Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 lutego 2018
w Esensji w Esensjopedii

Filmy

Magazyn CLXXIII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

kinowe (wybrane)

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

East Side Story: Gdy nie chce się nic, a sens życia ucieka…

Esensja.pl
Esensja.pl
Pochodzący z Białorusi Władimir Kozłow to prawdziwy „człowiek renesansu” – dziennikarz, tłumacz, prozaik i… twórca kina niezależnego, który filmy kręci od czterech lat. Zrealizowany w ubiegłym roku dramat psychologiczno-społeczny „Anomia” trafił nawet do programu Warszawskiego Festiwalu Filmowego, gdzie w jednym z konkursów otrzymał nawet wyróżnienie. O czym jest? Najlepiej jego fabułę streszcza… tytuł.

Władimir Kozłow
‹Anomia›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAnomia
Tytuł oryginalnyАномия
ReżyseriaWładimir Kozłow
ZdjęciaArtur Saakian
Scenariusz
ObsadaJulia Jelcowa, Daria Sieliezniowa, Andriej Warienicyn, Wiktoria Rachnianska, Aleksiej Tieglienkow, Mark Wołkow, Olga Pozdniakowa, Boris Gorodienski, Andriej Ignatiuk, Weronika Miedwiediewa
MuzykaStock 12
Rok produkcji2016
Kraj produkcjiRosja
Czas trwania67 min
Gatunekdramat
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Długą drogę przeszedł urodzony w 1972 roku w Mohylewie Władimir Kozłow, zanim został niezależnym reżyserem filmowym. Najpierw planował zostać inżynierem, później anglistą, wreszcie w czasie kilkuletniego pobytu w Stanach Zjednoczonych wykształcił się na dziennikarza. Po powrocie do Europy osiadł w Moskwie, gdzie zajął się przede wszystkim pisaniem opowiadań i powieści. Na podstawie jednego ze swoim tekstów napisał scenariusz zatytułowany „Dziesiątka” (2013), który następnie – z braku innych propozycji – zdecydował się przenieść na ekran sam. Fabułę nakręconego w ciągu niespełna dwóch tygodni obrazu Kozłow umieścił w uralskim Czelabińsku. W pewnym sensie stanie się to wyznacznikiem jego filmowej (ale i literackiej) twórczości – mimo że mieszka w Moskwie, opowiada o młodych ludziach z rosyjskiej (i radzieckiej) prowincji. Tak było także w przypadku dokumentalnych „Śladów na śniegu” (2014), w których wybrał się na Syberię – między innymi do Nowosybirska, Omska i Tiumenia – aby przedstawić historię kilku sowieckich zespołów rockowych, które w drugiej połowie lat 80. ubiegłego wieku stworzyły tak zwany nurt „syberyjskiego punka” (jak chociażby legendarna Grażdanskaja Oborona, kierowana przez nieżyjącego już Jegora Letowa).
W 2015 roku powstał dramat „Skóra”, natomiast rok później – również nakręcona na podstawie własnego scenariusza – „Anomia”. Tytuł jest w tym przypadku bardzo znaczący; praktycznie wyjaśnia wszystko. Co kryje się pod tym pojęciem? To wywołane nagłymi zmianami społecznymi (bądź politycznymi), w ślad za którymi idzie załamanie dotychczasowego porządku społecznego, poczucie niepewności i bezcelowości. Objawia się ono najpełniej w momencie, gdy przestają obowiązywać stare normy, a nowe nie zostają jeszcze ukształtowane. W efekcie doprowadza to w społeczeństwie do wzrostu zachowań o charakterze przestępczym i dewiacyjnym. Wypisz wymaluj to wszystko, co dotknęło społeczeństwo rosyjskie po upadku Związku Radzieckiego i wejściu w transformację ustrojową, która tak naprawdę nigdy nie doczekała się finału. Skutkuje to tym, że w przeciwieństwie do innych społeczeństw dawnych krajów demokracji ludowej Rosjanie – tak przynajmniej zdaje się uważać reżyser – wciąż żyją w poczuciu anomii. Wielu z nich – zwłaszcza poza wielkimi ośrodkami miejskimi, jak Moskwa czy Petersburg – pozbawionych jest sensu życia, albowiem próbując ułożyć je sobie na nowo, trafia na ścianę nie do przebicia.
Rozpoczynając pracę nad „Anomią”, Kozłow ponownie opuścił Moskwę. Tym razem bowiem miejscem akcji postanowił uczynić Kaliningrad. Premiera filmu miała miejsce w końcu kwietnia ubiegłego roku na przeglądzie w Omsku; w październiku natomiast zaprezentowano go podczas 32. Międzynarodowego Warszawskiego Festiwalu Filmowego. Spodobał się tak bardzo, że jury sekcji „Wolny Duch” przyznało mu Specjalne Wyróżnienie, argumentując swój wybór w następujący sposób: „Film pokazuje, że niezależne kino rosyjskie, które jest w stanie mówić otwarcie, w sposób bezkompromisowy i radykalny o moralnym rozkładzie, wciąż istnieje”. Uzasadnienie to trafia w sedno, stawiając tym samym Władimira Kozłowa obok niewymienionych z nazwiska innych twórców nawiązujących do „czornuchy” z przełomu lat 80. i 90., jak świętej pamięci Aleksiej Bałabanow bądź Aleksiej Mizgiriow. I chociaż nie oznacza to jeszcze, że w tej chwili można już reżysera rodem z Mohylewa stawiać na tej samej półce, co autorów „Ładunku 200” czy „Bebna, bębenka”, to jednak nie wyklucza, iż może stać się tak w przyszłości. Pod warunkiem jednak, że Kozłow przejdzie do rosyjskiego kinematograficznego mainstreamu.
Głównymi bohaterkami „Anomii” są dwie dziewiętnasto-, może dwudziestoletnie dziewczyny. Ola i Ania wcześniej chodziły do tej samej szkoły; tak narodziła się ich przyjaźń. Po jej ukończeniu mogło się zdawać, że ich drogi rozejdą się: Ola poszła bowiem na studia, Ania z powodu trudniej sytuacji materialnej rodziny, mimo że marzyła o dalszej nauce, musiała podjąć pracę – została ekspedientką w sklepie odzieżowym w jednym z centrów handlowych. Nie wpłynęło to jednak w żaden sposób na rozluźnienie więzów między nimi. Wciąż robią wszystko, by należycie pielęgnować swe koleżeństwo. Po zajęciach na uczelni Ola od razu rusza na spotkanie z Anią; choć chcąc się spotykać, każdego dnia sporo czasu muszą spędzać w podmiejskiej „elektriczce”, gotowe są do wyrzeczeń. Taka jest cena przyjaźni, a one są gotowe ją płacić. Inna sprawa, że poza sobą niewiele mają. Wciąż mieszkają z rodzicami w blokowiskach, nie stać ich na wynajęcie własnych mieszkań. Jakby tego było mało, ojciec Ani często nadużywa alkoholu, wraca pijany z pracy bądź upija się w domu i wtedy też zdarza mu się używać przemocy wobec żony. W takiej sytuacji trudno snuć śmiałe plany na przyszłość.
Ania i Ola są dla siebie wszystkim. Ale nietrudno odnieść wrażenie, że pomimo wartości samej w sobie, jaką jest przyjaźń ofiarowana drugiemu człowiekowi, ich życie nie niesie ze sobą nic szczególnego. Czas spędzają razem, chodząc po mieście bądź bawiąc się w klubach. To przy tej okazji poznają Igora, z którym z czasem wiąże się Ania. Nie oznacza to jednak, że oddala się od koleżanki. Przeciwnie, odtąd czas spędzają we trójkę – wszystko robią wspólnie, są praktycznie nierozłączni. Ale przychodzi taki moment, kiedy Ani zaczyna coraz bardziej zależeć na intymnej bliskości z Igorem. Trudno zaś o nią, gdy obok – nawet w łóżku – jest Ola. Relacje pomiędzy trojgiem bohaterów stają się coraz osobliwsze. Pewne jest, że ktoś tego nie wytrzyma i „pęknie”. A to może być początkiem tragedii. I tak właśnie się dzieje. Władimir Kozłow opowiedział historię swoich bohaterów w sposób ascetyczny, wręcz minimalistyczny (posłużył się przy tym czarno-białą taśmą). Zrezygnował z linearnej narracji, skorzystał z luźnych epizodów, które jednak im bliżej końca, tym sensowniej układają się w przyczynowo-skutkowy ciąg zdarzeń. Ewolucja zachowań bohaterów staje się coraz wyraźniejsza, tym samym można odnieść wrażenie, że dramatyczny finał pisany był im od pierwszej sceny.
I tak jest w rzeczywistości. Zaskakuje przy tym konsekwencja Kozłowa, który jednak – trzeba to podkreślić, uczulając przy okazji widzów – świadomie zrezygnował z wszelkich fabularnych fajerwerków. Choć bez problemu w kilku miejscach mógł je odpalić. Ale widocznie zależało mu na tym, aby najpierw uśpić czujność, by potem z większą siłą walnąć obuchem w głowę. Dotarłszy do napisów końcowych, można poczuć się przeczołganym przez reżysera – nie dlatego, że „Anomia” szokuje wizualnie, raczej z poczucia absolutnej pustki, jaką pozostawiają po sobie bohaterowie. W dziewiętnastowiecznej literaturze rosyjskiej nazywano takich „zbędnymi ludźmi”, w wieku dwudziestym nierzadko po takich sięgały ruchy totalitarne, wykorzystując ich naturalną skłonność do przemocy. W kontekście tego diagnoza wynikająca z „lektury” filmu Kozłowa jest nadzwyczaj ponura. W głównych rolach reżyser obsadził naturszczyków: Julia Jelcowa (Ola) jest absolwentką wydziału humanistycznego Bałtyckiego Uniwersytetu Federalnego imienia Immanuela Kanta w Kaliningradzie; Daria Sieliezniowa przyjechała na plan w Kaliningradzie z Moskwy; debiutantem jest także Andriej Warienicyn (Igor), który po roli w „Anomii” załapał się do obsady serialu kryminalnego „Bezkarni” (2017) Karena Oganesiana.
koniec
10 września 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Jest gdzieś, lecz nie wiadomo, gdzie…
Agnieszka ‘Achika’ Szady

20 II 2018

…kraj, w którym baśń ta dzieje się – tak można by strawestować słowa piosenki z „Pszczółki Mai”, ponieważ fabuła „Czarnej Pantery” w dziewięćdziesięciu procentach toczy się w fikcyjnym afrykańskim państwie. Dało to okazję projektantom kostiumów i scenografii, żeby naprawdę zaszaleć.

więcej »

East Side Story: Prostaczek naszych czasów
Sebastian Chosiński

18 II 2018

Komediodramat Witalija Susłina ma bardzo gorzki wydźwięk. Ale czy może być inaczej, skoro opowiada o sympatycznym i pracowitym wiejskim prostaczku, którego postanawia wykorzystać do swoich niecnych celów para cwaniaczków z dużego miasta? „Boże cielę” – choć tytuł oryginalny jest nieco bardziej dosłowny – idealnie oddaje i charakter głównego bohatera, i nastrój filmu.

więcej »

East Side Story: Chrześcijański fundamentalizm vs. agnostycyzm
Sebastian Chosiński

11 II 2018

W ten film dramat wpisany był od samego początku pracy nad nim. Scenarzystka i reżyserka Walerija Surkowa za podstawę fabuły obrała bowiem mniej znaną sztukę Anny Jabłonskiej – ukraińskiej pisarki, która zginęła przed siedmioma laty w zamachu terrorystycznym na moskiewskim lotnisku Domodiedowo. „Poganie” to film, który konfrontuje ze sobą poczucie szczęścia, do którego dąży człowiek, z wiarą, która narzuca na niego wiele ograniczeń. A wnioski, do jakich prowadzi na pewno nie są jednoznaczne…

więcej »

Polecamy

Każdy kadr to Ameryka

Dobry i Niebrzydki:

Każdy kadr to Ameryka
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Rzeźnia dla dwojga
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Partia na party w czasach Brexitu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Jak smakują Porgi?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Chwała na wysokości?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Podręczne z Kairu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Atak paniki
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Coco jest spoko, ale czy to kolejne arcydzieło?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Czeska babcia w roli Kaja
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Męska wrażliwość nie ma racji bytu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.