Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 sierpnia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Tim Burton
‹Osobliwy dom pani Peregrine›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułOsobliwy dom pani Peregrine
Tytuł oryginalnyMiss Peregrine’s Home for Peculiar Children
Dystrybutor Imperial CinePix
Data premiery7 października 2016
ReżyseriaTim Burton
ZdjęciaBruno Delbonnel
Scenariusz
ObsadaEva Green, Samuel L. Jackson, Kim Dickens, Asa Butterfield, Allison Janney, Ella Purnell, Judi Dench, Chris O'Dowd
MuzykaMichael Higham, Matthew Margeson
Rok produkcji2016
Kraj produkcjiUSA
WWW
Gatunekfantasy, przygodowy
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Solidarni z uchodźcami
[Tim Burton „Osobliwy dom pani Peregrine” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Tim Burton dał nam dwa wspaniałe „Batmany” - i pozostaje żałować, że jego „Superman” z Nicolasem Cage’em nie doszedł do skutku. Za to teraz możemy się przekonać, jak wyglądaliby burtonowscy „X-Men”.

Piotr Dobry

Solidarni z uchodźcami
[Tim Burton „Osobliwy dom pani Peregrine” - recenzja]

Tim Burton dał nam dwa wspaniałe „Batmany” - i pozostaje żałować, że jego „Superman” z Nicolasem Cage’em nie doszedł do skutku. Za to teraz możemy się przekonać, jak wyglądaliby burtonowscy „X-Men”.

Tim Burton
‹Osobliwy dom pani Peregrine›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułOsobliwy dom pani Peregrine
Tytuł oryginalnyMiss Peregrine’s Home for Peculiar Children
Dystrybutor Imperial CinePix
Data premiery7 października 2016
ReżyseriaTim Burton
ZdjęciaBruno Delbonnel
Scenariusz
ObsadaEva Green, Samuel L. Jackson, Kim Dickens, Asa Butterfield, Allison Janney, Ella Purnell, Judi Dench, Chris O'Dowd
MuzykaMichael Higham, Matthew Margeson
Rok produkcji2016
Kraj produkcjiUSA
WWW
Gatunekfantasy, przygodowy
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Tym razem reżyser wziął na warsztat bestsellerową powieść dla młodzieży Ransoma Riggsa, materiał wręcz idealny pod barokową makabreskę, w jakiej się lubuje. Bohaterem jest Jake (przekonujący Asa Butterfield), wycofany, aspołeczny nastolatek, tak typowy dla konwencji, że śmiało można by go nazwać everymanem kina młodzieżowego. Dość schematyczna – co nie znaczy, że niewzruszająca – jest też relacja chłopaka z dziadkiem, żydowskim imigrantem z Polski, branym przez otoczenie za pomyleńca. Staruszek wprowadza wnuka w magiczny świat tytułowej pani Peregrine, właścicielki osobliwego sierocińca, wiktoriańskiego odpowiednika szkoły dla młodych mutantów Charlesa Xaviera. Tutejsze dzieci mają rozmaite ponadludzkie zdolności – dziewczynki potrafią kontrolować żywioły, jak ogień lub powietrze, jeden chłopiec ożywia przedmioty, inny jest chodzącym ulem, jeszcze następny wyświetla okiem prorocze sny.
Młodociana, w większości anonimowa obsada wypada bez zarzutu, ze wskazaniem na zjawiskową Ellę Purnell w roli Emmy. Podobnie dorośli, już utytułowani aktorzy – Eva Green jako steampunkowa pani Peregrine fantastycznie łączy cechy Mary Poppins i Morticii Addams, przejmujący jest Terence Stamp w roli dziadka, adekwatnie kampowego złoczyńcę kreuje Samuel L. Jackson. W epizodach nie mają okazji się wykazać, ale na pewno nie przynoszą sobie ujmy Judi Dench jako inna opiekunka, Rupert Everett wcielający się w ekscentrycznego ornitologa czy Allison Janney jako psycholożka. Odświeżająco przyjemnie zobaczyć wreszcie baśniowy (trudno do takich zaliczyć „Wielkie oczy”) film Burtona bez Johnny’ego Deppa i Heleny Bonham Carter. Tudzież bez Danny’ego Elfmana – kompozycje Matthew Margesona („Kingsman: Tajne służby”) są zdecydowanie mniej cukierkowe i nie tak bombastyczne, choć z drugiej strony, w ogóle nie zapadają w pamięć. Pierwszy raz Burton współpracuje także ze scenarzystką Jane Goldman, specjalistką od toposu bohatera-outsidera, która wcześniej podpisała m.in. (nomen omen) „X-Men: Pierwszą klasę”, „Kingsmana”, „Kick-Assa” i „Gwiezdny pył”.
Cały czas jednak „Osobliwy dom…” pozostaje filmem ściśle burtonowskim. Niezależnie czy akcja rozgrywa się akurat na walijskiej wyspie z czasów II wojny światowej, czy na współczesnej Florydzie, reżyser przy wydatnej pomocy scenografa Gavina Bocqueta i kostiumolożki Collenn Atwood kreuje wizje silnie skorelowane z autorskim uniwersum. W pewnym sensie mamy wręcz do czynienia z kompilacją „best of Burton”. Motyw pokoleniowej legendy i chronologia odsyłają do „Dużej ryby”, sierociniec mógłby trafić do jednego architektonicznego katalogu z obiektami z „Soku z żuka” i „Mrocznych cieni”, niskie domki na amerykańskich przedmieściach i dinozaur wyrzeźbiony w żywopłocie są wyjęte z „Edwarda Nożycorękiego”, antagonista Samuela L. Jacksona posturą i nastroszoną siwizną przypomina postać Christophera Walkena z „Jeźdźca bez głowy”, zaś wielkooka blond Emma w pastelowo niebieskiej sukni mogłaby być siostrą Kim z „Edwarda…”, Katriny z „Jeźdźca…” i przede wszystkim Alicji z Krainy Czarów.
Burton swoim zwyczajem oddaje też hołd własnym mistrzom. Mechatroniczne stwory nawiązują do twórczości czeskiego surrealisty Jana Svankmajera, a walka szkieletorów parafrazuje słynną scenę z „Jazona i argonautów” od innego pioniera animacji, Raya Harryhausena. Osobną wartość stanowi kapitalna sekwencja na zatopionym okręcie – epicko-romantyczna wariacja na temat „Titanika” w wydaniu fantasy.
Przy wszystkich tych wspaniałościach wizualnych jest „Osobliwy dom…” filmem zaskakująco mrocznym jak na efekt kooperacji „późnego Burtona” z Disneyem. Pajęczo-humanoidalne, bezokie kreatury przypominają potwory nie tyle burtonowskie, ile te zrodzone w wyobraźni Guillermo del Toro na potrzeby „Labiryntu fauna”. Żywią się gałkami ocznymi dzieci, co jest pokazane literalnie, podobnie jak puste oczodoły czy złowrogo połyskujące bielma. Już nie tak straszne, choć wciąż sugestywne, są odwołania do Holocaustu. Wszystko to sprawia, że film może być nieodpowiedni nawet dla tych małoletnich widzów, którzy gładko przełknęli „Charliego i fabrykę czekolady” czy „Frankenweeniego”.
Podsumowanie „Osobliwego domu…” mianem „gotyckich X-Menów” lub „miksu X-Menów z Harrym Potterem” byłoby skądinąd zasadne, ale zarazem spłyciłoby wartość filmu. Burton wchodzi bowiem w swoistą polemikę ze sztandarowym dziełem Marvela. U niego młodzi mutanci nie chronią świata, lecz odwrotnie – są chronieni przed światem. Pani Peregrine trzyma podopiecznych w pętli czasowej rodem z „Dnia świstaka”, na pierwszy rzut oka nużącej dla zainteresowanych, niemniej nawet nieskończona powtarzalność każdej doby wypada utopijnie w porównaniu ze złem świata zewnętrznego. Bezpieczny schemat wygrywa z nieprzewidywalnym okrucieństwem. Dzieciństwo i okres dojrzewania to czas niewinności, nie walki, zdaje się mówić Burton. Ta ostatnia powinna być ostatecznością.
Równie ciekawie wypada film jako alegoryczny komentarz do kryzysu uchodźczego. Osobliwi mieszkańcy sierocińca są traktowani przez ludzi z zewnątrz jak odszczepieńcy, potwory sprowadzone do jednego mianownika z tymi prawdziwymi monstrami. Ofiara zostaje zrównana z katem, analogicznie jak obecnie w naszej rzeczywistości, gdzie zachodnia opinia publiczna pakuje do jednego kotła uchodźców wojennych, imigrantów ekonomicznych i bojowników ISIS. Filmowy Jake, wnuk uchodźcy, jest jedynym ze świata ludzi, który widzi potwory. Tym samym – widzi różnicę. Więcej takich Jake’ów nam trzeba.
koniec
27 października 2016

Komentarze

28 X 2016   00:43:20

Recenzja Piotra Dobrego bez komentarza ideolo byłaby recenzją straconą. Jakie to szczęście, że ta nią nie jest.

26 X 2017   06:09:55

Recenzent Dobry zapewne wychowywał się na autorytetach III RP więc stąd to lewicowy liberalne "miłosierdzie".
Wystarczy na youtube obejrzeć do czego zmierzają muzułmanie obecnie przebywający obecnie na terenie krajów Europy zachodniej. Mówią do kamer że chcą przejąć dany kraj. I ich grzeczni koledzy nie przeszkadzają im w tym.
Panie Dobry nie ma zgody na zawłaszczenie żadnego europejskiego kraju przez ludzi bijących kobiety z pięści w twarz.
Jeżeli ktoś musi opuścić swój kraj niech szuka schronienia w najbliższym o podobnej kulturze i religii.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

East Side Story: Dramat w trzynastu aktach
Sebastian Chosiński

18 VIII 2019

Przed tygodniem za sprawą filmu Renata Dawletjarowa mogliśmy spojrzeć na konflikt ukraińsko-rosyjski w Donbasie oczyma Rosjan. Dzisiaj dzięki nowemu dziełu Siergieja Łoźnicy zmieniamy optykę. „Donbas” (już bez żadnych podtytułów) to składający się z trzynastu scen obraz ogarniętej wojną wschodniej Ukrainy, której mieszkańcy – na przekór losowi – próbują żyć normalnie w absolutnie nienormalnej sytuacji.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Marzenia nie do spełnienia
Sebastian Chosiński

14 VIII 2019

Wasilij Szukszyn jak mało który z twórców radzieckich potrafił wejść w skórę zwykłego człowieka, często przetrąconego przez los i pozbawionego perspektyw, ale nie tracącego nadziei na poprawę swej marnej egzystencji. O tym właśnie chciał opowiedzieć w jednym ze swoich kolejnych filmów – „Wezwij mnie w świetlistą dal”. Zanim jednak doszło do jego realizacji, aktor i reżyser zmarł. Projekt doprowadzili do końca jego przyjaciele – Stanisław Liubszyn i Gierman Ławrow.

więcej »

Szalone lata 60.
Piotr Nyga

12 VIII 2019

O tym, że Quentin Tarantino kocha kino i potrafi brawurowo łamać reguły gatunkowe, wiemy nie od dziś. Wystarczy przytoczyć jego wzorowany na b-klasowych filmach sensacyjnych z epoki VHS nakręcony wspólnie z Robertem Rodriguezem dyptyk „Grindhouse”, inspirowany azjatyckim kinem akcji „Kill Bill” czy antywestern „Django”. Po lekkiej zadyszce, której owocem stała się kręcona niemalże na autopilocie „Nienawistna ósemka”, jeden z największych reżyserów wszech czasów powraca. I to w jakim stylu!

więcej »

Polecamy

Dlaczego sypanie soli na drogi jest złym pomysłem

Z filmu wyjęte:

Dlaczego sypanie soli na drogi jest złym pomysłem
— Jarosław Loretz

Drzewa-zabójcy
— Jarosław Loretz

A w zaświatach tańce i swawole
— Jarosław Loretz

Dla chcącego nic trudnego
— Jarosław Loretz

Gdy mści się niechlujstwo
— Jarosław Loretz

22 tancerzy i świński pęcherz
— Jarosław Loretz

Czy duże dziewczynki lubią krew?
— Jarosław Loretz

Czy małe dziewczynki lubią krew?
— Jarosław Loretz

Nasi w zaświatach
— Jarosław Loretz

Meble na wysoki połysk
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja ogląda: Październik 2016 (3)
— Jarosław Loretz, Jarosław Robak

Tegoż twórcy

Gdzie jest autor?
— Karolina Ćwiek-Rogalska

Esensja ogląda: Luty 2013 (DVD i BR)
— Sebastian Chosiński, Jakub Gałka, Jarosław Loretz

Esensja ogląda: Grudzień 2012 (Kino)
— Sebastian Chosiński, Grzegorz Fortuna, Jakub Gałka, Jarosław Loretz, Marcin T.P. Łuczyński, Daniel Markiewicz, Agnieszka Szady, Konrad Wągrowski

Dla dużych dzieci
— Małgorzata Steciak, Onet

Horrorek, horroreczek
— Agnieszka Szady

Esensja ogląda: Listopad 2012 (DVD i Blu-Ray)
— Sebastian Chosiński, Krystian Fred, Jakub Gałka, Jarosław Loretz, Daniel Markiewicz, Konrad Wągrowski

Duże ilości Burtona naraz
— Grzegorz Fortuna

Wciąż lepsza historia milosna niż „Zmierzch”
— Mateusz Kowalski

Metoda w szaleństwie
— Ewa Drab

Tańczący z brzytwami
— Urszula Lipińska

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.