Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

Paul Weitz
‹Babka›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBabka
Tytuł oryginalnyGrandma
Dystrybutor UIP
Data premiery29 kwietnia 2016
ReżyseriaPaul Weitz
ZdjęciaTobias Datum
Scenariusz
ObsadaLily Tomlin, Judy Greer, Julia Garner, Carlos Miranda, John Cho, Nat Wolff, Laverne Cox, Aaron Bilyeu
MuzykaJoel P. West
Rok produkcji2015
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania79 min
WWW
Gatunekdramat, komedia
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Pro-choice, czyli pro-life
[Paul Weitz „Babka” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Babka” babce nierówna. Film Paula Weitza nie dorasta wybitnością swojej gwieździe, Lily Tomlin. I tak jednak ogląda się go z mieszaniną satysfakcji i zazdrości. „Because it’s 2016”, a w świętojebliwej Polsce „komedia o aborcji” to rzecz wciąż nie do pomyślenia.

Piotr Dobry

Pro-choice, czyli pro-life
[Paul Weitz „Babka” - recenzja]

„Babka” babce nierówna. Film Paula Weitza nie dorasta wybitnością swojej gwieździe, Lily Tomlin. I tak jednak ogląda się go z mieszaniną satysfakcji i zazdrości. „Because it’s 2016”, a w świętojebliwej Polsce „komedia o aborcji” to rzecz wciąż nie do pomyślenia.

Paul Weitz
‹Babka›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBabka
Tytuł oryginalnyGrandma
Dystrybutor UIP
Data premiery29 kwietnia 2016
ReżyseriaPaul Weitz
ZdjęciaTobias Datum
Scenariusz
ObsadaLily Tomlin, Judy Greer, Julia Garner, Carlos Miranda, John Cho, Nat Wolff, Laverne Cox, Aaron Bilyeu
MuzykaJoel P. West
Rok produkcji2015
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania79 min
WWW
Gatunekdramat, komedia
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Pierwsza sprawa – miło być świadkiem, jak Lily Tomlin, aktorka altmanowska i dawno odstawiona na bocznicę ikona amerykańskiej komedii, w jednym sezonie zyskuje drugą młodość. Babka u Weitza to dla Tomlin pierwsza rola główna od czasu „Dużego interesu” Jima Abrahamsa z 1988 roku. Aktorka dzieli też pierwszy plan z Jane Fondą w nowym serialu „Grace i Frankie”.
Tak się składa, że obie produkcje są queerowe, ale nie tylko dlatego kreacje Tomlin odbiegają od stereotypu ekranowego seniora „na wesoło”. Kino komediowe przyzwyczaiło nas do zgoła karykaturalnej figury zgryźliwego tetryka – ostatnio np. Susan Sarandon w „Tammy” i De Niro w „Co ty wiesz o swoim dziadku?” – która, w imię przeważnie sztubackiego gagu, zachowuje się wulgarnie, upija, ćpa i ślini na widok małolatów w kusych szortach.
Elle Reid z „Babki” także nie wylewa za kołnierz, narkotyzuje się, klnie siarczyście i pozostaje aktywna seksualnie. U niej jednak to wszystko wynika naturalnie, nie z chęci pokazania całemu światu, że „jeszcze może”. Nie ma w tej postaci nic kabotyńskiego, jest raczej outsiderstwo podobne temu z niedawnej „Damy w vanie” z Maggie Smith – wytrącające mieszczuchów ze strefy komfortu.
W otwierającej film scenie dzień dopiero wstaje, gdy Elle w okrutny sposób zrywa ze swoją o połowę młodszą partnerką Olivią. Dziewczyna słyszy od słynnej niegdyś poetki, że była jedynie nic nieznaczącą notatką na marginesie jej życia. „To najbardziej okropna rzecz, jaką mogłaś powiedzieć”, reaguje zszokowana Olivia. „Cóż, jestem okropną osobą”, odparowuje niezrażona Elle. „Zostaw klucze na stoliku kawowym”.
Kiedy jednak kochanka wychodzi, bohaterka zalewa się łzami pod prysznicem. Ta sprytna ekspozycja wystarczy, by przejąć się losem Elle i pod maską pyskatej wiedźmy z miejsca dostrzec postać dalece bardziej dramatyczną.
Tego feralnego poranka wnet zjawia się i wnuczka, Sage (Julia Garner) – musi się zjawić, jako że film trwa niespełna osiemdziesiąt minut i ma ambicje dzieła ukazującego przelot przez cały skomplikowany żywot w ciągu jednego dnia. Pojawia się zatem Sage, a wraz z nią demony przeszłości. Film obiera kurs na osobliwe kino drogi – obie panie wsiadają do babcinego Dodge’a Royal ’55 (własność Tomlin, która zakupiła auto przed czterdziestoma laty w nadziei, że kiedyś się przyda; to się nazywa przygotowanie do roli!) i ruszają w objazd po okolicy celem zdobycia pieniędzy na aborcję.
Aborcja. Czy może borcja („a bortion”), jak żartuje jedna z postaci? „Babka” odczarowuje to straszne, stabloidyzowane słowo, a zarazem nie próbuje beztrosko udawać, że da się je zupełnie zneutralizować, odseparować znaczeniowo od doświadczeń mniej lub bardziej traumatycznych. W prawdziwym życiu nikt nie robi skrobanki dla sportu, jak ma to miejsce w rojeniach prawicowych publicystów.
Aborcja jest u Weitza punktem wyjścia i poniekąd dojścia, ale najważniejsze rozgrywa się pomiędzy. Bohaterki wchodzą w często burzliwe interakcje, mierzą się z konsekwencjami trudnych decyzji. Reżyser i scenarzysta w jednej osobie stawia wiele pytań bez odpowiedzi, choć jedno jest pewne: pro-choice i pro-life znaczy dla niego to samo. Film klasyfikowany jako komedia okazuje się de facto komediodramatem, gdzie momenty melancholijne, niekiedy nawet rozdzierająco smutne, sąsiadują z sitcomowymi gagami bądź co bardziej błyskotliwym tekstem. Przy czym nie zawsze sąsiadują z powodzeniem.
W eklektycznej filmografii Weitza znajduje się zarówno „American Pie”, jak i „Był sobie chłopiec”, i ten brak wyraźnego stylu autorskiego rzutuje na tonację „Babki”. Zdarzają się tu sceny wręcz żenujące, jak np. ta, w której Elle przed kliniką aborcyjną zostaje znokautowana przez kilkulatkę. Ale są i dialogowe perły wynikłe z różnicy pokoleń – babka z dumą pokazuje wnuczce biblię feministek, „Mistykę kobiecości” („The Feminine Mystique”) Betty Friedan, ale jedyną Mystique, jaką kojarzy Sage, jest mutantka z „X-Men”.
Feminizm to zresztą drugi istotny temat filmu zaludnionego przez ciekawie rozpisane i bez wyjątku świetnie odegrane postaci kobiece – poza przebojową babką i bierną wnuczką mamy tu także matkę pracoholiczkę (Marcia Gay Harden), wspomnianą już kochankę babki (Judy Greer), hipisowską właścicielkę księgarnio-kawiarni (Elizabeth Peña w jednej z ostatnich ról) czy transgenderową tatuatorkę (Laverne Cox z serialu „Orange Is the New Black”).
Mimo to – o ironio – najlepsza i najbardziej emocjonująca scena rozegra się przy udziale Sama Elliotta, który w epizodzie daje iście mistrzowski popis. Nawiasem, to kolejny obok Tomlin i Greer aktor w obsadzie, którego talent zdaje się nie być należycie eksploatowany. Co jeszcze istotne, bohater Elliotta służy Weitzowi za kontrapunkt dla wojującego feminizmu Elle. Reżyser bowiem inteligentnie ukazuje nie tylko blaski, ale i cienie emancypacji. Zdobycze (niezależność) i porażki (samotność), skądinąd nierzadko współzależne.
Pod pewnymi względami „Babka” przypomina „Bulwar” z Robinem Williamsem: film gdzieś na styku art house’u i mainstreamu, z prostym konceptem, gdzie rzeczy najważniejsze dzieją się „między słowami”, ze starszym i nieheteronormatywnym bohaterem, z wybitnym aktorstwem i ledwie poprawną realizacją.
W „Babce” artystyczne niedostatki rekompensuje dodatkowo ujmująco nakreślone tło społeczne. Oto w Ameryce Obamy, kraju prowolnościowym obyczajowo jak nigdy dotąd, dorosło już pokolenie dzieci, a właśnie dorasta pokolenie wnucząt osób otwarcie homoseksualnych. Dorasta pokolenie, dla którego posiadanie babci lesbijki to rzecz najnormalniejsza pod słońcem.
Naturalnie, to wciąż tylko wycinek rzeczywistości, niemniej taka rzeczywistość już się gdzieś dopełnia. Pozazdrościć.
koniec
26 maja 2016

Komentarze

« 1 2
28 V 2016   13:00:20

"Redaktor który doprowadził do puszczenia tego g... na stronę winien wylecieć na zbity pysk."

Po pierwsze - uważam, że jakkolwiek użycie słowa "świętojebliwy" może budzić kontrowersje i nie wyglądać ładnie, jako zbyt slangowe. Tak gównem bym całej recenzji nie nazwała i uważam, że to przesada.

Co do przenikających do recenzji poglądów politycznych, trudno mi się wypowiadać. Mnie też czasem korci, ale wolę być ostrożna, bo nie chce mi się potem mieć pod artykułami tego rodzaju dyskusji. Ale czy to dobrze, nie wiem.

A komentarz o wyrzucaniu redaktora jest pocieszny, gdyż nikt nam za pracę dla Esensji nie płaci, nikt z nas nie jest więc zatrudniony w żaden sposób.

28 V 2016   14:38:40

Zupełnie przeciętna recenzja, nie zauważyłam jakiegoś szczególnego zaangażowania emocjonalnego autora w temat, ot suche konstatacje; nie zwróciłabym na nią uwagi,nie zatrzymałabym na dłużej gdyby nie komentarze. Tego typu tematyka mnie osobiście nie interesuje, więc filmu nie obejrzę, natomiast temperatura komentarzy zaiste zaskakująca:)

28 V 2016   19:34:48

@Hanka
Poczytaj inne recenzje tego pana. Jest on wyznawcą lewicowych ideologii, najwidoczniej nie podzielanych przez część czytelników Esensji, czemu dają wyraz w swych komentarzach. Wolność słowa, po prostu. A zaangażowanie emocjonalne zarówno w tej recenzji, jak i w innych jest moim zdaniem grubo powyżej przeciętnej i jest właściwe raczej felietonom, a nie typowym recenzjom.

28 V 2016   22:50:32

Ach tak... Umieść tylko w recenzji słowo "lesbijka", "gej", "gender" itp. i zaraz się zleci stado prawicowców. Jezu, ci ludzie chyba naprawdę mają jakieś problemy z samymi sobą.

29 V 2016   18:47:48

Ach tak... wystarczy, że ktokolwiek umieści negatywny komentarz pod artykułem/recenzją zawierającą słowo lesbijka, gej, gender od razu wyzwany jest od "stada prawicowców" mających problemy z samymi sobą.
To jak to jest z tolerancją? Zawsze ma działać w lewą stronę?

29 V 2016   19:22:38

Może niech Esensja wyłączy możliwość dodawania komentarzy pod artykułami. Będzie jak na portalu Gazety Wyborczej...

09 VI 2016   20:05:57

Zaproponowałbym redaktorowi wyjazd do tego Baraczanego Edenu, pełnego enklaw z warzywami wyrosłymi na tfurczości takich 00 jak recenzent, ale zdaje się, że to z zaznaczonego powyżej względu niemożliwe... Na koniec radzę pomyśleć, że może być jeszcze w Polsce lepiej! - i głupota będzie kiedyś skutkować realnym ostracyzmem towarzyskim. - Proszę zacząć myśleć o psie lub papudze!

09 VI 2016   20:17:58

Co do "Pro-choice, czyli pro-life", to w taaaakim świecie nie miałby u mnie recenzent żadnych szans.

« 1 2

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Klasyka kina radzieckiego: Nie nadeptuj (przyszłemu) teściowi na odcisk!
Sebastian Chosiński

20 X 2021

Reżyserski dorobek Siergieja Sidieliowa jest nadzwyczaj mizerny: zaledwie cztery filmy pełnometrażowe, w tym tylko trzy zrealizowane samodzielnie. Z tych trzech jeden to inscenizacja opery. A mimo to z dwóch pozostałych autor mógł być dumny. Zwłaszcza z komedii „Ulica pełna niespodzianek”, która w drugiej połowie lat 50. i kolejnych dekadach aż do upadku Związku Radzieckiego cieszyła się statusem kultowej.

więcej »

East Side Story: Miłość i rewolucja na lodzie
Sebastian Chosiński

17 X 2021

Polski dystrybutor nie byłby sobą, gdyby wprowadzając ten film do oferty Netflixa, nie zmienił jego tytułu. Zamiast oryginalnych (w podwójnym tego słowa znaczeniu) „Srebrnych łyżew” mamy komercyjnie brzmiący „Zimowy romans”. I chociaż wszystko – w teorii – się zgadza, to jednak film Michaiła Łokszyna nie zasługuje na to, by postrzegać go jedynie w kategoriach obrazu miłosnego.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: O jeden ząb za daleko
Sebastian Chosiński

13 X 2021

W normalnym kraju człowiek z trzydziestoma trzema zębami wybrałby się do dentysty i poprosił go o usunięcie nadmiarowego trzonowca (kła albo siekacza). W Związku Radzieckim ktoś taki mógł stać się sensacją naukową i celebrytą. Przynajmniej tak to sobie wyobrażał Gieorgij Danielija, który na podstawie tych domysłów zbudował oś fabularną „nienaukowo-fantastycznej” (jak poinformowano w napisach) komedii… „Trzydzieści trzy”.

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Sprzedawcy 2

Do sedna:

Kevin Smith. Sprzedawcy 2
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Jay i Cichy Bob kontratakują
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Dogma
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. W pogoni za Amy
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Szczury z supermarketu
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Krwiopijca na pół gwizdka
— Jarosław Loretz

Gorzkie uniwersum biznesu
— Ewa Drab

Nawet w Niebie go nie chcieli...
— Jarosław Loretz

Był sobie... świetny film
— Bartosz Jeziorski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.