Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 8 lipca 2020
w Esensji w Esensjopedii

Marcin Wrona
‹Demon›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDemon
Dystrybutor Kino Świat
Data premiery25 lutego 2016
ReżyseriaMarcin Wrona
ZdjęciaPaweł Flis
Scenariusz
ObsadaItay Tiran, Agnieszka Żulewska, Andrzej Grabowski, Tomasz Schuchardt, Katarzyna Herman, Adam Woronowicz, Włodzimierz Press, Tomasz Ziętek
MuzykaMarcin Macuk, Krzysztof Penderecki
Rok produkcji2015
Kraj produkcjiIzrael, Polska
Czas trwania93 min
Napisyangielskie
ParametryDolby Digital 5.1
Gatunekdramat, thriller
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Między „Dybukiem” a „Weselem”
[Marcin Wrona „Demon” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Po obejrzeniu „Demona” już nie dziwi tak bardzo decyzja, jaką podjął 19 września 2015 roku reżyser filmu. Myśl o samobójstwie podobno dojrzewała w nim już od jakiegoś czasu. Opowiedziana na ekranie historia Piotra i Żydówki Hany mogła stać się jej katalizatorem. Szkoda jednak, że Marcin Wrona wybrał na swoje opus magnum obraz tak nierówny. Powinien wciąż żyć. Powinien nakręcić jeszcze przynajmniej kilka lepszych dzieł.

Sebastian Chosiński

Między „Dybukiem” a „Weselem”
[Marcin Wrona „Demon” - recenzja]

Po obejrzeniu „Demona” już nie dziwi tak bardzo decyzja, jaką podjął 19 września 2015 roku reżyser filmu. Myśl o samobójstwie podobno dojrzewała w nim już od jakiegoś czasu. Opowiedziana na ekranie historia Piotra i Żydówki Hany mogła stać się jej katalizatorem. Szkoda jednak, że Marcin Wrona wybrał na swoje opus magnum obraz tak nierówny. Powinien wciąż żyć. Powinien nakręcić jeszcze przynajmniej kilka lepszych dzieł.

Marcin Wrona
‹Demon›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDemon
Dystrybutor Kino Świat
Data premiery25 lutego 2016
ReżyseriaMarcin Wrona
ZdjęciaPaweł Flis
Scenariusz
ObsadaItay Tiran, Agnieszka Żulewska, Andrzej Grabowski, Tomasz Schuchardt, Katarzyna Herman, Adam Woronowicz, Włodzimierz Press, Tomasz Ziętek
MuzykaMarcin Macuk, Krzysztof Penderecki
Rok produkcji2015
Kraj produkcjiIzrael, Polska
Czas trwania93 min
Napisyangielskie
ParametryDolby Digital 5.1
Gatunekdramat, thriller
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Kto oglądał „Demona” krótko po kinowej premierze (nie licząc pokazu na festiwalu w Gdyni) i tym samym mniej więcej miesiąc po samobójczej śmierci reżysera, powinien po kilkunastu miesiącach wrócić do tego filmu. Oglądając go z perspektywy czasu, patrzy się bowiem na niego już trochę inaczej. Bez emocji. Na chłodno. Co niestety samemu obrazowi nie wychodzi na dobre. Było to trzecie pełnometrażowe dzieło Marcina Wrony (rocznik 1973) – po „Mojej krwi” (2009) i „Chrzcie” (2010). Między premierami drugiego z wymienionych a „Demona” minęło pięć lat. Nie był to jednak dla autora czas stracony. Wręcz przeciwnie. Wypełniony był pracą nad spektaklami teatralnymi na podstawie sztuk Gabrieli Zapolskiej („Moralność pani Dulskiej”, 2013; „Ich czworo”, 2015) oraz „chałturkami” na planie seriali „Ratownicy” i „Lekarze”. Być może właśnie to zaangażowanie w adaptacje tragikomedii młodopolskiej pisarki sprawiło, że przygotowując się do kolejnego filmu kinowego, Wrona postanowił sięgnąć po tekst dramatyczny. Oparł się na sztuce „Przylgnięcie” (2008) autorstwa Piotra Rowickiego. I to „oparł się” jest w pewnym sensie kluczowe do zrozumienia, dlaczego „Demon” nie stał się dziełem na miarę nakręconego trzy lata wcześniej „Pokłosia” Władysława Pasikowskiego, chociaż miał zadatki.
Dramat Rowickiego wypada lepiej niż scenariusz „Demona”, który napisali Paweł Maślona (w tej roli był to jego wielkoekranowy debiut) i Marcin Wrona. Zupełnie niepotrzebnie postanowili oni uwspółcześnić i tak przecież współczesny tekst. Na czym zaś to „uwspółcześnienie” polegało? Literacki „Pyton” (Piotr) to małomiasteczkowy gangster, który postanowił ustabilizować się, biorąc ślub i otwierając – za szemrane pieniądze – legalny biznes (komis samochodowy). W filmie przerobiono go na przybysza z zagranicy (konkretnie z Anglii), którego do Polski sprowadza miłość do Żanety, siostry poznanego w Londynie Polaka, „Jasnego”. Filmowy „Pyton” nie ma więc nic wspólnego z półświatkiem; ziemię i stary dom (do remontu) dostaje od swego przyszłego teścia. W ślad za zmianą narodowości głównego bohatera poszła jeszcze jedna kontrowersyjna decyzja – o obsadzie tej roli. Wrona zdecydował się na izraelskiego aktora Itaya Tirana (syna Żydów pochodzących z Węgier i ze Szwecji), który nie znając języka polskiego, nauczył się swoich kwestii na pamięć. Można go za to podziwiać, ale tak naprawdę cała para poszła w gwizdek. W efekcie bowiem lekko kaleczy język, na dodatek można odnieść wrażenie, że dość często jego mimika i „mowa ciała” rozjeżdżają się z wypowiadanymi kwestiami. Ale tak już bywa, gdy nie rozumie się tego, co się mówi.
Można zastanawiać się także, czy zasadne były postmodernistyczne zabiegi podejmowane przez reżysera. „Demon” – koniec końców – okazuje się bowiem zlepkiem dwóch innych dzieł filmowych, które same w sobie były już przeróbkami. Chodzi oczywiście o przedwojenny obraz Michała Waszyńskiego „Dybuk” (1937), oparty na napisanym w 1914 roku dramacie Szymona An-skiego (w rzeczywistości Szlojmego Zajnwela Rapoporta), oraz o „Wesele” (2004) Wojciecha Smarzowskiego, będące wariacją na temat tekstu Stanisława Wyspiańskiego (z 1901 roku). Efekt jest taki, że widz – zwłaszcza mający w pamięci obraz Smarzowskiego – skupia się na tropieniu podobieństw (stary Wojnar i Zygmunt Jasiński, ojciec Żanety, są zdjęci praktycznie z jednej matrycy), w efekcie czego umyka to, co przyświecało autorowi pierwowzoru literackiego, czyli refleksja nad odpowiedzialnością za zbrodnie popełniane przez Polaków na ich żydowskich sąsiadach (dokładnie tak, jak to miało miejsce w „Pokłosiu”). Dla „Pytona”-Polaka nie była to rzecz obca, choć całkowicie zapomniana, „Pyton”-obcokrajowiec kompletnie nie rozumie kontekstu wydarzeń, nie pojmuje, jak zresztą większość gości weselnych, co się z nim dzieje.
Odarłszy głównego bohatera z jego przeszłości i (nie)pamięci, co mu pozostawił Wrona? Głównie bezrozumne zdziwienie. Pozbawiając film żydowskiego mistycyzmu, reżyser poszedł w stronę horroru. I trzeba przyznać, że początek jest pod tym względem jeszcze całkiem udany. Moment kiedy „Pyton” znajduje w ogrodzie szczątki ludzkie, które potem znikają – robi wrażenie, trzyma w napięciu. Ale później jest już tylko gorzej. Epileptyczny taniec głównego bohatera ociera się o karykaturalność, nie ma w nim tej groteskowej surrealistyczności, jaka cechowała dziwaczne pląsy granego przez Zbigniewa Cybulskiego bohatera „Salta” (1965) Tadeusza Konwickiego, który w swym dziele również odwoływał się do Wyspiańskiego. Nastrój wraca jeszcze tylko raz – gdy stary nauczyciel rozpoznaje w słowach wypowiadanych przez pogrążonego w letargu „Pytona” język jidysz i myślami wraca do dramatycznych zdarzeń sprzed kilkudziesięciu lat. Mimo ewidentnych minusów „Demona”, należy pochwalić aktorów, których trudno przecież winić za to, że wizja reżysera okazała się nie do końca trafiona. A są to przede wszystkim: Agnieszka Żulewska w roli Żanety, Tomasz Schuchardt („Miasto 44”, „Karbala”) jako jej brat czy Andrzej Grabowski („Pod Mocnym Aniołem”) jako ojciec. Wyróżnić należy także Włodzimierza Pressa, który wcielił się w będącego archetypem „starego Żyda” nauczyciela Szymona Wentza, oraz Adama Woronowicza („Czerwony pająk”, „Sługi Boże”), który użyczył swej twarzy lekarzowi.
koniec
8 maja 2017

Komentarze

08 V 2017   21:23:49

A jak ktoś się chce pośmiać, to zapraszam tu:
http://poliszmuwi.blogspot.com/2017/02/demon-2015.html

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Zajęcia pozalekcyjne: Odc. 2. Trafiła kosa na kamień
Marcin Mroziuk

6 VII 2020

Prowadzenie przestępczej działalności wiąże się oczywiście ze sporym ryzykiem, ale na Oh Ji-soo cios spada z zupełnie niespodziewanej strony. Kiedy znika jego telefon, przez który może kontaktować się z panem Lee i namierzać miejsce pobytu pracujących dla niego kobiet, główny bohater wie, że w każdej chwili może zostać zdemaskowany. I wkrótce jego najgorsze obawy nabierają całkiem realnych kształtów.

więcej »

East Side Story: Niewiara, Beznadzieja i Nienawiść
Sebastian Chosiński

5 VII 2020

„Kochaj ich wszystkich” można odbierać jako portret współczesnej kobiety. Walczącej i zdeterminowanej. Wyzwolonej i dominującej nad mężczyznami. Gdyby nie fakt, że film ten jest dziełem reżyserki Marii Agranowicz, mogłyby go spotkać wręcz oskarżenia o męski szowinizm i chęć zdyskredytowania Wiary, Nadziei i Miłości (wyjaśnienie w tekście!).

więcej »

Do sedna: Kevin Smith. Szczury z supermarketu.
Marcin Knyszyński

4 VII 2020

Jest rok 1995. Masz dwadzieścia lat, mieszkasz w New Jersey, nie masz stałej pracy i nawet się o nią nie starasz. Jesteś dużym dzieciakiem bez pomysłu na życie i właśnie rzuciła cię dziewczyna. Co robisz? Idziesz włóczyć się po galerii handlowej. Oto realia, z którymi być może trudno się nam utożsamić – w końcu dwadzieścia pięć lat temu takich przybytków w Polsce jeszcze nie było. Ale wszystkie problemy wczesnej dorosłości jak najbardziej. Zapraszam na drugi film Kevina Smitha.

więcej »

Polecamy

Kevin Smith. Szczury z supermarketu.

Do sedna:

Kevin Smith. Szczury z supermarketu.
— Marcin Knyszyński

Kevin Smith. Sprzedawcy.
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Pułapka.
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Koniec świata.
— Marcin Knyszyński

Richard Kelly. Donnie Darko.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Zjawa.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Birdman.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Biutiful.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. Babel.
— Marcin Knyszyński

Alejandro González Iñárritu. 21 gramów.
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

31. Warszawski Festiwal Filmowy: Dzień trzeci
— Karolina Ćwiek-Rogalska

Tegoż twórcy

31. Warszawski Festiwal Filmowy: Dzień trzeci
— Karolina Ćwiek-Rogalska

Podwójny świat, podwójne życie
— Patrycja Rojek

Wytrzymać pięć minut
— Patrycja Rojek

Tegoż autora

Muzyka czasów pandemii
— Sebastian Chosiński

Uralski realizm zepsuty przez magię
— Sebastian Chosiński

Czasami lepiej widzieć mniej (lub nic)
— Sebastian Chosiński

Niektórych marzeń lepiej nie spełniać
— Sebastian Chosiński

Na tropie Bucky’ego i Red Skulla
— Sebastian Chosiński

Do kraju tego, w którym zmarli nie mają spokoju…
— Sebastian Chosiński

Na zesłaniu w Piekle
— Sebastian Chosiński

Jeśli Bóg maczał w tym palce…
— Sebastian Chosiński

Może być tylko gorzej
— Sebastian Chosiński

Bóg, heros, karzeł i wojowniczka
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.