Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 października 2019
w Esensji w Esensjopedii

Oleg Asadulin
‹Trasa wybrana›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTrasa wybrana
Tytuł oryginalnyМаршрут построен
ReżyseriaOleg Asadulin
ZdjęciaAnton Zienkowicz
Scenariusz
ObsadaSwietłana Ustinowa, Paweł Czinariow, Witalija Kornijenko, Diana Melison, Kristina Szapowałowa, Jelizawieta Poliakowa, Siergiej Safronow, Ilja Safronow, Andriej Safronow, Tatiana Kuzniecowa, Iwan Kapitonow, Jelena Paszkowa, Ałła Cukanowa
MuzykaJewgienij Rudin
Rok produkcji2016
Kraj produkcjiRosja
Czas trwania85 min
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

East Side Story: Nawiedzony samochód niesie śmierć
[Oleg Asadulin „Trasa wybrana” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
To nie jest wybitny film, ale nie jest też tak zły, jak mogłoby to wynikać z oceny. To po prostu skonstruowana bardzo schematycznie, ale wcale nie gorzej od setek podobnych produkcji amerykańskich, opowieść grozy o nawiedzonym przez złego ducha samochodzie. Kto lubi podobne produkcje, będzie zachwycony; pozostali podczas seansu „Trasy wybranej” Olega Asadulina trochę się wynudzą.

Sebastian Chosiński

East Side Story: Nawiedzony samochód niesie śmierć
[Oleg Asadulin „Trasa wybrana” - recenzja]

To nie jest wybitny film, ale nie jest też tak zły, jak mogłoby to wynikać z oceny. To po prostu skonstruowana bardzo schematycznie, ale wcale nie gorzej od setek podobnych produkcji amerykańskich, opowieść grozy o nawiedzonym przez złego ducha samochodzie. Kto lubi podobne produkcje, będzie zachwycony; pozostali podczas seansu „Trasy wybranej” Olega Asadulina trochę się wynudzą.

Oleg Asadulin
‹Trasa wybrana›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTrasa wybrana
Tytuł oryginalnyМаршрут построен
ReżyseriaOleg Asadulin
ZdjęciaAnton Zienkowicz
Scenariusz
ObsadaSwietłana Ustinowa, Paweł Czinariow, Witalija Kornijenko, Diana Melison, Kristina Szapowałowa, Jelizawieta Poliakowa, Siergiej Safronow, Ilja Safronow, Andriej Safronow, Tatiana Kuzniecowa, Iwan Kapitonow, Jelena Paszkowa, Ałła Cukanowa
MuzykaJewgienij Rudin
Rok produkcji2016
Kraj produkcjiRosja
Czas trwania85 min
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
To ważna informacja dla zrozumienia drogi kariery urodzonego w 1971 roku w radzieckim Czelabińsku scenarzysty i reżysera Olega Asadulina – studia filmowe ukończył on w Niemczech i tam też realizował swoje pierwsze obrazy. Od samego początku zafascynowany był przede wszystkim kinematografią amerykańską, a w szczególności szeroko rozumianym kinem grozy (z elementami fantasy). Postawił też sobie jasny cel: tworzenie dzieł dla ludzi młodych, dla pokolenia dwudziesto-, ewentualnie trzydziestolatków. Po powrocie do ojczyzny zdobył popularność mistycznym horrorem „Fobos. Klub strachu” (2010). I od tej pory poszło już z górki. W ostatnich latach Asadulin praktycznie nie schodzi z planu filmowego; w tym czasie jego dorobek powiększył się między innymi o takie produkcje, jak horror fantasy „Mroczny świat: Równowaga” (2013), który doczekał się także czteroodcinkowej wersji telewizyjnej, komedię „Korporacja” (2014), serial fantastyczny „Statek” (2014-2015), dramat „Zielona kareta” (2015) oraz – będącą bohaterem dzisiejszego wydania „East Side Story” – „Trasę wybraną”.
Na realizację „Trasy…” producenci przeznaczyli 45 milionów rubli. Jak można podejrzewać, większość tej kwoty pochłonęły efekty specjalne, które może nie zapierają tchu w piersiach, ale na pewno sprawiają, że Rosjanie nie mają czego się wstydzić – w każdym razie większość amerykańskich twórców produkcji kina klasy B mogłaby Asadulinowi pozazdrościć. Oficjalna premiera filmu odbyła się 31 marca tego roku i – jeśli wierzyć rosyjskiemu box-office’owi (a chyba nie mamy powodu, aby poddawać w wątpliwość publikowane dane) – w ciągu trzech kolejnych weekendów obraz nie tylko zarobił na siebie, ale nawet przyniósł dochód około 8 milionów rubli. Co w nim jest takiego, że potrafi zapełnić sale kinowe? Odpowiedź nie nastręcza większych kłopotów: umiejętnie podsycane przez reżysera napięcie, przekonujące efekty plus przystojny aktor i piękna aktorka – na dodatek utalentowani – w rolach głównych. Czy trzeba czegoś więcej?
Dla zrozumienia ciągu dalszego fabuły „Trasy…”, należy mocniej wgryźć się w sekwencję wstępną. Jest zima 2014 roku; moskiewski architekt Anatolij Smirnow przeżywa poważne problemy małżeńskie. Coraz częstsze kłótnie z żoną, Swietłaną, kończą się rękoczynami z jego strony. Świadkami sprzeczek między rodzicami są, podglądające ich ze swojego pokoju bądź korytarza, dwie córki. Pewnej nocy Anatolij przekracza jednak granicę, zaciąga kobietę do pokoju i tam morduje; następnie ćwiartuje zwłoki, pakuje do worków foliowych, znosi je na parking i upycha do bagażnika samochodu. Dziewczynki Smirnowów widzą to wszystko z okna swego pokoju; także moment, w którym z worka wypada obcięta ręka, a ojciec schyla się po nią, by włożyć do wozu. Osiem dni później policja znajduje pojazd z ciałem Swietłany w środku. Architekt zostaje skazany na czternaście lat więzienia o zaostrzonym rygorze (widocznie były jakieś okoliczności łagodzące, w przeciwnym razie trudno byłby wyobrazić sobie tak niską karę), jego córki oddane do państwowego ośrodka dla sierot. A co stało się z samochodem?
Po gruntownym czyszczeniu trafia w ręce handlarza, który zapewne znając związaną z nim historię, pragnie sprzedać go jak najszybciej i dlatego oferuje wóz za wyjątkową niską cenę. Nie mówiąc oczywiście, dlaczego tak się dzieje. W tym samym czasie kupno nowego samochodu rozważa młode małżeństwo, Andriej i Ola. Ślub brali nie tak dawno, ich córka Ksenia ma dopiero pięć lat, ale nie układa się między nimi najlepiej. Ola nie może wybaczyć mężowi zdrady na początku wspólnego pożycia, a i teraz wcale nie ma pewności, czy Andriej pozostaje jej wierny. Chcąc więc poniekąd odpokutować dawne winy i zapewnić żonę o swojej względem niej lojalności i miłości, mężczyzna proponuje kupno nowego samochodu i dwutygodniowe wczasy – tylko we dwoje (córką zajęłaby się w tym czasie babcia) – gdzieś w ciepłych krajach. Ola, oglądając wóz ma złe przeczucia, lecz cena jest tak korzystna, że mąż nie baczy na jej wahania. Szybko okazuje się, że intuicja kobiety nie myliła. Dawny samochód Smirnowów udało się być może wyczyścić z krwi, ale nie przepędziło to zagnieżdżonego w nim złego ducha.
Wspólna podróż staje się dla Andrieja, Oli i towarzyszącej im przez większość drogi Kseni nieustającym koszmarem, w którym rzeczywistość miesza się z jawą. To jak droga do wnętrza piekła – śmiertelnym zagrożeniem staje się bowiem nie tylko nawiedzony samochód, ale także wszystko, co dokoła, przypadkiem spotykani ludzie, a nawet własny umysł, płatający makabryczne psikusy. Czerpiąc z amerykańskich wzorców, Oleg Asadulin umiejętnie buduje napięcie; wie, kiedy podkręcić tempo akcji, a kiedy nieco przystopować, aby obniżyć poziom emocji przed kolejną erupcją grozy. Umie wywieźć widza w pole, a przede wszystkim najistotniejszy zwrot akcji konsekwentnie ukrywa, trzymając w zanadrzu jak asa w rękawie, do ostatniej minuty. Oczywiście… kto oglądał dziesiątki podobnych filmów – od chociażby opartego na powieści Stephena Kinga „Christine” (1983) Johna Carpentera po rosyjskie „Martwe córki” (2007) Pawła Ruminowa – może nieco psioczyć na wtórność fabuły, ale dla osób na co dzień stroniących od podobnego kina półtorej godziny poświęcone na seans „Trasy…” może okazać się rozsądnie zainwestowanym czasem.
Tym bardziej że – poza reżyserią i scenariuszem autorstwa Asadulina oraz Iwana Kapitonowa (z wykształcenia marketingowca, ekonomisty i dopiero w trzeciej kolejności scenarzysty) – także inne elementy produkcji filmowej prezentują się co najmniej przyzwoicie. Za zdjęcia odpowiadał Anton Zienkowicz („Mafia: Gra o przeżycie”), a za pełną niepokoju ścieżkę dźwiękową – DJ Groove, pod którym to pseudonimem ukrywa się kompozytor i producent Jewgienij Rudin, znany między innymi z przeróbek soundtracków do dawnych filmów radzieckich. Pochwalić należy również odtwórców głównych ról. W Olę wcieliła się urocza Swietłana Ustinowa („Chłodny front”), w jej męża Andrieja – Paweł Czinariow („W stanie spoczynku”, „Cztery oczy”, „Kozak”), natomiast w ich córeczkę Ksenię – niespełna sześcioletnia Wita(lija) Kornijenko, która mimo bardzo młodego wieku, ma już na koncie kilkanaście ról filmowych.
koniec
8 maja 2016

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Wspomnienia z wakacji: W blasku słońca
Marcin Knyszyński

18 X 2019

Na początku 2018 roku światem filmowego horroru wstrząsnął film „Hereditary” w reżyserii Ariego Astera. Produkcja wychodziła dość wyraźnie poza standardy gatunku i przyzwyczajenia odbiorców – nie dziwią zatem (podobnie jak w przypadku późniejszej o pół roku nowej wersji „Suspirii”) skrajne opinie. Drugi film Astera, „Midsommar”, został już przed premierą odpowiednio zaszufladkowany – to od tego gościa co zrobił „Hereditary”, pewnie będzie ostra jazda. Film wchodzi do kin na samym początku (...)

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Miłość w cieniu czerwonej gwiazdy
Sebastian Chosiński

16 X 2019

Jeszcze kilka lat wcześniej, w czasach stalinowskich, taki film, jak „A jeśli to miłość…” Julija Rajzmana, nie mógłby powstać. Radziecka młodzież miała bowiem kochać nade wszystko Partię, Ojczyznę i Josifa Wissarionowicza, a nie siebie nawzajem. Pewne oznaki takiego myślenia można zresztą dostrzec w kreacji postaci dyrektorki szkoły i nauczycielki języka niemieckiego.

więcej »

East Side Story: Latający Kiwaczek na tropie Smoczego Króla
Sebastian Chosiński

13 X 2019

Takiego zagęszczenia gwiazd zagranicznych na metr kwadratowy planu filmowego nie było chyba w rosyjskim (względnie radzieckim) kinie od czasu „Czerwonego namiotu” Michaiła Kałatozowa. Jason Flemyng, Jackie Chan, Arnold Schwarzenegger, Charles Dance, świętej pamięci Rutger Hauer (a to jeszcze wcale nie wszyscy) – uświetnili „Tajemnicę smoczej pieczęci” Olega Stiepczenki, obraz będący kontynuacją głośnego „Wija” sprzed pięciu lat.

więcej »

Polecamy

Dalekowschodnie nauki

Z filmu wyjęte:

Dalekowschodnie nauki
— Jarosław Loretz

Jubileuszowy ptak
— Jarosław Loretz

Jak w plener, to z przyjaciółmi
— Jarosław Loretz

Pamiętajcie o higienie!
— Jarosław Loretz

Dom jak malowanie
— Jarosław Loretz

Po szkielecie poznasz ich
— Jarosław Loretz

Uwaga na glizdoludzi!
— Jarosław Loretz

Rozbrykana rogacizna
— Jarosław Loretz

Polska szkoła plakatu
— Jarosław Loretz

Dlaczego sypanie soli na drogi jest złym pomysłem
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.