Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 23 stycznia 2018
w Esensji w Esensjopedii

Filmy

Magazyn CLXXII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

Esensja ogląda: Październik 2017 (3)

Esensja.pl
Esensja.pl
Dziś trzy recenzje w naszym zestawie – ponownie „Blade Runner 2049” oraz zobaczone na małym ekranie „Siedem minut po północy” i „Life”.
Kino
WASZ EKSTRAKT:
90,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Blade Runner 2049
(2017, reż. Denis Villeneuve)
Jarosław Loretz [90%]
Niesamowity film, zrealizowany z ogromnym poszanowaniem pierwowzoru. O ile w starym „Blade Runnerze” chodziło o człowieka, którego podejrzewamy o to, że być może sam również jest androidem, o tyle w nowej wersji mamy androida, który zaczyna podejrzewać, że bliżej mu do człowieka niż do bezdusznego, sztucznego tworu. Piękna wolta, z eleganckim poszerzeniem dawnego uniwersum (większe miasto, większa bieda, większa emocjonalna pustka) i jednoczesnym podkreśleniem, że realia opowieści to nie nasza przyszłość, a jakiś świat równoległy, w którym Atari i PanAm wciąż istnieją jako ogromne, bogate korporacje. Film ma świetne zdjęcia, zaskakująco przyzwoitą muzykę, chwilami jawnie nawiązującą do Vangelisa, przeuroczą Anę de Armas jako holograficzną kochankę i wiele scen, które po prostu wbijają w fotel – jak choćby widok San Diego zmienionego w gigantyczne złomowisko, rozmowę z kreatorką wspomnień czy bliską finału zażartą walkę. Nad całością unosi się zaś sentymentalny, wyczuwalnie fatalistyczny klimat, pięknie korespondujący z ckliwą liryką starego „Blade Runnera”. Tylko pogratulować reżyserowi talentu.
DVD / BD
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Siedem minut po północy
(2016, reż. J.A. Bayona)
Jarosław Loretz [90%]
Bardzo mądra baśń, w sposób niezwykle łagodny i zarazem inteligentny oswajająca ze śmiercią i cierpieniem najbliższych, przygotowująca na ich odejście i ucząca, że trzeba pogodzić się nie tylko z odchodzącymi, ale przede wszystkim z samym sobą, z wyrzutami sumienia, które tkwią zagrzebane głęboko w podświadomości i bezustannie jątrzą. Przy okazji dowodząca, że ludzie wcale nie dzielą się na złych i dobrych. Ludzie po prostu są ludźmi, a świat nigdy nie był czarno-biały, tylko składał się z wielu odcieni szarości. Historie opowiadane przez potwora – czyli cisowego drzewca – są pod tym względem cudownie proste i jednocześnie niesłychanie wymowne.
Sam film jest nieco bardziej skomplikowany niż opowieści drzewca, ale też bije od niego jasne przesłanie – że każdy z nas ma w sobie potwora. Potwora, który – spętany konwenansami – wciąż się w nas wierci i w chwili nieuwagi wyskakuje, żeby solidnie nabroić. Wystarczy jednak podjąć próbę zrozumienia tego potwora, żeby zamiast wrogiem, stał się naszym doradcą i przyjacielem. Na to wszystko nakłada się fantastyczna warstwa wizualna, Bayon zadbał bowiem o doskonałe zdjęcia, efekty specjalne i nietuzinkową animację opowieści potwora. Uczta dla oczu, ale i strawa dla ducha.
WASZ EKSTRAKT:
60,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Life
(2017, reż. Daniel Espinosa)
Jarosław Loretz [60%]
Początkowo „Life” ogląda się świetnie. Między innymi dzięki doskonałym zdjęciom i leniwemu biegowi akcji, niewinnie sugerującemu kolejny dramatyczny fresk o podboju Układu Słonecznego. Może naiwny, może trochę ckliwy, a przy okazji odczuwalnie pompatyczny, ale zrealizowany ze sporym rozmachem, pozwalającym na wciśnięcie widza w fotel bajecznymi plenerami. Po czym ów fresk niespodziewanie przeradza się w rasowy horror sf. Wciąż świetnie zrealizowany, tyle że coraz mocniej bijący w oczy sztampą klasyki VHS, gdzie to grupka załogantów kosmicznego statku (tutaj: bazy ISS) bawi się w kotka i myszkę z odhodowanym z próbki obcej gleby morderczym stworem. W trakcie seansu, przynoszącego szereg wątpliwości natury logicznej (począwszy od niezbornych poczynań załogi, a kończąc na braku konsekwencji w kreacji stwora – silnego i inteligentnego wyłącznie wtedy, kiedy jest to na rękę scenarzystom), nasuwa się przykra konstatacja – że gdyby nie literalnie kosmiczny, 60-milionowy budżet i wynikającego z niego dobrodziejstwa (gwiazdy w obsadzie, profesjonaliści w ekipie, kinowa dystrybucja), „Life” byłoby tylko sto piętnastą wyrzynanką w manierze kina klasy C lub D. A tak – film ogląda się przyjemnie, bez spoglądania na zegarek, chwilami nawet z dreszczykiem emocji i lekkim niepokojem o losy ludzkości. Na plus można jeszcze zaliczyć całkiem przyzwoitą kreację stwora i sprytny finał, naprawdę godzien docenienia. Nie ma się co jednak łudzić, że będzie to seans niezapomniany.
koniec
26 października 2017
dodajdo

Komentarze

26 X 2017   20:45:58

Przepraszam, ale to

"że gdyby nie literalnie kosmiczny, 60-milionowy budżet i wynikającego z niego dobrodziejstwa (gwiazdy w obsadzie, profesjonaliści w ekipie, kinowa dystrybucja), „Life” byłoby tylko sto piętnastą wyrzynanką w manierze kina klasy C lub D"

jest najsłabszym argumentem ever, like, ever. Czy jesteś w stanie wskazać wysokobudżetowy film rozrywkowy, który po usunięciu wysokiego budżetu i "wynikających z niego dobrodziejstw" nie staciłby kolosalnie na jakości i nie osunął się w czeluść kina klasy C lub D?

26 X 2017   22:20:52

"Moon" miał budżet 5 milionów i wyszedł świetny. "Terminator" kosztowałby obecnie w granicach 15 milionów. "Alien" - 37. Historia odarta z wysokiego budżetu, czyli ze znanych nazwisk w obsadzie i topowych zdjęciowców i speców od efektów ma szansę wybronić się oryginalnością, dobrym scenariuszem, pełnokrwistymi postaciami czy nawet klimatem. "Life" broni się głównie, o ile nie wyłącznie, budżetem.

27 X 2017   06:01:58

Dobrze, ale Ty mówisz o filmach stosunkowo tanich, które wyszły znakomicie. Nie przeczę, że takie są. Uważam jednak, że jeśli film ma duży budżet, a my odejmiemy wszystko to, co z tego budżetu wynika, to zawsze go „popsujemy”. Innymi słowy, hipotetyczne przesunięcie filmu do klasy C wskutek odjęcia budżetu o niczym nie przesądza. Tak uważam.

Dla mnie „Life” jest bezbłędnym połączeniem SF o „obcej istocie na statku kosmicznym” ze sposobem realizacji w stylu „Grawitacj”. I właśnie za to należy mu się uznanie.

27 X 2017   12:57:52

Takie zepsucie nie jest regułą, zwłaszcza jeśli ma się dobrą (w sensie zgraną) ekipę i porządny pomysł. W "Life" na przykład absolutnie zbędni są aktorzy z czołówki. Film by sobie doskonale bez nich poradził, aczkolwiek przyznam, że trudniej by było ściągnąć widzów do kina. Wymiana obsady na tańszą nie rzutowałaby jednak spadkiem jakości samego filmu.

29 X 2017   07:20:05

"Life" bardzo mi się podobał. To film, który oglądałem siedząc na krańcu kanapy i z nosem wlepionym w ekran telewizora. Ten obraz to czysta rozrywka powodująca wzrost adrenaliny, na dodatek ze świetną obsadą. Na cóż tu narzekać?

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

East Side Story: Dwie – wcale nie zgryźliwe – tetryczki
Sebastian Chosiński

21 I 2018

Pojawiająca się w tytule najnowszego filmu Władimira Kotta ryba nie ma nic wspólnego z Wigilią ani świętami Bożego Narodzenia. Symbolizuje coś innego, choć związanego – luźno – z tradycją chrześcijańską. „Karp rozmrożony” to bardzo gorzka komedia o przemijaniu i miłości, której akcja rozgrywa się na głębokiej rosyjskiej prowincji.

więcej »

Ludzie na skraju załamania nerwowego
Konrad Wągrowski

19 I 2018

Czy mamy już polskie „Dzikie historie”? Pokazywany na festiwalu Forum Kina Europejskiego ORLEN Cinergia „Atak paniki” może nie jest jeszcze dziełem na miarę filmu Damiána Szifrona, ale naprawdę niewiele mu brakuje. Debiutancki film Pawła Maślony już zebrał wiele w pełni zasłużonych pochwał.

więcej »

East Side Story: Współczesny western górniczy
Sebastian Chosiński

14 I 2018

Nieczęsto zdarza się, aby uznany reżyser zdecydował się stanąć przed kamerą po… ćwierćwieczu milczenia. Mówiąc jednak precyzyjniej: po dwudziestu pięciu latach przerwy w realizacji filmów fabularnych. Bo dokumentalne jednak w tym czasie kręcił. Chodzi o Ormianina Karena Geworkiana, który „Całą naszą nadzieją…” postanowił zabrać głos w dyskusji nad bardzo ważną dla Rosji (choć nie tylko dla niej) kwestią społeczną.

więcej »

Polecamy

Partia na party w czasach Brexitu

Dobry i Niebrzydki:

Partia na party w czasach Brexitu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Jak smakują Porgi?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Chwała na wysokości?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Podręczne z Kairu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Atak paniki
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Coco jest spoko, ale czy to kolejne arcydzieło?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Czeska babcia w roli Kaja
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Męska wrażliwość nie ma racji bytu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

To nie Ragnarok, tylko Ragnaroczek
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Grimm Girl, czyli diabeł tkwi w szczegółach
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Inne recenzje

Remanent filmowy 2017
— Sebastian Chosiński, Miłosz Cybowski, Grzegorz Fortuna, Adam Kordaś, Marcin Osuch, Jarosław Robak, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Esensja ogląda: Grudzień 2017 (4)
— Konrad Wągrowski

W poszukiwaniu samego siebie
— Marcin Szałapski

Muzyka stop!
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Wyczuwalne tętno
— Adrian Jankowski

Esensja ogląda: Grudzień 2016 (6)
— Sebastian Chosiński, Piotr Dobry, Jarosław Robak

Z tego cyklu

Styczeń 2018 (1)
— Jarosław Loretz

Grudzień 2017 (4)
— Konrad Wągrowski

Grudzień 2017 (3)
— Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski

Grudzień 2017 (2)
— Sebastian Chosiński

Grudzień 2017 (1)
— Piotr Dobry, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

Listopad 2017 (3)
— Jarosław Loretz, Kamil Witek

Listopad 2017 (2)
— Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

Listopad 2017 (1)
— Jarosław Loretz, Anna Nieznaj

Październik 2017 (2)
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Październik 2017 (1)
— Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Tegoż twórcy

Remanent filmowy 2017
— Sebastian Chosiński, Miłosz Cybowski, Grzegorz Fortuna, Adam Kordaś, Marcin Osuch, Jarosław Robak, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Wyczuwalne tętno
— Adrian Jankowski

Niedojechanie
— Borys Jagielski

Dogadajcie się najpierw sami
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Czy kangur na pewno jest kangurem?
— Jarek Tokarski

Dotyk zła
— Jarosław Robak

Transatlantyk 2015: Dzień 6
— Sebastian Chosiński

Dobry stalinista
— Jarosław Robak

14. T-Mobile Nowe Horyzonty: Chaos to porządek, którego jeszcze nie rozumiemy
— Kamil Witek

Co nam w kinie gra: Pogorzelisko
— Artur Zaborski

Tegoż autora

Pożegnania 2017 (2)
— Jarosław Loretz

Lokalny kryminał
— Jarosław Loretz

Jamochłon na niebiesiech
— Jarosław Loretz

Z filmu wyjęte: Potęga ducha II
— Jarosław Loretz

Pożegnania 2017 (1)
— Jarosław Loretz

Z filmu wyjęte: Potęga ducha
— Jarosław Loretz

Umordowana
— Jarosław Loretz

Z filmu wyjęte: Nauka w lesie
— Jarosław Loretz

Z filmu wyjęte: Kantować też trzeba umieć
— Jarosław Loretz

450 stron makabry czyli Baczność! W oczach tego dziecka maluje się eufemizm!
— Jarosław Loretz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.