Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 23 lutego 2018
w Esensji w Esensjopedii

East Side Story: Przejście przez ogień

Esensja.pl
Esensja.pl
„Moloch” to w zasadzie film… polski. Polskie były pieniądze, za jakie go zrealizowano, i ekipa, która tego dokonała. Dlaczego więc pojawia się w cyklu „East Side Story” – z definicji poświęconym kinematografiom dawnych krajów Związku Radzieckiego? Z prostej przyczyny: krótkometrażówka Szymona Kapeniaka powstała na Ukrainie i grają w niej aktorzy ukraińscy.

Szymon Kapeniak
‹Moloch›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMoloch
Tytuł oryginalnyМолох
ReżyseriaSzymon Kapeniak
ZdjęciaJacek Podgórski
Scenariusz
ObsadaDaniił Mireszon, Oleg Szczerbina, Jewgienij Jaroszczuk, Oksana Stiepczuk, Natalia Terlecka, Władisław Bokatow
MuzykaHubert Zemler
Rok produkcji2015
Kraj produkcjiPolska, Ukraina
Czas trwania32 min
Gatunekdramat
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Nazwisko reżysera „Molocha” nie jest jeszcze zbyt znane, choć on sam wcale nie zalicza się do twórców młodych. Problem polega na tym, że do tej pory nie doczekał się jeszcze pełnometrażowego debiutu. Urodził się w 1975 roku i początkowo, jak można sądzić, wcale nie planował kariery kinematograficznej. Dość powiedzieć, że pierwotnie wybrał się na studia… filozoficzne na Uniwersytecie Warszawskim; dopiero po ich ukończeniu zdecydował się na kontynuację nauki na wydziale reżyserskim łódzkiej „filmówki”. Pierwsze krótkie obrazy fabularne („5:41”, 2001, „Poduszyciel”, 2007; „Pies na torze”, 2007) oraz dokumentalne („List”, 2004; „Szkoła latania”, 2005) – nie przyniosły spodziewanego sukcesu, w efekcie czego Szymon Kapeniak musiał zająć się kręceniem reklam. Nie poddał się jednak i przed dwoma laty – we współpracy ze Studiem imienia Andrzeja Munka, w ramach programu „30 Minut” – zrealizował dziełko, które powinno otworzyć mu wreszcie wrota do profesjonalnej kariery reżyserskiej.
„Moloch” doceniony został w Polsce (o czym świadczy nagroda w Konkursie Fabularnych Filmów Krótkometrażowych na festiwalu w Gdyni) oraz za granicą (vide kwalifikacja do 24. edycji Raindance Film Festival, jak również pokazy na przeglądach w Niemczech, RPA, we Francji i na Węgrzech). Pieniądze na powstanie filmu wyłożyli Polacy, ale zdjęcia powstały na Ukrainie; w obsadzie znaleźli się także tylko ukraińscy aktorzy. Plenery wybrano niezwykłe, albowiem akcję obrazu umieszczono w kombinacie metalurgicznym w liczącym ponad dwieście tysięcy mieszkańców mieście Dnieprodzierżyńsk, które w ubiegłym roku decyzją władz Ukrainy zostało przemianowane na Kamieńskie. Co ciekawe, przeszło ono do historii jako miejsce narodzin Leonida Breżniewa, sekretarza generalnego Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego, rządzącego Krajem Rad od 1964 do 1982 roku. Breżniew w „Molochu” jednak się nie pojawia, choć jego duch – a raczej duch sowieckiego komunizmu – pokutuje gdzieś na dalekim planie.
Miejscem akcji jest podupadająca huta stali, w której pracują zatrudnieni na czarno trzej młodzi mężczyźni: Romek (Daniił Mireszon), Stachu (Oleg Szczerbina) i „Chudy” (Jewgienij Jaroszczuk). Jak wielu innych pracowników, klepią biedę, nie mając większych szans na wydźwignięcie się z marazmu. Brak im wykształcenia, odwagi, woli walki o lepsze życie. poza tym przyzwyczaili się do siebie, tworzą zgrany kolektyw. Być może myślą o sobie nawet, że są przyjaciółmi. Nadchodzi jednak taki dzień, kiedy łączące ich więzi zostają wystawione na ciężką próbę. Najstarszy z całej trójki Romek zakochuje się bowiem w pracującej w tym samym miejscu Katierinie (Natalia Terlecka). Uczucie sprawia, że dostrzega miałkość swojej dotychczasowej, pozbawionej perspektyw egzystencji. Czy można więc dziwić mu się, że dojrzawszy do poważnych decyzji, decyduje się w końcu porzucić koczownicze życie i związać z Katią na dobre? Tyle że oznacza to automatyczne „zerwanie” ze Stachem i „Chudym”, którzy dowiedziawszy się o planach kompana, czują się przez niego zdradzeni.
Po kolejnym ciężkim dniu pracy postanawiają – bez wiedzy Romka – odwiedzić Katię. Ich wizyta nie ma jednak nic wspólnego z kurtuazją, powodowana jest raczej frustracją, co – jak można się domyślać – musi prowadzić do dramatycznego finału. W „Molochu” wszystko idealnie do siebie pasuje – bezduszny, niemal całkowicie wyludniony i tym samym odhumanizowany kombinat symbolizuje rozpad więzi międzyludzkich i dojmującą beznadzieję. Ba! beznadzieję, która staje się nieodłącznym niemal drugą skórą bohaterów, tak mocno przylegającą do ciała, że niektórzy – w tym konkretnym przypadku Stachu i „Chudy” – nie potrafią wyobrazić sobie bez niej życia. Pogrążeni w marazmie, nie chcą pozwolić Romkowi wyrwać się z odrętwienia. Sami nie będąc szczęśliwi, nie dopuszczają do głosu myśli, że ktoś inny by mógł. W dramat czworga młodych ludzi zostają wplątane jeszcze dwie osoby: strażniczka (Oksana Stiepczuk) oraz szef chłopaków (Władisław Bokatow), którzy stają po dwóch przeciwnych stronach barykady. A jak zachowuje się Romek? Wcale nie w sposób oczywisty.
„Moloch” Kapeniaka oparty jest na prostym pomyśle, eksploatującym wątek obecny w literaturze i kinematografii od dawna. Wartością dodaną przez polskiego reżysera jest tło wydarzeń – przyprawiający o ciarki na plecach, chylący się ku nieuchronnemu upadkowi potężny zakład przemysłowy, który jak mityczny fenicki bóg wciąż żąda nowych ofiar. I chociaż Romek, Stachu, „Chudy” czy Katia nie są już dziećmi (te ponoć składano w ofierze Molochowi), to jednak mogą symbolizować utraconą niewinność. Każde z nich musi „przejść przez ogień”, by poznać prawdę o sobie i – ewentualnie – wyzwolić się z niewoli Molocha. Industrialny krajobraz świetnie podkreśliły zdjęcia Jacka Podgórskiego (w tym roku zadebiutował w pełnym metrażu dramatem „Bikini Blue” Jarosława Marszewskiego) oraz eksperymentalna muzyka blisko związanego ze środowiskiem improwizujących jazzmanów perkusisty Huberta Zemlera. Biorąc pod uwagę wszystkie elementy składowe, trudno dziwić się gdyńskiemu sukcesowi filmu Szymona Kapeniaka. Oby równie udany był jego pełnometrażowy debiut, na który – miejmy nadzieje – nie trzeba będzie długo czekać.
koniec
18 czerwca 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Na własną rękę
Konrad Wągrowski

23 II 2018

Fatih Akin to niemiecki reżyser tureckiego pochodzenia, który w swych filmach regularnie wraca do swych korzeni i porusza tematy relacji między emigrancką mniejszością a Niemcami. Czynił tak w poważnym tonie w wielokrotnie nagradzanym „Głową w mur” (m.in. Złoty Niedźwiedź w Berlinie), czynił to też w lżejszej formie w komediowym „Soul Kitchen”. Nie inaczej jest w najnowszym filmie, zgłoszonym do Oscara jako niemiecki kandydat do Oscara „W ułamku sekundy”.

więcej »

Jest gdzieś, lecz nie wiadomo, gdzie…
Agnieszka ‘Achika’ Szady

20 II 2018

…kraj, w którym baśń ta dzieje się – tak można by strawestować słowa piosenki z „Pszczółki Mai”, ponieważ fabuła „Czarnej Pantery” w dziewięćdziesięciu procentach toczy się w fikcyjnym afrykańskim państwie. Dało to okazję projektantom kostiumów i scenografii, żeby naprawdę zaszaleć.

więcej »

East Side Story: Prostaczek naszych czasów
Sebastian Chosiński

18 II 2018

Komediodramat Witalija Susłina ma bardzo gorzki wydźwięk. Ale czy może być inaczej, skoro opowiada o sympatycznym i pracowitym wiejskim prostaczku, którego postanawia wykorzystać do swoich niecnych celów para cwaniaczków z dużego miasta? „Boże cielę” – choć tytuł oryginalny jest nieco bardziej dosłowny – idealnie oddaje i charakter głównego bohatera, i nastrój filmu.

więcej »

Polecamy

Każdy kadr to Ameryka

Dobry i Niebrzydki:

Każdy kadr to Ameryka
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Rzeźnia dla dwojga
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Partia na party w czasach Brexitu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Jak smakują Porgi?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Chwała na wysokości?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Podręczne z Kairu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Atak paniki
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Coco jest spoko, ale czy to kolejne arcydzieło?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Czeska babcia w roli Kaja
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Męska wrażliwość nie ma racji bytu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.