Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 4 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Jurij Sysojew, Władimir Mistiukow, Konstantin Tiszczenko
‹W pogoni za marzeniem›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułW pogoni za marzeniem
Tytuł oryginalnyПобег за мечтой
ReżyseriaJurij Sysojew, Władimir Mistiukow, Konstantin Tiszczenko
ZdjęciaAleksiej Fursienko, Aleksiej Malinkowicz, Kirył Paszowkin
Scenariusz
ObsadaAnton Bugłak, Mirosława Karpowicz, Aleksandr Fursienko, Aleksiej Fatiejew, Zoja Kajdanowska, Andriej Czadow, Prochor Czechowskoj, Denis Kosiakow, Konstantin Konstantinow, Siergiej Fiszer, Witalij Griebiennikow, Władimir Wdowiczenkow, Aleksandr Kononiec, Konstantin Jelczaninow, Nikołaj Bielin
MuzykaDmitrij Aleksiejew, Anton Breżniew, Ilja Beszewli, Piotr Pridancew, Witalij Griebiennikow, Anna Bagmet, Anatolij Zubkow
Rok produkcji2015
Kraj produkcjiRosja
Czas trwania76 min
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

East Side Story: Marzenia debiutantów
[Jurij Sysojew, Władimir Mistiukow, Konstantin Tiszczenko „W pogoni za marzeniem” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Po recenzjach kilku krótko- i długometrażowych debiutów rosyjskich reżyserów przyszła kolej na almanach „W pogoni za marzeniem”. To zbiór trzech filmików powstałych w latach 2014-2015, które zebrane zostały w jedno i skierowane do dystrybucji kinowej. Ich twórcy – Jurij Sysojew, Władimir Mistiukow i Konstantin Tiszczenko – nie są wprawdzie żółtodziobami, ale przy tej okazji wszyscy po raz pierwszy stanęli nie „przed”, lecz „za” kamerą.

Sebastian Chosiński

East Side Story: Marzenia debiutantów
[Jurij Sysojew, Władimir Mistiukow, Konstantin Tiszczenko „W pogoni za marzeniem” - recenzja]

Po recenzjach kilku krótko- i długometrażowych debiutów rosyjskich reżyserów przyszła kolej na almanach „W pogoni za marzeniem”. To zbiór trzech filmików powstałych w latach 2014-2015, które zebrane zostały w jedno i skierowane do dystrybucji kinowej. Ich twórcy – Jurij Sysojew, Władimir Mistiukow i Konstantin Tiszczenko – nie są wprawdzie żółtodziobami, ale przy tej okazji wszyscy po raz pierwszy stanęli nie „przed”, lecz „za” kamerą.

Jurij Sysojew, Władimir Mistiukow, Konstantin Tiszczenko
‹W pogoni za marzeniem›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułW pogoni za marzeniem
Tytuł oryginalnyПобег за мечтой
ReżyseriaJurij Sysojew, Władimir Mistiukow, Konstantin Tiszczenko
ZdjęciaAleksiej Fursienko, Aleksiej Malinkowicz, Kirył Paszowkin
Scenariusz
ObsadaAnton Bugłak, Mirosława Karpowicz, Aleksandr Fursienko, Aleksiej Fatiejew, Zoja Kajdanowska, Andriej Czadow, Prochor Czechowskoj, Denis Kosiakow, Konstantin Konstantinow, Siergiej Fiszer, Witalij Griebiennikow, Władimir Wdowiczenkow, Aleksandr Kononiec, Konstantin Jelczaninow, Nikołaj Bielin
MuzykaDmitrij Aleksiejew, Anton Breżniew, Ilja Beszewli, Piotr Pridancew, Witalij Griebiennikow, Anna Bagmet, Anatolij Zubkow
Rok produkcji2015
Kraj produkcjiRosja
Czas trwania76 min
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Ostatnimi czasy sporo miejsca poświęcamy w „East Side Story” debiutantom, młodym reżyserom, którzy stawiają dopiero pierwsze kroki na drodze do – być może – wielkiej kariery. Ich nazwiska najprawdopodobniej nikomu jeszcze nic nie mówią. Przynajmniej w tej chwili. Bo jak będzie za kilka lat – trudno przewidzieć. Ale być może wśród nich znajdują się następcy Siergieja Gierasimowa, Siergieja Bondarczuka, względnie Nikity Michałkowa. W każdym razie na pewno warto zapamiętać takie osoby, jak Eduard Bordukow („Boisko”), Jewgienij Puzyriewski („Był jego przyjacielem”), Witalij Susłin („Wąwóz”) czy Maksim Kułagin („Złodziej samochodów”). Dzisiaj do tej listy dorzucimy jeszcze trzy: Jurija Sysojewa, Władimira Mistiukowa oraz Konstantina Tiszczenkę, których debiutanckie krótkometrażówki znalazły się w filmowych almanachu „W pogoni za marzeniem”. Jego premiera kinowa miała miejsce na początku lutego tego roku, ale wchodzące w jego skład dziełka powstały nieco wcześniej – w latach 2014 i 2015.
Zbiór otwiera prawie czterdziestominutowy „Sprint” Sysojewa, który wcześniej próbował swych sił jako aktor i twórca programów telewizyjnych. Aż w końcu postanowił wejść na wyższy poziom i zająć się reżyserią filmową. Sam napisał scenariusz, a za kamerą w roli operatora postawił swego przyjaciela Aleksieja Fursienkę, również mającego w dorobku epizod aktorski („Rok 1612”). Bohaterem noweli Sysojewa jest marzący o karierze pisarskiej dwudziestokilkuletni Maksim Iwanow. Ma pracę, narzeczoną (śliczną i seksowną Lenę), ale sen z powiek spędza mu wciąż niezrealizowany pomysł napisania powieści. Przez kolejne dni, tygodnie nie jest w stanie wymyślić jednak nic ponad tytuł („Jej oczyma”) oraz kilka początkowych zdań. Maksim potrzebuje impulsu! I w końcu go dostaje, choć niekoniecznie taki, o jakim marzył. Rutynowe badania wykazują bowiem, że jest śmiertelnie chory. Ma ostatnie, nieoperowalne stadium nowotworu. Lekarz w klinice daje mu miesiąc, może trochę więcej życia; inni, z którymi się konsultuje, potwierdzają zaś diagnozę kolegi.
Całkowicie załamany, postanawia postawić wszystko na jedną kartę – przepędza z domu Lenę, pożycza spore pieniądze od zdecydowanie niegodnego zaufania człowieka, robi zapasy jedzenia i picia i zamyka się w mieszkaniu, aby przez nikogo nie niepokojony napisać wymarzoną powieść. Musi się przy tym bardzo spieszyć, aby zdążyć postawić ostatnią kropkę, zanim umrze. Ciekawy pomysł wyjściowy został nieco zmarnotrawiony. Z dwóch powodów: po pierwsze – finał historii znamy w zasadzie od samego początku, tym bardziej przydałby się jakiś znaczący zwrot akcji w finale, a tego zabrakło; po drugie – zatrudnieni przez Sysojewa młodzi aktorzy nie wyciągnęli z jego tekstu nic ponad, z czasem coraz bardziej łzawy, melodramat. Być może gdyby udało się zatrudnić zdolniejszych artystów, którzy zdołaliby pogłębić psychologię postaci, odbiór tej historii byłby inny. Maksima zagrał debiutant Maksim Iwanow, absolwent moskiewskiej Wyższej Szkoły Teatralnej imienia Borisa Szczukina (2013) i aktor Teatru Satyry; w Lenę wcieliła się natomiast pochodząca z Ukrainy Mirosława Karpowicz („Taryfa noworoczna”).
Dużo ciekawiej prezentuje się za to „Niepotrzebna zasada” Władimira Mistiukowa, trzydziestopięcioletniego moskwianina, który przed dekadą ukończył stołeczną Rosyjską Akademię Sztuk Teatralnych (RATI), by potem zostać etatowym aktorem Teatru imienia Władimira Majakowskiego. Ma on już na koncie parę mało znaczących ról filmowych, ale jako scenarzysta i reżyser zadebiutował dopiero tym krótkim, dwudziestotrzyminutowym obrazem. Bohaterem swojej opowieści uczynił mniej więcej trzydziestoletniego chirurga-urologa Olega. To lekarz na wskroś uczciwy, którego złoszczą praktyki jego kolegów z przychodni, a zwłaszcza jej właściciela, Andrieja Matwiejewicza, nakazującego swoim pracownikom wciskanie pacjentom bardzo drogich, niedopuszczonych do sprzedaży w aptekach, lekarstw sprowadzanych z Azji. Naciskany, irytuje się coraz bardziej, ale nie ulega, co w końcu może doprowadzić do jego zwolnienia z pracy. Jakby tych nieszczęść było mało, spada na niego kolejne. Po wyjściu z pracy Oleg stwierdza, że ktoś odkręcił mu tablice rejestracyjne. Na dodatek był na tyle bezczelny, że zostawił liścik z numerem telefonu.
Oczywiście nie bez powodu. Po skontaktowaniu się ze złodziejem lekarz słyszy, że może odzyskać tablice, jeżeli zapłaci półtora tysiąca rubli. Nie ma jednak najmniejszego zamiaru tego robić, bo przecież kłóci się to z jego zasadami. Ale gdy okazuje się, że nie jest mu w stanie pomóc nawet policja, a złodziej staje się coraz bardziej bezczelny – postanawia rozwiązać problem jeszcze inaczej. Finał tej historii jest w stanie wstrząsnąć widzem, tym bardziej że jest zupełnie nieoczekiwany. Prosta z pozoru opowieść kryminalna zostaje zwieńczona sceną rodem z horroru. Co jednak najważniejsze – wypada ona bardzo przekonująco. Duża w tym zasługa wcielającego się w Olega Andrieja Czadowa („Prosto w serce”, „Spokojna strażnica”), choć i grający złodzieja Prochor Czechowskoj (aktor Rosyjskiego Akademickiego Teatru Młodzieżowego) zasłużył na pochwałę. Autorem zdjęć był natomiast Aleksiej Malinkowicz, którego nie tak dawno chwaliliśmy przy okazji recenzowania „Wąwozu”.
Filmowy almanach zamyka obraz najkrótszy, zaledwie siedemnastominutowe „Przebudzenie” pochodzącego z ukraińskiego Dniepropietrowska Konstantina Tiszczenki. Scenariusz noweli napisał on wspólnie z Jewgienijem Sokołowskim na motywach – znanego w Polsce – opowiadania „Południowa autostrada” Julio Cortazara. Fabuła daje się streścić w jednym zaledwie zdaniu: Adwokat w średnim wieku potrąca na szosie młodego mężczyznę i… No właśnie. Co dzieje się dalej? Niby dowiadujemy się, ale jednak zakończenie każe się nad tym zastanowić, stawiając wszystko, co oglądaliśmy wcześniej, pod wielkim znakiem zapytania. Widz zostaje skonfrontowany z marzeniami niemłodego już mężczyzny, który popełnia błąd mogący zaważyć na jego dalszej karierze. A przecież wykonuje zawód zaufania publicznego. Finansowo też wiedzie mu się znakomicie. Teraz wszystko może stracić. Chyba że… – o tym jednak, nie chcąc zdradzać zbyt dużo, napisać nie możemy. Nie mniej istotna jest też oczywiście postać chłopaka – wszak całe życie jest przed nim, on też ma swoje plany i marzenia. Czy je spełni?
Adwokata zagrał Władimir Wdowiczenkow, aktor ze sporym dorobkiem artystycznym („Kromow”, „Człowiek w oknie”, „Lewiatan”) – i zrobił to, bez dwóch zdań, wyśmienicie. Mając do dyspozycji zaledwie kilkanaście minut, stworzył przejmującą rolę człowieka targanego wyrzutami sumienia, który bezsprzecznie stoi przed najpoważniejszym w życiu dylematem moralnym. W potrąconego przez prawnika chłopaka wcielił się natomiast, będący dopiero na początku kariery, Aleksandr Kononiec („14+. Historia pierwszej miłości”). Za zdjęcia odpowiadał debiutant Kirył Paszowkin, a w ścieżce dźwiękowej wykorzystano muzykę Anatolija Zubkowa („Pułapka na zabójcę”). Trochę tylko żałować można, że Tiszczenko nie rozwinął fabuły, ale widocznie zależało mu szczególnie na spójności przekazu – jedności akcji, czasu i miejsca. Wyszło dobrze, choć pewnie mogło być jeszcze lepiej.
koniec
28 sierpnia 2016

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Kasztanowy ludzik: Odc. 2. To dopiero początek koszmaru
Marcin Mroziuk

3 XII 2021

Kiedy Mark Hess wytrwale podąża tropem, który inni uznali za błędny, wprawdzie nie mamy pewności, czy uda mu się rzeczywiście odkryć coś istotnego, ale za to oczywiste się dla nas staje, czemu nie najlepiej dogaduje się on z przełożonymi.

więcej »

Kasztanowy ludzik: Odc. 1. Tajemnica goni tajemnicę
Marcin Mroziuk

29 XI 2021

Trzeba przyznać, że już sam początek „Kasztanowego ludzika” rzeczywiście wciska widzów w fotele. Wprawdzie później fabuła rozwija się zgodnie ze sprawdzonymi regułami gatunku, ale dla fanów dobrych kryminałów pierwszy odcinek będzie wystarczającą zachętą do obejrzenia całego serialu – będącego ekranizacją powieści Sørena Sveistrupa.

więcej »

Moja wielka, grecka tragedia
Agnieszka ‘Achika’ Szady

22 XI 2021

Czy „Eternals” to komiksowa głupotka z wydumanymi na siłę problemami, czy może tragedia na miarę antyczną, w której wybory jednostek mają wpływ na losy milionów? Jedno i drugie? Albo żadne z powyższych?

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Sprzedawcy 2

Do sedna:

Kevin Smith. Sprzedawcy 2
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Jay i Cichy Bob kontratakują
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Dogma
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. W pogoni za Amy
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Szczury z supermarketu
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.