Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 23 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

Ridley Scott
‹Helikopter w ogniu›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułHelikopter w ogniu
Tytuł oryginalnyBlack Hawk Down
Dystrybutor Warner Bros
Data premiery22 marca 2002
ReżyseriaRidley Scott
ZdjęciaSławomir Idziak
Scenariusz
ObsadaOrlando Bloom, Josh Hartnett, Tom Sizemore, Ewan McGregor, Johnny Strong, Sam Shepard, Jason Isaacs, William Fichtner, Eric Bana, Ewen Bremner, Brian Van Holt, Gabriel Casseus, Jeremy Piven, Tom Hardy, Ron Eldard, Charlie Hofheimer, Hugh Dancy, Tom Guiry
MuzykaHans Zimmer
Rok produkcji2002
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania143 min
WWW
Gatunekdramat, wojenny
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Helikopter obroniony
[Ridley Scott „Helikopter w ogniu” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Film Ridley’a Scotta „Helikopter w ogniu” wywołał na filmowej grupie dyskusyjnej pl.hum.x-muza bardzo gorącą dyskusję między zwolennikami ujęcia Scotta i jego przeciwnikami. Poniżej prezentujemy podsumowanie ważniejszych argumentów przedstawicieli obu stron w tej dyskusji. Czytelników zainteresowanych rozwinięciem poszczególnych argumentów (zażarta dyskusja toczyła się przez kilkanaście dni) odsyłamy do archiwum wspomnianej grupy dyskusyjnej.

Dominik Herman

Helikopter obroniony
[Ridley Scott „Helikopter w ogniu” - recenzja]

Film Ridley’a Scotta „Helikopter w ogniu” wywołał na filmowej grupie dyskusyjnej pl.hum.x-muza bardzo gorącą dyskusję między zwolennikami ujęcia Scotta i jego przeciwnikami. Poniżej prezentujemy podsumowanie ważniejszych argumentów przedstawicieli obu stron w tej dyskusji. Czytelników zainteresowanych rozwinięciem poszczególnych argumentów (zażarta dyskusja toczyła się przez kilkanaście dni) odsyłamy do archiwum wspomnianej grupy dyskusyjnej.

Ridley Scott
‹Helikopter w ogniu›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułHelikopter w ogniu
Tytuł oryginalnyBlack Hawk Down
Dystrybutor Warner Bros
Data premiery22 marca 2002
ReżyseriaRidley Scott
ZdjęciaSławomir Idziak
Scenariusz
ObsadaOrlando Bloom, Josh Hartnett, Tom Sizemore, Ewan McGregor, Johnny Strong, Sam Shepard, Jason Isaacs, William Fichtner, Eric Bana, Ewen Bremner, Brian Van Holt, Gabriel Casseus, Jeremy Piven, Tom Hardy, Ron Eldard, Charlie Hofheimer, Hugh Dancy, Tom Guiry
MuzykaHans Zimmer
Rok produkcji2002
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania143 min
WWW
Gatunekdramat, wojenny
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
„Helikopter w ogniu”, najnowszy film Ridley’a Scotta, całkiem nieoczekiwanie wzbudził kontrowersje, które przerodziły się w żarliwą dyskusję, sporo wychodzącą poza treść samego dzieła. Uczestnicy debaty samorzutnie podzielili się na dwie grupy. Pierwszy zespół starał się wykazać, że „Helikopter w ogniu” przedstawia zafałszowaną, zmanipulowaną rzeczywistość, w której zaprezentowana zostaje racja tylko jednej strony somalijskiego starcia, będącego treścią filmu. Obraz zakwalifikowany został jako propagandowy, we fragmentach – rasistowski, w całości – pozbawiony słusznego i wyraźnego przekazu. Grupa druga – owszem – przychyliła się do stwierdzenia, że „Helikopter w ogniu” jest filmem jednostronnym, ale nie dostrzegła w tym nic zdrożnego. Perspektywa amerykańskiego żołnierza, z której opowiedziana jest historia, uznana została za stosowną do tematu. Opisano przesłanie dzieła, nie będące wprawdzie żadnym filozoficznym czy moralnym manifestem na miarę klasycznego „Plutonu” czy „Czasu Apokalipsy”, pełniące natomiast rolę smutnego podsumowania całego zdarzenia. Chociaż strony w dyskusji nie doszły do ostatecznego porozumienia w sprawie wydźwięku „Helikoptera w ogniu”, to każdy zabierający głos był zgodny co do technicznej perfekcji, osiągniętej w filmie wyreżyserowanym przez Scotta i wyprodukowanym przez weterana kina akcji Jerry’ego Bruckheimera.
Pod niezwykle intensywnym i naturalistycznym widowiskiem militarnym kryje się fabuła, będąca zręczną adaptacją powieści „Black Hawk Down” autorstwa Marka Bowdena. Bowden, wieloletni redaktor The Philly Inquirer, w swojej książce odtworzył przebieg wydarzeń w Mogadishu (nazywanego po prostu Mog), w nocy z 3 na 4 października 1993 roku. Zaplanowana na kilkadziesiąt minut akcja pojmania dwóch bliskich współpracowników generała Aidida, współodpowiedzialnego za śmierć 300 tysięcy zagłodzonych Somalijczyków, przerodziła się w kilkunastogodzinną jatkę, której skutkiem było wycofanie się wojsk amerykańskich ze wschodnioafrykańskiego państwa. Film Scotta nie dotyka jednak pośredniej, politycznej czy filozoficznej warstwy tamtych wydarzeń. Nie stara się ocenić słuszności akcji pod żadnym względem. Nie usprawiedliwia motywów działania Amerykanów, nie czyni tego samego wobec walczących Somalijczyków. Nie ma w końcu jednego bohatera, którego wewnętrzne rozterki mogłyby być moralitetem o wojnie i jej skutkach.
Zatem czy „Helikopter w ogniu” to wyłącznie puste widowisko, swojego rodzaju ekstrapolacja sekwencji początkowej z „Szeregowca Ryana” na ponad dwugodzinny spektakl akcji? Oczywiście nie, chociaż tak może wydawać się po pierwszym kontakcie. Dzieło Scotta opowiedziane zostaje na niższym i bardziej bezpośrednim do zajścia poziomie. Walczący Amerykanie są żołnierzami, wykonującymi rozkazy płynące z centrum dowodzenia, a kiedy cała akcja wymyka się spod kontroli, ich jedynym ratunkiem staje się własny instynkt i własne doświadczenie. Początkowo przeciwnikami rangersów i Delty są zbrojne bojówki Aidida, jednak stopniowo do walki przyłącza się cała dzielnica Mog, kontrolowana przez klan Habr Gidr, z którego wywodzi się somalijski generał. Ostatecznie krwawe starcie kończy się w poniedziałkowy poranek, 4 października. Bilans walki jest dramatyczny: na placu boju ginie osiemnastu Amerykanów i – w zależności od źródła – od 500 do ponad tysiąca Somalijczyków. Film podsumowuje przemowa-monolog jednego z rangersów, nakręcona w stylu bruckheimerowskim, będąca jedynym słabym punktem w „Helikopterze w ogniu”. Dalej rozpoczyna się krytyka.
W różnych krajach różnie reagowano na informacje o powrocie Celine Dion na scenę...
W różnych krajach różnie reagowano na informacje o powrocie Celine Dion na scenę...
W sensie militarnym misja zakończyła się sukcesem: porucznicy Aidida zostali pojmani. Film dodatkowo może sugerować, że pomimo strat, Amerykanie wyszli ze starcia z dumnie podniesioną głową. Jednak taka interpretacja zajścia jest błędna. Akcja wojskowa pod komendą generała Garrisona okazała się całkowitym fiaskiem, nawet pomimo dopełnienia postawionych celów. Żeby zrozumieć przedstawioną w „Helikopterze w ogniu” porażkę, należy skrupulatnie obserwować wszystkie te fragmenty dzieła, które toczą się w, i obok rozgrzebanego gniazda szerszeni, Mog. Wyraźnie zostaje powiedziane, że: 1) operacja odbyła się bez porozumienia ze stacjonującymi w innej części miasta oddziałami pozostającymi pod kontrolą ONZ; 2) ponad setka lekkiej piechoty z formacji TFR przystąpiła do misji w siedzibie Aidida, zamieszkałej przez wybitnie nieprzyjaznych siłom amerykańskim i ONZ członków klanu Habr Gidr, bez odpowiedniego ciężkiego wsparcia; 3) samoloty AC-130, zabezpieczające z powietrza podobne działania dywersyjne, pozostały na wyraźne zalecenie Waszyngtonu na lotnisku; 4) konwój samochodów humvee i ciężarówek transportowych, dowodzony przez pułkownika McKnighta, zamiast od razu ewakuować się z okolic hotelu Olympic do bezpiecznej strefy po eskalacji walk, bezskutecznie starał się dotrzeć do wraków dwóch zestrzelonych śmigłowców transportowych Black Hawk, narażając się na niezwykle dotkliwe straty; 5) rozbicie kolumny samochodów było skutkiem złego dowodzenia i zawodzącej komunikacji pomiędzy generałem Garrisonem, McKnightem i oficerami pozostającymi na pokładzie obserwującego akcję śmigłowca oraz kierującymi akcją na ziemi; 6) wskutek nie uprzedzenia oddziałów wojskowych mających mandat ONZ o planowanej akcji, rozpoczęcie operacji ratunkowej odbyło się z kilkugodzinnym opóźnieniem; 7) czołgi i wozy opancerzone zostały włączone do misji dopiero do zabezpieczenia konwoju ratunkowego. Jeżeli spojrzeć na „Helikopter w ogniu” ze zrozumieniem poczynionych błędów, można wyciągnąć właściwie jeden wniosek: ta operacja w ogóle nie powinna była mieć miejsca, misja była błędem od samego początku. To jest najważniejszy przekaz zawarty w dziele Scotta.
...zdarzało się, że ogłaszano błyskawiczną ewakuację okolicy...
...zdarzało się, że ogłaszano błyskawiczną ewakuację okolicy...
Warto dodać, że „Helikopter w ogniu” jest filmem o kolosalnej porażce i tylko o porażce – nie stawia bowiem zarzutów ani generałowi Garrisonowi, ani innym uczestniczącym w walce oficerom i żołnierzom, ani pozostającym poza fabułą Somalijczykom czy politykom z Waszyngtonu. Nie ocenia i nie analizuje – zresztą podobnie, jak nie robi tego żołnierz uczestniczący w walce. Rozstrzyganie o odpowiedzialności osobowej nie jest treścią obrazu Scotta, całkiem zresztą słusznie. Zamiast moralizatorskiej przypowieści o ludzkiej pomyłce, reżyser wybrał drogę dramatycznego widowiska, niezwykle plastycznie ujmującego istotę starcia militarnego: rozkaz – akcja – reakcja. Styl filmowania bardzo przypomina sekwencję lądowania na plaży w Normandii z „Szeregowca Ryana”, jednak dalej idące porównania z filmem Spielberga okażą się niesłuszne. Za sprawą użytej metody paradokumentalnej, widz po raz pierwszy ma szansę stać się częścią spektaklu nafaszerowanego świszczącymi kulami, wybuchającymi RPG, krwawymi, oderwanymi kawałkami ludzkiego ciała i obecnym wszędzie gruzem oraz wrakami pojazdów. Może na własnej skórze przekonać się, że wojna nie jest niczym przyjemnym. Ma też szansę zrozumieć, że na polu walki, kiedy sytuacja wymyka się spod kontroli, żołnierz może polegać na sobie, swojej broni i swoich kolegach. Nie jest to przeświadczenie chybione. Generał Garrison od samego początku powtarza credo „nikt nie pozostaje z tyłu”. Wszyscy ranni i zabici muszą zostać ewakuowani z pola walki i jest to sprawa priorytetowa. Kwintesencją tego wojskowego dogmatu jest ujmująca scena, w której Garrison komunikuje się przez radio z McKnightem podczas wymagającej rozcięcia wraku ekstrakcji pilota Wolcotta: „Danny, no one gets left behind”.
...a miejsca pojawienia się nowego krążka Dion wypalano specjalnie w tym celu wynalezionym niebieskim laserem...
...a miejsca pojawienia się nowego krążka Dion wypalano specjalnie w tym celu wynalezionym niebieskim laserem...
„Helikopter w ogniu” jest obrazem przejmującym, zrealizowanym z pełną świadomością możliwości współczesnych środków technicznych. Znakomita kamera nominowanego do Oscara Sławomira Idziaka podąża za żołnierzami w manierze sugerującej nie obserwację, ale uczestnictwo w akcji. Nagrodzony statuetką montaż jest niezwykle dynamiczny, ale jego siła nie tkwi w krótkich cięciach, lecz w spójnym połączeniu wydarzeń rozgrywających się w kilku miejscach Mog naraz. Również nagrodzone efekty dźwiękowe pozostają ponad wszelką krytyką – są doskonałe. Uwagę zwraca muzyka, skomponowana przez Hansa Zimmera i zrealizowana z udziałem głosy Lisy Gerrard i znakomitych gitar Michaela Brooka i Hectora Pereiry. Kompozytor po raz kolejny zadziwił mnie nietypowym podejściem i wyczuciem tematu. Zamiast patriotycznych hymnów w rodzaju „Twierdzy” czy monumentów planetarnych z „Gladiatora”, ilustracja muzyczna nowoczesnej wojny przypomina melodycznie w jednych fragmentach tematy napisane przez Zimmera do „Cienkiej czerwonej linii”, wyciszające i introwertyczne – chociaż jakby bardziej napięte, w innych z kolei jest oryginalnym połączeniem muzyki elektronicznej i brzmienia etnicznego, efektownie kontrowanego elektrycznymi, gitarowymi rifami. W pamięci pozostają też kompozycje wokalne, szczególnie Faith No More „Falling To Pieces” w scenach przed bitwą i „Voodoo Child” Jimmy’ego Hendrixa w scenie startu śmigłowców. Jako samoistna całość, muzyka odsłuchiwana już po seansie wywołuje niezwykle silne, bo nacechowane emocjonalnie, skojarzenia z fragmentami filmu, w których została użyta.
...niestety, wieści o pojawieniu się płyty napływały z coraz to nowych miejsc...
...niestety, wieści o pojawieniu się płyty napływały z coraz to nowych miejsc...
Ostatnie pytanie, jakie należy sobie zadać, powinno brzmieć: jak bardzo „Helikopter w ogniu” Ridley’a Scotta odpowiada udokumentowanej rzeczywistości? Jeżeli przyjąć za podstawę zdarzeń z Somalii książkę Bowdena, powstałą na bazie wywiadów przeprowadzonych z kilkudziesięcioma bezpośrednimi uczestnikami misji, odpowiedź brzmi: film jest niezwykle bliski temu dokumentowi, ale dokumentem nie jest. Nie prezentuje absolutnie wszystkiego, niektóre wątki zostały opuszczone, inne przekształcone dla uzyskania lepszego efektu dramatycznego. Bowden opisał także wspomnienia kilku uczestników bitwy z tej drugiej walczącej strony, Scott skupił się wyłącznie na perspektywie osaczonego amerykańskiego żołnierza. I jeden, i drugi twórca czyni jednak dokładnie ten sam przekaz: operacja została przeprowadzona źle. Żołnierze zginęli nie w obronie własnego kraju, ale na zamorskiej misji, której zasadność i metody przeprowadzenia zostają podważone. „Helikopter w ogniu” jest istotnym zapiskiem historii, po której zmienił się sposób przeprowadzania podobnych akcji przez Stany Zjednoczone. Jest przy tym doskonale zrealizowanym, wciągającym i niebanalnym filmem akcji, za sprawą ogólnej wymowy zbliżającym się do innego gatunku, do dramatu wojennego na miarę klasycznych dzieł Olivera Stone’a i Francisa Coppoli. Na pewno jest najważniejszym obrazem o tematyce militarnej w ciągu ostatnich piętnastu lat, wyprzedzając w tej materii i „Szeregowca Ryana” Spielberga, i „Złoto pustyni” Russella. Zdecydowanie „must see”.
koniec
1 kwietnia 2002

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Klasyka kina radzieckiego: Nie nadeptuj (przyszłemu) teściowi na odcisk!
Sebastian Chosiński

20 X 2021

Reżyserski dorobek Siergieja Sidieliowa jest nadzwyczaj mizerny: zaledwie cztery filmy pełnometrażowe, w tym tylko trzy zrealizowane samodzielnie. Z tych trzech jeden to inscenizacja opery. A mimo to z dwóch pozostałych autor mógł być dumny. Zwłaszcza z komedii „Ulica pełna niespodzianek”, która w drugiej połowie lat 50. i kolejnych dekadach aż do upadku Związku Radzieckiego cieszyła się statusem kultowej.

więcej »

East Side Story: Miłość i rewolucja na lodzie
Sebastian Chosiński

17 X 2021

Polski dystrybutor nie byłby sobą, gdyby wprowadzając ten film do oferty Netflixa, nie zmienił jego tytułu. Zamiast oryginalnych (w podwójnym tego słowa znaczeniu) „Srebrnych łyżew” mamy komercyjnie brzmiący „Zimowy romans”. I chociaż wszystko – w teorii – się zgadza, to jednak film Michaiła Łokszyna nie zasługuje na to, by postrzegać go jedynie w kategoriach obrazu miłosnego.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: O jeden ząb za daleko
Sebastian Chosiński

13 X 2021

W normalnym kraju człowiek z trzydziestoma trzema zębami wybrałby się do dentysty i poprosił go o usunięcie nadmiarowego trzonowca (kła albo siekacza). W Związku Radzieckim ktoś taki mógł stać się sensacją naukową i celebrytą. Przynajmniej tak to sobie wyobrażał Gieorgij Danielija, który na podstawie tych domysłów zbudował oś fabularną „nienaukowo-fantastycznej” (jak poinformowano w napisach) komedii… „Trzydzieści trzy”.

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Sprzedawcy 2

Do sedna:

Kevin Smith. Sprzedawcy 2
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Jay i Cichy Bob kontratakują
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Dogma
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. W pogoni za Amy
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Szczury z supermarketu
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.