Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 lutego 2018
w Esensji w Esensjopedii

Filmy

Magazyn CLXXIII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

kinowe (wybrane)

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

Esensja ogląda: Luty 2018 (1)

Esensja.pl
Esensja.pl
Dziś jesteśmy na bieżąco z naszymi króciakami - 4 recenzje niedawnych premier kinowych i bonusowo jeden film spoza naszej dystrybucji. Ale za to z Godzillą!
Kino
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Agnieszka ‘Achika’ Szady [60%]
Trylogia „Więzień labiryntu” to całkiem dobre filmy przygodowe osadzone w idiotycznie pomyślanym świecie, w którego funkcjonowanie może uwierzyć tylko ktoś, kto sądzi, że jedzenie bierze się ze sklepu, a prąd – z gniazdka w ścianie, Innymi słowy, dziecko. Oczywiście dla dzieci film jest zbyt brutalny, ale widz, który jest w stanie zawiesić niewiarę na solidnym kołku, będzie się nieźle bawił. Reżyser z całą pewnością wie, jak wywołać emocje montażem (ścieżka dźwiękowa też ma wielkie zasługi), zaś aktorzy sprawili sią bardzo dobrze. Nieustanne napięcie powodowane jest również faktem, że mamy do czynienia z fabułą, w której nawet dziesięciolatek może umrzeć w okrutny sposób, a zatem – w przeciwieństwie do większości filmów przygodowych – nie sposób przewidzieć, kto dożyje do końca. Czasem ratunek pojawia się efektownie w ostatniej sekundzie, ale innym razem o parę minut za późno albo wcale, o czym dobitnie przekonaliśmy się w poprzednich częściach.
Znudziło mi się już powtarzanie, że dobry film przygodowy opiera się głównie na bohaterze, ale tak właśnie jest również tutaj. W pierwszej części główny Thomas był kompletnie bezbarwny, lecz w drugiej wyrósł na dobrego przywódcę i tak samo jest w trzeciej. Z jednej strony to idealista, dla ratowania przyjaciela rzucający się w coś znacznie gorszego niż paszcza lwa, z drugiej – zwykły nastolatek, który wolałaby być gdzieś indziej, ale musi robić to, co trzeba. Ten realizm wyszedł bardzo dobrze: nawet dorosły widz lepiej wczuje się w osobę, która nieustannie walczy z własnym strachem, niż w jakiegoś chojraka rzucającego ironiczne komentarze w momentach największego ryzyka.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Gniew
(2017, reż. Ludwig Shammasian, Paul Shammasian)
Kamil Witek [50%]
W „Gniewie” dominująca na ekranie postać Orlando Blooma jest swoistym papierem lakmusowym dla całego filmu. Małomówny, wybuchowy, z czającymi się gdzieś pod skórą bólem, miota ciężkimi jak młot tematami trochę na oślep. Od pierwszych kadrów nie mamy wątpliwości, że charakterystycznie przystojnego Malky’ego ewidentnie coś gryzie. Uprawia seks z całych sił, okalecza się, szuka wszędzie fizycznej zaczepki. Źródeł takich sposobów na radzenie sobie z tajemniczą traumą nie trzeba będzie daleko szukać. Twórcy bowiem rzucają przed widza serię mało zgrabnych zamaszystych metafor. Malky pracuje w ekipie wyburzającej stare kościoły. Z oczywistych względów przenosi stare relikwie i religijne symbole, zatem skierowanie w jego stronę chęci pomocy w dźwiganiu krzyża to tylko kwestia czasu. Mimo tego „Gniew” miał potencjał, by stać się filmem mocnym i ważnym. Film podejmuje temat wciąż mało eksploatowany w kinie – seksualnego wykorzystywania w Kościele. Co więcej, odwraca wektor skupienia widza z piętnowania oprawców w stronę skrzywdzonych ofiar, lecz trąci przy tym trywializmami. Drugi plan w „Gniewie” to plejada pojawiających się i znikających postaci – wypierającej wszystko matki, szukającej komunikacji dziewczyny czy oferującego wsparcie nawróconego wiarą samozwańczego kaznodziei. Owe schematy dałoby się zaakceptować nawet bez bólu, gdyby twórcy nie obrali sobie za cel wykreowania w „Gniewie” drugiego dna znacznie powyżej możliwości tak swoich, jak i fabuły. Całość, oparta w pewnym sensie na fasadzie kina zemsty, w kulminacji przeobraża się w mało autentyczną i rozczarowującą opowieść o dwukierunkowym przebaczeniu i wewnętrznej autorefleksji. A każdy, kto ma za sobą seans „Spotlightu”, wie doskonale, iż w Kościele takowe uczucia zbyt często nie funkcjonują.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Ja, Godard
(2017, reż. Michel Hazanavicius)
Konrad Wągrowski [50%]
Michel Hazanavicius, twórca nagrodzony Oscarem za niemego „Artystę” znów sięga do klasyki kina – tym razem kręcąc biograficzny film o kilku latach z życia Jean-Luca Godarda (twórcy „Do utraty tchu”, „Pogardy” i „Alphaville”), gdy ten po nakręceniu filmu „Chinka” związał się z własną aktorką, młodziutką Anne Wiazemsky. To czas kryzysu, czas, gdy 37-letni Godard zaczyna zdawać sobie sprawę, że może już nigdy nie nakręcić takich filmów, jak te, które przyniosły mu sławę, gdy zaczyna zastanawiać się nad rozdźwiękiem między wymową jego dzieł, a jego własnym zaangażowaniem w politykę. To czas, w którym we Francji wrze, trwają studenckie bunty roku 1968, w które próbuje angażować się reżyser, próbując jednak pozostać odrębnym bytem, co nie przynosi mu sympatii wśród rewolucjonistów. Film jest zaskakująco poprawną, klasyczną opowieścią biograficzną, znakomicie zagraną przez Louisa Garrela (Godard) i Stacy Martin (Wiazemsky), ambiwalentnie traktującą samego Godarda, ale nie szukającą nietypowej formy czy nowatorskich metod przekazu. Na osłodę parę żartów metafilmowych, jak rozmowa całkiem nagich bohaterów, dyskutujących o bezsensowności rozbieranych scen w kinie.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
I tak cię kocham
(2017, reż. Michael Showalter)
Agnieszka ‘Achika’ Szady [70%]
Polscy dystrybutorzy chyba biorą widzów za idiotów, bo każdy film z wątkiem romansowym obowiązkowo musi mieć tytuł zawierający słowo „miłość” albo „kochać”. Więc z „The Big Sick” zrobili „I tak cię kocham”. Tymczasem ja w ogóle nie nazwałabym tego dzieła romansem ani tym bardziej komedią romantyczną, raczej filmem obyczajowym obracającym się wokół wątku miłosnego. Najważniejsza część fabuły rozgrywa się między Kumailem a rodzicami Emily: początkowo są do chłopaka niechętnie nastawieni, bo wiedzą od córki, że niedawno się z nim dość burzliwie rozstała. W końcu się zaprzyjaźniają – nie jest to urocza sitcomowa rodzinka jak w „Ja cię kocham, a ty śpisz”, z którym ten film bywa porównywany – lecz zwyczajni ludzie, bez trudu mogłam sobie na ich miejscu wyobrazić wielu moich znajomych.
W tle mamy rodzinę głównego bohatera, która wciąż usiłuje go wyswatać z jakąś miłą Pakistanką (to jest dość zabawne z początku, kiedy mamusia przy okazji kolejnych rodzinnych obiadów przedstawia kolejne kandydatki, które akurat „całkiem przypadkowo” przejeżdżały obok ich domu, jednak potem żal mi było i Kumaila, i tych dziewczyn), a kiedy on wreszcie oznajmia, że nie tylko nie życzy sobie aranżowanego małżeństwa, ale też od dawna się nie modli, przestają się do niego odzywać.
Emily przez większość filmu leży nieprzytomna w szpitalu, zapadłszy na jakąś rzadką chorobę – i to też wcale nie jest zabawne: jedna operacja, druga operacja, półprzytomni rodzice koczują w poczekalni, zdenerwowany ukochany zawala ważny występ… Jeżeli to jest komedia, to znaczy, że mam inne podejście do tego gatunku.
Kino świata
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Shin Gojira
(2016, reż. Hideaki Anno, Shinji Higuchi)
Marcin Mroziuk [70%]
Trzeba przyznać, że nowy japoński film o Godzilli jest naprawdę widowiskowy, a przy tym interesujący również z innych względów. Sposób przedstawienia reakcji władz na pojawienie się gigantycznego potwora, który może zagrozić całej Japonii, trudno byłoby wszak odebrać inaczej niż ostrą krytykę elit politycznych Kraju Kwitnącej Wiśni. Ludzie na szczytach władzy, którzy muszą podjąć decyzje w tej kryzysowej sytuacji, myślą tutaj bowiem głównie o własnej karierze, a nie o skutecznym działaniu w interesie obywateli. Z kolei młodzi, którzy prawidłowo oceniają skalę zagrożenia i chcą szybko działać, nie mają odpowiedniej pozycji i aby cokolwiek osiągnąć muszą dostosować się do reguł płynących ze ściśle określonej hierarchii. Ciągnące się bez końca narady i spotkania to tylko strata niezwykle cennego w tych okolicznościach czasu. Jakby tego było mało, Japonia jest przedstawiona jako państwo w znacznym stopniu uzależnione od USA – nawet premier potulnie przyjmuje polecenia płynące z Waszyngtonu! Na tym tle ciekawie wypada wątek relacji między przedstawicielami młodszego pokolenia, gdyż kierujący zespołem mającym opracować metodę powstrzymania Godzilli Rando Yaguchi potrafi skutecznie negocjować z przybyłą ze Stanów Zjednoczonych Kayoko Ann Patterson, która z kolei potrafi dostrzec w nim wartościowego sprzymierzeńca.
Oczywiście dla samego widowiska najważniejszy jest jednak Godzilla. Ogrom zniszczeń, które są jego dziełem, robi wrażenie, ale przede wszystkim ciekawy jest pomysł z przyspieszoną ewolucją potwora. Dzięki temu możemy bowiem podziwiać kilka etapów rozwoju Godzilli i chociaż w momencie pierwsze pojawienia się na ekranie wypada trochę sztucznie, to później jest zdecydowanie lepiej, a w wersji finalnej jego potęga budzi prawdziwy respekt. W każdym razie „Shin Gojira” powinien przypaść do gustu wielbicielom japońskich filmów o potworach.
koniec
5 lutego 2018
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Jest gdzieś, lecz nie wiadomo, gdzie…
Agnieszka ‘Achika’ Szady

20 II 2018

…kraj, w którym baśń ta dzieje się – tak można by strawestować słowa piosenki z „Pszczółki Mai”, ponieważ fabuła „Czarnej Pantery” w dziewięćdziesięciu procentach toczy się w fikcyjnym afrykańskim państwie. Dało to okazję projektantom kostiumów i scenografii, żeby naprawdę zaszaleć.

więcej »

East Side Story: Prostaczek naszych czasów
Sebastian Chosiński

18 II 2018

Komediodramat Witalija Susłina ma bardzo gorzki wydźwięk. Ale czy może być inaczej, skoro opowiada o sympatycznym i pracowitym wiejskim prostaczku, którego postanawia wykorzystać do swoich niecnych celów para cwaniaczków z dużego miasta? „Boże cielę” – choć tytuł oryginalny jest nieco bardziej dosłowny – idealnie oddaje i charakter głównego bohatera, i nastrój filmu.

więcej »

East Side Story: Chrześcijański fundamentalizm vs. agnostycyzm
Sebastian Chosiński

11 II 2018

W ten film dramat wpisany był od samego początku pracy nad nim. Scenarzystka i reżyserka Walerija Surkowa za podstawę fabuły obrała bowiem mniej znaną sztukę Anny Jabłonskiej – ukraińskiej pisarki, która zginęła przed siedmioma laty w zamachu terrorystycznym na moskiewskim lotnisku Domodiedowo. „Poganie” to film, który konfrontuje ze sobą poczucie szczęścia, do którego dąży człowiek, z wiarą, która narzuca na niego wiele ograniczeń. A wnioski, do jakich prowadzi na pewno nie są jednoznaczne…

więcej »

Polecamy

Każdy kadr to Ameryka

Dobry i Niebrzydki:

Każdy kadr to Ameryka
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Rzeźnia dla dwojga
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Partia na party w czasach Brexitu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Jak smakują Porgi?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Chwała na wysokości?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Podręczne z Kairu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Atak paniki
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Coco jest spoko, ale czy to kolejne arcydzieło?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Czeska babcia w roli Kaja
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Męska wrażliwość nie ma racji bytu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Inne recenzje

Nie interesuje mnie żaden związek
— Kamil Witek

NajAmerican Film Festival 2017
— Jarosław Robak, Kamil Witek

Dwa Brzegi 2017
— Konrad Wągrowski

Z tego cyklu

Styczeń 2018 (1)
— Jarosław Loretz

Grudzień 2017 (4)
— Konrad Wągrowski

Grudzień 2017 (3)
— Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski

Grudzień 2017 (2)
— Sebastian Chosiński

Grudzień 2017 (1)
— Piotr Dobry, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

Listopad 2017 (3)
— Jarosław Loretz, Kamil Witek

Listopad 2017 (2)
— Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

Listopad 2017 (1)
— Jarosław Loretz, Anna Nieznaj

Październik 2017 (3)
— Jarosław Loretz

Październik 2017 (2)
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Tegoż twórcy

Klątwa pierwszej części?
— Agnieszka Szady

Cisza na planie
— Jakub Gałka

Tegoż autora

Jest gdzieś, lecz nie wiadomo, gdzie…
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Oscary 2018: Kategorie techniczne
— Piotr Dobry, Grzegorz Fortuna, Krzysztof Spór, Konrad Wągrowski

Tajemnica brzydszej siostry
— Marcin Mroziuk

Kadr, który…: Uzupełnij dymki
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Nasz człowiek w Rio Klawo
— Konrad Wągrowski

Mała Esensja: Zawsze można się zmienić
— Marcin Mroziuk

Kadr, który…: Macki śmierci
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Esensja czyta dymki: Luty 2018
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Mała Esensja: Ważne sprawy ptaków i dzieciaków
— Marcin Mroziuk

Dobry i Niebrzydki: Każdy kadr to Ameryka
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.