to sobie wyobrażał Gieorgij Danielija, który na podstawie tych domysłów zbudował oś fabularną „nienaukowo-fantastycznej” (jak poinformowano w napisach) komedii… „Trzydzieści trzy”.

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Sprzedawcy 2

Do sedna:

Kevin Smith. Sprzedawcy 2
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Jay i Cichy Bob kontratakują
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Dogma
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. W pogoni za Amy
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Szczury z supermarketu
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.