Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 16 lipca 2018
w Esensji w Esensjopedii

Aleksiej Uczitiel
‹Matylda›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMatylda
Tytuł oryginalnyМатильда
Data premierypaździernik 2017
ReżyseriaAleksiej Uczitiel
ZdjęciaJurij Klimienko
Scenariusz
ObsadaMichalina Olszańska, Lars Eidinger, Daniła Kozłowski, Luise Wolfram, Ingeborga Dapkunaite, Grigorij Dobrygin, Siergiej Garmasz, Jewgienij Mironow, Witalij Kiszczenko, Thomas Ostermeier
Kraj produkcjiNiemcy, Rosja, USA, Wielka Brytania
Czas trwania109 minut
Gatunekhistoryczny, melodramat
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

East Side Story: Skandal?… Wiele hałasu o nic!

Esensja.pl
Esensja.pl
Nazwisko reżysera Aleksieja Uczitiela i podjęty temat – czyli rzekomy romans cara Mikołaja II Romanowa i primabaleriny petersburskiego Teatru Maryjskiego Krzesińskiej – sprawiały, że po „Matyldzie” można było spodziewać się naprawdę dużo. Niestety, cały potencjał tkwiący w tej opowieści został zmarnowany, utopiony we łzach ckliwego melodramatu, na dodatek prawdopodobnie daleko odbiegającego od prawdy historycznej.

Sebastian Chosiński

East Side Story: Skandal?… Wiele hałasu o nic!

Nazwisko reżysera Aleksieja Uczitiela i podjęty temat – czyli rzekomy romans cara Mikołaja II Romanowa i primabaleriny petersburskiego Teatru Maryjskiego Krzesińskiej – sprawiały, że po „Matyldzie” można było spodziewać się naprawdę dużo. Niestety, cały potencjał tkwiący w tej opowieści został zmarnowany, utopiony we łzach ckliwego melodramatu, na dodatek prawdopodobnie daleko odbiegającego od prawdy historycznej.

Aleksiej Uczitiel
‹Matylda›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMatylda
Tytuł oryginalnyМатильда
Data premierypaździernik 2017
ReżyseriaAleksiej Uczitiel
ZdjęciaJurij Klimienko
Scenariusz
ObsadaMichalina Olszańska, Lars Eidinger, Daniła Kozłowski, Luise Wolfram, Ingeborga Dapkunaite, Grigorij Dobrygin, Siergiej Garmasz, Jewgienij Mironow, Witalij Kiszczenko, Thomas Ostermeier
Kraj produkcjiNiemcy, Rosja, USA, Wielka Brytania
Czas trwania109 minut
Gatunekhistoryczny, melodramat
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
„Matylda” wkraczała do kin rosyjskich (w końcu października tego roku) w aurze wielkiego skandalu obyczajowego. Powiązanym z Cerkwią Prawosławną konserwatystom nie mieściło się bowiem w głowie, jak można tak szargać opinię ostatniego cara Rosji Mikołaja II Romanowa, świętego-męczennika, zamordowanego wraz z całą rodziną przez okrutnych bolszewików w lipcu 1918 roku. Imputować mu pozamałżeński romans? I to z polską baletnicą, co do czystości której wielu miało zastrzeżenia już w latach jej młodości? To można zrozumieć. Wyobraźcie sobie reakcje większości Polaków na wieść o tym, że ktoś kręci film o nastoletnim Karolu Wojtyle, a kanwą tej historii jest miłość przyszłego papieża (w tym również czysto fizyczna) do jego szkolnej przyjaciółki. Spyta ktoś: A gdzie artystyczna wolność? Oczywiście, jest ważna, niemal najważniejsza. Ale bronić jej powinien przede wszystkim wysoki poziom stworzonego dzieła. Tymczasem w przypadku „Matyldy” mamy do czynienia z obrazem miałkim i emocjonalnie przerysowanym, co skutecznie pogrąża jego twórców.
Aż dziw, że taka wpadka przydarzyła się reżyserowi pokroju Aleksieja Jefimowicza Uczitiela (rocznik 1951), który ma na koncie tak subtelne, pokrewne stylistycznie „Matyldzie” filmy, jak debiutanckie fabularne „Szaleństwo Giselle” (1995) o primabalerinie Oldze Spiesiwcewej czy poświęcony literackiemu nobliście Iwanowi Buninowi „Pamiętnik jego żony” (2000). Także ostatnia dekada była dla Uczitiela całkiem udana, czego dowodzą chociażby omawiane w „East Side Story” dramaty „Zakładnik” (2008), „Na końcu świata” (2010) oraz „Ósemka” (2013). Czemu zatem w przypadku „Matyldy” się nie udało? Nie z pośpiechu, bo prace nad scenariuszem trwały już od 2010, a zdjęcia rozpoczęto w lipcu 2014 roku. Nie z braku środków, bo na film wyasygnowano w sumie 25 milionów dolarów. Nie z powodu błędów w obsadzie, bo w głównych rolach pojawili się akurat świetni aktorzy z Polski, Niemiec i Rosji. Zawiodła… fabuła, która sprawdziłaby się raczej w historycznej telenoweli pokroju „Wspaniałego stulecia”, a nie w wielkiej kinowej superprodukcji.
Pierwszym winnym niepowodzenia jest zatem scenarzysta Aleksandr Tieriechow (może właśnie dlatego, przeczuwając artystyczną porażkę, ukrył się w napisach końcowych pod pseudonimem Aleksandrow?), któremu niewiele zresztą pomogli współautorzy tekstu Michael Katims i sam Aleksiej Jefimowicz. Tieriechow urodził się w Nowomoskowsku w 1966 roku. Karierę zaczynał jako dziennikarz w prasie lokalnej; po odbyciu służby wojskowej ukończył studia dziennikarskie na Uniwersytecie Moskiewskim (1991). W tym czasie zaczął także próbować swych sił jako prozaik; rozgłos przyniosły mu jednak dopiero znacznie późniejsze powieści „Kamienny Most” (2009) i „Niemcy” (2012) oraz zbiór opowiadań „Dzień, w którym stałem się prawdziwym mężczyzną” (2013). Zasłynął jako twórca trzymający się faktów historycznych, tymczasem dwaj cenieni rosyjscy naukowcy – Siergiej Karpow i Siergiej Mironienko – w kontekście „Matyldy” zarzucają mu nade wszystko bardzo luźne ich potraktowanie. Cały problem można sprowadzić do dość trywialnego pytania: Czy car(ewicz) Mikołaj II sypiał z Krzesińską, czy nie?
Jednoznacznej odpowiedzi nie ma. Na pewno oboje byli sobą zauroczeni, ale czy uczucie platoniczne doczekało się fizycznego spełnienia – pozostaje kwestią sporną. Tym bardziej czy działo się to również po zaręczynach i ślubie Mikołaja z niemiecką księżniczką Alicją Heską, jak chcą tego autorzy filmu. Kim była polska femme fatale, która miała ponoć tak magnetyczny wpływ na rosyjskiego następcę tronu? Matylda Krzesińska urodziła się w 1872 roku w rodzinie tancerzy; z tego też powodu karierę w balecie robiła nie tylko ona, ale i jej rodzeństwo. Do Teatru Maryjskiego w Petersburgu trafiła jako siedemnastolatka. Była nie tylko zdolna i ambitna, ale również piękna, szybko więc przykuła uwagę młodego Mikołaja (w filmie, by to uwiarygodnić, posłużono się dość prostym, by nie rzec prostackim zabiegiem), który zaczął wspierać jej karierę. W jaki sposób mu się odwdzięczała – Tieriechow i Uczitiel nie pozostawiają wątpliwości, chociaż, gwoli prawdy, należy dodać, że w zachowaniu Krzesińskiej na ekranie nie ma wyrachowania, jest za to, bez najmniejszych wątpliwości, silna fascynacja erotyczna Romanowem. Co oczywiście w dużej mierze usprawiedliwia oboje.
Fabuła „Matyldy” nie jest przesadnie złożona. To w zasadzie historia trójkąta miłosnego, który dopełnia narzeczona, a później żona Mikołaja, księżna Aliks (jak ją nazywał następca tronu), a która, przyjmując prawosławie, na własne życzenie przechrzciła się na Aleksandrę Fiodorownę Romanową. By na siłę skomplikować opowieść, wprowadzona zostaje postać zakochanego w Krzesińskiej do szaleństwa księcia Woroncowa (i w konsekwencji nie mniej obłąkanego doktora Fischera), który z zazdrości podnosi rękę na samego Mikołaja. Za co, jak się wydaje, zapłaci wysoką cenę. Klamrą spinającą całą historię jest koronacja cara, do jakiej doszło w 1896 roku w Soborze Uspieńskim na moskiewskim Kremlu. To wydarzenie miało bowiem ostatecznie zakończyć bliską znajomość władcy z primabaleriną. Pewnie dlatego Aleksiej Jefimowicz przydał tej scenie wyjątkowego dramatyzmu. Nieco zresztą przesadnego, bo wręcz otarł się o miłosny kicz (z pogranicza „Trędowatej” czy „Znachora” Jerzego Hoffmana).
Chyba że za wszelką cenę zależało mu właśnie na pokazaniu słabości i niemocy psychicznej następcy tronu, który na tle otaczających go kobiet – Krzesińskiej (Polki), Aliks (Niemki) czy Marii Fiodorownej (swojej matki, Dunki z pochodzenia) – wypada wyjątkowo blado. Jest niezdecydowany, uległy, brak mu nawet siły fizycznej ojca, Aleksandra III, który wprawdzie uchodził za przykładną głowę domu, to jednak nie grzeszył szczególną inteligencją. Ale na ekranie to on wypada zdecydowanie ciekawiej. Nawet stary i schorowany, poruszający się na wózku, znajdujący się jedną nogą w grobie, ma znacznie więcej charyzmy niż jurny i będący w sile wieku syn. Może to być jednak skutkiem tego, że w cara Aleksandra III wcielił się sam Siergiej Garmasz, jeden z najwybitniejszych współczesnych aktorów rosyjskich („Bikiniarze”, „Zimne tango”, „Przyciąganie”). Mikołaj z kolei ma twarz Niemca Larsa Eidingera („Wszyscy inni”, „Dom na weekend”, serial „SS-GB”), a tytułowa bohaterka, Matylda Krzesińska – Polki Michaliny Olszańskiej („Jack Strong”, „Miasto 44”, „Ja, Olga Hepnarová”).
Poza nimi na ekranie możemy oglądać wielu innych cenionych aktorów: Daniłę Kozłowskiergo („Wiking”, „Hardcore”, „Załoga”) jako hrabiego Woroncowa, Litwinkę Ingeborgę Dapkunaite („Nowa Ziemia”, „Morfina”) jako cesarzową Marię Fiodorownę, Jewgienija Mironowa („Kalkulator”, „Norweg”, „Czas pionierów”) w roli Iwana Karłowicza, dyrektora cesarskich baletów, wreszcie Grigorija Dobrygina („Jak spędziłem lato”, „Terytorium”), który podarował swą twarz wielkiemu księciu Andriejowi Władimirowiczowi, kuzynowi Mikołaja II i przyszłemu mężowi Krzesińskiej. Muzykę producenci zamówili u hollywoodzkiego speca od superprodukcji Marco Beltramiego („Ben-Hur”, „Logan: Wolverine”, „Pierwszy śnieg”), który wywiązał sie ze swego zadania co najmniej przyzwoicie. Pretensji żadnych nie należy mieć także pod adresem etatowego współpracownika Uczitiela (od 2000 roku), operatora Jurija Klimienki („Pasażerka”, „Trudno być bogiem”), którego zdjęcia – podobnie jak i scenografia – idealnie oddają realia Rosji z końca XIX wieku. Czemu w sporej części przysłużyło się wykorzystanie naturalnych plenerów w Petersburgu, Peterhofie i Carskim Siole.
koniec
10 grudnia 2017

Komentarze

10 XII 2017   16:48:02

Romans cara z Krzesińską jest faktem historycznym, zatem pisanie o "rzekomym romansie" nie ma uzasadnienia. Podobnie jak absurdalne jest zestawianie cara z Karolem Wojtyłą. O ile wiem Karol Wojtyła nie kupił nikomu willi, żeby aranżować spotkania, a z carem tak było...

Nawet jeśli twórcy filmu fantazjują o szczegółach to punktem wyjścia jest RZECZYWISTA relacja władcy z tancerką.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Krótko o filmach: Bright
Jarosław Loretz

16 VII 2018

Kilka zdań o nowym filmie Davida Ayera.

więcej »

East Side Story: Gdzie diabeł nie może, tam Rosjan pośle
Sebastian Chosiński

15 VII 2018

Trzy lata temu miało swoją premierę „Terytorium” Aleksandra Mielnika – monumentalny obraz o poszukiwaniach złota w północno-wschodniej Syberii. „Pierwsi” Dmitrija Suworowa w pewnym sensie kontynuują ten temat, chociaż opowiadają o wydarzeniach o ponad dwieście lat wcześniejszych, których kanwą są losy tak zwanej Wielkiej Ekspedycji Północnej, w ramach której Rosjanie dotarli półwyspu Tajmyr i odkryli przylądek dzisiaj nazywany Czeluskin.

więcej »

Wszystko zostaje w rodzinie
Joanna Najbor

9 VII 2018

Wydawać by się mogło, że w tematyce filmów z dreszczykiem wszystkie “kropki nad i” zostały już postawione, a hasło na plakacie reklamowym głoszące, że każda rodzina ma coś do ukrycia wywołać może co najwyżej obojętne wzruszenie ramion. Twórcy “Dziedzictwa” podejmują jednak próbę obalenia tej “horroroburczej” tezy, z rozmachem sięgając do większości atrybutów charakterystycznych dla kina grozy. I jeśli sukces ich filmu mierzyć odczuciem strachu (bądź ilością opętanych osób na metr kwadratowy), (...)

więcej »

Polecamy

Nasze mięso armatnie

Z filmu wyjęte:

Nasze mięso armatnie
— Jarosław Loretz

Nasi międzynarodowo
— Jarosław Loretz

Muchy na uwięzi
— Jarosław Loretz

Sierpem go, i kamieniem!
— Jarosław Loretz

Zaciskanie zębów: Level 2
— Jarosław Loretz

Kulturalny człowiek nie niszczy książek, ale…
— Jarosław Loretz

Powiedziałem koledze, że chcę statek kosmiczny
— Jarosław Loretz

Klucz do miasta otworzy każde drzwi
— Jarosław Loretz

Gdy masz niepotrzebną połówkę rekina…
— Jarosław Loretz

I siedzieć nie będzie już nikt
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.