Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 25 października 2020
w Esensji w Esensjopedii

Gareth Edwards
‹Łotr 1. Gwiezdne wojny - historie›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułŁotr 1. Gwiezdne wojny - historie
Tytuł oryginalnyRogue One: A Star Wars Story
Dystrybutor Disney
Data premiery15 grudnia 2016
ReżyseriaGareth Edwards
ZdjęciaGreig Fraser
Scenariusz
ObsadaFelicity Jones, Mads Mikkelsen, Alan Tudyk, Donnie Yen, Ben Mendelsohn, Forest Whitaker, Diego Luna, Jonathan Aris
MuzykaMichael Giacchino
Rok produkcji2016
Kraj produkcjiUSA
CyklGwiezdne wojny, Historie
Gatunekakcja, fantasy, przygodowy
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Gwiezdny pył
[Gareth Edwards „Łotr 1. Gwiezdne wojny - historie” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Szeroko zakrojone dokrętki. Plotki o głębokich korektach w scenariuszu. Zmiana kompozytora muzyki w ostatniej chwili. Jeszcze nigdy z planu żadnego filmu z uniwersum „Gwiezdnych wojen” nie płynęły aż tak złe wieści. Drżące serca fanów, nieraz już poddawane solidnej próbie za czasów George’a Lucasa, tak i w przypadku „Łotra 1” jeszcze przed premierą biły szybciej, niekoniecznie ze stricte filmowego powodu. Efekt końcowy jednak nie zawodzi, bo film Garetha Edwardsa miejscami ma zadatki na bycie najlepszym obrazem z gwiezdnej serii.

Kamil Witek

Gwiezdny pył
[Gareth Edwards „Łotr 1. Gwiezdne wojny - historie” - recenzja]

Szeroko zakrojone dokrętki. Plotki o głębokich korektach w scenariuszu. Zmiana kompozytora muzyki w ostatniej chwili. Jeszcze nigdy z planu żadnego filmu z uniwersum „Gwiezdnych wojen” nie płynęły aż tak złe wieści. Drżące serca fanów, nieraz już poddawane solidnej próbie za czasów George’a Lucasa, tak i w przypadku „Łotra 1” jeszcze przed premierą biły szybciej, niekoniecznie ze stricte filmowego powodu. Efekt końcowy jednak nie zawodzi, bo film Garetha Edwardsa miejscami ma zadatki na bycie najlepszym obrazem z gwiezdnej serii.

Gareth Edwards
‹Łotr 1. Gwiezdne wojny - historie›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułŁotr 1. Gwiezdne wojny - historie
Tytuł oryginalnyRogue One: A Star Wars Story
Dystrybutor Disney
Data premiery15 grudnia 2016
ReżyseriaGareth Edwards
ZdjęciaGreig Fraser
Scenariusz
ObsadaFelicity Jones, Mads Mikkelsen, Alan Tudyk, Donnie Yen, Ben Mendelsohn, Forest Whitaker, Diego Luna, Jonathan Aris
MuzykaMichael Giacchino
Rok produkcji2016
Kraj produkcjiUSA
CyklGwiezdne wojny, Historie
Gatunekakcja, fantasy, przygodowy
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Edwards wszedł na nieznane i trudne pole. Tam gdzie J.J. Abrams przy „Przebudzeniu mocy” popuszczał wodze fantazji w kreowaniu akcji, lepieniu postaci i wyznaczaniu im kierunków, reżyser „Łotra 1” miał z góry jasno określony cel, od którego nie mógł odsunąć się nawet o milimetr. Zarys i finał fabuły znaliśmy bowiem jeszcze zanim R2D2 i C-3PO ruszyli z misją na Tatooine, księżniczka Leia nagrała swój desperacji apel a lord Vader rozprawił się z grupką rebeliantów na pokładzie „Tantive IV”. Napisy początkowe „Nowej nadziei” od prawie 40 lat dumnie głoszą o pierwszym zwycięstwie Rebelii, której szpiedzy bohatersko wykradli plany Gwiazdy Śmierci. Ich misja zakończyła się sukcesem, rozpoczął się epicki pościg przez Galaktykę jak i cała gwiezdna Saga. To ostatnie słowo zresztą jest tu nie na miejscu bo - poza drobnymi wyjątkami - Skywalkerów tutaj nie doświadczymy. „Łotr 1” świadomie w centrum stawia tych, którzy w „Gwiezdnych wojnach” nie zawsze są na świeczniku wydarzeń, lecz podobnie do ich głównych bohaterów także niosą na swych barkach nadzieję. Najważniejsze spoiwo Rebelii, opierającej się terrorowi i niewoli złowrogiego mrocznego Imperium.
To pierwszy spin-off „Gwiezdnych wojen” co podkreśla się tu na każdym kroku. W arkana historii nie wprowadzą nas napisy początkowe, uszy nie przeżyją muzycznego ataku słynnych fanfar, a legendarne powiedzenie „I have a bad feeling about this” zostanie w ostatnim momencie niedokończone. Odskok od głównej linii fabuły i stylu znajdzie tak wielu zwolenników jak i przeciwników. W internecie krążyła historia, jakoby po pierwszym pokazie surowej wersji „Łotra 1” dla egzekutywy Disneya, głównym zarzutem pchającym włodarzy do wznowienia ukończonych zdjęć było mocne poczucie, iż film nie pasuje klimatem do „Nowej nadziei”, dla której stanowi bezpośredni prequel. Po przejęciu franczyzy przez Disneya można mieć zresztą wrażenie, że pierwsze „Gwiezdne wojny” to wzór do przykładania wszystkich produktów wychodzących z gwiezdnej serii. Abrams w „Przebudzeniu mocy” postawił na nostalgiczną transwersję sprawdzonego przepisu, narażając się na zarzuty o fabularną wtórność. W „Łotrze 1” odbicia filmu z 1977 roku są również widoczne, choć oś fabuły trudno przyrównać do początkowego filmu Sagi. Podobnie jest z jego bohaterami. Jyn Erso ma kryminalną przeszłość, toczy się przez nią brak wiary w sprawę i zanim stanie się rebeliantem z krwi i kości musi przeżyć osobistą tragedię, czym daleko jej do łotrzykowskiego zawadiaki w gatunku Hana Solo. Z imperialnego dyrektora Krennica kipi arogancja admirała Mottiego(na dodatek w bliźniaczy sposób jest karany przez Vadera za chełpienie się technologicznym absolutem), lecz to bardziej karierowicz niż zadeklarowany imperialista. Gros postaci drugoplanowych, tych nowych i starych, to już większe pole do interpretacyjnego popisu. Jednakże wszechobecny chaos i wyścig we wplataniu ich w fabularne nitki, a przypadku dużej części z nich także marginalne znaczenie, to jedna z fundamentalnych wad filmu. Dlatego też minie sporo ekranowego czasu nim „Łotr 1” wystartuje ze swą pełną mocą.
Można się zatem zastanawiać ile w filmie Garetha Edwardsa zostało z pierwotnej wizji a ile jest wartością dodaną po zdecydowanej ingerencji studia. „Łotr 1” to bowiem film o dwóch obliczach. Słynne „gadanie w kokpitach”, które było ponoć głównym tematem dokrętek i miało zmiękczyć twardy jak kryształy Kyber ton całej opowieści, daje poczucie zmarnowanego potencjału. Pojawiające się tu i ówdzie comic reliefy autorstwa przeprogramowanego imperialnego droida K-2SO, to akcenty jak najbardziej potrzebne, aczkolwiek nie zawsze współgrające z przyjętą w filmie apokaliptyczną wizją Galaktyki. Miejsca orbitującego w strachu wokół nowo wykreowanego centrum zła, z którym nikt i nic nie będzie mogło się równać.
Zwiastowany przez pojawienie się śmiercionośnej broni kres Rebelii to zresztą sposób na ukazanie jej z nieznanej dotąd strony. Sojusz Galaktyczny w „Łotrze 1” to nie skonsolidowany i pozbawiony rys monolit jaki znamy z przestrzeni Starej Trylogii, lecz podzielona na frakcje i stronnictwa skłócona opozycja. Często chwytająca się drastycznych metod, kojarzonych do tej pory z bezwzględnym postepowaniem rywala zza drugiej strony barykady. Grupa złożona z zabójców, sabotażystów i szpiegów, którzy wolnościowymi hasłami usprawiedliwiają swoje posuwanie się do ostateczności.
Szkoda zatem, że wyraźnie wyciosana granica między dwoma jakościowymi partiami filmu sprawia, że dopiero przeniesienie tempa akcji w hiperprzetrzeń przypomina, że mamy tu do czynienia z „Gwiezdnymi wojnami” czystej krwi. Cała lądowo-kosmiczna batalistyka bitwy o Scarif jest bowiem wyśmienita i wyznacza nowy, niespotykany dotąd kierunek w bitewnych sekwencjach serii. Dynamiczne, rozedrgane ujęcia, perfekcyjnie wygrane tempo i niezniżająca na moment napięcia montażowa kompozycja to szalony miks, dzięki któremu podczas ostatniej godziny filmu tak postaciom jak i widzom trudno jest spokojnie złapać oddech.
Gareth Edwards zresztą świetnie czuje się w wygrywaniu emocji bohaterów w bitewnym chaosie. W nieprzewidywalnym otoczeniu dynamika między postaciami nabiera odpowiedniej temperatury. W relacjach szczerze iskrzy, wszechobecna zawierucha wydobywa gamę niespotykanych wcześniej odcieni. Jyn wraz z nieprzychylnym jej przez długi czas rebeliantem Cassianem odnajdują wspólny język w walce ramię w ramię do ostatniego tchu, gdzie nie ma miejsca na odwrót i wyznaczanie granic w poświęceniu.
Pole bitwy to również znakomite miejsce dla postaci, które tłumione na drugim planie wybrzmiewają tu pełnią swego potencjału. Chirrut Imwe i Baze Malbus, dwójka tajemniczych wyznawców Mocy, to nie tylko mrugnięcie w stronę doświadczonej widowni, odnajdującej w nich źródła fanowskich ciekawostek(przez wiele wersji scenariusza „Nowej nadziei” przewijały się kryształy Kyber, których Świątyni obaj są Strażnikami; „Force of Others” głoszona przez Chirruta była pierwotną nazwą spajającej i przenikającej wszystko Mocy). W zgranym duecie obaj urzeczywistniają zmianę jaka dokonała się w Galaktyce. Niewidomy Chirrut-Zatoichi trwa w wierze do prastarej mitologii. Baze stracił gorliwość już dawno temu, wątpiąc by nieobecna i niewidoczna siła mogła kiedykolwiek równać się laserowej broni. Ich postaci to także odważnik na szali równowagi Mocy, choć w „Łotrze 1” mocno skierowanej na Ciemną Stronę, to dalej opowiadającej swą historię. Powtarzana przez obu wojowników litania o jedności z Mocą, która wcześniej brzmi jak irytujące nawiązanie do nierozumianej w pełni religii, w momencie szalejącej bitwy doprowadza do emocjonalnych dreszczy i nasyca całą sekwencję niewymuszonym mistycyzmem. Przypomina widzom o tym co nastąpi już wkrótce, bo może i Moc jest zepchnięta na margines w obliczu potęgi technologii, to dalej istnieje i czeka na moment by ponownie przekazać swą wolę utrapionej konfliktem Galaktyce.
Powtarzając ostatnie słowa filmu – „Łotr 1” dał nadzieję. „Gwiezdne wojny” bez Jedi, pojedynków na miecze świetlne i głównych rozdających karty w galaktycznej rozgrywce wciąż mogą być fantastycznym i emocjonalnym spektaklem. Jak również okazją na spojrzenie na znaną pod każdym kątem epicką historię ze świeżej perspektywy, bez uciekania się do ryzykownego remake’u. W ciągu najbliższych lat czekają nas jeszcze co najmniej dwie przygody z gwiezdnowojennymi spin-offami. Dlatego w jednym rebeliancki ekstremista Saw Gerrera miał z pewnością rację – przed nami jeszcze naprawdę długa droga.
koniec
16 grudnia 2016

Komentarze

17 XII 2016   12:56:49

faktycznie refleksyjnie :)

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Wychowane przez wilki: Odc. 9. Niech się dzieje wola Sola
Marcin Mroziuk

24 X 2020

Bez wątpienia widzowie mogą się tylko cieszyć, że wydarzenia na Keplerze-22b wreszcie nabierają tempa. Gorzej, że na ekranie pojawia się znowu postać, która od początku jest jednym z najsłabszych pomysłów scenarzystów.

więcej »

Wychowane przez wilki: Odc. 8. Mętlik w głowie
Marcin Mroziuk

23 X 2020

Oczywiście nie jest niczym złym, że twórcy „Wychowanych przez wilki” wprowadzają kolejne komplikacje do fabuły i próbują sprawić, aby zachowanie bohaterów było trudne do przewidzenia. Staje się to jednak problemem, gdy widzom coraz trudniej dostrzec jakąkolwiek logikę w rozwoju kluczowych wątków.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Stalinizm, ale bez… Stalina
Sebastian Chosiński

21 X 2020

Nakręcony krótko po przełomie politycznym w Związku Radzieckim dramat Jurija Jegorowa „Ochotnicy” przedstawia dzieje tego państwa w ciągu dwudziestu lat szczególnego stalinowskiego wzmożenia. Co ciekawe, ani razu nie pada w nim nazwisko samego generalissimusa, jakby autorzy nie chcieli prowokować jego ewentualnego politycznego zmartwychwstania.

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Sprzedawcy 2

Do sedna:

Kevin Smith. Sprzedawcy 2
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Jay i Cichy Bob kontratakują
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Dogma
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. W pogoni za Amy
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Szczury z supermarketu
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja ogląda: Grudzień 2016 (3)
— Sebastian Chosiński, Jarosław Loretz, Marcin Osuch

Ciemna strona Rebelii
— Konrad Wągrowski

Tegoż twórcy

Esensja ogląda: Czerwiec 2014 (2)
— Sebastian Chosiński, Piotr Dobry, Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Maj 2014 (3)
— Sebastian Chosiński, Grzegorz Fortuna, Gabriel Krawczyk, Agnieszka Szady

17. Cropp Kultowe: Dzień 1. Potworna piękność
— Ewa Drab

Powrót Króla Potworów
— Krzysztof Spór

Strefa X, czyli kosmici z garażu
— Agata Malinowska

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.