Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 25 maja 2020
w Esensji w Esensjopedii

Edward Zwick
‹Jack Reacher: Nigdy nie wracaj›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułJack Reacher: Nigdy nie wracaj
Tytuł oryginalnyJack Reacher: Never Go Back
Dystrybutor UIP
Data premiery21 października 2016
ReżyseriaEdward Zwick
ZdjęciaOliver Wood
Scenariusz
ObsadaTom Cruise, Cobie Smulders, Robert Knepper, Chase Savoie, Aldis Hodge, Danika Yarosh, Holt McCallany, Sue-Lynn Ansari
MuzykaHenry Jackman
Rok produkcji2016
Kraj produkcjiUSA
CyklJack Reacher
Gatunekakcja, przygodowy
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Wracaj, gdy masz do czego
[Edward Zwick „Jack Reacher: Nigdy nie wracaj” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Różnie można oceniać scenariusz, kreacje aktorskie czy sam klimat filmu. Ale jeśli „Nigdy nie wracaj” będzie ostatnią produkcją świeżo rodzącej się franczyzy, prawie na bank będzie można za to podziękować producentom.

Marcin T.P. Łuczyński

Wracaj, gdy masz do czego
[Edward Zwick „Jack Reacher: Nigdy nie wracaj” - recenzja]

Różnie można oceniać scenariusz, kreacje aktorskie czy sam klimat filmu. Ale jeśli „Nigdy nie wracaj” będzie ostatnią produkcją świeżo rodzącej się franczyzy, prawie na bank będzie można za to podziękować producentom.

Edward Zwick
‹Jack Reacher: Nigdy nie wracaj›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułJack Reacher: Nigdy nie wracaj
Tytuł oryginalnyJack Reacher: Never Go Back
Dystrybutor UIP
Data premiery21 października 2016
ReżyseriaEdward Zwick
ZdjęciaOliver Wood
Scenariusz
ObsadaTom Cruise, Cobie Smulders, Robert Knepper, Chase Savoie, Aldis Hodge, Danika Yarosh, Holt McCallany, Sue-Lynn Ansari
MuzykaHenry Jackman
Rok produkcji2016
Kraj produkcjiUSA
CyklJack Reacher
Gatunekakcja, przygodowy
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Chętnie ich tu wymienię: Tom Cruise, Christopher McQuarrie, Don Granger plus grupa „executive-ów”: Paula Wagner, Herb Gains, Dana Goldberg, David Ellison.
Filmy o Jacku Reacherze, bohaterze książek Lee Childa, miały pod górkę od samego początku. Już pierwsza część zatytułowana: „Jack Reacher: Jednym strzałem” weszła do kin w atmosferze ogromnego wzburzenia wielbicieli wielkiego gabarytowo i duchem włóczęgi. Sztorm odchodów ruszył już w momencie, gdy ruszały zdjęcia i ujawniono obsadę, a konkretnie fakt powierzenia roli byłego majora 110-tej jednostki żandarmerii wojskowej Tomowi Cruise’owi. Cierpliwe tłumaczenia pisarza podczas niezliczonych konfrontacji z czytelnikami, że nie istnieją na świecie aktorzy tak wielcy i zwaliści, a jednocześnie na tyle dobrzy, by udźwignąć kreację Reachera, wtórowania Stephena Kinga, że w jego „Zielonej mili” Michael Clarke Duncan, grający oskarżonego o morderstwo dzieci, niedorozwiniętego umysłowo, za to olbrzymiego Johna Coffeya, podczas scen z Tomem Hanksem po prostu stał na skrzynkach po pomarańczach, by nad nim górować – nic nie dało. Pozostała armia nieprzekonanych kontestatorów. Toteż z niepokojem śledzono box office, bo to oczywiście zyski miały zadecydować, czy powstanie sequel. Pierwszy film zarobił nieco ponad 250 mln dolarów. Przy kosztach produkcji wynoszących około 60 mln zysk był niezły wystarczający, ale zupełnie nie tej rangi, co przychody wypracowywane przez inne produkcje z udziałem Toma Cruise’a (szczególnie kura znosząca złote jaja, czyli seria „Mission Impossible”). Z reakcji mediów i recenzji widać było, że film nie okazał się produkcją spektakularną, a zaledwie dobrze się zapowiadającym początkiem. I jeśli miał to być start franczyzy, ktoś musiał na tę roślinkę z pietyzmem podmuchać i cieplutko nachuchać. Sequel dostał zielone światło.
I właśnie wtedy producenci postanowili potraktować kiełkującą roślinkę dmuchawą do liści.
Niewykluczone, że faktycznie wszystko tą metodą pozamiatali. Bardzo możliwe, że agenci odpowiedzialni za karierę Cruise’a posadzą go teraz na kanapie w ich luksusowym biurze i poinformują, że produkcje z jego udziałem generują najwyższe zyski w branży i szkoda marnować czas tudzież dawać twarz filmom budowanym na złych scenariuszach.
Lee Child jest pisarzem doskonałym, publikacja jego książki to dla mnie to samo, co dla telewizji breaking news: rzucam wszystko, co tam aktualnie czytam, nie ma litości. Niestety, nie miał szczęścia George’a R.R. Martina, nie trafił na swoich D.B. Weissa i Davida Benioffa. W dodatku albo nie ma żadnego wpływu na to, która z jego książek zostanie zaadaptowana i w jakiej kolejności to nastąpi (jestem prawie pewien, że ma co najwyżej wpływ moralny; czyli gdyby niczym Lem na Tarkowskiego wrzasnął z oburzeniem „Wy durak!”, to może by ktoś się opamiętał), albo ma wpływ, prawo weta czy znaczącą opinię, ale w kwestii ekranizacji swoich powieści po prostu dostał małpiego rozumu. Przepytywany na okoliczność promocji „Nigdy nie wracaj” powiedział: „Why did they choose this one? I think it pairs or rather trios Reacher with two other, really strong alpha characters who happen to be women and it gives this a whole new dynamic. He’s not a lone wolf ANYMORE, he’s with two other lone wolfs and somehow they have to figure out how to go along while solving the problem. And producers are really interested in dynamic.”
Anymore?! Gościu, zrobiliście dotąd jeden film. Jeden! Słownie: jeden. JEDEN!!
Co to jest, do krwi nagłej, za pomysł, żeby na sequel do pierwszej części wybrać książkę ostatnią? Dzisiaj na rynku są już dwie następne, „Never Go Back” jest aktualnie osiemnasta, ale gdy podejmowano decyzję o wyborze części numer dwa, „Personal” i „Make me” nie istniały. Jeszcze dobrze Reachera nie zbudowano jako bohatera-samotnika, a już go wpakowano w jakieś nostalgiczne klimaty za sprawą dziewczyny, która, jak się okazuje, może być jego córką, a wszystko to jeszcze wrzucono w historię, która jest drugim końcem całego łuku. Urwało komuś dekiel czy co? Fabularny arc tworzą „61 Hours” (to byłby świetny sequel), gdzie Reacher po raz pierwszy rozmawia przez telefon z majorką Turner, która teraz zajmuje jego stanowisko w żandarmerii wojskowej, podoba mu się jej głos i żywa inteligencja, zastanawia się, jakież to ciało się tym głosem posługuje, toteż postanawia ją odwiedzić, więc swoim wagabundzkim wędrówkom nadaje za cel Virginię, gdzie mieści się komendantura Military Police. Po drodze, w tej samej śnieżnej, mroźnej Nebrasce, gdzie rozegrało się „61 Hours” wdepuje w wyjątkowo paskudną historię w „Worth Dying For”, a potem łapiąc niewłaściwego stopa wjeżdża w kolejną awanturę w „A Wanted Man”. To jest jedyna taka koncentracja przygód Reachera na krótkiej przestrzeni czasu, zabieg wielce ryzykowny, toteż autor postanowił ten koncentrat nieco rozpuścić, w międzyczasie wypuszczając jeszcze prequel opowiadający o tym, jak Reacher wyleciał z wojska w „The Affair”. I tak koniec końców Reacher dociera do „Never Go Back”, gdzie majorka Turner okazuje się siedzieć w pierdlu.
Po drodze było tyle świetnych tytułów. Moje osobiste faworyty to „Echo Burning”, „Nothing to Lose” i „Gone Tomorrow”. Ostatnia część wielkiego ciągu i jednocześnie zamknięcie małego minicyklu jest wyborem przerażająco złym. W dodatku scenariusz nie został odpowiednio dogięty, nikt nam nie wyjaśnił, skąd Reacher zna major Turner, dlaczego w ogóle się do niej wybiera, itd. Przedziwny pomysł, zwłaszcza że można było przebierać w prawdziwym rogu obfitości. „A Wanted Man” też by się doskonale sprawdził, większość fabuły rozegrałaby się w zamkniętej przestrzeni auta, przy dobrej obsadzie dostalibyśmy doskonałą dramaturgię, omalże teatralną. Zamiast tego możemy być świadkami sprowokowanej kompletnie po nic katastrofy, bo producenci „love dynamics”. Mógłby ich ktoś wysłać ze dwa razy na diabelski młyn?
Wielka szkoda, that’s for damn sure.
koniec
3 listopada 2016

Komentarze

03 XI 2016   14:10:17

Zgadzam się w 100% z Pana uwagami. Jednocześnie należy zaznaczyć, że Pana felieton nie jest w żadnym stopniu recenzją filmu. Najpierw, opisując pierwszy film, narzeka Pan na fanów, którzy nie mogli się pogodzić z wyborem Cruise'a do roli zwalistego ex-gliny włóczykija, a teraz sam Pan narzeka na niezgodność zrobionego filmu z historią wynikającą z książek. Więcej konsekwencji, trochę więcej o filmie?
Pozdrawiam
Kacper

03 XI 2016   21:17:51

Racja, to chyba raczej felieton jest niż recenzja. Przyznam szczerze, że pisanie recenzji przypominałoby mi analizowanie zniszczeń dokonanych w sklepie z porcelaną przez dwie małe myszki biegające po podłodze, gdy już wyszedł stamtąd szalejący z powodu swędzącego ucha słoń. Nie bardzo widziałem sens analizy wykonania filmu, który już na starcie został tak spaszczony przez wielbłąd.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

East Side Story: Z góry czasami widać lepiej
Sebastian Chosiński

24 V 2020

Pochodząca z Ukrainy reżyserka Oksana Karas nie miał dotąd większych możliwości przebicia się w Polsce. Owszem, jej filmy od czasu do czasu pokazywane są na festiwalach, lecz żaden, jak do tej pory, nie stał się u nas przebojem. Na to samo nie może również liczyć dramat „Ponad niebem”, który – nawiązując do klasyki literatury rosyjskiej XIX wieku – mówi o jak najbardziej współczesnych (aczkolwiek uniwersalnych) problemach.

więcej »

Projekt Błękitna Księga, sez. 2 odc. 1: W Mekce wyznawców teorii spiskowych
Marcin Mroziuk

22 V 2020

Trzeba przyznać, że drugi sezon „Projektu Błękitna Księga” rozpoczyna się od mocnego uderzenia. Michael Quinn i J. Allen Hynek udają się bowiem do miejsca, które rozpala wyobraźnię nie tylko zagorzałych tropicieli UFO. Tak, dobrze myślicie – chodzi o Roswell w stanie Nowy Meksyk.

więcej »

Projekt Błękitna Księga, odc. 10: O krok od wojny. Ale z kim?
Marcin Mroziuk

20 V 2020

W takich opałach, jak w finałowym odcinku pierwszego sezonu, Michael Quinn i J. Allen Hynek jeszcze nie byli. Pojawienie się niezidentyfikowanych obiektów latających nie gdzieś na odludziu w Teksasie czy Newadzie, lecz w National Mall w Waszyngtonie, powoduje bowiem, że para głównych bohaterów niespodziewanie znajdzie się w centrum bezwzględnej walki o polityczne wpływy. Kłopot w tym, że w tym przypadku nie wiadomo, kto w rzeczywistości jest wrogiem, a kto sprzymierzeńcem.

więcej »

Polecamy

Zobacz też

Tegoż autora

Piosenki Wojciecha Młynarskiego
— Przemysław Ciura, Wojciech Gołąbowski, Adam Kordaś, Marcin T.P. Łuczyński, Konrad Wągrowski

Scenarzysta bez Wergiliusza
— Marcin T.P. Łuczyński

Psia tęsknota
— Marcin T.P. Łuczyński

Dym/nie-dym i polarne niedźwiedzie na tropikalnej wyspie
— Konrad Wągrowski, Jędrzej Burszta, Marcin T.P. Łuczyński, Karol Kućmierz

Zagraj to jeszcze raz, odtwarzaczu…
— Marcin T.P. Łuczyński

Panie Stanisławie, Mrogi Drożku!
— Marcin T.P. Łuczyński

Towarzyszka nudziarka
— Marcin T.P. Łuczyński

Tom Niedosięgacz
— Marcin T.P. Łuczyński

Filiżanki w zlewie
— Marcin T.P. Łuczyński

Wyobraźniewo
— Marcin T.P. Łuczyński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.