Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 26 stycznia 2020
w Esensji w Esensjopedii

Filmy

Magazyn CXCII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

kinowe (wybrane)

więcej »

dvd i blu-ray

więcej »

Zapowiedzi

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

Taika Waititi
‹Thor: Ragnarok›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
80,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułThor: Ragnarok
Dystrybutor Disney
Data premiery25 października 2017
ReżyseriaTaika Waititi
ZdjęciaJavier Aguirresarobe
Scenariusz
ObsadaTom Hiddleston, Benedict Cumberbatch, Idris Elba, Cate Blanchett, Chris Hemsworth, Jaimie Alexander, Karl Urban, Anthony Hopkins
MuzykaMark Mothersbaugh
Rok produkcji2017
Kraj produkcjiUSA
CyklThor, Marvel Cinematic Universe
Gatunekakcja, fantasy, przygodowy
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Bogowie w kolorowych kosmolotach
[Taika Waititi „Thor: Ragnarok” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Thor: Ragnarok” to piąta część trzeciej fali Marvel Cinematic Universe. Jesteście w stanie wymienić wcześniejsze części i fazy? Zadeklarowani fani zapewne tak, ale przeciętny widz może się w tym wszystkim pogubić. Chyba dlatego ekipa Marvelowska stara się odchodzić od utartych formuł i wymyślać nowe formuły dla swych kolejnych filmów. Tym razem postawiono na bezpretensjonalną komedię.

Konrad Wągrowski

Bogowie w kolorowych kosmolotach
[Taika Waititi „Thor: Ragnarok” - recenzja]

„Thor: Ragnarok” to piąta część trzeciej fali Marvel Cinematic Universe. Jesteście w stanie wymienić wcześniejsze części i fazy? Zadeklarowani fani zapewne tak, ale przeciętny widz może się w tym wszystkim pogubić. Chyba dlatego ekipa Marvelowska stara się odchodzić od utartych formuł i wymyślać nowe formuły dla swych kolejnych filmów. Tym razem postawiono na bezpretensjonalną komedię.

Taika Waititi
‹Thor: Ragnarok›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
80,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułThor: Ragnarok
Dystrybutor Disney
Data premiery25 października 2017
ReżyseriaTaika Waititi
ZdjęciaJavier Aguirresarobe
Scenariusz
ObsadaTom Hiddleston, Benedict Cumberbatch, Idris Elba, Cate Blanchett, Chris Hemsworth, Jaimie Alexander, Karl Urban, Anthony Hopkins
MuzykaMark Mothersbaugh
Rok produkcji2017
Kraj produkcjiUSA
CyklThor, Marvel Cinematic Universe
Gatunekakcja, fantasy, przygodowy
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
To już trzeci film w marvelowskim cyklu, w którym główną rolę odgrywa syn Odyna, dziedzic tronu Asgardu (będącego tu nie krajem mitycznym lecz miastem na odległej planecie). Dwa poprzednie przyjęte były raczej letnio – niby nie było rwania włosów, ale zachwytów również. Być może nie chwyciło do końca przeniesienie świata prawie czystego mitologicznego fantasy do bardziej nowoczesnych (boję się określenia „fantastycznonaukowych”, bo oczywiście nauki wiele tu nie ma) realiów opowieści o Avengersach (choć skoro w komiksach to się udało, to czemu nie w filmach?). A może chodzi o to, że dwie poprzednie opowieści miały słabsze scenariusze i mniej angażujących bohaterów? A może przeciętny widz po prostu bardziej lubi, gdy na ekranie rozwalają mu Nowy Jork niż jakieś tajemnicze złote miasto? A może to, co się jeszcze sprawdza w komiksie, w filmie wygląda już wyjątkowo campowo? Tak czy inaczej, poprzednie „Thory” odebrane zostały słabiej niż choćby „Iron Many” i „Kapitanowie Ameryka”, nie mówiąc już o „Avengersach”. Aby ten trend odmienić, zdecydowano się zmienić formułę i postawić na humor.
Powiedzmy to jasno: „Thor: Ragnarok”, wbrew dramatycznemu, kojarzącemu się z końcem czasów tytułowi, jest po prostu komedią. Naprawdę zabawną komedią. Znajdziemy tu humor sytuacyjny (na różnym poziomie, ale przeważnie przyzwoitym), humor słowny (dialogi są naprawdę nieźle napisane), mnóstwo żartów będących mrugnięciami do fanów i przewrotnymi nawiązaniami do poprzednich części i całego uniwersum, nierzadko nabijających się z samej superbohaterskiej konwencji, mamy tu niezłe postacie pełniące rolę wyłącznie komediową (aż chce się się napisać comic relief, ale tu żadne relief nikomu potrzebne nie jest), jak świetny Kord, czy groteskowy Wielki Mistrz (Jeff Goldblum). Znajdą się w filmie żarty też nieco bardziej wyszukane, odgrywane na poziomie meta, jak choćby w scenie, gdy Matt Damon, Luke Hemsworth i Sam Neill wcielają się w aktorskie odpowiedniki Lokiego, Thora i Odyna. Wszystko jest uroczo eskapistyczne, choć ktoś pewnie mógłby doszukiwać się pewnych odniesień do tematu światowych migracji i uchodźców. Ale to raczej na siłę.
Gdyby komuś zabrakło atrakcji komediowych, może liczyć na inne. To chyba najbardziej kolorowy z filmów Marvela, o jakości scen akcji i efektów specjalnych nie trzeba raczej wspominać. Ale przecież atrakcją jest też zestawienie ze sobą Chrisa Hemswortha i Toma Hiddlestona jako dwóch wzorców męskiej urody z obowiązkową prezentacją oszałamiającej muskulatury tego pierwszego w scenie bezkoszulowej. Dla równowagi znajdzie się miejsce na solidną rolę dla atrakcyjnej Tessy Thompson w roli Walkirii, która nie tylko wygląda doskonale, ale też całkiem nieźle gra, z pewnością nie będąc jedynie seksownym ozdobnikiem. Paradoksalnie najmniej interesująco prezentuje się Cate Blanchett w roli Bogini Śmierci, ale też dobre postacie antagonistów nigdy nie należały do atutów marvelowskich filmów.
A fabuła? Uczciwie mówiąc sens w tym wszystkim się gubi, a wrzucane tu i ówdzie sceny z założenia poważniejsze, mające wywołać emocje i refleksje zdają się być ciałem obcym na rozrywkowej tkance całości. Marvelowskie uniwersum nigdy zresztą nie grzeszyło umiejętnością budzenia wzruszeń – umowność jest w nie wpisana od zarania, a kolejne zgony i wskrzeszenia bohaterów skutecznie wyleczyły widzów z obaw o ich los. Widząc to, twórcy podkręcają elementy czystej rozrywki do maksimum. Jest bardzo śmiesznie, jest kolorowo, widowiskowo i absurdalnie eklektycznie. Ostatecznie jak często nordyccy bogowie wracają na swoją planetę, by walczyć ze złem wcielonym i mitycznymi potworami na pokładzie wycieczkowego statku kosmicznego poprzez czasoprzestrzenny tunel?
Czas na ocenę. Elementy komediowo-rozrywkowe – 8/10, fabuła – 6/10. Średnią możecie wyciągnąć sobie sami. Nie mogę jednak nadmienić, że wagi tych elementów zapewne nie są równe – mogę sobie marudzić na rozwiązania fabularne, ale przecież nie mogę zaprzeczyć, że bawiłem się na tym filmie nie gorzej niż Hulk uderzający w „Avengers” Lokim o podłogę budynku Starka.
To podobno miał być ostatni obraz poświęcony Thorowi. Biorąc jednak pod uwagę lepszy niż w przypadku poprzednich części odbiór filmu zarówno przez widzów, jak i krytyków oraz właściwie pewny sukces finansowy, nie jest to już takie pewne.
A o filmie u nas więcej znajdziecie za tydzień w tradycyjnej dyskusji „Dobry i Niebrzydki”.
koniec
27 października 2017

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

East Side Story: W mroku przeszłości, u schyłku życia
Sebastian Chosiński

26 I 2020

Uzbecki reżyser Jusup Razykow od lat pozostaje wierny swemu autorskiemu kinu. Kręci filmy, które – twórca ma tego pełną świadomość – niekoniecznie przebiją się do powszechnej świadomości, ale na pewno nie przejdą niezauważone na festiwalach. Nie inaczej jest z ubiegłoroczną „Naftą” – opowieścią o miłości do bliskich i przywiązaniu do swojego miejsca na świecie.

więcej »

Krótko o serialach: For All Mankind odc.9: Kosmiczna jesień średniowiecza
Marcin Osuch

25 I 2020

Ten odcinek podłamał mnie. Nie, nie dlatego, że był słaby. Wciągnęła mnie ta historia, zarówno wątki poszczególnych bohaterów jak i amerykańskiego programu kosmicznego jako całości. I wygląda na to, że wszystko właśnie rozsypało się jak pudełko puzzli.

więcej »

Najwięcej rozumu ma papuga
Agnieszka ‘Achika’ Szady

24 I 2020

Mrówka jako mafioso, lis jako komandos, wieloryb jako zwierzę pociągowe. Dość daleko odeszliśmy od książek Hugh Loftinga, bo przecież musi być filmowo, więc ciekawszy biały niedźwiedź od prosięcia, a goryl od małpki kataryniarza. Pytanie, czy to dobrze, źle, czy… wszystko jedno?

więcej »

Polecamy

Alejandro González Iñárritu. Amores perros.

Do sedna:

Alejandro González Iñárritu. Amores perros.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky „mother!”
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Noe: Wybrany przez Boga
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Czarny łabędź.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Zapaśnik.
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Źródło
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Requiem dla snu
— Marcin Knyszyński

Darren Aronofsky. Pi
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.