Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 stycznia 2018
w Esensji w Esensjopedii

Filmy

Magazyn CLXXII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

Esensja ogląda: Grudzień 2016 (5)

Esensja.pl
Esensja.pl
Jeszcze raz w tym miesiącu Esensja Ogląda i jeszcze raz kino świata – tym razem trzy tytuły, czeski, niemiecki i belgijski.
Kino świata
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Czeski błąd
(2009, reż. Jan Hřebejk)
Sebastian Chosiński [70%]
Jan Hřebejk to jeden z najważniejszych współczesnych czeskich reżyserów filmowych, od lat kręcący filmy, które da się sprowadzić do jednego mianownika, używając słowa-klucza „ważne”. Ważne są one z różnych powodów. Bo podejmują tematy istotne społecznie. Bo mówią o relacjach międzyludzkich, podkreślając doniosłość takich pojęć, jak lojalność, braterstwo, odpowiedzialność (za własne czyny). W tej walce z wiatrakami od początku lat 90. wspomaga Hřebejka bliski przyjaciel i zarazem scenarzysta wielu jego obrazów, prażanin Petr Jarchovský. Razem – do 2016 roku – stworzyli czternaście dzieł (kinowych i telewizyjnych), w tym „Niewinność” (2011) czy „Po ślubie” (2013). „Czeski błąd” to ich ostatni film powstały w poprzedniej dekadzie. Co ciekawe, w tym samym czasie, kiedy i w Polsce kręcono obrazy podejmujące podobną tematykę, jak „Rysa” (2008) Michała Rosy bądź „Kret” Rafaela Lewandowskiego. Obaj twórcy urodzili się w drugiej połowie lat 60. ubiegłego wieku, pamiętają więc, czym był komunizm; gdy zaczynali studia na FAMU istniała jeszcze Czechosłowacja, a krajem rządził wcale nie tak skłonny do ustępstw Gustáv Husák. Nic więc dziwnego, że w kolejnym swym filmie postanowili opowiedzieć o konsekwencjach uwikłania we współpracę ze Służbą Bezpieczeństwa.
Wiekowy już psychiatra Pavel Josek (w tej roli Martin Huba, znany między innymi z ekranizacji powieści Bohumila Hrabala „Obsługiwałem angielskiego króla”) jest legendą czeskiej opozycji, jednym z sygnatariuszy Karty 77. Za swą działalność w podziemiu ma teraz otrzymać prestiżową nagrodę Pamięci Narodu. Z tej też okazji powstaje film dokumentalny o jego życiu, przy którym – jako dźwiękowiec – pracuje zięć Joska, Luděk (Milan Mikulčík). Obaj panowie nie przepadają za sobą, a rozdźwięk między nimi pogłębia jeszcze choroba córki Pavla, Lucie (Lenka Vlasásaková). Jakby tego było mało, Luděk wdaje się w romans z koleżanką z pracy, reporterką Radką (Petra Hřbičková), w związku z czym coraz bardziej oddala się od rodziny żony. W trakcie pracy nad filmem powraca wątek kontaktów słynnego opozycjonisty ze Służbą Bezpieczeństwa. Wprawdzie przed laty został z tych oskarżeń oczyszczony, ale szefowi Radki udaje się dotrzeć do wcześniej nieznanych dokumentów z teczki agenta o pseudonimie „Doktor”. Tym sposobem na jaw wychodzi najgłębiej skrywana tajemnica Joska i jego żony. Tajemnica, która burzy rodzinną sielankę.
Hřebejk o sprawach niezwykle bolesnych opowiada z dużym taktem, nie stroniąc także od delikatnego humoru. Nawet gdy na ekranie pojawia się oficer StB, chyba nie bez powodu noszący nazwisko Kafka, reżyser powstrzymuje się od uderzenia w ponure, martyrologiczne tony. Ba! finałowa scena filmu, kiedy Josek staje – czy raczej siada – twarzą w twarz z człowiekiem, na którego przed laty donosił, służy bardziej rozładowaniu napięcia niż jego podkręceniu. Polskiego widza takie podejście do tematu może zaskoczyć, dla czeskiego jest zapewne czymś naturalnym. Nie, Hřebejk w ten sposób nic nie spłyca ani nikogo lekceważy, po prostu zdaje sobie sprawę, że w ustroju komunistycznym świat, wbrew pozorom, wcale nie był czarno-biały i że popełniwszy błąd, można było podnieść się, otrzepać z własnej słabości i… zostać bohaterem.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Sebastian Chosiński [70%]
To film, jaki w Polsce prawdopodobnie długo jeszcze nie powstanie. Film, który przełamuje społeczne tabu. Który może szokować śmiałością – nie tyle nawet scen, ile tego, co one sugerują. „Dora” jest trzecim pełnometrażowym obrazem Szwajcarki Stiny Werenfels, która – zanim zajęła się kinematografią – ukończyła studia farmakologiczne, a następnie pracowała jako dziennikarka, by ostatecznie zostać scenarzystką i reżyserką. Tym razem sięgnęła po cudzy materiał literacki, a konkretnie – po opublikowany w 2003 roku dramat swego rodaka, Lukasa Bärfussa. Tytułową bohaterkę (gra ją początkująca aktorka Victoria Schulz) poznajemy w dniu jej osiemnastych urodzin. Dniu, który ważny jest dla niej przede wszystkim z jednego powodu (i wcale nie chodzi tutaj o osiągnięcie pełnoletniości i wynikające z tego prawa obywatelskie) – może wreszcie odstawić lekarstwa. Tak przynajmniej obiecuje jej matka, Kristin (Jenny Schily, znana między innymi z „Edukacji Rity” i „Snu o Afryce”). Dora Anderson jest bowiem opóźniona umysłowo, cierpi na zespół Downa. Fizycznie jest jednak jak najbardziej zdrowa, co sprawia, że z czasem zaczyna odczuwać takie same potrzeby, jak jej rówieśnicy. Wpływa na to również ogólna atmosfera w domu, a zwłaszcza z trudem ukrywane przez Kristin i jej męża, Felixa (Urs Jucker), starania o drugie dziecko.
Dora na co dzień pracuje na ulicznym straganie, gdzie sprzedaje owoce. W ten sposób poznaje starszego od siebie o kilkanaście lat Petera (w tej roli Lars Eidinger, gwiazda dramatów obyczajowych „Wszyscy inni” i „Dom na weekend”) i zakochuje się w nim. Nie znając granic, przyzwyczajona jak dziecko do tego, że to, czego pragnie, otrzymuje – chce Petera. Mężczyzna wykorzystuje jej ułomność, naiwność i rozbudzony popęd i zaczyna traktować jak seksualną zabawkę. Wstrząśnięci rodzice nie są w stanie, przynajmniej w zgodzie z prawem, nic zrobić – ich córka ma już przecież osiemnaście lat, nie jest ubezwłasnowolniona, a na dodatek robi to wszystko z własnej i nieprzymuszonej woli. Kristin i Felix starają się więc zaapelować do odpowiedzialności kochanka Dory, zanim wydarzy się jakaś tragedia. Temat, jaki podjęła Werenfels, wymagał nadzwyczajnej ostrożności; z drugiej strony natomiast – reżyserka nie chciała wyprać go całkowicie z kontrowersji, bo wtedy równie dobrze mogłaby wcale się nim nie zajmować. W efekcie udało jej się odnaleźć „złoty środek”, w czym wydatnie pomogła młoda Victoria Schulz, obdarowując swoją bohaterkę nie tylko chorobliwą infantylnością, ale również wewnętrzną siłą, dzięki której potrafi ona kruszyć mury obojętności.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Ardeny
(2015, reż. Robin Pront)
Sebastian Chosiński [80%]
Tegoroczny belgijski kandydat do Oscara w kategorii filmu nieanglojęzycznego (ostatecznie nie trafił na tak zwaną „krótką listę”) to obraz, który ma wszelkie szanse ku temu, aby spodobać się wielbicielom kryminałów o rodowodzie gangsterskim. Przyglądając się bliżej fabule, nietrudno odnaleźć inspiracje z jednej strony kinem francuskim z lat 60. i 70. ubiegłego wieku, z drugiej – współczesnymi produkcjami skandynawskimi. Pod „Ardenami” podpisał się Robin Pront, w połowie Belg (i taki też posiada paszport), w połowie Holender. Jest to jego debiutanckie dzieło; tym bardziej zaskakuje fakt, że tak dobre i tak dojrzałe. To historia trojga młodych ludzi – dwóch braci i ich przyjaciółki – których życiowe wybory doprowadziły do niewyobrażalnej tragedii. Połączyła ich młodzieńcza beztroska i wiara w to, że mogą wszystko. Jak się okazało – nie zawsze. Razem dokonali włamania; coś jednak poszło nie tak, w efekcie czego starszy z braci, Kenneth (Kevin Janssens, znany w Belgii z kilkunastu seriali), został złapany przez policję i skazany na czteroletnią odsiadkę. W śledztwie był twardy, nie wydał swoich wspólników, którymi byli młodszy brat Dave (w tej roli Jeroen Perceval, będący również, wraz z Prontem, współscenarzystą filmu) i dziewczyna Kenny’ego, Sylvie (Veerle Baetens, bohaterka melodramatu „W kręgu miłości”). Kiedy więc wychodzi na wolność, ma – przynajmniej w swoim mniemaniu – pełne prawo liczyć na ich wdzięczność.
A co go spotyka? W czasie kiedy Kenneth był za kratkami, Dave i Sylvie zbliżyli się do siebie i zostali parą; teraz planują wspólne życie, chcą zamieszkać razem, tym bardziej że kobieta spodziewa się dziecka. Tylko jak powiedzieć to Kenny’emu, który wciąż kocha swoją eksdziewczynę i pragnie do niej wrócić? Dave odwleka ten moment w czasie, czeka na dobrą okazję, nie zdając sobie sprawy, jakie to może mieć dla nich wszystkich konsekwencje. Tytułowe Ardeny – niewielkie pasmo górskie na pograniczu Belgii, Francji i Luksemburga – pełnią tu rolę symbolu. Przypominają braciom o ich dzieciństwie, kiedy to każdy weekend spędzali z rodzicami na łonie natury. Gdzie czuli się szczęśliwi i beztroscy. Gdzie – jak podkreśla po latach ich matka – zawsze byli grzeczni. Teraz Ardeny stają się miejscem, w którym braterska miłość zostaje poddana najcięższej próbie. Gdzie między Kennethem a Dave’em staje demoniczny Stef (Jan Bijvoet, odtwórca tytułowej roli w znakomitym „Borgmanie”), więzienny kompan starszego z braci. Robin Pront opowiedział historię obecną w kinie gangsterskim od narodzin gatunku. Ważne jednak jest to, jak pokierował fabułą i ile pozostawił sobie asów w rękawie. Z tego punktu widzenia trzeba przyznać, że zachował się jak wytrawny pokerzysta, do ostatniej minuty trzymając widza w dużym napięciu. W efekcie powstał naznaczony fatalizmem ludzkiego losu, wzruszający dramat, z którego trudno otrząsnąć się jeszcze długo po zakończeniu seansu.
koniec
27 grudnia 2016
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Ludzie na skraju załamania nerwowego
Konrad Wągrowski

19 I 2018

Czy mamy już polskie „Dzikie historie”? Pokazywany na festiwalu Forum Kina Europejskiego ORLEN Cinergia „Atak paniki” może nie jest jeszcze dziełem na miarę filmu Damiána Szifrona, ale naprawdę niewiele mu brakuje. Debiutancki film Pawła Maślony już zebrał wiele w pełni zasłużonych pochwał.

więcej »

East Side Story: Współczesny western górniczy
Sebastian Chosiński

14 I 2018

Nieczęsto zdarza się, aby uznany reżyser zdecydował się stanąć przed kamerą po… ćwierćwieczu milczenia. Mówiąc jednak precyzyjniej: po dwudziestu pięciu latach przerwy w realizacji filmów fabularnych. Bo dokumentalne jednak w tym czasie kręcił. Chodzi o Ormianina Karena Geworkiana, który „Całą naszą nadzieją…” postanowił zabrać głos w dyskusji nad bardzo ważną dla Rosji (choć nie tylko dla niej) kwestią społeczną.

więcej »

Blaski i cienie świata liliputów
Konrad Wągrowski

11 I 2018

Najnowszy film Alexandra Payne’a zaskakuje formą i tematem, ale budzi przy tym raczej mieszane uczucia.

więcej »

Polecamy

Partia na party w czasach Brexitu

Dobry i Niebrzydki:

Partia na party w czasach Brexitu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Jak smakują Porgi?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Chwała na wysokości?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Podręczne z Kairu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Atak paniki
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Coco jest spoko, ale czy to kolejne arcydzieło?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Czeska babcia w roli Kaja
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Męska wrażliwość nie ma racji bytu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

To nie Ragnarok, tylko Ragnaroczek
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Grimm Girl, czyli diabeł tkwi w szczegółach
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Inne recenzje

Remanent filmowy 2016
— Sebastian Chosiński, Gabriel Krawczyk, Jarosław Loretz, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Z tego cyklu

Styczeń 2018 (1)
— Jarosław Loretz

Grudzień 2017 (4)
— Konrad Wągrowski

Grudzień 2017 (3)
— Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski

Grudzień 2017 (2)
— Sebastian Chosiński

Grudzień 2017 (1)
— Piotr Dobry, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

Listopad 2017 (3)
— Jarosław Loretz, Kamil Witek

Listopad 2017 (2)
— Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

Listopad 2017 (1)
— Jarosław Loretz, Anna Nieznaj

Październik 2017 (3)
— Jarosław Loretz

Październik 2017 (2)
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Tegoż twórcy

Gdy milkną ślubne dzwony
— Sebastian Chosiński

Oby nie do trzech razy sztuka
— Karolina Ćwiek-Rogalska

Homo bohemicus
— Przemysław Ćwik

Tegoż autora

East Side Story: Współczesny western górniczy
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Bardzo starzy oboje i ich wnuczka
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: W poszukiwaniu własnego języka
— Sebastian Chosiński

Remanent filmowy 2017
— Sebastian Chosiński, Miłosz Cybowski, Grzegorz Fortuna, Adam Kordaś, Marcin Osuch, Jarosław Robak, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Wulkaniczny wehikuł czasu
— Sebastian Chosiński

Kto z Ligą wojuje…
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Awangardowa potańcówka
— Sebastian Chosiński

Napalona doktor Quinn
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Na bezdrożach, z nożem w ręku
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Pre-Embryo w epoce niewinności
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.