Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 28 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

Bill Condon
‹Piękna i Bestia›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPiękna i Bestia
Tytuł oryginalnyBeauty and the Beast
Dystrybutor Disney
Data premiery17 marca 2017
ReżyseriaBill Condon
ZdjęciaTobias A. Schliessler
Scenariusz
ObsadaEmma Watson, Ewan McGregor, Dan Stevens, Luke Evans, Emma Thompson, Gugu Mbatha-Raw, Josh Gad, Ian McKellen
MuzykaAlan Menken
Rok produkcji2017
Kraj produkcjiUSA
Gatunekfamilijny, fantasy, musical, muzyczny
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

O pozorach, raz jeszcze
[Bill Condon „Piękna i Bestia” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Piękna i Bestia” w reżyserii Billa Condona to kolejna adaptacja francuskiej opowieści ludowej, a przy okazji przepiękna rewitalizacja jednej z najbardziej znanych baśni w dorobku Disneya. Najbardziej znana wytwórnia świata po raz kolejny udowadnia, że to nie nabyta niedawno marka „Gwiezdnych wojen” ani bijące rekordy popularności ekranizacje komiksów Marvela są jej najcenniejszym skarbem, lecz animowany diament z czasów największych sukcesów Spółki Myszki Mickey.

Wojciech Lewandowski

O pozorach, raz jeszcze
[Bill Condon „Piękna i Bestia” - recenzja]

„Piękna i Bestia” w reżyserii Billa Condona to kolejna adaptacja francuskiej opowieści ludowej, a przy okazji przepiękna rewitalizacja jednej z najbardziej znanych baśni w dorobku Disneya. Najbardziej znana wytwórnia świata po raz kolejny udowadnia, że to nie nabyta niedawno marka „Gwiezdnych wojen” ani bijące rekordy popularności ekranizacje komiksów Marvela są jej najcenniejszym skarbem, lecz animowany diament z czasów największych sukcesów Spółki Myszki Mickey.

Recenzja nadesłana na konkurs Esensji.

Bill Condon
‹Piękna i Bestia›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPiękna i Bestia
Tytuł oryginalnyBeauty and the Beast
Dystrybutor Disney
Data premiery17 marca 2017
ReżyseriaBill Condon
ZdjęciaTobias A. Schliessler
Scenariusz
ObsadaEmma Watson, Ewan McGregor, Dan Stevens, Luke Evans, Emma Thompson, Gugu Mbatha-Raw, Josh Gad, Ian McKellen
MuzykaAlan Menken
Rok produkcji2017
Kraj produkcjiUSA
Gatunekfamilijny, fantasy, musical, muzyczny
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Z animacją z 1991 roku o tym samym tytule (bo to jej odświeżeniem jest film z 2017 roku) miałem zawsze problem. Kompletnie nie kupowałem postaci Belli głęboko zakorzenionej w tradycji czasów, gdy księżniczki były damami w opałach. Sam fakt, iż była księżniczką wynikał zresztą z tego, że poślubiła księcia, sama zaś była zwyczajną dziewuchą ze wsi, która lubi marzyć podczas czytania książek. Przede wszystkim jednak nie wierzyłem w uczucie, które pozwoliło wspiąć się Pięknej na salony. Za dużo w tym uczuciu było interesowności – on chciał zdjąć urok, ona uwolnić ojca i żyć długo i szczęśliwie. Magia i miłość tak przy okazji, wyczarowana z tego, z czego Disney słynie: przepięknych piosenek, scen tanecznych oraz wizualnych fajerwerków. Dlatego jakież było moje zdziwienie, gdy w filmie Condona Bella w jednej ze scen pochwyciła suchą gałąź by stanąć do walki, a nie jedynie odganiać, wilki, które ją zaatakowały.
Historia, którą ponownie odświeżyli scenarzyści Evan Spiliotopoulos oraz Stephen Chbosky na pierwszy rzut oka praktycznie niczym nie różni się od animowanego pierwowzoru. Piękna z twarzą Emmy Watson znów biega z głową w chmurach po francuskim miasteczku i śpiewa, Gaston (Luke Evans) ponownie urządza spektakl samouwielbienia i pychy w karczmie ze swym przydupasem Le Fou (Josh Gad), lekko zbzikowany Maurycy (Kevin Kline) nadal próbuje ubić interes życia na sprzedaży pozytywek, a gdzieś głęboko w lesie, w mrocznym zamczysku swe grzechy odpokutowuje Bestia (Dan Stevens) wraz ze służbą. Brzmi to wszystko jak przepis na remake bez duszy, robiony od linijki, nie dający nic od siebie, a jedynie próbujący jechać na jakże modnym ostatnio sentymentalizmie. Jednak to, co najlepsze w tym filmie, ukryte jest w szczegółach. Oto prolog filmu – bal u Księcia w niestandardowej inscenizacji. Wypudrowane towarzystwo z doczepianymi pieprzykami, światło tysiąca świec, wydobywające z mroku znudzoną twarz księcia, dekadencja tańcząca pod ramię z pychą. Kto by pomyślał, że kiedykolwiek „Barry Lyndon” Kubricka zawita na dworze Disneya.
A potem jest już tylko lepiej. Okazuje się, że Bellę wychował samotnie ojciec z dala od miejsca jej narodzin, gdyż musieli oni w pośpiechu opuścić dom, gdy w progu ich domu stanęła dżumą, wyciągając swe straszliwe szpony po matkę. Gaston, bawidamek i najprzystojniejszy z przystojnych okazuje się nie tylko gogusiem z ekstraklasy, lecz również znużony życiem żołnierzem, który odnajdywał jedynie sens życia w ułańskim „pić, palić, gwałcić!”. Bestia, groźny i niecywilizowany stwór, którego widzowie znają z animacji, to tak naprawdę wykształcony artysta o duszy poety, rozpuszczony bachor, ale również skrzywdzone przez ojca dziecko, które jedynie zostało skazane na wygląd szkarady.
Te biograficzne ułamki powodują, że postacie stają się na tyle zniuansowane, że wierzy się w nie bardziej, kibicuje się im częściej, a wiele motywów może wybrzmieć lepiej. To właśnie dzięki wypchnięciu Belli poza margines lokalnego społeczeństwa miasteczka czy przypisaniu fałszywej choroby psychicznej ojcu przez tłuszczę oraz nie rezygnowaniu z pierwiastka arystokratycznego w postaci Bestii uczucie dwójki outsiderów może wybrzmieć tak mocno. Nareszcie czuć pomiędzy dwójką głównych bohaterów więź serc, a morał o spoglądaniu przez powierzchowność nie jest fałszywy przez pryzmat interesowności. Jest w filmie taka scena, w której Płomyk (Ewan McGregor) wraz z Trybikiem (Ian McKellen) opowiadają Belli o klątwie jaka ciąży nad zamkiem i jego mieszkańcami. Zapytany przez dziewczynę, dlaczego nie opuścił swojego pana odpowiada, że to oni poniekąd są winni za to jaki stał się Książę jak bardzo zaczął przypominać swojego ojca. Nie odeszli, bo czują się winni, bo go kochają, bo muszą go ocalić. I jak wspaniale ta scena wraca, gdy w ostatnich minutach zaklęcia, które zyskuje pełną moc, kolejni służący zaklęci w przedmioty zastygają bez ruchu. Aktorzy mieli w tym przypadku do dyspozycji jedynie głos, ale ileż w tym chórze było tęsknoty, ileż smutku!
Prawdopodobnie to właśnie bez aktorskiej śmietanki ten film nie byłby barokową ucztą, a jedynie ucztą na barokowym zamku. Po ogłoszeniu, że to Emma Watson zagra Bellę miałem wiele wątpliwości przede wszystkim co do jej podobieństwa do Pięknej, ale również angielskiego akcentu czy maniery przemądrzałej dziewczyny, której nauczyła się na planie wszystkich części „Harry’ego Pottera”. Na szczęście po kilku minutach seansu i po kilku linijkach scenariusza okazało się, że to strzał w dziesiątkę. Wtóruje jej równie świetny Dan Stevens, znany dotychczas najbardziej z występu w „Gościu” („The Guest”) z 2014 roku. Być może design samej Bestii w stylu Krampusa nie może się równać z kapitalnym potworem z animacji, lecz Stevens nadaje swojemu bohaterowi odpowiedniej gracji i klasy, dzięki czemu Bestia staje się ukrwiona, prawdziwa, a przez to jej ryk nie przeraża, gdyż słychać w nim ból. W cieniu pierwszoplanowych postaci i paradoksalnie ponad nim – służba z zamku Księcia. O ile stary, dobry McKellen w roli Trybika brzmi po prostu jak Gandalf i z tym samym fantastycznym akcentem wyraża swoje zdenerwowanie lub zmęczenie, o tyle Płomyk w interpretacji McGregora to wulkan energii i prawdopodobnie jeden z najlepszych udawanych francuskich akcentów w historii kina. To dzięki niemu (i oczywiście dzięki muzyce Alana Menke oraz zdjęciom Tobiasa A. Schliesslera) sekwencja tańca i śpiewu w jadalni jest pandemonium dźwięków, kolorów i faktur. Takiego konferansjera, dbającego o wygodę, fajerwerki i napitek nie było od czasów występu Ralpha Fiennesa w Grand Budapest Hotel.
Jednak wszyscy oni muszą ustąpić pola Evansowi, który urodził się po to, aby zagrać Gastona. Niełatwo zaszufladkować Evansa, gdyż często wybiera on role dość nietypowe, jeśli chodzi o hollywoodzkie standardy („Nikt nie przeżył"/"No One Lives”, 2012), jednak nigdy nie trafił on do aktorskiej ligi mistrzów. Od dawien dawna błąka się na drugim planie jako twardziel i synonim męskości, jednak w „Pięknej i Bestii” nareszcie może udowodnić, co oznacza słowo „samiec”. Jednocześnie szalony i przebiegły, arogancki i bezwzględny, odważny i pozbawiony skrupułów. Postać Gastona łączy w sobie multum różnych cech, lecz dopiero Luke sprawia, że da się nareszcie lubić mięśniaka-cwaniaka i można mu wręcz kibicować. Każde wejście Casanovy z prowincji ma w sobie tyle energii, tyle testosteronu, że po obejrzeniu filmu naprawdę bałem się, że Gaston może wygryźć Księcia i Bestię z tej baśni. Dosłownie! W tle postaci granej przez Evansa przewija się Le Fou – zapalnik dyskusji o wplatanie wątków homoseksualnych do filmów celujących w widownię obejmującą również dzieci. Josh Gad wspaniale wygrywa uwielbienie Gastona na najwyższych tonach i owszem, czuć tam nieco podtekstów seksualnych, lecz jest to na tyle subtelne, że jedynie dorośli powinni wysnuć coś więcej po scenie tańca dwóch mężczyzn, dzieci zaniosą się jedynie ze śmiechu.
Disney niesamowicie dba o swoją spuściznę, a dostępu do niej udziela nielicznym. Poczciwym i prostym (Jon Favreau), arystokratom (Kenneth Branagh), laikom (Robert Stromberg). Condonowi również zaufano, mimo iż jego referencje z ostatnich lat nie brzmiały zbyt obiecująco (zakończenie sagi „Zmierzch”) i opłaciło się. Nie obawiam się o kolejne aktorskie remaki znanych animacji Disneya. Tam nadal pracują ludzie z serduchem po odpowiedniej stronie, którzy prędzej odejdą z pracy niż pozwolą zniszczyć legendę dzieciństwa milionów z nas.
koniec
6 kwietnia 2017

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Klasyka kina radzieckiego: Wiedza nie chroni przed naiwnością
Sebastian Chosiński

27 X 2021

Reżyserski debiut Karena Szachnazarowa nie wypada tak rewelacyjnie, jak jego cztery kolejne filmy z lat 80. XX wieku. Ale to nie oznacza, że „Dobrych ludzi” nie warto poznać. To mądry i wiele mówiący o rzeczywistości radzieckiej epoki Leonida Breżniewa komediodramat, który rozgrywa się w środowisku naukowców. Wartością dodaną jest legendarny aktor Gieorgij Burkow, który pojawia się na ekranie w roli głównej.

więcej »

East Side Story: Współczesna baśń w blasku zorzy polarnej
Sebastian Chosiński

24 X 2021

Ten niepozornie rozpoczynający się film okazuje się być jedną z bardziej interesujących produkcji rosyjskich tego roku. Pod ironicznym płaszczykiem „Mleko” Karena Oganesiana skrywa bowiem nadzwyczaj ważne tematy: dla kobiet i mężczyzn, dla dorosłych i nastolatków. Od reżysera i aktorów udział w nim wymagał też niemałej odwagi, ponieważ jego obyczajowa śmiałość niektórych może szokować.

więcej »

Klasyka kina radzieckiego: Nie nadeptuj (przyszłemu) teściowi na odcisk!
Sebastian Chosiński

20 X 2021

Reżyserski dorobek Siergieja Sidieliowa jest nadzwyczaj mizerny: zaledwie cztery filmy pełnometrażowe, w tym tylko trzy zrealizowane samodzielnie. Z tych trzech jeden to inscenizacja opery. A mimo to z dwóch pozostałych autor mógł być dumny. Zwłaszcza z komedii „Ulica pełna niespodzianek”, która w drugiej połowie lat 50. i kolejnych dekadach aż do upadku Związku Radzieckiego cieszyła się statusem kultowej.

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Sprzedawcy 2

Do sedna:

Kevin Smith. Sprzedawcy 2
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Jay i Cichy Bob kontratakują
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Dogma
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. W pogoni za Amy
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Szczury z supermarketu
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja ogląda: Marzec 2017 (3)
— Piotr Dobry, Marcin Osuch, Jarosław Robak

Z tego cyklu

Bez dobrej nowiny
— Adrian Jankowski

Tegoż twórcy

Berlinale 2015: Ostatni ukłon
— Marta Bałaga

Gorzki happy end?
— Gabriel Krawczyk

O jednego wampira za daleko
— Ewa Drab

Blask sukcesu
— Ewa Drab

Tegoż autora

Oscars 2017 so Sundance
— Wojciech Lewandowski

Wielkopostne podpłomyki
— Wojciech Lewandowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.